Fotograf stał na ulicy Głównej w dzielnicy Kawodrza Dolna. Po prawej stronie widać komin cegielni przy ulicy Jadwigi. Dopiero na tej wysokości zaczyna się dolny odcinek ulicy Barbary.
do WW: No właśnie spojrzałem na mapę i najprawdopodobniej to jest ulica świętej Barbary w Częstochowie a w oddali widać kościół św. Barbary. Jak będę tu to postaram się zrobić zdjęcie porównawcze.
do Danuta B.: Zgadza się i za każdym razem kiedy jadę przez Herby to czuję się tam jakbym wjeżdżał do "swojej" miejscowości :) no i moją radość podwaja fakt, że tabliczka "Herby" oznacza, że do Częstochowy już jest blisko :)
do Mariusz Brzeziński: Moim zdaniem fotograf stał na skrzyżowaniu dzisiejszych ulic Barbary i Jadwigi. Gdyby zdjęcie było robione z ulicy Głównej to po lewej stronie byłoby widać domy gdyż w tym czasie róg ulicy Głównej i Jadwigi był zabudowany. Od Jadwigi w dół do Kingi były już tylko pola. Do dziś starsi mieszkańcy tych okolic mówią na ten teren pólka. Komin po prawej stronie to nie jest komin cegielni przy ulicy Jadwigi gdyż Jadwigi jest po lewej tylko cegielni przy ulicy Zaciszańskiej po której do dziś została glinianka. Komin po lewej zaś to komin cegielni która była u zbiegu ulic Kingi i Kordeckiego. Doły po tej cegielni są zasypane i dzisiaj w tym miejscu jest Dolina Miłosierdzia.
do rawit: Oczywiście z tą "prawą" stroną Jadwigi to moja pomyłka. Jadwigi i Huculska są po lewej stronie. Komin po lewej w Dolinie Miłosierdzia też możliwy. Tylko ja widzę wyraźny wlot ulicy Jadwigi 20 metrów przed fotografem. Czyli aparat stał na Głównej. Brak domów po lewej może być następstwem złego (domyślnego) datowania.
To jest samolot karaś należący do 22 Eskadry Bombowej 2 Pułku Lotniczego Wojska Polskiego. Zestrzelony 3 września 1939 r. nad ulicą Mała Warszawka w dzisiejszej dzielnicy Gnaszyn-Kawodrza. Dwóch z trzech członków załogi nie przeżyło. Ich grób znajduje się na gnaszyńskim cmentarzu:
Aż przykro patrzeć. Pamiętam, jak jeszcze kilka lat temu stacja działała. Teraz nie dość, że budynek opuszczony, to jeszcze pociągi się tam nie zatrzymują. A dla mieszkańców najbliższej okolicy byłaby to świetna alternatywa dojazdu do śródmieścia Częstochowy.
do ukasz: A nasi południowi sąsiedzi, Czesi, już w latach komuny wypuszczali na tory szynobusy, krótkie pociągi na krótkie dystanse.
Ale trzeba najpierw przecież Chcieć!
do grgrz: AR 84, z Opola startował na wschód - przez Częstochowę, potem Sandomierz i dalej Lublin. Co by w Wojnowicach takie zniszczenia były? Przecież to Rzesza była.