starsze
nowsze
1
1+
2-
2
2+
3-
3
3+
4-
4
4+
5-
5
5+
6-
6
oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 22 głosy | średnia głosów: 6
Skomentuj zdjęcie
da signa
+4 głosów:4
Czyżby nowy sprzęt? Znakomita jakość przy tak dużej ogniskowej:)
2025-04-06 06:02:41 (rok temu)
Neo[EZN]
+7 głosów:7
do da signa: Dzięki (obiektyw to Tamron 50-400 f4.0-6.3). Tak - nadszedł czas żeby zmienić aparat bo w Nikonie D800E którym zrobiłem ponad 150 tys. zdjęć coraz więcej rzeczy zaczynało się psuć. Coraz więcej było "hot pixeli", zacinała mi się dźwignia ustawiania przesłony używana w obiektywach bez samodzielnego mechanizmu jej zmiany (co kilka zdjęć musiałem zdejmować obiektyw i ręcznie odblokowywać dźwignię), pourywały się plastikowo-gumowe zatyczki kilku gniazd a mocowanie obiektywów w korpusie aparatu przestało być równoległe do matrycy bo na prawie wszystkich zdjęciach jedna strona kadru była nieostra. Oprócz tego upierdliwe było noszenie ze sobą kamery i aparatu bo aparat kręcił filmy tylko Full HD i to w kiepskiej jakości a nowe aparaty z powodzeniem zastępują kamery a w wielu przypadkach są od nich dużo lepsze.

Od tego 2012 roku kiedy kupiłem D800E nastąpił spory postęp w fotografii - nie sądziłem że aż taki bo przez lata w ogóle nie śledziłem tej branży. Najlepsze z mojego punktu widzenia osiągnięcia to stabilizacja matrycy, dzięki czemu można robić ostre zdjęcia z ręki szerokokątnym obiektywem nawet przy 1/4s, zupełnie bezgłośne i bardzo szybkie autofocusy w nowych obiektywach bez efektu "oddychania" (czyli ustawianie ostrości za daleko, za blisko, za daleko, za blisko i na końcu "w punkt") i możliwości filmowania (rozdzielczość, ilość klatek na sekundę, brak efektu "rolling shutter").
2025-04-06 14:01:58 (rok temu)
Wacław Grabkowski
+1 głosów:1
do Neo[EZN]: Gratuluję znakomitego wyboru :)
Zazdroszczę Ci tego uczucia, jakie pojawia się u mnie zawsze, gdy kupuję nowy aparat i wychodzę w plener. Wszystkie swoje aparaty traktowałem z miłością, jak swoje dzieci. Oby były zawsze posłuszne i spełniały marzenia ;)
Kiedyś zostawiłem aparat na działce i przypomniałem sobie o nim dopiero po północy. Nie było opcji, wsiadłem w samochód i pojechałem, wiedząc, że na noc spuszczają psy. Więź z aparatem (inteligencją dającą moc radości) była tak silna, że zaryzykowałem. Tej nocy psy nie były spuszczone :)
2025-04-06 14:33:06 (rok temu)
Neo[EZN]
+5 głosów:5
do Wacław Grabkowski: Pewnie już o tym pisałem - w 2023 roku pojechaliśmy do Pragi. Obok wieży widokowej "Petrińska Rozhledna" dokładnie na tej ławce zostawiłem obiektyw Sigma 14-24 f2.8. Za ten obiektyw dałem ponad 5 tys. zł. a w chwili zostawienia na ławce kosztował ponad 7 tys. O braku obiektywu zorientowałem się dopiero 1,5 godziny później po wizycie w restauracji na Hradczanach jak już byłem obok zamku. Biegiem do restauracji a tam nie ma obiektywu więc z powrotem na górę do wieży widokowej. Na ławce pusto a byłem już wtedy pewny że obiektyw tam zostawiłem. Pytałem się i w szalecie obok wieży i w restauracji czy ktoś nie przyniósł obiektywu i nikt o obiektywie niczego nie wiedział. Poszedłem do wieży do kasy biletowej a tam pani mówi, że coś wie o obiektywie i żeby pójść do punktu informacji turystycznej a w informacji zapytali się mnie jaki to obiektyw - podałem jego dane i pani mi dała obiektyw. Okazało się, że jakaś tajemnicza kobieta znalazła mój obiektyw na ławce i przyniosła do Petrińskiej Rozhledny. Szkoda że nie wiedziałem kto ten obiektyw znalazł ale pobiegłem do bankomatu, wypłaciłem kilka tysięcy koron i dałem pani w kasie biletowej - pani nie chciała przyjąć tej darowizny ale po paru minutach dała za wygraną. Opisałem też tę historię w opiniach Google na Google Maps i odpisali mi, że dziękują za napisanie tej historii i pracownicy zostali za to nagrodzeni (a co z tajemniczą panią?).
