starsze
nowsze
1
1+
2-
2
2+
3-
3
3+
4-
4
4+
5-
5
5+
6-
6
oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 27 głosów | średnia głosów: 5.98
Skomentuj zdjęcie
cracusiac
+1 głosów:1
"radzieckich" lub rosyjskich...
precz z uzywaniem rusycyzmów w j.polskim.
2015-03-12 08:15:25 (11 lat temu)
WW
+2 głosów:2
do cracusiac: Słowo "sowiecki" jest w języku polskim całkowicie pełnoprawne. Jego pochodzenie jest niewątpliwie rosyjskie, ale w tym wypadku jest to uzasadnione genetycznie - tak samo jak "bolszewicy", "kołchoz", "urawniłowka" i wiele innych zjawisk, które przyszły do nas od wschodnich sąsiadów. Od ukutego po II wojnie światowej słowa "radziecki" różni się tylko tym, że ma negatywny wydźwięk (dla tego właśnie polscy komuniści przyjęli jako obowiązujące słowo "radziecki"). Czytając Twe wpisy, domyślam się, że to Cię właśnie boli.
2015-03-12 09:06:30 (11 lat temu)
do WW: przymiotnik "sowiecki" bywa używany jako słowo o zabarwieniu pejoratywnym (dla podkreślenia antykomunizmu autora czy mówcy, obcości ustroju komunistycznego)
2015-03-12 09:15:26 (11 lat temu)
PEŻ
+2 głosów:2
do cracusiac: Prawdą jest, że słowo "sowiecki" zostało wyparte z języka i uznane za pejoratywne pod koniec lat 40-tych XX wieku. Ale nie od razu. W Manifeście PKWN możemy przeczytać takie zdanie "Chwytajcie za broń! Bijcie Niemców wszędzie, gdzie ich napotkacie! Atakujcie ich transporty, udzielajcie informacji, pomagajcie żołnierzom polskim i sowieckim! ". Przed wojną zapożyczenie z języka rosyjskiego "Sowiety, sowiecki" było stosowane dla odróżnienia zakorzenionych w języku polskim słów "Rada, radziecki" i miało podkreślać obcość. A spór nt. wykorzystania słów "sowiecki" i "radziecki" i umieszczania ich w kontekstach negatywnym i pozytywnym rzeczywiście jest w Polsce nadal żywy. A i wykładnia słownikowa tez jest różnoraka bo np. Słownik Języka Polskiego uznaje słowo "Sowiet" za potoczne, a "sowiecki" za pejoratywne. A w poradni językowej PWN można przeczytać, że: Słowo sowiecki rzeczywiście nie jest polskie, ale o to właśnie chodzi. Jego obcość ma być sygnałem obcości zjawisk, które oznacza. Tak w każdym razie było przed wojną, gdy przymiotnik ten budził wyraźnie negatywne skojarzenia. Z ich powodu po wojnie lansowano w zamian polskie słowo radziecki, dużo wcześniej znane polszczyźnie, ale odnoszone do rad miejskich. Nazwa Związek Sowiecki nie jest więc niepoprawna gramatycznie ani nielogiczna. Jest natomiast nacechowana i dlatego w niektórych sytuacjach może być nieodpowiednia. 3265.html. I bądź tu mądry, które sytuacje mogą być nieodpowiednie.
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: korekta
2015-03-12 09:42:52 (11 lat temu)
† Andrzej Mastalerz
+4 głosów:4
do WW: Jako Wrocławianin od urodzenia jestem wdzięczny Armii Radzieckiej za zdobycie tego miasta a Związkowi Radzieckiemu za przekazanie go Polsce w postaci ówczesnej PRL.Dzięki temu polski żywioł cofający się przed Germanami od tysiąca lat odzyskał swoje pradawne terytoria. Mieszkając tu nigdy nie czułem się zgrożony przez Rosjan, bardziej przez Niemców.
2015-03-12 17:18:26 (11 lat temu)
cracusiac
+1 głosów:1
do † Andrzej Mastalerz: No to chlopie podpadles!
2015-03-12 17:26:16 (11 lat temu)
Hellrid
+4 głosów:4
do cracusiac: Czy można prosić o dyskusję bardziej odnośnie zdjęcia, a nie opisu? Może ktoś z chęcią zamknie dyskusję...
2015-03-12 17:36:45 (11 lat temu)
do Hellrid: Beda PRAWIDLOWE podpisy to nie bedzie dyskusji /i szkopow/.
2015-03-12 17:49:51 (11 lat temu)
WW
+1 głosów:1
do cracusiac: Opis jest prawidłowy.
2015-03-21 19:46:38 (11 lat temu)
WW
+3 głosów:3
do † Andrzej Mastalerz: Pradawne terytoria polskiego żywiołu, zagarnięte na stulecia przez okutych w żelazo Germanów, są również wdzięczne Armii Radzieckiej, że przywróciła je prawowitemu właścicielowi. Te ziemie i polski żywioł są jak dwie połówki jabłka, stworzone od zarania dziejów, by żyć ze sobą w naturalnej harmonii jako część wielkiego, szczęśliwego związku bratnich narodów słowiańskich.
2015-03-21 19:57:17 (11 lat temu)
do WW: Coś dali i coś zabrali jak to Ruskie
2015-03-21 20:10:37 (11 lat temu)
do WW: Ja, ja, in der Tat!
2015-03-21 20:29:26 (11 lat temu)
do † Andrzej Mastalerz: Biorąc pod uwagę 700-letni margines, to ponad połowa Europy powinna należeć do przynajmniej kilku krajów na raz. Wrocław taki powinien być austriacki, czeski, niemiecki i polski jednocześnie (a na upartego i Watykan można do listy dopisać).
2015-03-21 21:28:07 (11 lat temu)
do Hellrid: Jak już tak piszemy czysto po polskiemu, to forma odnośnie wymaga uzupełnienia, zatem mówi się: "odnośnie do", natomiast pośpiech, szybkość życia dzisiejszego człowieka, nowomowa wyrażana skrótowo w SMS-ach powoduje, że podświadomie "akceptujemy" wszelkie skrócone formy. Jednak nie jest tak, że błąd powtarzany wielokrotnie tworzy nową jakość i nową normę w pisowni języka polskiego
2015-03-21 21:51:08 (11 lat temu)
wito,
Na stronie od 2006 styczeń
20 lat 2 miesiące 30 dni
Dodane: 25 września 2010, godz. 18:08:07
Aktualizacja: 11 marca 2015, godz. 18:49:46
Źródło: waralbum.ru
Rozmiar: 1073px x 1599px
41 pobrań
7188 odsłon
5.98 średnia ocen
Poprzednie i następne zdjęcia wito,
Obiekty widoczne na zdjęciu
kościoły, katedry, kaplice
1945 - Festung Breslau
więcej zdjęć (241)
Strona o Festung Breslau kolegi Bonczka:
Wydarzenia
więcej zdjęć (30)
Kościół św. Augustyna
więcej zdjęć (127)
Architekci: Alfred Böttcher, Richard Gaze
Atrakcja turystyczna
Zbudowano: 1907-1909
Dawniej: Johanneskirche
Zabytek: A/2492/353/Wm z 4.08.1977

