starsze
nowsze
1
1+
2-
2
2+
3-
3
3+
4-
4
4+
5-
5
5+
6-
6
oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 7 głosów | średnia głosów: 5.68
Skomentuj zdjęcie
Władysław Ruszkowski
+2 głosów:2
We wczesnych latach siedemdziesiątych, byłem kilka razy w tym obiekcie. Odwiedzałem, pracującą tam kuzynkę. Była fizjoterapeutką. Obiekt urokliwie położony nad rzeką Kamienica. W tym okresie był to szpital specjalistyczny, podległy pod KWMO we Wrocławiu. Żal serce ściska, że piękny, zabytkowy obiekt popadł w całkowitą ruinę. Jakie są losy ludzi, którzy tam pracowali? Część personelu została przeniesiona do Jeleniej Góry – Cieplice, do sanatorium.
Jakimi drogami obywała się prywatyzacja? W dostępnych źródłach można przeczytać, że obiekt jest w rękach prywatnych.
2012-01-30 16:26:07 (14 lat temu)
Thor
Na stronie od 2005 listopad
20 lat 5 miesięcy 19 dni
Dodane: 4 grudnia 2005, godz. 0:34:16
Autor zdjęcia: Thor
Rozmiar: 800px x 600px
4 pobrania
2153 odsłony
5.68 średnia ocen
Poprzednie i następne zdjęcia Thor
Obiekty widoczne na zdjęciu
sanatoria
Zbudowano: 1877-1878
Dawniej: Sanatorium Berthelsdorf.Samodzielny Publiczny ZOZ Szpital Specjalistyczny MSW
Ośrodek sanatoryjny w Barcinku powstał w latach 1877 – 1878. Jak pisze R.M. Łuczyński, jego założycielem był Ernst Berger (trzeba zaznaczyć, że według M. Staffy, twórcą zakładu był Szwajcar, Richard Brewhaus, którego ujął klimat Barcinka, będącego wówczas majątkiem jego żony). Następcą Bergera był syn Adolf, działacz istniejącego w Barcinku do 1930 r. oddziału Riesengebirgsverein. Na przełomie XIX i XX w. powstał także, pomiędzy sanatorium a rzeką, istniejący do dzisiejszego dnia pawilon z obłożonymi kafelkami wannami dla kuracjuszy. Już w 1890 r. miesięcznik „Gebirgsfreund” zamieścił na swoich łamach reklamę sanatorium, w której polecano go na wiele chorób, m.in. dolegliwości gardła, choroby płuc, paraliż, podagrę, skrofulozę (gruźlicę węzłów chłonnych), a nawet hemoroidy, liszaje i zaburzenia menstruacji. Inne reklamy zachęcały do odwiedzenia okolic, wśród których polecano pełną pstrągów Kamienicę, park w Maciejowcu, ruiny zamku Gryf, a także zamków w Starej Kamienicy i Rybnicy. Potem zachwalano również wycieczki do zapory w Pilchowicach. Nowoczesny, jak na tamte czasy, komfortowy budynek usytuowany w parku w dolnej części wsi. Posiadał elektryczne oświetlenie, 50 dużych pokoi, salę jadalną, czytelnie z balkonami, osobne dla kobiet i mężczyzn, a także salę bilardową. Tygodniowy pobyt w najbardziej komfortowych pokojach kosztował pod koniec XIX w. więcej niż równowartość 100 kg pszenicy. Do tego dochodziły opłaty za zabiegi lecznicze obejmujące przede wszystkim kąpiele wodne, masaże i gimnastykę zdrowotną.
Dzieci poniżej szóstego roku życia przebywały w sanatorium wyłącznie z indywidualnym pielęgniarzem. O zdrowie kuracjuszy dbali m.in. dr Heymer z Lubomierza i posiadający tu swoją koncesjonowaną aptekę chirurg i położnik dr Mühlenbach (w początkach istnienia sanatorium), czy dr H. Ronge (na początku XX w.).
Podczas wielkiej powodzi w lipcu 1897 r. zakład nieznacznie ucierpiał, jednak w krótkim czasie przywrócono jego pełną funkcjonalność.
W 1935 r. sanatorium zostało przekształcone w ośrodek wypoczynkowy dla oficerów Luftwaffe. Po II wojnie światowej przywrócono działalność zakładu. Początkowo leczono tu funkcjonariuszy UB, potem ośrodek przekształcono na oficjalne sanatorium MSW.
Co ciekawe, mimo zamkniętego charakteru, zarząd Państwowych Uzdrowisk Dolnośląskich w Solicach Zdroju (dzisiaj Szczawno Zdrój) wydał informator, w którym polecano łagodny, oszczędzający klimat uzdrowiska, oraz zachęcano do odwiedzenia go przez chorych na gruźlicę płuc. Informator firmowała także Dyrekcja Państwowego Sanatorium dla płucno – chorych w Korczakowie (pierwsza powojenna nazwa Barcinka).
Interesujące, że podobne informatory z lat 1947 – 1949 zostały pozbawione wszelkich informacji o tym miejscu. Sanatorium funkcjonowało do 1990 r., kiedy to przeniesiono je do Cieplic, a budynek w Barcinku sprzedano osobie prywatnej. Od tego czasu nie widać działań zmierzających do remontu i przywrócenia dawnej świetności obiektu. Zrujnowany, nadal czeka na szansę uratowania.