Sklep Heinricha Fritza
🔔 Dzwonek nad drzwiami rozbrzmiewa głośno, metalicznie, gdy przekraczasz próg sklepu.
Dźwięk niesie się między regałami, odbija od ścian i znika gdzieś w głębi magazynu.
Wchodzisz odważnie do środka, zastanawiając się, w jaki sposób wypytać o Karla,
żeby sprzedawca sam z siebie wspomniał o jego zamówieniu.
Nie chcesz wzbudzać niezdrowych podejrzeń — lepiej, żeby wyglądało to na zwykłą rozmowę.
Wnętrze przytłacza ogromem rzeczy.
Wysokie na dwa piętra półki zapełnione są zamkami, klamkami, zawiasami, narzędziami stolarskimi, żeliwnymi wannami, piecami, łańcuchami, śrubami i setkami drobiazgów z metalu, które lśnią w półmroku.
Powietrze pachnie smarami, farbą i kurzem.
🛠️ Za ciężką ladą, wśród katalogów i próbek, stoi starszy mężczyzna w granatowym fartuchu roboczym — Heinrich Fritz, właściciel.
Oparł się obiema rękami o blat i patrzy z zaciekawieniem, choć z wyraźną rezerwą.
— „Dzień dobry, panie Fritz.” — mówisz z lekkim ukłonem, zdejmując kapelusz.
— „Dzień dobry.” — odpowiada, skinąwszy głową. — „W czym mogę pomóc?”
Robisz kilka kroków, powoli, jakbyś naprawdę był tu tylko z ciekawości.
Przyglądasz się towarowi z uznaniem.
— „Zawsze mnie ten sklep fascynował. Tyle tu porządnej roboty…
I zawsze się zastanawiałem — czemu te górne okna u pana tak zasłonięte?
Ma pan tyle towaru, a z ulicy wygląda, jakby nic się tu nie działo.”
Heinrich unosi brew.
— „A, to stare żaluzje. Jeszcze po ojcu. Kurz się trzyma, a na wystawy to ja już nie mam siły.
Kto wie, może by się przydało coś zmienić…”
— „Właśnie o tym pomyślałem. Jestem szklarzem, Plautz, Bahnhofstraße.
Gdyby pan chciał, mogę zrobić porządne nadruki na szybach.
Nazwa sklepu, ozdobne litery, może coś stylowego w starym stylu.
Przejrzyste, ale eleganckie. Zrobię panu po kosztach.”
Fritz uśmiecha się lekko.
— „Brzmi porządnie. Ale ja już za stary jestem na remonty.
Chcę tylko, żeby to jeszcze trochę postało, póki wszystko się nie rozleci.”
Zapada chwila ciszy.
Idealny moment, żeby przejść do rzeczy.
— „A tak przy okazji…
Znalazłem dziś pod drzwiami warsztatu kartkę.
Z pana nazwiskiem.
Sąsiad, Gerhard Mellenthin.
Wyglądało na notatkę o jakimś zamówieniu.
Pomyślałem… może coś ważnego?”
Fritz marszczy brwi i opiera się mocniej o ladę.
— „Tak… był. I to niedawno.
Ale zamówienie miał… nietypowe.”
— „Nietypowe?”
— „Klucze uniwersalne tj. łamaki. Wytrychy. Pilniki, łom, szczypce do metalu.
Pomyślałem w pierwszej chwili, że ktoś planuje włamanie.
Ale to przecież Mellenthin.
Zdziwiło mnie, ale od razu wyjaśnił, że chodzi o renowację zegara ratuszowego.
Że mechanizmy zastałe, zamki trzeba otwierać.
Co miałem powiedzieć? Podałem mu wszystko.”
Stoisz w milczeniu.
Zegar ratuszowy? Wytrychy? Łom?
To nie wygląda dobrze.
Może powinieneś zgłosić to policji.
Ale... jeszcze nie teraz. Najpierw musisz lepiej zrozumieć, co się tu właściwie dzieje.
— „Był z nim jeszcze jakiś obcy. Nie przedstawił się.
Mówili, że idą dalej na rynek.
Zdaje się, że mieli więcej zakupów.”
Spoglądasz przez szybę na brukowaną ulicę i przez ułamek sekundy zatrzymujesz wzrok w jednym punkcie.
Wraca ci obraz sprzed kilku godzin — zdjęcie przyjaciela Gerharda, leżące na biurku w jego warsztacie.
📸 — „Właśnie… mam też zdjęcie.
Zrobione u Wolffa.
Przyjaciel Karla. Żołnierz z czasów wojny.”
Podajesz zdjęcie Fritzwowi.
— „Czy ten obcy… mógł to być ten mężczyzna?”
Heinrich bierze zdjęcie, mruży oczy, przygląda się uważnie.
— „Tak.
Tak, to był on. W mundurze inaczej wygląda, ale… twarz ta sama.
Był młodszy niż się wydaje na zdjęciu, ale to na pewno ten sam człowiek.”
— „Może ktoś w atelier Wolffa go rozpozna.”
Fritz unosi brwi.
— „U Wolffa?
Pan chyba nie wie… on już od dawna nie prowadzi atelier.
Na emeryturze. Zakład zamknięty.”
Czujesz zawód, ale Fritz dodaje:
— „Ale wie pan co… tam często bywa jego dawny pomocnik, Gustav.
Ulrich Gustav. Emeryt, ale znał się na rzeczy.
Może coś panu powie, jeśli pokaże mu pan to zdjęcie.”
— „Dziękuję, panie Fritz.
A co do tych szyb… jeśli kiedykolwiek pan się zdecyduje — zapraszam do mnie, Bahnhofstraße.
Zrobimy coś porządnego.”
Heinrich kiwa głową z lekkim uśmiechem.
— „Będę pamiętał.
I wzajemnie — jakby pan czegoś potrzebował.”
Uchylasz kapelusza i wychodzisz.
🔔 Dzwonek nad drzwiami dźwięczy po raz drugi.
🎯 Zadanie dla gracza:
>> Udaj się do atelier fotograficznego Wolffa przy Markt 11 i porozmawiaj z Ulrichem Gustavem, dawnym pomocnikiem fotografa <<