6 maja w godz. 9:00 - 12:00 wystąpią przerwy w działaniu strony - nie udało się wszystkiego zrobić we wtorek, ciąg dalszy w środę.
| zapomniałem hasło | nowe konto | dodaj zdjęcie
Mapa
Nieistniejące
Komentarze Kresy Kresy + Polska Panoramy Pomoc
powiat głubczycki

Za wpłaty ze zrzutka.pl oraz cegiełek kupione zostały:

  • Dyski twarde Seagate Exos X22 20TB x 2 = 2500 zł
  • Router TP Link Archer X55 AX3000 = 277 zł
  • Serwer plików NAS QNAP TS-673A-8G = 4677 zł

Przeznaczenie: kopie zapasowe strony (obecnie wykonywane są ręcznie na domowym komputerze)

zdjęcie 1 zdjęcie 2 zdjęcie 3

wczytywanie danych...

WALKI O ZIEMIĘ GŁUBCZYCKĄ MARZEC - KWIECIEŃ 1945

proszę czekać...

  Do 1944 r. mieszkańcy ziemi głubczyckiej nie odczuli bezpośrednio skutków II wojny światowej, może poza tymi, których krewni byli na wojnie lub już polegli. O wojnie przypominały jeszcze tytuły w gazetach, informacje radiowe, kartki na towary reglamentowane, a także jeńcy wojenni, głównie radzieccy i polscy zatrudniani w gospodarce oraz robotnicy przymusowi z Polski lub Ukrainy. 

Dopiero w tymże 1944 r. nad ziemią głubczycką przeleciały amerykańskie bombowce w kierunku Kędzierzyna - Koźla. Przypadkowa bomba wybuchła na polu nieopodal Lisięcic, a kilka koło Babic. Inna spadła w samym sercu Szonowa, czyniąc spustoszenie w okolicach kościoła.

W styczniu 1945 r. na drogach ziemi głubczyckiej pojawiły się sznury cywilnych uciekinierów z przemysłowych terenów Górnego Śląska. Uciekali na wozach zaprzężonych w konie lub krowy albo pieszo, pchając ręczne wózki i taczki z upchanym na nich mieniem.W miastach i wsiach powiatu zakwaterowano wojsko. Esesmani pędzili jeńców wojennych i więźniów z Oświęcimia, przy czym przy drogach powiatowych dokonali niejednej zbrodni. Słychać już było głuche dudnienie dział. Również w styczniu 1945r. wojska I Frontu Ukraińskiego pod dowództwem marszałka Iwana Koniewa uchwyciły przyczółki na lewym brzegu Odry.

W marcu 1945r. linia frontu wschodniego przesunęła się do powiatu głubczyckiego. Już w lutym w Dziećmarowie zakwaterowano punkt dowodzenia 371 niemieckiej Dywizji Piechoty z gen. dywizji Niehoffem. Codziennie żołnierze na koniach rozwozili meldunki. W dziećmarowskich domach rozlokowali się pisarze sztabowi, elektrotechnicy i radiotelegrafiści. Nagle jak grom z jasnego nieba we wsi pojawił się dowódca Grupy Armijnej "Środek", gen. Ferdinand Schómer, który po wizytacji uznał, że sztab Niehoffa żyje tu zbyt zbytkownie i wysłał jego dowódcę do twierdzy Wrocław, wyznaczając na jego miejsce płk. Scherenberga. Żandarmeria połowa wyłapywała dezerterów. Po ciągłych klęskach na froncie wschodnim morale żołnierzy niemieckich było mocno nadszarpnięte. Tych, którzy zwątpili w Fuhrera, rozstrzeliwano w lasku pod Dziećmarowem, a wcześniej kazano im kopać dla siebie groby. Taka procedura miała odstraszać ewentualnych naśladowców. Również w lutym mieszkańcy Dziećmarowa ujrzeli dla nich nieprzyjemny i przerażający widok. Były to samochody ciężarowe jadące z linii frontu na południe, wyładowane stosami zabitych - zakrwawionych i zamarzniętych ciał żołnierzy niemieckich. Były ich setki. Pojazdy gąsienicowe wiozły rannych i ciągnęły po śniegu drzwi od stodoły, a na nich kolejny makabryczny stos poległych. Nie wiadomo, dokąd wieziono ten straszny ładunek.  We wsi pojawili się sojusznicy Niemców, Rumuni, wyposażeni w samochody, ciężkie działa i wozy ciągnięte przez bawoły. Za nimi ubrani w kożuchowe czapki żołnierze Rosyjskiej Armii Wyzwoleńczej (ROA) generała Andrieja Własowa, którzy zdradzili Stalina przechodząc na stronę Niemiec hitlerowskich. Ponieważ domy zajmowali żołnierze niemieccy, własowcy wykopali sobie doły na zaśnieżonych polach Dziećmarowa i w nich się rozlokowali. 

