do polskup: Bo oni tam są bardzo wyczuleni. Ale najwyraźniej wystarczy mieć oficjalną bumagę i można focić absolutnie wszystko. To tak jak z terenami kolejowymi...
do verbensis: Tym bardziej, że akcja miała miejsce niecałe 2 miesiące po ataku na WTC i wszyscy dostali świra na tym punkcie. Policja nas uratowała, panowie policjanci uprzejmie nas prosili, żeby tam nie robić zdjęć i podwieźli nas do centrum. Za kilka tygodni musiałem przyjechać po aparat.
do polskup: Założę się że w tym 2001 roku można tam było robić zdjęcia zza płotu, tak jak teraz - tylko rzadko który ochroniarz zna prawo w tym zakresie, niestety policja też ma z tym ogromny problem dlatego w takich miejscach warto robić zdjęcia z włączoną kamerą żeby dokumentować ew. przypadki łamania prawa (próby nielegalnego legitymowania, próby doprowadzenia do zaniechania legalnie wykonywanych czynności, itd...).
do Neo[EZN]: Masz rację - odnośnie dzisiejszych czasów. Wtedy o kamerkach nie było mowy, rozdzielczość QVGA była maxem w prostych aparatach, a DV-ki kosztowały krocie. Nie były to też czasy, kiedy człowiek miał taką świadomość prawną i jaja, że mógł uzbrojonej bandzie "czarnuchów" (żargonowa nazwa ochroniarzy MZRiP:) powiedzieć "Nie. I co mi zrobisz?". Byli przy tym chamscy i aroganccy oraz wykazywali się ograniczoną zdolnością logicznego myślenia - ale to chyba cechy często spotykane u przedstawicieli tego zawodu :) A ja byłem debilem, bo nawet nie sprawdziłem, czy fotki z karty, gdy już ją oddali skasowaną, można odzyskać :)
do polskup: Od tego czasu mocno się pewne rzeczy pozmieniały. Np. z autobusów już bardzo rzadko wyskakują kierowcy, żeby lżyć fotografujących albo brać się do bitki. ;)