2025-04-06 15:35:52 (rok temu)
Anneob
+2 głosów:2
W życiu bywa różnie. Bywają pośród nas ludzie uczciwi…W latach 60 Lucynka (Dziewczyna mojego Brata) pracowała krótko w zakładzie kaletniczym przy Traugutta 63. Pewnego dnia znalazła na krześle (dla klientów) rodzaj masywnej torby. Po otwarciu znalazła sprzęt fotograficzny. Jak na tamte czasy bardzo profesjonalny. Bodaj japoński Pentax z wyposażeniem. Początkowo wywieszono na zewnątrz zakładu ogłoszenie. Konsultowano z Fotografem pobliskiej Syreny. W końcu, zaniesiono na Posterunek Rakowiec. O ile wiem, właściciel nie odnalazł się.
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: literówka
2025-04-06 15:59:27 (rok temu)
Lustrzanki mają duszę, telefony komórkowe jeszcze się starają o ten duchowy awans, powiem, że z sukcesem :)
P.S. Miałem sen: Byłem w jakimś mieście i ujrzałem super obiekty do sfocenia, wyjąłem aparat, nacisnąłem migawkę, nie zadziałała. Czas naglił, a migawka trwała w uporze. Musiałem odstąpić.
Szkoda mi było tych obiektów, bo przecież jestem pszczółką, która utrwala przemiany, a te obiekty były tak wspaniałe. Sen był koszmarem.
Czy któryś z Was miał podobne sny, gdy zacina się migawka?
Na pewno się nie przyznacie, bo się wstydzicie :)
2025-04-06 20:20:50 (rok temu)
ylooC
+2 głosów:2
do Wacław Grabkowski: Leon Steiner 7.2% znowu w promocji?
2025-04-06 20:47:31 (rok temu)
da signa
+2 głosów:2
do Wacław Grabkowski: Sen ? Też mi problem :) Migawka mojego aparatu zacina się w realu !!! :))
2025-04-06 20:53:15 (rok temu)
do Wacław Grabkowski: Mnie często śni się że robię zdjęcia i często dzieje się coś złego. Ostatnio miałem taki sen, że byłem na trochę innej niż nasza Wyspie Piasek którą zaczęła zalewać woda - robiłem zdjęcia bo wiedziałem, że poziom wody się nie podniesie a tutaj zaskoczenie - nagle przyszła wielka fala a byłem z żoną i dzieckiem i woda odcięła nam drogę powrotną.
2025-04-06 21:22:07 (rok temu)
Neo[EZN]
+1 głosów:1
do da signa: To tak jak z tą dźwignią zmiany przesłony w moim D800E :)
2025-04-06 21:23:05 (rok temu)
Wacław Grabkowski
+1 głosów:1
do da signa: Jesteś wporzo, że się odezwałaś :)
Mogę powiedzieć, że my zakręceni na foceniu nie pajacujemy.
2025-04-06 21:27:01 (rok temu)
do Neo[EZN]: Mam traumę z 2011, kiedy pod tablicą "Wrocław z Węgrami" FinePix zaciął mi się, co widać po minach pani i prezydenta

Bardzo się tym przejąłem i zmieniłem aparat.
Dodam, że węgierską delegację zapewniłem szczerym uściskiem dłoni i pozdrowiłem z szacunkiem szczególnym.