 W dzień i noc dudniły działa i ryczały katiusze, zwane przez Niemców "organami Stalina", a ziemia drżała. 15 marca nastąpił radziecki atak lotniczy. Lotnicy strzelali do wszystkiego, co się rusza, bombardowali kolumny wojska i domy. Zapalił się samochód z amunicją. Jeden z żołnierzy niemieckich wskoczył do szoferki i wjechał nim do stawu. Za późno, i tak nastąpiła eksplozja... Płonął dziećmarowski kościół. Nazajutrz, 16 marca 1945 r. rozegrały się kolejne dantejskie sceny. Po drodze sunęły nieskończone kolumny pojazdów pancernych i dział. Wśród Niemców węgierska artyleria, ale bez amunicji.  Wszystko to podążało w kierunku frontu. Samoloty radzieckie zaciekle atakowały. Mieszkańcy wsi w tym zamieszaniu próbowali uciekać i niektórzy z nich zginęli od wybuchów granatów. Tego wieczora do wsi weszli Rosjanie. Zostali odparci, lecz wrócili. Poległo ich 44. 14 marca 1945 r. mieszkańcy Kazimierza przebywali w kościele na nabożeństwie pogrzebowym. Nagle rozległ się straszliwy huk. Na wioskę spadły bomby lotnicze. Rosjanie ponowili atak 17 marca. Kazimierzanie odnotowali straty w zwierzętach i tej nocy opuścili wieś, podążając w kierunku Czech. 15 marca około godziny 14.00 dwa radzieckie samoloty bojowe, ogniem karabinów maszynowych i bombami zaatakowały pociąg osobowy relacji Racibórz - Racławice Śląskie. Nic nie wiadomo o stratach w ludziach.

Po zajęciu Kazimierza, Szonowa i Klisina oddziały radzieckie skierowały się na Pomorzowice. Organizacja Fritza Todta nie przygotowała w porę obrony. Nie wykopano na czas rowów strzeleckich, w końcu sami jej przedstawiciele uciekli, pozostawiając bezbronnych mieszkańców. Wycofały się również niemieckie oddziały. Przyłączył się do nich pomorzowicki pastorJokisch z rodziną. 17 marca między 14 a 15.00 Pomorzowice okrążyła radziecka piechota. Mieszkańcy, którzy nie otrzymali od władz hitlerowskich informacji, kiedy i dokąd mają uciekać, znaleźli się w pułapce. Kontratak z północy niemieckiej piechoty został w nocy odparty. Rozjuszeni Rosjanie przystąpili do gwałcenia kobiet i dziewcząt, nie oszczędzając dziewczynek, które miały iść do komunii i 94 letniej staruszki. Podobny los nie ominął kobiet z uwięzionej tu kolumny uciekinierów z Gościęcina. Między Pomorzowicami a Klisinem powstało 3 - kilometrowe zamaskowane radzieckie stanowisko artyleryjskie, które ostrzeliwało Racławice Śląskie. Niemcy odpowiadali ogniem i przy tym uszkodzili wieżę kościoła ewangelickiego w Pomorzowicach. 

