| zapomniałem hasło | nowe konto | dodaj zdjęcie
Mapa
Nieistniejące
Komentarze Kresy Kresy + Polska Panoramy Pomoc

Za wpłaty ze zrzutka.pl oraz cegiełek kupione zostały:

  • Dyski twarde Seagate Exos X22 20TB x 2 = 2500 zł
  • Router TP Link Archer X55 AX3000 = 277 zł
  • Serwer plików NAS QNAP TS-673A-8G = 4677 zł

Przeznaczenie: kopie zapasowe strony (obecnie wykonywane są ręcznie na domowym komputerze)

zdjęcie 1 zdjęcie 2 zdjęcie 3

wczytywanie danych...
proszę czekać...

Pod koniec 1980r. wydarzenia w Polsce, niepokoiły najwyższe kierownictwo polityczne i partyjne w Moskwie. Jako działanie przymusowe Związek Radziecki wybrał ćwiczenia wojsk Układu Warszawskiego w pobliżu polskiej granicy. Decyzją Moskwy Czechosłowacka Armia Ludowa miała przeprowadzić dywizyjne ćwiczenie taktyczne w Karkonoszach.

Sowieccy generałowie stali się zdecydowanymi zwolennikiami inwazji i źródłem nacisku, zwłaszcza dowództwo Układu Warszawskiego na czele z marszałkiem Wiktorem Kulikowem. Cały proces decyzyjny w ramach paktu spoczywał praktycznie w rękach Sowietów, a udział innych armii alianckich stał się czystą formalnością. Nie obyło się jednak bez rozbieżności zdań, o czym przekonano się w Moskwie na posiedzeniu Doradczego Komitetu Politycznego w dniu 5 grudnia 1980 r. Zdecydowanymi zwolennikami inwazji stali się czołowi przedstawiciele NRD i Czechosłowacji - Erich Honecker i Gustáv Husák. Z kolei komuniści z Węgier i Rumunii nie zgodzili się na atak na Polskę, choć każdy kraj z innego powodu. Węgry doświadczyły już jednej agresji sowieckiej, a Rumunia z zasady odrzucała stosowanie przemocy między aliantami.

Próbując wywrzeć nacisk na polskie kierownictwo do zdecydowanych działań, dowództwo Zjednoczonych Sił Zbrojnych Układu Warszawskiego rozpoczęło naprędce zmodyfikowane alianckie ćwiczenie Sojuz-80, które podobnie jak poprzednie ćwiczenie Szumawa-68 miało przygotować grunt pod interwencję zbrojną. Zamiast pierwotnych ćwiczeń sztabowych, w listopadzie 1980 r. pod granicę Polski przeniosły się sowieckie dywizje z Karpackiego i Białoruskiego Okręgu Wojskowego, oraz wydzielone formacje z Centralnej Grupy Wojsk w Czechosłowacji i Grupy Wojsk Sowieckich w Niemczech, i dwie, już na stałe stacjonujące w Polsce sowieckie dywizje. Dołączyły do ​​nich takźe dwie dywizje czołgów Czechosłowackiej Armii Ludowej (CzAL) i dywizja strzelców zmotoryzowanych Narodowej Armii Ludowej NRD. Udział Czechosłowacji w sojuszniczych ćwiczeniach Sojuz-80 został nazwany „Operacją "Krkonoše" (Karkonosze) 

6 grudnia 1980 r. dowództwo CzAL ogłosiło alarm bojowy w koszarach 1. i 9. Pancernej dywizji czołgów (miejscowości Slaný i Tábor). Żołnierze zestresowani już kilkudniowymi nadzwyczajnymi  przeglądami sprzętu i wyposażenia oraz odwołaniem wszelkich wycieczek i urlopów, wsiedli do maszyn i dokończyli ich ładowanie  ostrą amunicją, (co za czołgi oznaczały około 40 granatów i tysiąc pocisków do karabinów maszynowych). Był to krok zupełnie nietypowy, podczas przejazdów do ćwiczeń pojazdy opancerzone poruszały się bez amunicji ze względów bezpieczeństwa, amunicjia byla wydawana na strzelnicach czołgowych. Wszyscy wiedzieli, że dzieje się coś niedobrego. Nawet odizolowani w koszarach żołnierze służby podstawowej żartowali, że to prawdopodobnie współudział CzAL w interwencji wojskowej w Polsce. Jednak nawet członkowie korpusu dowodzenia na szczeblu pułkowym nie mieli bardziej szczegółowych informacji, a żołnierzom służby podstawowej mogli przekazać jedynie oficjalną nazwę operacji. Wszyscy rozumieli, że tym razem może nie chodzić o zabawę w żołnierzyki, ale o to, że mogą zostać wysłani do ostrej akcji, w której można było spodziewać się polskiego oporu.