2025-04-06 21:38:37 (rok temu)
do Neo[EZN]: Tak, mam wypstrykanych 170 tys. zdjęć , czas na zmianę aparatu :)
2025-04-06 21:40:30 (rok temu)
do da signa: Niezły wynik. Jeżeli wszystkie zrobiłaś tym D3200 i ani razu nie wymieniałaś w nim migawki to nawet imponujące :)
2025-04-06 21:50:54 (rok temu)
do Neo[EZN]: Lubię tego swojego Nikona, ale ostatnio na Przemkowskiej, kiedy fociłem parę obiektów zaatakowały mnie dwa kudłate psy. Byłem na rowerze, więc dałem w pedał, ale psy, duże, leniwe, dopadły mnie i zaczęły kąsać po nogawkach. Osadziłem nogi na trybie i się zatrzymałem. Podbiegli faceci i uspokoili psy, przeprosili półgębkiem. Nawet się nie zdenerwowałem, a mogłem zadzwonić na policję.
Ostatnio zauważyłem na swoim zdjęciu, że ta pani do kogoś telefonuje, a później, jak tam dojechałem, to pojawiła się tam ta "ekipa z psami" :)
Mówię to dlatego, że wolałbym mieć wtedy miniaturowego nikona
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: popr.
2025-04-06 21:53:17 (rok temu)
Neo[EZN]
+1 głosów:1
do Wacław Grabkowski: To ciekawe, że w aparatach cyfrowych potrafiły się zacinać migawki. Mnie nie zdarzyło się to ani razu a miałem kilka aparatów (analogowych a potem cyfrowych). Ostatni problem z migawką miałem w Zenicie którego zastąpiłem analogowym EOSem 300 bo migawka w Zenicie przesuwała się nierówno i przez to zdjęcia były nierównomiernie naświetlone, co widać na moich zdjęciach z 2002 roku, np.
2025-04-06 21:58:06 (rok temu)
do Neo[EZN]: Tak, tym aparatem zrobiłam tyle fotek. Od czasu do czasu spust migawki odmawia posłuszeństwa, ale w końcu bierze się w garść i śmiga dalej.
2025-04-06 22:04:58 (rok temu)
do Wacław Grabkowski: Jeżeli psy były bez kagańców (a pewnie były skoro kąsały po nogach) to właściciele mogliby mieć spory problem. Czyżby pani nasłała na Ciebie panów z psami?
2025-04-06 22:09:57 (rok temu)
Wacław Grabkowski
+1 głosów:1
do Neo[EZN]: Nie miały kagańców. A ta pani to tylko domysły. Fociłem dużym aparatem i mnie zauważyli, gdybym był bardziej dyskretny, to uniknąłbym tego zdarzenia. Nie odniosłem żadnego uszczerbku, miałem foty pobliskiej dziewiczej budowy

a zachciało mi się sfocić okolicę.
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: popr.
2025-04-06 22:22:08 (rok temu)
do Neo[EZN]: Kagańce nie są wszędzie obowiązkowe... Nie ma ogólnych, ustawowych przepisów nakazujących zakładanie psu kagańca - poza odgórnymi typu środki komunikacji itp .. Jednocześnie jednak na właścicielu ciąży obowiązek zachowania środków ostrożności adekwatnych do rasy i charakteru psa. Więc nie stwierdzałbym ogólnie, że jeśli nie miały kagańca to nie oznacza problemów dla właściciela.
2025-04-06 22:32:52 (rok temu)
Neo[EZN]
Na stronie od 2001 wrzesień
24 lat 7 miesięcy 28 dni
Dodane: 5 kwietnia 2025, godz. 21:02:42
Autor zdjęcia: Neo[EZN]
Rozmiar: 6000px x 4000px
Aparat: NIKON Z 8
1 / 400sƒ / 8ISO 220400mm
1 pobranie
931 odsłon
6 średnia ocen
Poprzednie i następne zdjęcia Neo[EZN]
Obiekty widoczne na zdjęciu
budynki poczty
Urząd Pocztowy nr 1
więcej zdjęć (177)
Architekt: Lothar Neumann
Atrakcja turystyczna
Zbudowano: 1926-1929
Dawniej: Postscheckamt (Okręgowy Urząd Poczty Rzeszy)
Zabytek: -
Gmach poczty czekowej wzniesiono w latach 1926-1929 według proj. Lothara Neumanna w miejscu starego cmentarza wojskowego. Pierwszy wrocławski wieżowiec ma w części wieżowej wysokość 43 m, a korpus wysokości 20 m i szerokości 16 m ma długość 142 m.