Jedna z najciekawszych brył architektonicznych we Wrocławiu. Kościół, pierwotnie ewangelicki, wzniesiono na początku XX wieku pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty. Po wojnie, od 1948 r. katolicki, odbudowany i poświęcony św. Augustynowi z Hippony; do 1945 wezwanie to nosił inny kościół na wrocławskim Borku, przy Kleinburgstraße (obecnej ul. Januszowickiej), który został zrównany z ziemią w czasie natarcia Armii Czerwonej na Festung Breslau.



Świątynia przy ul. Sudeckiej, zaprojektowana przez architektów Alfreda Böttchera i Richarda Gaze i zbudowana w 1909 r. przedstawia kompozycję elementów różnych stylów architektonicznych charakterystyczną dla schyłku historyzmu w architekturze, będącą udaną kompilacją secesji, romanizmu i stylu bizantynizującego, Konstrukcję budynku, jako budowlę centralną, zbudowano na planie krzyża greckiego: ramiona nawy i transeptu mają tę samą długość i szerokość. W miejscu ich skrzyżowania wzniesiona została potężna, górująca nad otoczeniem, trzykondygnacyjna wieża o wysokości 78 metrów, zwieńczona charakterystycznym, spiczastym hełmem. Dolne piętro wieży otacza malowniczy taras z balustradą. Dwie dolne kondygnacje zdobią, umieszczone na narożach, wieżyczki. Zewnętrzne elewacje kościoła zostały oblicowane kamiennymi płytami. Portal główny oraz wejście boczne dekorowane są płaskorzeźbami autorstwa Richarda Schipkego, ucznia Christiana Behrensa.



Wnętrze tego przestronnego kościoła  zdobi piękna marmurowa ambona wykonana przez innego wybitnego rzeźbiarza, profesora wrocławskiej Akademii, Theodora von Gosena, autora posągu, przedstawiającego Amora na Pegazie, stojącego do dzisiaj na Promenadzie. Pod schodami ambony artysta umieścił swój autoportret w formie siedzącej z podpartą głową postaci, przypominającej portrety średniowieczne. Jak wspomniano wcześniej, kościół przez pierwsze 40 lat swego istnienia miał za patrona św. Jana i należał do gminy ewangelicko-augsburskiej.



Działania wojenne w roku 1945 spowodowały uszkodzenia szacowane na 45%; taki rozmiar zniszczeń budynku był w ówczesnym Wrocławiu uznawany za zdatny do odbudowy. W 1948 katolicy odkupili go od ewangelików. Odbudowa trwała do jesieni 1949; 4 września tego roku ksiądz infułat Karol Milik mógł dokonać poświęcenia pod nowym patronem. Dziesięć lat później zakończono odbudowę znacznie bardziej zniszczonej (ok. 80%) plebanii przy tym kościele. W kościele znajduje się obraz Matki Boskiej Hodowickiej koronowany w 1932 r. przywieziony w XIX wieku z Moraw do parafii Hodowica koło Lwowa do tamtejszego unikatowego rokokowego kościoła z XVIII w. (obecnie w ruinie) projektu Bernarda Meretyna. Po II wojnie światowej uratowany przez Polaków z kresowej pożogi, szczęśliwie znalazł się w kościele św. Augustyna.



