27.04.2026 - zamówione 2 dyski SSD GOODRAM CX 400 2TB za 1698 zł - kończy nam się miejsce na dyskach SSD 460 GB (zostało 15 GB wolnego miejsca). Na tych dyskach są m.in. system operacyjny, kafelki mapy i miniatury zdjęć. Dyski będą w czwartek, w majowy weekend przeniosę na nie wszystkie dane. W maju lub w czerwcu kupię dyski HDD ~ 20 TB i przeniesiemy tam dane z dysków 3 TB (oprócz tego mamy 2 x 12 TB w RAID 1 od Esskiego).
| zapomniałem hasło | nowe konto | dodaj zdjęcie
Mapa
Nieistniejące
Komentarze Kresy Kresy + Polska Panoramy Pomoc

Za wpłaty ze zrzutka.pl oraz cegiełek kupione zostały:

  • Dyski twarde Seagate Exos X22 20TB x 2 = 2500 zł
  • Router TP Link Archer X55 AX3000 = 277 zł
  • Serwer plików NAS QNAP TS-673A-8G = 4677 zł

Przeznaczenie: kopie zapasowe strony (obecnie wykonywane są ręcznie na domowym komputerze)

zdjęcie 1 zdjęcie 2 zdjęcie 3

wczytywanie danych...

Kto przyjechał, ten śpiewał.

proszę czekać...

„Włosy na jeża miałem krótkie, oko szczyre i opolskie me pisanie rozpocząłem od zadania straszliwego ciosu w piosenkarską szmirę” - tak Wojciech Młynarski wspominał swój debiut na Festiwalu Piosenki Polskiej w 1963 roku

Nad ranem z imprezy po wieczornym koncercie z restauracji "Pod Pająkiem" wytoczył się mocno niedysponowany redaktor Jerzy Falkowski. Otworzył pierwsze drzwi na jakie trafił. Były to drzwi od samochodu chłodni. Wszedł do środka i zasnął. Gdy go uwolniono po kilku godzinach, zamarznietego niemal na sopel, zdołał tylko powiedzieć zachrypniętym głosem : "Opole jest nie do zdarcia !". Wojciech Młynarski lubił opowiadać tę historię, była dla niego kwintesencją jaka panowała ówczas podczas Festiwali Piosenki Polskiej w Opolu.

- Opole stało się wzorem nie najgorszego rodzaju rozrywki i kabaretu - mówił - I tak trwało do momentu w którym polityka zaczęła wpływać na festiwal. Kiedy to wszystko stało się bardziej konturowe i sztampowe. 

Festiwale organizowano gorączkowo, "na chybcika". Jeszcze dzień przed rozpoczęciem festiwalu robotnicy przybijali deski na scenie amfiteatru. Widzowie usiedli na nowiutkich ławkach o długości 2800 metrów ustawionych w 42 rzędach. Nad publicznością unosiły się wielkie, kolorowe balony oświetlone światłem reflektorów wypożyczonych z miejscowej jednostki wojskowej. "Witam was ciule" - tak Karol Musioł, przedstawiciel miasta, przywitał 19 czerwca 1963 sześć tysięcy widzów przybyłych na pierwszy festiwal. Miało być "Witam was czule" ale na przeszkodzie stanęła sląska gwara gospodarza.

Scenę opanowali śpiewający aktorzy, półamatorzy, półzawodowcy, wszyscy bardzo ambitni. 

- Oni wszyscy mierli straszną tremę, dla wielu z nich to był pierwszy publiczny występ - mówi Marek Gaszyński, dziennikarz radiowy, który był wówczas festiwalowym inspicjentem i pilnował, aby artyści pojawiali sie na scenie w odpowiedniej kolejności. - Pili dla dodania sobie odwagi. Musiałem uważać aby nie przesadzili. Było to o tyle trudne, że nie działał jeszcze przyfestiwalowy barek, w którym w późniejszych latach można było po prostu stanąc i nie dopuścić do dalszego "spożywania". Wtedy każdy przywoził alkohol w walizkach i pił w pokoju.

