starsze
nowsze
1
1+
2-
2
2+
3-
3
3+
4-
4
4+
5-
5
5+
6-
6
oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 5 głosów | średnia głosów: 6
Skomentuj zdjęcie
chrzan233
+2 głosów:2
Nagrobek Maxa Kriegela (03.12.1882 - 20.05.1941), być może dawnego właściciela Villi Hochwart:
2025-05-24 15:18:33 (11 miesięcy temu)
polskup
+1 głosów:1
do chrzan233 : Może być. "Adressbuch für den Kreis Hirschberg" z roku 1927 w Brückenbergu wymienia tylko jedną osobę o takim imieniu i imieniu na "M" w ogóle, oraz nazwisku. W wykazie z 1937 znajdujemy Maximiliana Krigela, z zawodu transportowca, zamieszkałego w domu pod nr. 145 (Nie było ulic?).
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: uzup
2025-05-24 15:52:14 (11 miesięcy temu)
polskup
+1 głosów:1
Pojawiła się wątpliwość: Kattowitzer Zeitung z 25 marca 1942, str. 6, 2 szpalta na dole strony, 4 ogłoszenie od dołu - niejaka Marta Kriegel poszukuje pokojówki do Haus Hochwart...
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: lit.
2025-05-24 16:31:42 (11 miesięcy temu)
do polskup: Nie mam obecnie za dużo czasu, żeby się tym zająć i poszperać w źródłach, ale na widokówce "Eigenes Fuhrgeschäft" wskazuje również na działalność transportową.
2025-05-24 23:00:34 (11 miesięcy temu)
chrzan233
+1 głosów:1
do polskup: Co do Marty Kriegel, nie wiem jakie były zależności, ogłoszenie pojawia się niecały rok po śmieci Maximiliana co może się ze sobą wiązać. Zapewne Marta z Maxem byli rodziną. Znalazło się potwierdzenie numeru 145, odpowiadające lokalizacji Villi Hochwart, dodałem znacznik na planie (pierwszy od lewej):
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: kor.
2025-05-25 13:41:45 (11 miesięcy temu)
do chrzan233 : Biorę pod uwagę, że byli rodziną, natomiast chodzi mi o to, że ona też była "M.", a nie występuje w spisie mieszkańców, co niesie za sobą pytanie, ilu osób w tym spisie nie uwzględniono :) Fakt, że numer się zgadza, łączy nam osobę ze spisu z willą, ale nie z grobem. Fakt poszukiwania pokojówki jest jakąś przesłanką za, ale nie dowodem. Znalazłem jeszcze taki spis z 1945 i tam przy nazwisku Marty widnieje krzyżyk, co znaczy że nie przeżyła wojny. Ciekawe, gdzie została pochowana.
2025-05-25 13:56:13 (11 miesięcy temu)
chrzan233
+1 głosów:1
do polskup: Wiadomo, jednoznacznego połączenia z grobem nie ma, ale jeśli Maximilian Kriegel mieszkał w 1927 roku pod numerem 145, prowadził do tego działalność transportową, to raczej musi chodzić o osobę wymienioną jako M. Kriegel w podpisie widokówki. Czy to jego nagrobek znajduje się przy Wangu? Nie ma pewności, ale sądzę, że tak. Tym bardziej, że jak zostało wyżej nadmienione, książka adresowa z 1937 nie wymienia więcej osób o imieniu na literę "M" i nazwisku Kriegel. Być może Marta to krewna Maxa, która do Brückenbergu wróciła po jego śmierci, aby zająć się pozostawionym majątkiem. Wspomnę jeszcze o jednej kwestii - nie istnieją spisy mieszkańców czy tez książki adresowe z okolicznych miejscowości z 1945 roku. Pozycje które można znaleźć tak zatytułowane, zostały sporządzone przez dawnych mieszkańców co najmniej kilkanaście lat po 1945. Krzyżyk przy nazwisku Marty Kriebel, nie oznacza, że nie przeżyła wojny. Nie żyła w momencie sporządzania tej pozycji. Przykładem może być spis mieszkańców pobliskiego Schmiedebergu, również wkazujący na 1945 rok i można tam odnaleźć adnotacje o tym, że ktoś zawarł małżeństwo czy też urodziło mu się dziecko w latach 50. czy 60. XX wieku. Z tego co przewertowałem, takie adnotacje w przypadku Schmiedebergu sięgają 1963 roku. Przy niektórych z tych nazwisk również można znaleźć krzyżyk, co wskazuje, że sama pozycja powstała nieco później. Widziałem podobne również z innych okolicznych miejscowości, wydaje mi się, że z Karpacza nie przeglądałem. Jeśli można to poproszę o link.