W ostatnich dniach sierpnia 2010 r. obchodzono uroczyście 100-lecie tej świątyni dwóch wyznań, również na wrocławskim rynku.

br />
Krótki film z uroczystości jest tu: br />
 


Zbudowano: 1912-1916
Dawniej: Reichspost Direktion, Dyrekcja Poczty Polskiej
Zabytek: A/2266/509/Wm 20.02.93
ul. Sudecka
więcej zdjęć (1596)
Dawniej: Hohenzollern Strasse, Platanen Allee, Süd-Park Allee
Pierwsze plany wytyczenia ulicy powstały w latach 80. XIX wieku. Jednak dopiero w 1895 r. powstał plan, według którego zrealizowano później nową drogę. Szeroka, dwujezdniowa ulica, rozdzielona pasem zieleni prowadziła od ul. Grabiszyńskiej do al. Wiśniowej. Trzeba zaznaczyć, że powstawała ona w kolejnych etapach. Najstarsze odcinki ulicy znajdowały się przy ul. Grabiszyńskiej i w okolicach pl. Postańców Śląskich. Około 1904 r. do nowej ulicy przyłączono dawną ul. Platanową (Platanenalle), która ciągnęła się od al. Wiśniowej do al. Dębowej oraz nienazwany odcinek ulicy od al. Dębowej na południe (na niektórych mapach nosi on nazwę Parkstr.). Około 1920 r. ulicę wydłużono jeszcze od wiaduktu kolejowego do toru wyścigów konnych na Partynicach, lecz już wkrótce nadano mu nową nazwę Rennbahnstr. Przedwojenną nazwę ulicy nadano na cześć niemieckiej dynastii Hohenzollernów, królów Prus, a po 1871 r. cesarzy niemieckich.

W czasie walk o Festung Breslau zabudowa ulicy do pl. Powstańców Śląskich została prawie w całości zniszczona. Były to głównie wysokie, bogate kamienice. Najmniej ucierpiał południowy, willowy odcinek ulicy. Po wojnie ulicę na całej długości nazwano Sudecką. Jednak taki stan utrzymywał się do 1969 r. Wtedy właśnie władze ukraińskiego miasta Zaporoże nazwały jedną z ulic Wrocławską. Żeby nie być gorszymi władze Wrocławia przemianowały odcinek ul. Sudeckiej od ul. Grabiszyńskiej do pl. Powstańców Śląskich na ul. Zaporoską. Od tego czasu numeracja ul. Sudeckiej zaczyna się od nr 74.
ul. Powstańców Śląskich
więcej zdjęć (4218)
Dawniej: Kaiser Wilhelm Strasse, Strasse der SA
Droga prowadząca do wsi Kleinburg była naturalnym przedłużeniem ul. Świdnickiej. Jeszcze przed włączeniem tego rejonu do miasta był on gęsto zaludniony, a żyzne ziemie zasiedlali głównie ogrodnicy. Pierwsze domy podmiejskie i wille zaczęły powstawać ok. 1850 r. w północnym odcinku ulicy. Po włączeniu w 1866 r. w granice miasta Nowej Wsi, zmieniono ulicy nazwę z Kleinburger Chaussee na Kleinburgerstr. Trzeba zaznaczyć, że wtedy jeszcze ulica kończyła się na wysokości obecnej ulicy Hallera. Po parcelacji na początku lat 70. XIX w. kolonii willowej na Borku rozpoczęła się realizacja planu urbanistycznego dla Przedmieścia Południowego. Zgodnie z nim droga miała się przerodzić w szeroką, reprezentacyjną ulicę o szerokości 27 m. Wkrótce potem ponownie zmieniono nazwę, tym razem na Kaiser-Wilhelm-Str. Od tego momentu Przedmieście Świdnickie stało się najpiękniejszym rejonem Wrocławia. Powstawały wytworne wille najbogatszych mieszkańców Breslau oraz bogate kamienice z mieszkaniami o powierzchni 300 mkw. Kolejną ważną datą w historii ulicy był rok 1897 r. W tym roku przedłużono ulicę dalej na południe, aż do ul. Krzyckiej i powstałego w 1890 r. nasypu obwodowej kolei towarowej. W latach 30. XX w. przebudowano torowisko, przenosząc je na środkowy pas zieleni rozdzielający obie jezdnie. Ostatniej przed wojną zmiany nazwy dokonano 20 IV 1938 r., kiedy to na cześć bojówek hitlerowskich nazwano ulicę Strasse der SA.

W 1945 r. podobnie jak reszta Przedmieścia Południowego zabudowa ulicy w większości została zniszczona. Łatwiej wymienić budynki, które ocalały niż te zburzono. Od tego samego roku obowiązuje obecna nazwa – Powstańców Śląskich. Przez ostatnie 40 lat skutecznie oszpeca się tą piękną niegdyś ulicę blokami z wielkiej płyty, transatlantykami itp.