Tymczasem w kierunku zach. granicy powiatu głubczyckiego, na drodze Racławice Śląskie - Osoblaha, tłoczyły się masy uciekinierów. 18 marca Rosjanie zajęli Głogówek. Żołnierze z 344 Dywizji Piechoty i 18 Dywizji Grenadierów SS "Horst Wessel", której podstawą były dawne oddziały SS-Totenkopf, tzw. "trupie główki", próbowali wycofać się przez Racławice Śląskie. W błocie pól ugrzęzły pojazdy z rannymi, których koledzy zabierali na noszach lub na plecach. Nastały straszliwe walki o racławicki dworzec kolejowy. Niemcy zniszczyli kilka wdzierających się czołgów radzieckich. Aby uniknąć okrążenia i ujęcia przez żołnierzy Armii Czerwonej, cywile skakali przez płomienie pod ostrzałem. Granaty rozrywały ciała na strzępy. Ranni rzęzili, tarzając się we własnej krwi, bądź daremnie wołali o pomoc. Kobiety pochylały się nad ciałami martwych dzieci i potrząsały nimi. Most nad rzeką Osobłogą został wysadzony. Ktoś odkrył płytkie miejsce w rzece, gdzie skierowały się tłumy ludzi. Esesmani położyli tu deskę, lecz mimo to, w panice potopiło się wielu ludzi. Reszta uciekała przez rozmiękłe pola i łąki do Osoblahy. [w Muzeum Ziemi Głubczyckiej jest kilka eksponatów wyciągniętych w 2002 r. z rzeki Osobłogi koło Racławic Śląskich]. 16 marca Rosjanie tracąc 67 ludzi zdobyli Lisięcice. Nie pomogły okopy i zapory przeciwczołgowe wykonane przez SS. W Zawiszycach też stacjonowali esesmani. 17 marca wyparli ich żołnierze radzieccy, lecz nazajutrz nastąpił niemiecki kontratak z Głubczyc. Do 21 marca wieś kilkakrotnie zmieniała właściciela. Piechotę radziecką wspierały czołgi i działa szturmowe. Niemcy zniszczyli ok. 5 czołgów, ale stracili 45 ludzi. Z zawiszyckiej wieży kościelnej pozostał jedynie kikut, a na polach leje po granatach, ślady gąsienic, amunicja i martwi żołnierze obu armii. 17 marca niemieckie wojska wycofujące się z Dziećmarowa wieczorem zatrzymały się na wzniesieniach na północ od Sułkowa i Babic. Za nimi sunęły radzieckie czołgi. 

