W miejscu, w którym znajdował się dwór i folwark rodziny Fijałkowskich była z dawien dawna stara osada młyńska Chachuła. Należała ona do ziem stanowiących własność kanoników kapituły krakowskiej i została na przykład wspomniana w opisie z lustracji przeprowadzonej przez komisję, w składzie której był Jan Długosz w 1464 roku. Napęd dla młyna dawała najpracowitsza z łódzkich rzek - Jasień.
Maksymilian Baruch w swoim dziele "Pabianice, Rzgów i wsie okoliczne" tak pisze o dziejach młyna w początkach XIX wieku: "Wieczysta dzierżawa młyna chachuła w 1818 r. przyznaną była przez Komisyę Rządową Przychodów i Skarbu Kazimierzowi Fijałkowskiemu. O tym czasie jednakże powstał zamiar, aby młyn użyć na fryszerkę do fabryki żelaznej pankowskiej, w częstochowskim. Lecz zamiar nie doszedł do skutku i wieczysta dzierżawa osady, mającej 130 morgów gruntu, pozostała przy Fijałkowskim,"
W aktach gminy Widzew (chodzi o wieś Widzew usytuowaną pomiędzy Pabianicami i Łodzią, a nie Widzew położony na wschód od Łodzi, dziś stanowiący dzielnicę miasta) tak opisano w 1848 r. młyn, (cyt. za E.A. Jarzyńskim "Tajemnice starych kamienic"):
| Wieś, kolonia |
Chachuły |
| Właściciel |
Ignacy Fijałkowski |
| Rodzaj młyna |
Drewniany, wodny |
| Ilość kamieni |
Dwa |
| W którym roku wystawiony |
Młyn ten od czasów niepamiętnych istnieje. Nowo odbudowany po spustoszeniu w 1833 roku, na starym miejscu |
Jak powszechnie wiadomo kanalizacja została zaprowadzona w Łodzi dopiero w na przełomie lat 20. i 30. XX w. Do tego czasu ścieki fabryczne były zrzucane bezpośrednio do cieków wodnych: rzeczek i stumyków, których na terenie miasta mozna naliczyć 18. Takim odbiorcą ścieków dla licznych fabryk w południowej narzem, a fabrykantamiczęści miasta był również Jasień. Dla młyna usytuowanego w dolnym biegu rzeki stanowiło to znaczne utrudnienie. Kwasy płynące z wodą żarły kamienie i inne urządzenia młyńskie, a co gorsza szkodziły ludziom na oczy. W 1875 roku młynarz Jan Fijałkowski postanowił rozwiązac problem szkodliwych zanieczyszczeń na drodze sądowej. Pozwał grupę fabrykantów żądając odszkodowania i zaprzestania procederu. Młynarz wygrał sprawę w pierwszej instancji, w drugiej - po odwołaniu się fabrykantów - jednak przegrał. Spór trafił do Sądu Najwyższego, który przyznał rację poszkodowanemu młynarzowi. Niestaty wskutek różnych niesprzyjających okoliczności, w tym działań ze strony ówczesnego prezydenta Łodzi Pieńkowskiego, sprzyjającego łódzkim fabrykantom (Chachuła znajdowała się wtedy poza granicami miasta), nie doszło do realizacji wyroku. Na domiar złego którejś kolejnej wiosny nastąpił gwałtowny wylew powodziowy Jasienia, skutkiem którego został zniszczony staw na młynówce zasilającej koło młyńskie i młyn stanął. Dopiero po niezbędnych naprawach został ponownie uruchomiony. Przedstawiony tutaj spór pomiędzy młynarzem a fabrykantami można uznać za pierwsze działanie ekologiczne w Łodzi w walce o czystą wodę.
Spadkobierca Jana Fijałkowskiego, jego syn Zygmunt, zajmował się głównie hodowlą koni i krów. Młyn przestał spełniać swoje funkcje jeszcze w okresie przed II wojną światową. Dworek i zabudowana gospodarcze istniały do początku lat 70., do śmierci ostatniego z Fijałkowskich