2025-05-25 14:38:28 (11 miesięcy temu)
do chrzan233 : Uff! Znalazłem :)
Marta mogła być także jego żoną.
2025-05-25 15:21:32 (11 miesięcy temu)
chrzan233
+1 głosów:1
do polskup: Dziękuję, tak jak podejrzewałem, spis został sporządzony nie wcześniej niż w latach 60. Sprawdziłem przed momentem spis z 1934. W nim również pod nazwiskiem Kriegel występują tylko dwie osoby - stolarz Hermann oraz właściciel firmy transportowej Max. Marty brak, ale oczywiście mogła być żoną Maxa. Być może związali się później, lub z nieznanych mi powodów wcześniejsze książki adresowe ją pomijają.
2025-05-25 16:06:43 (11 miesięcy temu)
polskup
Na stronie od 2023 czerwiec
2 lata 10 miesięcy 19 dni
Dodane: 3 lutego 2025, godz. 7:05:56
Autor zdjęcia: polskup
Rozmiar: 1600px x 1200px
Aparat: E950
1 / 148sƒ / 4.4ISO 807mm
0 pobrań
770 odsłon
6 średnia ocen
Poprzednie i następne zdjęcia polskup
Obiekty widoczne na zdjęciu
cmentarze
Cmentarz
więcej zdjęć (106)
Zbudowano: 1844
Zabytek: A/1364/687 z 06.07.1981
Atrakcja turystyczna
Zbudowano: 1842-1844
Dawniej: Kirche Wang
Zabytek: A/1365/495 z 11.12.1958
Świątynia Wang. Ciekawi, cieszy oko, zachwyca. Przez wielu uważana jest za największą atrakcję Karpacza. Za tą tezą przemawia kilka faktów.
Po pierwsze, jest to realna budowla, powstała na przełomie XII i XIII wieku w norweskiej miejscowości Vang, nad jeziorem o takiej samej nazwie. Z czasem przestała spełniać swoje funkcje i wystawiono ją na sprzedaż. Kościółek kupił król pruski Fryderyk Wilhelm IV. Rozebrany i spakowany obiekt, trafił drogą morską do Szczecina, a następnie – już na kołach – do Berlina. Miał zasilić ekspozycję Królewskiego Muzeum, jednak do tego nie doszło. Mówiąc w skrócie, w przypływie dobroci, król ofiarował świątynie swoim poddanym. Wcale nie przypadkowo trafiło na wiernych z Karpacza, którzy wcześniej nie mieli własnego domu modlitw.
W 1842 roku, budowla została przetransportowana do Karpacza, gdzie miała służyć lokalnym ewangelikom. Powszechnie uważa się, że niemały udział miała w tym hrabina Fryderyka von Reden, zamieszkująca w pobliskim Bukowcu. Już w 1844 roku dokonano poświęcenia oraz uroczystego otwarcia, w którym udział brała, m.in. królewska para. Mamy tu do czynienia z prawdziwym zabytkiem o pasjonującej przeszłości. Po drugie, Świątynia reprezentuje typową skandynawską architekturę, której przecież nie spotykamy na każdym kroku. Wyobrażenia mitycznych stworzeń, bizantyjskie kapitele, smocze paszcze uwolnione z drewna, czy podpisany runami ołtarz. Unikat – słowo klucz. I po trzecie, krótko o liczbach – ponad 200 tysięcy odwiedzających to miejsce każdego roku. Ponoć liczby nie kłamią.
W sezonie letnim, świątynie można zwiedzać w godzinach 9:00 – 18:00, z kolei w okresie zimowym – o godzinę krócej.
Cena biletu normalnego wynosi 7 złotych, z kolei za bilet ulgowy należy zapłacić 4 złote. Na terenie obiektu nie ma przewodnika.
Jego nieobecność, rekompensuje nagranie CD, odtwarzane w momencie, gdy zbierze się grupka minimum 10 osób. Info.


ul. Na Śnieżkę
więcej zdjęć (2233)