Na dwa wewnętrzne dziedzińce prowadzą dwa przejazdy, a między nimi znajduje się przedsionek, główny hall, jadalnia i palarnię. Te ostatnie ozdobione były malowidłami przedstawiającymi sceny sportowe autorstwa Bruno Waltera. Na sześciu kondygnacjach korpusu mieściły się głównie biura, których pracownicy mogli się relaksować na urządzonym na dachu ogrodzie. W części wieżowej umieszczono główną salę kasową, a także klatkę schodową z kutymi kratami wykonanymi przez Jaroslava Vonkę. Elewację obłożono ciemnoczerwoną cegłą, a za ozdoby posłużyły płaskorzeźby przedstawiające sceny z życia mieszczan, studentów i robotników (południowo-wschodni narożnik) oraz kartusze obrazujące rozwój poczty od 1590 do 1928 r.

(za: Atlas architektury Wrocławia, tom II)
Widoki z Mostka Czarownic
więcej zdjęć (128)
Atrakcja turystyczna
Zbudowano: 1355-1488
Dawniej: Kościół św. Marii Magdaleny
Zabytek: 24 z 28.11.1947, nr rej.: A/431/84 z 6.02.1962
Monumentalny kościół par. pw. św. Marii Magdaleny to jedna z dwóch wielkich far miejskich Wrocławia. Świątynia jest znakomitym przykładem surowej śląskiej architektury czternastowiecznej.
Historia
Świątynia, wzniesiona jako kościół parafialny, w latach 1523-1945 była parafialnym kościołem ewangelickim, obecnie pełni funkcję katedry Kościoła polskokatolickiego. Pierwszy kościół na tym miejscu był wzmiankowany w 1226 roku. Około 1300 r. rozpoczęto wznoszenie budowli gotyckiej, w latach ok. 1330-1359 wybudowano mury obwodowe, filary międzynawowe, sklepienia naw bocznych, między 1359 a ok. 1386 r. - sklepienie nawy głównej, od schyłku XIV do poł. XV w. - kaplice i zakrystię z biblioteką. Około poł. XV w. ukończono budowę wież, które w 1481 r. zwieńczono iglicowymi hełmami. Mostek łączący górne kondygnacje wież zbudowano w 1459 roku. W 1365 r. cesarz Rzeszy Karol IV ofiarował kościołowi relikwie patronki oraz cierń z korony Chrystusa i drzazgę z Krzyża Świętego. Johann Hess 25 października 1523 r. odprawił w kościele pierwsze we Wrocławiu luterańskie nabożeństwo. W 1546 r. w południową ścianę świątyni wtórnie został wmurowany piaskowcowy portal, pochodzący z romańskiego opactwa benedyktynów pw. NMP i św. Wincentego na Ołbinie z 1170 roku. Portal jest utworzony z ośmiu kolumn i dwóch pilastrów w ościeżach, z rozpiętymi na nich pięcioma półokrągłymi archiwoltami. Niemal całą powierzchnię pokrywa płaskorzeźba. Gotyckie hełmy wież zdemontowano w 1533 r., w 1565 r. zastąpiono je hełmami renesansowymi - dziełami Andreasa Stellaufa i Jakoba Grossa z 1565 roku. W nocy z 22 na 23 marca 1887 r. od jednego z fajerwerków wystrzelonych z okazji urodzin cesarza Wilhelma I zapalił się mostek między wieżami. Ogień przeniósł się na wieżę północną. Kościół restaurowano w latach 1888-1892 (Karl Lüdecke, Robert Leithold). Odbudowę spalonego renesansowego hełmu w kształcie z 1565 r. (według projektów Richarda Plüddemanna) zakończono 23 maja 1891 roku. W 1909 r. według projektu Ericha Graua została odnowiona wieża południowa. W latach 1933-1934 prof. Friedrich Rathgen i rzeźbiarz Johannes Henneck przeprowadzili konserwację portalu ołbińskiego. W czasie II wojny światowej świątynia została zniszczona w 55% - straciła prawie wszystkie dachy, hełmy wież, sklepienia południowej nawy bocznej i chóru muzycznego nad wejściem głównym oraz sklepienie wieży północnej, uszkodzeniu uległa większość elementów jej wyposażenia i wystroju. Dnia 18 maja 1945 r. wybuchła amunicja składowana w wieży południowej - zawaliły się wówczas trzy ściany wieży, bardzo poważnie została także zniszczona fasada kościoła z portalem głównym. Odbudowa świątyni, prowadzona pod kierownictwem Tadeusza Broniewskiego, rozpoczęła się w październiku 1946 roku. Główne prace wykonano do 1972 roku. W 1987 r. powołano Społeczny Komitet Rewaloryzacji Katedry Marii Magdaleny i rozpoczęto kolejne, zakrojone na szeroką skalę prace konserwatorskie. Już od 1946 r. w kaplicach i ocalałej zakrystii odbywały się pierwsze nabożeństwa parafii Kościoła polskokatolickiego. W 1969 r. świątynia została oficjalnie przekazana temu wyznaniu, dopiero jednak w 1977 r. nastąpiło jej uroczyste poświęcenie.