W okolicach Głubczyc Rosjanie wnikali już od wschodu i północy. Miasto ostrzeliwano. Granaty pancerne uderzyły w Schlegenberg - dzisiejsze Lwowiany, skąd w panice uciekali mieszkańcy. O świcie 17 marca radzieckie czołgi średnie T-34 ruszyły z. Pawłowiczek ku Głubczycom. Przez głubczycki rynek przejechały przednie kolumny niemieckiej 16 Dywizji Pancernej i część batalionu czołgowego saperów. Trwały krwawe walki w okolicach Debrzycy i Grobnik. 18 marca w starciu pancernym zginęła załoga późniejszego bohatera ZSRR, porucznika Wasyla Nielubowa. Muzeum głubczyckie przechowuje kilka związanych z nim pamiątek, w tym fragment czołgu. W samych Głubczycach wzrastała panika. Już 15 marca nastąpił radziecki atak lotniczy. Powtórzył się nazajutrz. Nadlatywało 8-9 bombowców i zrzucało śmiertelny ładunek. Niebo było szare od dymu. Byli zabici i ranni na dzisiejszej ul. Kopernika. Odjechał ostatni pociąg do Krnova. 17 marca z ok. 14 tys. mieszkańców pozostało już tylko ok. 250. Starzy i chorzy, a także kobiety i dzieci ukryli się w "Maria Treu", dzisiejszym szpitalu powiatowym. Inna grupa w klasztorze franciszkanów. Pojedynczy ludzie pozostali w domach. Bomby, pociski z katiusz i czołgów rozwalały domy i wzniecały pożary. W mieście stacjonował sztab saperów, poza tym sztab Luftwaffe, który 17 marca przeniósł się z gimnazjum (dzisiejszego liceum przy ul. Kochanowskiego) do Hotelu "Post" przy ul. Kozielskiej. Sąd wojenny rozstrzeliwał dezerterów. 18 marca o godz. 2.00 w nocy urzędnicy starostwa powiatowego przez Opawicę udali się do Wysokiej. Zarząd miasta 17 marca trafił do Pielgrzymowa. Tam część urzędników została zwolniona, część urlopowana. W Głubczycach stacjonowali jeszcze żołnierze 254 i 375 dywizji piechoty, 8,16 i 17 dywizji pancernej, elitarnej Dywizji Ochrony Fuhrera, Dywizji Strzelców Narciarzy i 18 Dywizji Grenadierówpancernych SS "Horst Wessel" z udziałem Węgrów. Była też gotowa do walki 78 Dywizja Volkssturmu, której sztab był 17 marca w Gołuszowicach, a 24 marcaw Dobieszowie. Część Volkssturmannów miała ubrania cywilne. 20 marca w okolicach cmentarza przy ul. Wrocławskiej ujrzano szpice radzieckich czołgów'. Odparto je kontratakiem, ale już nadjeżdżały inne od strony Grobnik i Bogdanowic. Wieczorem nastąpił ostrzał artyleryjski od strony Babic. Granaty fosforowe zapalały wszystko. Rosjanie wystrzelili ich około 10. Zapalił się ratusz i inne budynki. Ulica Kozielska stała się morzem płomieni. Straż pożarna daremnie próbowała ugasić ratusz, pożar ogarnął cały rynek. Tysiące banknotów unosiło rozgrzane powietrze. Policja i Wehrmacht pospiesznie opróżniali sklepy mięsne.

 22 marca Rosjanie zbombardowali Hotel "Post" na ul. Kozielskiej. Zginęło 4 żołnierzy ze sztabu Luftwaffe, 7 zostało rannych. Zginął również właściciel hotelu Gustav Thomas i został pochowany w ogrodzie franciszkanów. Ulice Głubczyc były wyludnione, na ul. Kościelnej leżały padłe konie, dymiły gruzy. Do pogrzebania było jeszcze 10 zwłok, które ze względów bezpieczeństwa pochowano na cmentarzu św. Anny przy dzisiejszej ul. Sobieskiego. 23 marca nastąpiła gwałtowna kanonada. Ordynator głubczyckiego szpitala uciekł z rodziną, pozostawiając szpital własnemu losowi. Wojsko niemieckie w nocy otrzymało rozkaz wymarszu. Za nim odszedł Volkssturm. 24 marca, o godz. 6.00 rano do Głubczyc weszli Rosjanie. O Głubczyce walczyły następujące radzieckie formacje wojskowe: z 60 Armii - 28 Korpus piechoty gen. Ozimina, także artyleria ppancema oraz piechota i czołgi z 59 Armii. Ponadto lotnicy z 26 Korpusu Lotnictwa Myśliwskiego Gwardii i 6 Korpusu Lotnictwa Bombowego Gwardii. Poległo 676 Rosjan. Pochowano ich blisko "Maria Treu", a w 1952r. ekshumowano na cmentarz Armii Czerwonej w Kędzierzynie - Koźlu. 18 marca nastąpiła ewakuacja Równego. 23 marca miejscowy proboszcz Beier został ciężko raniony odłamkiem granatu. Zmarł w szpitalu w Igławie w Czechach. W Bogdanowicach słychać ryk katiusz. Ludzie uciekają, podczas gdy na ulicę spadają pociski. Niemiecki myśliwiec z zacinającym się silnikiem eksplodował na polu.