Po opuszczeniu koszar obie dywizje czołgów CzAL, uzupełnione niemal do stanu wojennego żołnierzami przeniesionymi z innych formacji, skierowały się na północny wschód w kierunku polskiej granicy. Całkowicie wbrew ustalonej praktyce czołgi i transportery opancerzone poruszały się po własnej osi, czyli po drogach, chociaż ciężki sprzęt zwykle transportowano koleją, aby oszczędzać nawierzchnię dróg i paliwo. Czechosłowacka Kolej nie miała jednak możliwości przemieszczenia tylu cięźkych pojazdów wojskowych naraz. Razem z jednostkami wsparcia w formacji obu sił wyszło łącznie 17 309 źolnierzy, 541 czołgów, 260 bojowych wozów piechoty i około 340 transporterów opancerzonych. Natarcie 1. Dywizji Pancernej kierowało się przez Mělník (Mielnik) do Poligonu wojskowego Mimoň-Ralsko (20 km od granic Polski), gdzie miała się skoncentrować, a jej kolejnym celem po przekroczeniu granicy państwowej w Harrachovie, miał być polski Źagań, a następnie okolice Opola. Tymczasem 9 Dywizja Pancerna kierowała się w rejon między miastami Jaroměř i Chrudim, skąd miała przejść przez przejścia graniczne w Žacléřu i Nachodzie wraz z wydzieloną radziecką dywizją pancerną z Centralnej Grupy Wojsk a następnie rozmieścić się na południe od Katowic.

Przeprowadzka odbywała się przy silnych mrozach, nietypowych jak na początek grudnia, a niedoświadczeni kierowcy, niewyspani i zmęczeni poprzednimi kontrolami, mieli trudności z opanowaniem ciężkiego sprzętu na oblodzonych drogach. W trudnych zimowych warunkach zawiedli ludzie i technika, wielokrotnie zaskakiwało jak łatwo czterdziestotonowy czołg potrafił ślizgać się po lodzie. Zmęczenie zaczęło dawać się we znaki. Za Bechyni, na skrzyżowaniu drogi z rzeczką, maszyna zjechała z mostu prosto do koryta rzeki i przewróciła się. Wlewała się do niego woda i niestety załoga nie była w stanie wydostać się przez dolny właz, a do czasu przybycia czołgu ratunkowego wszyscy czterej młodzi żołnierze utonęli. Wielu żołnierzy skończyło z odmrożeniami i amputacjami palców, bo nie było namiotów i obowiązywał zakaz rozpalania ognisk. "Był strach, nastrój nie był dobry. Nigdy nie wiedziałeś, co się stanie. Polacy pewnie by z nami nie zadzierali” – wspominal jeden z ówczesnych żołnierzy. Powstało wiele chaotycznych sytuacji, na szczęście nie wszystkie zakończyły się podobną tragedią. Ćwiczenie wykazało nieprzygotowanie sprzętu bojowego, zwłaszcza do długotrwałego przechowywania, do natychmiastowego użycia. Wiele maszyn zostało unieruchomionych przez awarię techniczną, w tym 80 czołgów i 120 BWP lub pojazdów opancerzonych, i tylko członkowie ekip remontowych musieli je uruchomić. W warunkach wojennych oznaczałoby i tymczasowe postoje, chociażby jednej piątej sprzętu bojowego dwóch elitarnych dywizji, katastrofę. Tak często głoszona gotowość bojowa CzAL okazała się fikcją.

Podczas gdy wojska pozostawały napięte, ostatnie słowo należało do wąskiej grupy sowieckich przywódców, którzy polegali raczej na swoich partyjno-politycznych instynktach, niż na analizie obiektywnych faktów. Na wyimaginowaną skalę musieli postawić „międzynarodowy obowiązek” utrzymywania reżimu komunistycznego w Polsce, a na drugiej zachodnie sankcje i potępienie przez opinię publiczną całego świata. Ważnym, być może kluczowym momentem w procesie decyzyjnym, były konsekwencje inwazji na Afganistan, która zaskoczyła sowieckie kierownictwo. Z pewną przesadą można stwierdzić, że o ile brak czechosłowackiego i międzynarodowego oporu w sierpniu 1968 roku nie uratował później Afganistanu (kierownictwo Breżniewa oceniło, że mimo możliwych zagrożeń inwazja na Czechosłowację opłaciła się i nie wahała się tak bardzo rozważając dalszą agresję), afgański opór w kraju i silne potępienie międzynarodowe wręcz przeciwnie, przyczyniły się do uratowania Polski w grudniu 1980 roku.

Źródło wybor z czeskiej prasy.

Skomentuj artykuł
Kontakt do administratorów strony Fotopolska.Eu: | Regulamin serwisu: https://fotopolska.eu/2,artykul.html
© Copyright 2012 Neo & Siloy
Kolokacja serwerów Amsnet
Ostatnio przeglądane: I Katedra i Klinika Chirurgii Ogólnej, iłowa Rypin Rypin wroclaw wroclaw Częstochowa Częstochowa Glausnitz Powódź 2010 Powódź 2010 Zabrze Orła Białego wiele bydgoszcz bydgoszcz gdańsk dzielna chojnice chojnice bistona Liceum Sienkiewicza dzielnica trzech wieszczów plac biegańskiego Sosna na Sokolicy Wydminy grochowska 351 Wydminy Wydminy berlin berlin Ksiaz Ksiaz radymno Biechowo glogowska glogowska