Opis
Świątynia położona w obszarze Starego Miasta, na wschód od Rynku. Teren przylegający do kościoła od strony północnej w średniowieczu zajmował cmentarz. Kościół orientowany, fasadą zwrócony w stronę ul. Szewskiej. Budowla jest częściowo podpiwniczona. W bryle wyróżnia się zachodni masyw z dwiema wieżami połączonymi nadwieszonym mostkiem, nad nawą dach trójspadowy. Elewacje ceglane. Kościół opięty skarpami. Między rzędami przypór od strony północnej i południowej rzędy kaplic, które wraz z nawami bocznymi są nakryte wspólnymi dachami pulpitowymi, nad którymi rozpięto łęki rozporowe zakończone pinaklami. Kościół jest trójnawową, ośmioprzęsłową bazyliką bez transeptu. Kwadratowe przęsła nawy środkowej prezbiterium nakryte sklepieniami gwiaździstymi, wydłużone przęsła naw bocznych prezbiterium - sklepieniami siedmiopolowymi (przeskokowymi), pozostałe - sklepieniami krzyżowo-żebrowymi. Sklepienie korpusu kościoła wsparte na ośmiobocznych filarach międzynawowych. Między prezbiterium a nawą główną łuk tęczowy pokryty polichromią. Podczas prac konserwatorskich przywrócono piętnastowieczną kolorystykę wnętrza kościoła: ściany naw, kaplic, pola sklepienne korpusu i kaplic pomalowano na biało, części dolne filarów, lizena, żebra sklepień i glify okienne - na czerwono, pola sklepienne prezbiterium - w kolorze błękitnym. Zachodni piaskowcowy portal główny pochodzi z ok. 1360 roku. Zabytek dostępny.
Oprac. Bogna Oszczanowska, OT NID we Wrocławiu, 27.08.2014 r.
Źródło: (CC BY-NC-ND 3.0)
ul. Krasińskiego Zygmunta
więcej zdjęć (1032)
Dawniej: Feld Strasse
Do 1839 r. ulica rozciągała się między ul. Traugutta i ul. Komuny Paryskiej. Wtedy też przedłużono ją do al. Słowackiego. Przy nowym fragmencie ulicy znajdował się najstarszy cmentarz żydowski (pełniący wtedy już funkcje cmentarza wojskowego). W jego miejscu w latach 1926-1929 wzniesiono pierwszy wrocławski wieżowiec według proj. Lothara Neumanna, w którym mieściła się poczta czekowa. Niemiecką nazwę Gross Feldstr. nadano w 1823 r. dla odróżnienia od Klein Feldstr. (Sandomierska), lecz od 1907 r. używano już tylko nazwy Feldstr.

Po wojnie krótko używano przetłumaczonej niemieckiej nazwy - ul. Polna, wkrótce zmienionej na ul. Zygmunta Krasińskiego (1812-1859), poety i powieściopisarza epoki romantyzmu.
ul. Szewska
więcej zdjęć (2615)
Dawniej: Schuhbrücke