Grenadierzy Regimentu Piechoty z 371 dywizji pod ppłk. Dietzcm ruszyli przez Boguchwałów do Suchej Psiny, Wojnowic i Włodzienina. Z wzniesień na północ od Wojnowic westfalscy grenadierzy powstrzymali radziecki atak. Dietz urządził swój punkt dowodzenia w „Czerwonym Młynie” koło Wojnowic. Młyn ten został zniszczony podczas walk. Do dziś pozostały po nim ruiny na podmokłym terenie. Trwał atak pancerny na Baborów. Samoloty zbombardowały domy i wagony kolejowe. Zginął komendant II oddziału regimentu artylerii, mjr Lippclt, do którego przyłączył się batalion granatników z I dywizji Strzelców - Narciarzy.

19 marca nastąpił ciężki atak lotniczy na Nową Cerekwię. W Suchej Psinie panikę wśród niemieckich piechurów wywołał radziecki czołg rozpoznawczy. Niemcy rozlokowali się między Boguchwałowem a Wojnowicami. Około godz. 22.00 ich zagony pancerne uderzyły w kierunku Boguchwałowa. Atak został przerwany, jednak o godz. 5.00 rano nastąpiła potężna odpowiedź radzieckiej artylerii w kierunku niemieckim. Straszne walki toczyły się w okolicach Nowej Wsi. Zaatakowała lawina czołgów T-34. Jednak ten wielki atak został przez Niemców odparty, a na polach stały płonące wraki T-34. 21 marca - nastąpił radziecki atak lotniczy na Bogdanowice. Spłonęło ok. 30 zagród.

22 marca Rosjanie zajęli Nową Wieś i Baborów. W Tłustomostach od drugiej połowy lutego na cmentarzu przykościelnym grzebano poległych niemieckich strzelców górskich, przywożonych tu z pól bitew w okolicach Grzędzina i Ciężkowic (powiat Koźle) oraz Ponięcic (powiat Racibórz) i Langowa (powiat Głubczyce). Wokół kościoła w oczekiwaniu na pochówek leżały przykryte zakrwawionymi plandekami zwłoki. Najpierw były pojedyncze pogrzeby z księdzem,jednak gdy zwłok przywożono coraz więcej, upychano je po kilka do jednej mogiły, podobnie jak w pobliskim Rakowie.

22 marca od strony Dziełowa do Tłustomost weszli Rosjanie. W tym samym czasie mieszkańcy wsi uciekali w kierunku Kietrza, obchodząc lub objeżdżając z boku to płonące miasto. Słychać było trzask pękających z powodu wysokiej temperatury szyb. Tłustomosty opuściło również kwaterujące tu niemieckie wojsko, Bawarczycy w wieku 18-20 lat, pod dowództwem kapitana Siegfrieda Hartmanna. We wsi pozostało niewielu mieszkańców, a także ciała kilkunastu zabitych Rosjan. Uciekające kobiety i dziewczęta przebierały się za staruszki, chcąc uniknąć zgwałcenia przez radzieckich żołnierzy.

