6 maja w godz. 9:00 - 12:00 wystąpią przerwy w działaniu strony - nie udało się wszystkiego zrobić we wtorek, ciąg dalszy w środę.
| zapomniałem hasło | nowe konto | dodaj zdjęcie
Mapa
Nieistniejące
Komentarze Kresy Kresy + Polska Panoramy Pomoc

Za wpłaty ze zrzutka.pl oraz cegiełek kupione zostały:

  • Dyski twarde Seagate Exos X22 20TB x 2 = 2500 zł
  • Router TP Link Archer X55 AX3000 = 277 zł
  • Serwer plików NAS QNAP TS-673A-8G = 4677 zł

Przeznaczenie: kopie zapasowe strony (obecnie wykonywane są ręcznie na domowym komputerze)

zdjęcie 1 zdjęcie 2 zdjęcie 3

wczytywanie danych...
proszę czekać...

Niedziela 31 lipca 1938

Akcja niniejszych wspomnień ma miejsce na placu Wolności i jest wspomnieniem bohatera artykułu Ulricha Frodiena. Została zaczerpnięta z kwartalnika historycznego "Karta" 31/2000 i oddaje klimat tamtego brunatnego okresu. Ma ona charakter stricte informacyjny i historyczny. " Było to w słoneczną niedzielę (taką aurę Niemcy nazywali wtedy pogodą Führera) roku 1938 podczas Wielkoniemieckiego Święta Sportu i Gimnastyki, kiedy to po miasto gościło tysiące ludzi przybyłych z całej Rzeszy. W marcu tego roku, wraz z powrotem Austrii do macierzy, Hitler święcił jeden ze swoich największych triumfów. Jego popularność była tak wielka, że nawet najbardziej zawzięci jego przeciwnicy przyznawali, że w każdym wolnym referendum otrzymałby 80% poparcia. Pamiętam, że tego dnia stałem z flagą młodzieży niemieckiej nieco na ukos od trybuny Führera, po przeciwnej stronie dziedzińca, na którym Hitler przyjmował defiladę grup gimnastycznych. Z odległości około stu metrów widziałem go bardzo dobrze i nie spuszczałem z niego oka. Wszyscy byliśmy podekscytowani, wokół panowało radosne podniecenie i oczekiwanie. Gimnastycy maszerowali przed trybuną honorową, orkiestra grała muzykę marszową i podgrzewała atmosferę. Nagle z daleka, z prowadzących na dziedziniec ulic, usłyszałem nasilający się szum, którego źródła nie umiałem wyjaśnić. Szum stawał się coraz głośniejszy, podchodził bliżej i bliżej, narastał niczym pochłaniający wszystko huragan. Zbliżała się ku nam wciąż rosnąca fala, unosząca się na niebotyczną wysokość i gotowa porwać nas ze sobą. Takiego uczucia nigdy potem już nie doświadczyłem - było ono przerażające i fascynujące zarazem. Przywarłem do ciężkiego drzewca, na którym powiewała wielka czarna flaga z błyskawicą pośrodku. Hitler, z napiętym wyrazem twarzy, zwrócił się w kierunku, z którego nadchodziła fala. Zauważyłem też grupkę ludzi, którzy ze stoickim spokojem trwali na swoich posterunkach. Była to gwardia przyboczna Adolfa Hitlera. Otaczali oni trybunę Führera i na rozkaz oficera przybliżyli się teraz do siebie. Zapewne wiedzieli, co się zaraz stanie. I wtedy to się stało. Krzyk niezliczonych tłumów sięgnął skraju dziedzińca. Ze Schweidnitzerstrasse, zza rogu, na którym znajdował się teatr miejski i elegancki Hotel "Monopol", wysunęła się na dziedziniec uformowana w sześć rzędów kolumna marszowa - wszyscy w jednakowych szarych garniturach, z czapkami myśliwskimi na głowach - czołówka wielkiej delegacji Sudeckiego Związku Gimnastycznego w Czechosłowacji. Był to kulminacyjny punkt defilady i jednocześnie przedstawienie propagandowe, dokładnie przemyślane przez manipulatorów politycznych w ministerstwie Goebbelsa. Kiedy ozdobione flagami czoło pochodu znalazło się na wysokości trybuny Führera, uczynił on coś, czego zaniechał, gdy defilowały wcześniejsze grupy gimnastyczne: wystąpił do przodu, stanął tuż przed balustradą, uniósł prawe ramię i pozdrowił flagi Niemców sudeckich. W tym samym momencie poczułem, że cały dziedziniec zamkowy razem z zebranymi tysiącami osób eksploduje niczym gigantyczna bomba. Krzyk zachwytu, prawie nie do wytrzymania, osiągnął teraz - zdawałoby się - niemożliwe wręcz natężenie. Oczywiście ja także krzyczałem ze wszystkich sił. Zresztą nie można było uciec przed masową histerią, chciałem w niej uczestniczyć, być częścią tej wielkiej, wspaniałej wspólnoty. Nagle, wśród powszechnego krzyku i wrzasku, dało się odróżnić ostro akcentowane staccato, którego znaczenia z początku nie pojmowałem. Słowa wykrzykiwane były przez tłum w coraz bardziej nasilającym się rytmie: "Ein Volk, Ein Reich, Ein Führer". Skandujący tłum upijał się odurzającym uczuciem własnej potęgi. Eksplodująca bomba czystych emocji bez domieszki zdrowego rozsądku. Było to niesamowite, w ciągu całego długiego życia nigdy już nie doświadczyłem czegoś podobnego. Wyrywało to ludzi z ich codzienności, ze zwykłej egzystencji, dając im zachwycające poczucie zwycięstwa i siły, obiecywało na kilka krótkich chwil to, co nieosiągalne - przebłysk nieśmiertelności. Ulegając naciskowi emocji kolumna Niemców sudeckich rozpadła się, jakby została od wewnątrz rozerwana. Dziewczyny i młode kobiety w ludowych sukienkach jako pierwsze ruszyły pod trybunę Führera i po prostu odepchnęły na boki olbrzymów z SS, którzy najwyraźniej mieli rozkaz nie interweniować. Hitler wychylił się przez barierkę i z uśmiechem ściekał wyciągnięte ku niemu dłonie. Kobiety płakały z radości" To tyle ze wspomnień młodego Frodiena jakie naszły go styczniowym porankiem 1945 r. na Schlossplatz podczas ucieczki z umierającego Breslau. bonczek/hydroforgroup/2005 - "Karta" 31/2000

Skomentuj artykuł
Kontakt do administratorów strony Fotopolska.Eu: | Regulamin serwisu: https://fotopolska.eu/2,artykul.html
© Copyright 2012 Neo & Siloy
Kolokacja serwerów Amsnet
Ostatnio przeglądane: Podzamcze Mełgiew TARNOWSKIE GÓRY góra zamkowa gród gród grodzisko Białogard grodzisko Białogard zamek Świdwin stary rynek łomża solidarności solidarności Plac Wolności Tarnowskie góry Brda Brda dobra 34 dobra 36 leszczyńska leszczyńska ul.Piotrkowska 160 topiel 18 żakowo kielce sienkiewicza dobra festung breslau festung breslau Marsz focha warszawa obozowa Warszawa Tamka 39 marszałkowska 41 katowice katowice brzeska pluddeman pluddeman