Wyobraźmy sobie Gliwice w latach 70. Jest niedzielny poranek. Mali gliwiczanie z rodzicami właśnie wybierają się na filmowy seans dla najmłodszych do kina Mikrus przy ul. Dworcowej.
Mikrus był kinem niezwykłym – długim, wąskim i… zakręconym. Z ostatnich rzędów po lewej stronie podobno w ogóle nie było dobrze widać ekranu, a pechowcy mogli trafić na miejsce za słupem. Kto przyszedł za późno, ten mógł liczyć tylko na miejsce na schodach. Często unosił się tam zapach papierosowego dymu, bo wtedy podczas seansów można było jeszcze palić.
Historia tego miejsca zaczęła się 4 marca 1919 roku. Robert Bednorz i Bernard Kaufmann otworzyli tu kino „Amor-Lichtspiele”. Mieściło się na parterze kamienicy Floriana Sobotty przy dawnej Bahnhofstrasse, gdzie wcześniej działała kwiaciarnia. „Amor” od początku był kinem innym niż wszystkie. Gdy konkurencja próbowała przyciągać widzów coraz bardziej eleganckimi wnętrzami i wyższym standardem, właściciele postawili na prostotę i tanie bilety. Sala była długa, wąska i ciasna. Według różnych źródeł mieściło się tam od 80 do 160 osób, a w rzędzie było zaledwie dziesięć krzeseł.
Jako, że w początkach działalności kina były nieme, podczas seansów widzom towarzyszyli specjalni „czytacze” i deklamatorzy. Objaśniali oni akcję filmu i budowali napięcie. Dopiero później pojawiły się plansze z napisami. Do filmów dźwiękowych kino Amor zostało przystosowane w 1932 roku.
W 1935 roku kino przejął syn właściciela kamienicy i zmienił jego nazwę na „Central-Lichtspiele”. Po wojnie, już w 1945 roku działał pod nową nazwą – „Potęga”. Paradoksalnie nazwa zupełnie nie pasowała do samej sali. Jak wspominali dawni bywalcy, nadal była ona „ciasna i wąska jak kiszka”. Dopiero później kino otrzymało nazwę „Mikrus” i chyba trudno o bardziej trafne określenie.
Mimo swoich niedoskonałości Mikrus miał niezwykły klimat. Dla wielu gliwiczan był miejscem pierwszych filmowych emocji i dziecięcych zachwytów. Wspominano, że bilety kosztowały niewiele, a na poranki przychodziły całe rodziny. Przez lata kinem kierował Józef Śnieżek, zapamiętany przez mieszkańców jako człowiek, który wychował kilka pokoleń gliwickich kinomanów (zarządzał zespołem kin Bajka, Jutrzenka i Mikrus).
Los kina przypieczętowały zmiany urbanistyczne. W latach 70. całą pierzeję przy ulicy Dworcowej wyburzono. Zniknęło także kino Mikrus. Ale dla tych, którzy siedzieli tam kiedyś na schodach albo wychylali się zza słupa by zobaczyć ekran, Mikrus pozostanie częścią dzieciństwa i miasta, którego już nie ma.