Również 22 marca szwabsko-bawarska 17 Dywizja Pancerna zniszczyła koło Bogdanowic 59 czołgów T-34, ale Rosjanie nie pozwolilijej na dalszy postęp. Podporucznik Siegfried Baier z kompanią zaopatrzoną w już nieco zużyte pojazdy opancerzone oraz nowiutkie niszczyciele czołgów Jagdpanzer IV, którychjeszcze tu nie znano, zameldowałsięwNowej Cerekwi u pułkownika von Einem z 371 dywizji piechoty. 23 marca von Einem zaatakował w kierunku Boguchwałowa, mając jako wsparcie batalion grenadierów pancernych i strzelców - narciarzy. Nastąpił zmasowany ogień granatników. Powietrze przesycone było zapachem żelaza. Niemiecka piechota odniosła ciężkie straty, a 8 dywizja pancerna straciła 2 rannych komendantów regimentu. Nazajutrz 16 Dywizja Pancerna straciła dowódcę, a augsburscy grenadierzy pancerni rotmistrza. Komendantowi III Batalionu Strzelców - Narciarzy granat urwał nogę. Do czołgów radzieckich dołączyła się piechota.  Niemcy odparli jej 3 ataki. Rosjanie ponieśli wielkie straty. W nocy Armia Czerwona zaś zaatakowała siłą 100 czołgów. Próbowali je odeprzeć żołnierze ppor.Baiera, strzelcy - narciarze, pancemiacy i Dywizja Ochrony Fuhrera. We Włodzieninie toczyły się nocne walki uliczne. Ryczały samoloty radzieckie i "organy Stalina". Niemcy musieli wycofać się do Lewic. Ppor. Baier otrzyma! rozkaz obrony między Włodzieninem a Dzbańcami na wzgórzu nr 289,jego żołnierze ulokowali się na jego zboczu tworząc pułapkę w formie worka. Mieli 18 transporterów opancerzonych i różnych typów dział. Do walki z braku żołnierzy liniowych wciągnięto też wojskowych piekarzy i rzeźników. Nagle pojawiło się ok. 20 radzieckich czołgów T-34, nadjeżdżających od Włodzienina i wjechało prosto w pułapkę. Niemiecki ostrzał z 3 stron rozerwał je na strzępy. Pole obsiane było zerwanymi wieżyczkami, lufami i stalowymi kadłubami. O godz. 11.00 sytuacja się powtórzyła. Rosjanie znów stracili ok. 20 czołgów. Ok. godz. 15.00 - to samo. Kto nimi dowodził? Kto ich wysyłał na pewną śmierć? Jednak czwarty atak nie nastąpił. Niemcy zniszczyli więc ok.60 czołgów. Każdy atak nie trwał nawet minuty. Niemcy nie mieli ani jednego zabitego. Jedynie I rannego odłamkiem. To był  jednak koniec popisów na tym odcinku, albowiem Niemcy zaobserwowali, jak z Włodzienina wyjeżdża ok. 150 - 200 czołgów radzieckich. Mniej więcej w tym samym czasie bohaterską śmiercią zginął dowódca czołgu porucznik Nazip Chazipow i jego ładowniczy, 19-letni sierżant Gienadij Wołkow, którego brat Fiodor był profesorem Instytutu Stosunków Międzynarodowych Ministerstwa Spraw Zagranicznych ZSRR i autorem książki o słynnym szpiegu Richardzie Sorge. Obu poległych czołgistów upamiętnia mały pomnik przy szosie koło Dzbańc.

 

Na obszarze Zopowy - Zubrzyce trwały ciężkie walki. Zginęło 291 Rosjan i ok. 70 Niemców.

24 marca linia frontu przebiegała łukiem od okolic Głubczyc przez Zopowy - Włodzienin - Suchą Psinę i Dzielów.

25 marca koło Dobieszowa niemieckie "Pantery" w ciągu 3 minut zniszczyły 9 nacierających T-34. Rosjanie mimo to zdobyli Dobieszów oraz Pielgrzymów. W Pielgrzymowie w miejscowym majątku ustawili działko ppanc. i znieśli amunicję. Obserwowani byli przez Niemców, którzy wystrzelili z ręcznych karabinów maszynowych (MG). Nagle na niebie pojawiły się radzieckie samoloty bojowe, lecz zamiast ostrzelać wroga z 16 niemieckiej dywizji pancernej uderzyły na swoich. Zdumieni żołnierze radzieccy zaczęli wystrzeliwać w niebo rakiety sygnalizacyjne, aby poinformować lotników o tragicznej pomyłce, co nic pomogło i pogłębiło chaos. W walkach między wsiami Mokre - Dobieszów - Pielgrzymów - Pietrowice Głubczyckie poległo 482 żołnierzy Armii Czerwonej. Brakuje informacji o stratach Niemców.

