|
starsze nowsze oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 2 głosy | średnia głosów: 6
12 września 1932 , Wojskowy niosący na poduszce odznaczenia zmarłego.Skomentuj zdjęcie |
Dodane: 29 grudnia 2021, godz. 6:15:00 Rozmiar: 2295px x 3500px
0 pobrań 284 odsłony 6 średnia ocen Poprzednie i następne zdjęcia vetinari Obiekty widoczne na zdjęciu Kochanowskiego 2 więcej zdjęć (13) Zbudowano: 1867 Dawniej: Kamienica Ignaza Skutetzkiego Kamienica przypisana była do dzielnicy Miasto z numerem konskrypcyjnym 332. Numer posesji był 2. Budynek do obecnego kształtu został rozbudowany w 1867 r. przez Josefa Schwedę dla Ignaza Skutetzkiego. Przed rozbudową obiekt ten był murowany, jednopiętrowy, podpiwniczony ze spadzistym dachem, który jest zaznaczony na mapie katastralnej miasta z 1836 r. pod tzw. BP numerem 12. Od około 1876 r. właścicielem została Maria Skutetzka, natomiast przed 1893 r. również Anna Zagan. W okresie międzywojnia kamienica należała do Zuzanny Pilch. Śmierć Żwirki i Wigury to największa tragedia lotnicza, jaka wydarzyła się na Śląsku Cieszyńskim w okresie międzywojennym. Dwa tygodnie wcześniej piloci odnieśli gigantyczny sukces, zwyciężając w Berlinie w Międzynarodowych Zawodach Samolotów Turystycznych (Challenge International de Tourisme). To były wówczas najważniejsze zawody lotnicze świata, a młodzi polscy lotnicy wygrali je w Niemczech! Na lotnisku w Berlinie zagrano im Mazurka Dąbrowskiego, oklaskiwał ich stytysięczny tłum! Także sto tysięcy Polaków powitało ich po powrocie do kraju. Niestety, dwa tygodnie później, 11 września, odbyli tragiczny lot – lecieli z Krakowa do czeskiego Brna samolotem RWD-6, na święto lotnicze. Nad wzgórzem Kościelec w Cierlicku zastała ich potężna burza, samolot stracił skrzydło i się rozbił. Z kapliczki w Cierlicku, gdzie na noc złoźono ich zwłoki, następnego dnia żałobny kondukt wyruszył do Cieszyna. "Ilustrowany Kurier Codzienny" pisał: "Wczoraj granica polsko-czeska nie istniała. Z Cierlicka po czeskiej stronie wyruszył kondukt żałobny. Władze Republiki Czeskiej uczyniły wszystko, co mogły, by pochód wypadł jak najbardziej okazale. Armia czeska oddawała polskiemu porucznikowi i polskiemu inżynierowi honory, jakby to byli oficerowie ich własnej armii. Więcej, udział narodu czeskiego przekroczył ramy oficjalnego współczucia, szablonowej żałoby". W poniedziałek, 12 września, wzdłuż całej trasy ustawiły się polskie dzieci z Zaolzia obrzucające kwiatami owinięte w polskie flagi trumny. Za trumnami kroczyli polscy i czescy oficerowie. Nad trasą marszu przelatywały czeskie samoloty. Na granicznym moście trumny zostały załadowane do karawanów. Dalej ulicami miasta kondukt ruszył do szpitala. 13 września, po naboźeństwie żalobnym, zwłoki Lotników odprowadzono na dworzec kolejowy. Specialny pociąg przez Bielsko wyruszył do Krakowa. Do Warszawy dotarł przed północą. Wzdłuż trasy gromadziły się tysiące ludzi. Lotników pochowano w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Powązkowskim. Pogrzeb przemienił się w wielką manifestację patriotyczną. Źródło /p>ul. Kochanowskiego Jana więcej zdjęć (62) Dawniej: Stiftstraße, Cselesty + Daszyńskiego |