Na 15 koncertach i recitalach pierwszego festiwalu wystąpiło 102 wykonawców : piosenkarek, piosenkarzy i muzyków, pięć kabaretów oraz tyle samo muzycznych zespołów estradowych. Zjawili się artyści z "Piwnicy pod Baranami" i "Studenckiego Teatru Satyryków", czyli towarzyska śmietanka ówczesnerj Warszawy, której szlagierem była "Piosenka o okularnikach". Młynarski na pierwszym festiwalu osobiście jeszcze nie był ale były wykonywane, przez kabaret "Hybrydy:, jego piosenki. Wyróżnienie otrzymało "Pożegnanie szansonistki" z muzyką Romana Orłowa. 

Śpiewały też Karin Stanek, Urszula Dudziak, Kalina Jędrusik, Czesław Niemen - jeszcze jako Cz\esław Wydrzycki - zaśpiewał "Pod papugami". Największym objawieniem okazała się Ewa Demarczyk, którą tak sparaliżowała trema, że niemal trzeba było ją wynieść na scenę. Po "Karuzeli z madonnami", "Pejzażu" i "Czarnych aniołach" stała się gwaizdą piosenki i ikoną Polek. Już po kilku dniach Polki malowały powieki grubą czarną kreską i wbijały się w obcisłe czarne sweterki, by wygladać jak ona. Gwiazdy festiwalu stały się dyktatorami mody.

Opole, przemysłowe miasto zmieniało sie w każdy czerwiec w jeden wielki i otwarty przez 24 godziny festyn. Kilkudniowa impreza stawała się testem kondycji dla wykonawców i ich fanów. Rano próby w pełnym czerwcowym słońcu, wieczorem koncerty i występy kabaretów. A na koniec impreza w restauracji "Pod Pajakiem", gdzie do rana występowali uczestnicy festiwalu w mysl zasady : kto chce niech śpiewa. Na ciasnej scenie gościom przy stolikach jak i tym tańczącym przygrywali Czerwono-Czarni, Niebiesko-Czarni, artyści STS-u, To Tu jak i Piwnicy pod Baranami. Podczas pierwszego festiwalu zatańczyli tu twista Jerzy Waldorff z Karin Stanek.

Zabrakło wielkich gwiazd ówczesnej estrady. Irena Santor miała przylecieć wojskowym samolotem ale na tę fanaberią zabrakło pieniędzy. Po pierszym dniu festiwalu odwołano jej występ. Uznano, że jest już wystarczająco dużo artystów. Irena Dziedzic, która prowadziła konferansjerkę na wszystkich dużych krajowych imprezach, do Opola przyjechać nie chciała. W tej roli wystąpił Piotr Skrzynecki, mistrz uderzania w nostalgiczne tony, sypiący dowcipami Jacek Fedorowicz i dystyngowany Lucjan Kydryński. Z zapowiadania piosenek zrobili wielki show. Przekonywali, że na koncert pod tytułem "Witaj słoniu" Skrzynecki wjedzie na scenę na prawdziwym słoniu z opolskiego ZOO. Zamiast olbrzymiego zwierza towarzyszył mu osioł co wywoływało salwy śmiechu.

Rolą konferansjerów było nie tylko zabawne zapowiadanie kolejnych piosenek ale także reagowanie w sytuacjach kryzysowych. Tonowali nastroje, kiedy na zbyt rozbawioną publiczność chciała zasadzić się milicja. Pomagali gdy zastrajkowali muzycy albo gubili sie artyści.

Niektórzy się gubili, inni tracili orientację pod wpływem alkoholu - wspomina Marek Gaszyński -  ale ówcześni konferansjerzy mieli na tyle taktu i talentu aby czymś zająć publiczność. Któregoś razu zaginął wspaniały lecz nieśmiały Tadeusz Chyła. Fedorowicz podszedł do kulis i krzyknął : Chyła jest ?!  Ja krzyknąłem : Jeszcze nie, szukam go, mów coś ! I fedorowicz potrafił przez długą chwilę zabawiać publiczność.