27 marca granaty fosforowe spadły na Nową Cerekwię. Płonął tamtejszy kościół parafialny. Żołnierze niemieccy opuścili wieś pozostawiając na miejscowym cmentarzu ok. 30 mogił swoich kolegów i 1 kwietnia bez walki weszli tu czerwonoarmiści.

Tymczasem trwały krwawe walki koło Lewic. Niemcy w bojach o te wieś zniszczyli Rosjanom 13 czołgów, lecz nie posiadali tu zbyt wielkich sił. Wzdłuż odcinka Lewice - Zubrzyce na stanowiskach leżeli tylko pojedynczy piechurzy. Między Lewicami a Bliszczycami toczyły się krwawe zmagania w bezpośredniej bliskości. W okolicach Zalesia ppor. Baier mało co nie został ostrzelany przez "Pantery" z Dywizji Ochrony Fiihrera, bowiem czołgiści nie znali nowo wyprodukowanych pojazdów Jagdpanzer IV Baiera. Z tego miejsca Baier ujrzał dziwny pościg. Całe stado T-34 jechało z zachodu na wschód, a za nimi pędziły niemieckie niszczyciele czołgów. Zostało zniszczonych 101 radzieckich maszyn.

22 marca nad Kietrz nadleciały 3-4 radzieckie samoloty i zrzuciły bomby. 3 próby zdobycia tego miasta przez Armię Czerwoną nie powiodły się. Kietrz został ogłoszony twierdzą, której rdzeń stanowił kościół parafialny, plebania i szpital. Zamurowano niepotrzebne prześwity, wybito w' ścianach otwory strzeleckie. W Kietrzu stacjonowali żołnierze z 371 nadreńsko - westfalskiej dywizji piechoty, która poniosła ogromne straty. Z 27/28 marca gwałtowny ostrzał, który uszkodził wiele budynków i wieżę kościoła parafialnego. Ryczały katiusze, a ziemia drżała. 30 marca około godz. 15.00 piekielny zgiełk nagle ucichł. Bitwa o Kietrz dobiegła końca. Żołnierzy z 371 dywizji piechoty, z brudnymi twarzami i krwawiącymi ranami przejęła I Dywizja Strzelców - Narciarzy. W mieście leżało mnóstwo zabitych i rannych, niektóre zwłoki nie miały głów, Rosjanie gwałcili kobiety i dziewczęta, zginęła franciszkanka misjonarka siostra Gabriela, broniąca współsiostry przed radzieckim żołdakiem. Poza kościołem i wieloma domami zniszczony został 23 marca przez bombę lotniczą kietrzański zamek. Na cmentarzu głębokie leje od ciężkich bomb. Wszystkie groby były naruszone. Pogrzebano tu ok. 600 żołnierzy obu armii, w tym ok. 260 radzieckich z 60 Armii Ogólnowojskowej i z 5 Korpusu Zmechanizowanego Gwardii. Koło Kietrza dymiły wraki 56 czołgów radzieckich.

 

Potem toczyły się kolejne walki. W Rozumicach Rosjanie zestrzelili wieżę kościelną, a dzwon upadł z hukiem. Potem zdobyli Dzierżysław. Na przestrzeni Kietrz - Nasiedle - Gródczany na Wielkanoc 1945 r. odbyła się ostatnia wielka bitwa pancerna na ziemi głubczyckiej, po której zakończeniu na polach leżały niezliczone wraki czołgów obu armii.

