|
starsze nowsze oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 8 głosów | średnia głosów: 5.89
17 marca 2020 , W trosce o bezpieczeństwo klientów i pracowników sklepy wprowadziły specjalne zasady obsługi klientów. |
Fotopiesek ;-) 2020-03-18 09:44:22 (6 lat temu)
do ZPKSoft: Pilnuje kolejki przed koronaświrusem ;) Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: kor. 2020-03-18 10:01:16 (6 lat temu)
Przenoszę post pod swoje zdjęcie z prośbą o zrozumienie. Chciałbym poruszyć pewien aspekt, który jest tylko jednym, marginalnym elementem rzeczywistości w jakiej obecnie się znajdujemy. Ten niefortunny incydent w czasie pandemii koronawirusa wpisuje się w ogrom pozytywnego wysiłku Polaków w tym trudnym czasie. Zapewne nie zepsuje nam świadomości, że trzymamy się dzięki solidarności i tolerancji. Wczoraj byłem w pewnym urzędzie i zbliżyłem się za bardzo do urzędniczki. - Proszę się odsunąć! Nie widzi pan linii? Rozejrzałem się, linii nie dostrzegłem. Zerknąłem w w dół, jest. Ale aby podać jej papiery musiałem ową linię przekroczyć. Z przepraszającym wzrokiem podałem jej papiery (z żółtawą karteczką z kwotą przelewu). Moja łagodność wcale na nią nie zadziałała. W oczach kobiety tkwił nadal strach i nakaz abym natychmiast się odsunął. - Ja już nie wytrzymuję nerwowo - burknęła pochylając się nad moimi papierami. Nagle podniosła głowę i wpatrzyła się świdrująco w moją twarz. Cóż dziwnego tam ujrzała? W bocznym odbiciu szyby dostrzegłem moją śniadą twarz. Przemknęła mi przez głowę rzecz paniczna. Jeżeli pani pomyślała, że byłem we Włoszech, gdzie dzieją się rzeczy straszne, to jeżeli teraz kichnę, dostanę nakaz kwarantanny na dwa tygodnie. A ja opaliłem się na działce. Zawsze w marcu tak robię i wyglądam jakbym wrócił z jakiegoś południowego kraju. W czasie, gdy pani zmagała się z komputerem zaczęło mnie nagle świdrować w nosie. Mam parę sposobów aby nie kichnąć i je zastosowałem, ale zauważył to pan ochroniarz. Podszedł do mnie i zaprosił na krzesełko. Siedziałem tam przez godzinę, ale też udzielałem się społecznie pomagając starszym, zagubionym interesantom w odnalezieniu odpowiedniego okienka. Oczywiście opanowana strachem pani pomyliła się i z pomocą swoich koleżanek zaczęła sprawę odkręcać. Nie udało się. W końcu przejęła mnie druga, sprytniejsza pani i z nią dogadałem się, że nie mam pretensji do urzędu, wychodzę, a sprawę sam odkręcę telefonicznie. Przytoczony tekst jest jednym z puzzli, by obraz zarazy, którą dokumentujemy, był bardziej pełniejszy dla potomnych. Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: styl 2020-03-21 12:10:22 (6 lat temu)
|
|
Na stronie od 2009 czerwiec
16 lat 10 miesięcy 17 dni |