Jerzy Waldorff już podczas pierwszego festiwalu okrzyknął Opole "Stolicą polskiej piosenki". Organizatorzy i pomysłodawcy imprezy, dziennikarze radiowej "Trójki", Mateusz Święcicki i Jerzy Grygolunas, byli zachwyceni. Udało się stworzyć alternatywę dla Sopotu gdzie śpiewali ci z zagranicy. Ale Opole miało też zastąpić Festiwal Młodych Talentów, który odbywał się w Szczecinie. Tam młodzi artyści walczyli z szarzyzną PRL-u za rządów Gomułki, zbyt chętnie spiewając po angielsku. To się władzy nie podobało, zarzucano wykonawcom naśladowanie gwiazd z zachodu. Opole miało być inne - polskie piosenki, polscy wykonawcy, język wyłącznie polski.

 Jeden z pomysłodawców imprezy, Jerzy Grygolunas, pisał w roku 1971 : "Pojechać na festiwal i mówić później - bylismy w Opolu - należy do dobrego tonu i brzmi conajmniej jak - byliśmy w San Remo. Nie trzeba się wstydzic tego rodzaju snobizmu".

Nagrody nie wiązały się z zastrzykiem finansowym, raczej z symbolicznym wyróżnieniem. "Dać czy nie dać ?" pytał ze sceny Fedorowicz. "Daaaać" wołały wszystkie zebrane w amfiteatrze panie i w ten sposób otzrymał Piotr Szczepanik nowy magnetofon, nagrodę dla najmilszego spiewaka wieczoru w roku 1965. Przekazał ją potem Uniwersytetowi Ludowemu w Większycach.

Największą gwiazdą II KFPP w 1965 okazał się Wojciech Młynarski. Opole usłyszało aż 13 napisanych przez niego piosenek. Pismo "Dookoła świata" donosiło : "II festiwal stał pod znakiem supremacji Wojtka Młynarskiego (debiutował zaledwie półtora roku temu !). który zgarnął, razem z kompozytorem Orłowem - obie pierwsze nagrody za "Z kim ci tak będzie źle jak ze mną" w kategorii piosenki rozrywkowej i tanecznej i za "Spalpną ziemię" w kategorii piosenki aktorsko-literackiej. Publiczności najbardziej podobała się zaś "Niedziela na głównym". To, że jej nie nagrodzono dziennikarz tłumaczył tym, że przecież "nie można dopuścić aby festiwal stał się prywatną sprawą pana M".

Dobra passa Wojciecha Młynarskiego trwała. Za "Światowe życie", napisany i przez siebie zaśpiewany utwór, dostał pierwszą nagrodę w kategorii piosenki estradowej. W 1967 za "Jesteśmy na wczasach" zgarnął nagrodę Ministerstwa Kultrury i Sztuki.

"Młynarski swoje piosenki wykonywał z kamienną twarzą, przypominajacą aktora Bustera Keatona, słynnego hollywoodzkiego komika lat dwudziestych. Mimo to potrafił doskonale nawiazać kontakt z widzami. Szczególny aplauz publiczności uzyskały dwie piosenki : "Jesteśmy na wczasach" i "W co się bawić" - donosiła "Przyjaciółka".

Tajemnicę kamiennej twarzy wyjaśnił sam Młynarski : "Kiedy śpiewałem "Jesteśmy na wczasach" rąbnęła mnie w policzek osa. I był taki wyścig, czy ja prędzej spuchnę czy zaśpiewam piosenkę ? I powiedziałem wtedy w amfiteatrze : proszę państwa, ja już nie będę bisować bo szybko puchnę".

Największy sentyment miał Młynarski do koncertu "Nastroje, nas troje". Stworzył go wspólnie z Agnieszką Osiecką i Jonaszem Koftą w 1977. Troje poetów piszących teksty piosenek usiadło wtedy przy nakrytym zielonym obrusem stole z Markiem Grechutą, Marylą Rodowicz, Łucją Prus, Skaldami i innymi wykonawcami, którzy stawali za mikrofonem aby zaśpiewać ich piosenki.