Z 29/30 marca uciekli do Czech mieszkańcy Ściborzyc Wielkich. Dopiero 15 kwietnia po 70-minutowym ostrzale artyleryjskim 60 Armii w kierunku Opawy, radzieckie czołgi wjechały do tej wsi. Na początku kwietnia SS wysadziło w powietrze kościół w Nasiedlu, aby Rosjanie nie mieli punktu orientacyjnego. Również na Wielkanoc nastąpiły gwałtowne ataki lotnicze na Branice. 1/3 budynków legła w gruzach, w tym generalny wikariat biskupa Nathana. W Wysokiej jednostki SS chcialy wysadzić wieżę kościelną, ale gdy dowiedział się o tym proboszcz Melzer, potajemnie przeciął lont i wieża ocalała.

Jeden z ostatnich aktów dramatu rozegrał się w Bliszczycach. Wieś tę obsadziła grupa bojowa ppłka Prinza Holsteina, wycofana tu z Lewic. Zjednej ze stodół grenadierzy pancerni zaobserwowali w odległości 200 - 300 m od wsi radzieckie czołgi i załogi spokojnie palące papierosy. Uderzono w nie z 1 działka ppanc., 1 transportera i innej broni. Trudno jednak było uszkodzić potężne stalowe kolosy typu JS (Józef Stalin), które posiadały gruby pancerz. Rosjanie kontratakowali. Niemcy zniszczyli z bliska 7 tych czołgów, a reszta wycofała się. Następnego dnia przybyły kolejne "Staliny" i Niemcy po wysadzeniu mostu nad Opą wycofali się na Kmov. 22 marca niemieccy żołnierze zajęli stanowiska w Braciszowie i na okolicznych polach. Czołgi sprawne zostały zamaskowane, a uszkodzone reperowano. Kilku niemieckich oficerów upiło się w gospodzie i nie stawiło się do nocnego ataku. Nazajutrz do Braciszowa przyjechały 3 motory z bocznymi wózkami z policją połową i łazik z oficerami, wśród których był sam gen. Ferdinand Schómer. 4 oficerów z gospody rozbrojono, zerwano im naramienniki i ordery. Rozstrzelano ich na cmentarzu. Dla dezerterów i maruderów nie było litości. Długo Niemcy nie utrzymali Braciszowa. 27 marca Rosjanie byli już w Ciermięcicach.

Tak przebiegały walki o ziemię głubczycką. Pozostały dymiące gruzy, pola poprzerzynane setkami okopów, tereny zaminowane, masy porzuconego sprzętu i amunicji, padłe bydło i setki rozkładających się ciał żołnierzy obu walczących stron. 

autor : dr Katarzyna Maler - Referat wygłoszony 24 marca 2003 na uroczystym otwarciu wystawy w Muzeum Ziemi Głubczyckiej pt. "Ziemia głubczycka marzec - kwiecień 1945"

 

Źródło : KALENDARZ GŁUBCZYCKI 2004   www.sbc.org.pl 

zdjęcia: fotopolska.eu

 

Skomentuj artykuł
Kontakt do administratorów strony Fotopolska.Eu: | Regulamin serwisu: https://fotopolska.eu/2,artykul.html
© Copyright 2012 Neo & Siloy
Kolokacja serwerów Amsnet
Ostatnio przeglądane: intraco fałata kraszewskiego WARSZAWA CZŁUCHOWSKA centralna centralna zabrze dom pod orłami choceń jaśkowa strachowicka Radzionków wólczańska 225 Kopernika Kopernika szczecin rostworowskiego szczecin brzozowskiego sulęcin turawa Krosno Krosno szczecin janickiego nowe ogrody Przemysl Przemysl szczecin brzozowskiego warszawska warszawska willa placówka wisła Dzierzgoń willa warszawa wisła Pułtuska bulwar kraków bulwar krakow gołebiewski wisła bulwar