Potrzeba całkowitej przebudowy stadionu w Zabrzu była jasna od początku XXI wieku – stara konstrukcja sięgała wczesnych lat 30. poprzedniego stulecia, a Górnik przyciągał jedne z najwyższych widowni w Polsce. Dodatkowo perspektywa inwestycji w klub grupy Allianz przyśpieszyła inwestycję.
W 2009 roku powstała koncepcja nowego stadionu, już bez bieżni lekkoatletycznej i z dwupoziomowymi trybunami na ponad 31 tys. widzów. Prosta żelbetowa konstrukcja z zewnątrz miała zostać pokryta ażurową elewacją z ciemnego metalu, natomiast częściowo przeszklony dach w najwyższym punkcie sięga 31,5m.
By umożliwić stałą grę Górnika przy Roosevelta prace podzielono na dwie fazy: w pierwszej przewidziano trybuny dla 24 tys. z trzech stron, a w drugiej – najważniejszą trybunę zachodnią. Prace budowlane rozpoczął we wrześniu 2011 roku Polimex-Mostostal, jednak firma nie ukończyła pierwszej fazy. W 2013, pół roku po planowanym oddaniu trybun, wykonawcę trzeba było zmienić, a nadrobienie opóźnień okazało się niemożliwe. Kończona kawałek po kawałku pierwsza faza ostatecznie otrzymała termin ukończenia w czerwcu 2016.
Stadion został w trakcie prac zaadaptowany tak, by mógł funkcjonować nawet bez czwartej trybuny – w pierwszej fazie powstały loże biznesowe i centrum dowodzenia. Dwa boiska treningowe na wschód od stadionu zastąpił reprezentacyjny plac z kasami, a pod nim rozległy parking.
Pierwszym meczem przy pełnych trzech trybunach były Wielkie Derby Śląska przeciwko Ruchowi w lutym 2016.
Ostatnie urodziny głównej trybuny
Jutro najstarsza trybuna w Zabrzu skończy 84 lata. To już ostatni jubileusz, jakiego doczeka. Na dniach rozpocznie się rozbiórka konstrukcji, dzięki której będzie można domknąć Arenę Zabrze.
Wczoraj na Arenie Zabrze odbył się wyjątkowy mecz, ponieważ po raz ostatni kibice mogli oglądać w całości główną trybunę. W przyszłym tygodniu stara konstrukcja zacznie znikać. Rozbiórka potrwa, jak podaje serwis Rossevelta81.pl, do połowy października.
Jutro z kolei stadion będzie obchodził swoje 84. urodziny. Choć wspomniana główna trybuna budowana była do 1935 roku, to pierwsze jej elementy powstały właśnie do września 1934 roku, gdy otwarto poprzedni zabrzański stadion.
Burzenie starej trybuny, ostatniego elementu dotychczasowego stadionu, to część przygotowań do domknięcia Areny Zabrze czwartą trybuną. Rozpoczęcie prac miasto Zabrze obiecało rok temu właśnie na 2018, a idą wybory samorządowe. Właściwa budowa na pewno w 2018 się nie zacznie, nie ma zresztą pieniędzy na jej prowadzenie.
– Budżetowo to na razie nie jest temat. Nie uczestniczyłem w żadnych rozmowach, nie znam żadnych ustaleń. Choć od wielu lat jestem kibicem, przeżyłem z drużyną jej wzloty i spadki i jestem przekonany, że wcześniej czy później trybuna musi powstać. Jednak miasto ma tez inne potrzeby, które muszą być realizowane – tak mówił w styczniu o tegorocznym budżecie skarbnik miasta, Piotr Barczyk.
Rozbiórka starej trybuny nie jest jednak tylko krokiem wizerunkowym. Stara konstrukcja obecnie nie pełni już prawie żadnej funkcji, a jej utrzymanie kosztuje. Choć niewątpliwie układ stadionu jest z nią bardziej nietypowy, to w praktyce pożegnanie zabytku zdobionego kiedyś przez swastyki ma sens.
Jak na ironię, pierwszy krok w kierunku rozbudowy stadionu przychodzi jednak w momencie zapaści frekwencyjnej. Po pierwotnej fali entuzjazmu widownia na meczach Górnika dziś stopniała prawie o połowę. W zeszłym roku na starcie sezonu klub wyprzedawał stadion prawie w każdym meczu, gromadząc ponad 22 tys. osób. Teraz pierwsze cztery spotkania Ekstraklasy obejrzało średnio 13,5 tys. widzów. W skali ligi to wciąż bardzo przyzwoity wynik, a jednak różnica jest ogromna.
Frekwencja powyżej granicy 99% jest naprawdę wyjątkowa w skali całego kraju. Nic dziwnego, że prezydent Zabrza zmaga się z pytaniami o brakującą trybunę. Budżet na 2018 da odpowied, czy prace zaczną się w kolejnym roku.
Górnik Zabrze w rundzie jesiennej to klasa sama dla siebie. I nie mówimy tu nawet o wynikach sportowych znacząco powyżej oczekiwań. Zabrzanie są jedynym klubem w Ekstraklasie, który wyprzedaje prawie każdy mecz.
Tylko jedno z siedmiu spotkań w roli gospodarza nie odbyło się przy komplecie publiczności, a średnia 22 608 widzów na każdym meczu to ponad 99% zapełnienia. Choć trudno na tej podstawie wyrokować o kolejnych dekadach, to wynik wzmaga oczekiwanie na ostatnią, brakującą trybunę Areny Zabrze. Kiedy wreszcie powstanie?
– Wiem, że jestem rozliczana za każde słowo, więc nie chciałabym jej określać jednoznacznie. Na pewno jednak więcej będę mogła powiedzieć pod koniec roku, gdy zostanie skonstruowany budżet miasta na 2018 rok – stwierdziła prezydent Małgorzata Mańka-Szulik w wywiadzie dla „Dziennika Zachodniego”.
Nowa trybuna miała być bardzo droga, ale ostatecznie Zabrze nie powinno nawet zbliżyć się do kwoty szacowanej pierwotnie na 90 mln zł. Mówiło się o odchudzeniu jej o jedna trzecią pod względem kosztów, ale być może uda się zejść niżej niż do 60 mln.
– Cały czas realizujemy kolejne kroki. Teraz najważniejszym zadaniem jest przeniesienie do nowej części obiektu szatni piłkarzy. To część harmonogramu, zgodnie z którym stopniowo ze starej części wyprowadzamy wszystkie pełnione przez nią funkcje. Swoją pracę muszą też wykonać architekci, aby uwzględnić pewne zmiany związane z tym, że nie ma potrzeby w czwartej trybunie umieszczać niektórych planowanych wcześniej, a dość kosztownych rozwiązań. Okazało się bowiem, że nowa część stadionu już je w wystarczający sposób spełniła – tłumaczy prezydent Zabrza.
Koniec części 2
Źródło http://stadiony.net/stadiony/pol/arena_zabrze