 W "Bilansie Opolskim" Młynarski zaśpiewał wtedy : "Dobry wieczór paniom. Dobry wieczór panom. Przeurocza wręcz opolska publiczności. Luna dziatwo, cni mężowie i niewiasty. To jest chyba dobra chwila, by niewielki zrobić bilans, bo w Opolu goszczę już po raz pietnasty. Startowałem w roku 63. Włos na jeża miałem krótki, oko szczyre i opolskie me pisanie rozpocząłem od zadania straszliwego ciosu w piosenkarska szmirę. Ludzie to lubią, ludzie to kupią, byle na chama, byle głośno, byle głupio. Do miast do wiosek, do PWN-u, prosta nauka licznik stuka w rytm refrenu".

Po latach Młynarski wspominał : "Stałem sie jego (festiwalu) najwierniejszym fanem. Entuzjastą - po prostu ! Wielbicielem wspaniałej, cudownej atmosfery jaka tam panowała. jednocześnie takiej możliwości towarzyskiej spotkania najróżniejszych miłych ludzi z różnych branż, którzy się Opolem interesowali. Zacząłem traktować Opole tak jak hazardzista traktuje .... jakieś miejsce w którym mozna zagrać w ruletkę. Uwielbiam tę atmosferę wyścigu i konkursu".

Przez ponad 50 lat festiwalu w Opolu narodziło się wiele gwiazd, wielu artystom mocno podkręcił karierę. W Opolu rodziły sie gwiazdy Anny German, Anny Jantar czy Violetty Villas. Tu Wiesław Gołas śpiewał "W Polskę idziemy" a Jerzy Stuhr przekonywał, że "Każdy śpiewać może". W 1977 zaśpiewła tu Krystyna Janda. Była wtedy młodą aktorką która zagrała właśnie w "Człowieku z marmuru" Andrzeja Wajdy. Na deskach amfiteatru znalazła się dzięki Markowi Grechucie, którego spotkała na korytarzu siedziby TVP.

- "Myślałam, że umieram, że śnię. Zdawało mi sie, że pomnik idzie w moim kierunku, materializuje się symbol. Zatrzymał się, przyjrzał i zapytał : Pani jest młodą aktorką, czy tak ? Śpiewa pani ?. Śpiewałam na zajęciach z piosenki pod kierunkiem Aleksandra Bardiniego - wydukałam. Grechuta odpowiedział : zabieram panią na festiwal do Opola, z moją piosenką "Guma do żucia". Aktorka wspominała, że zaśpiewała piosenkę siedem razy szybciej niż była napisana.

- Na początku, kto przyjechał ten śpiewał - wspomina Jerzy Gruza - stopniowo zaczęły wkraczać różnego rodzaju "autorytety", jak pewnien redaktor, który patrzył na to co się śpiewa. Rok po roku wszystko sie formalizowało. Kiedyś to był spontan który pozwalał wyrażać ludziom co chcieli.

 

Katarzyna Szczerbowska - dziennikarka.

 

 

Skomentuj artykuł
Fajny tekst, przypominający, że kiedyś to były... po prostu inne czasy. Jest tu kilka drobnych literówek ale to nie utrudnia czytania.
2019-01-26 22:10:32 (7 lat temu)
 
Kontakt do administratorów strony Fotopolska.Eu: | Regulamin serwisu: https://fotopolska.eu/2,artykul.html
© Copyright 2012 Neo & Siloy
Kolokacja serwerów Amsnet
Ostatnio przeglądane: zabrze goethego Danzig Danzig wambierzyce wambierzyce rynek rynek Gdynia Kamienna Góra ustronie morskie krak latarnia rogozno rogozno rogasen wieza weglowa szczecin most krakusa budziszewko starachowice armii Sępa grabiszyn osiedle grabiszyn osiedle częstochowa częstochowa grabiszyn wierzbno starachowice starachowice wierzbno wierzbno tarnow tarnow browarna Okęcie Warszawa Warszawa