Na jego miejscu stała wcześniejsza świątynia pochodząca sprzed roku 1346. W 1470r. została zniszczona przez Husytów i odbudowana jako założenie bardziej masywne. Ze starej świątyni ocalała jedynie wieża wzniesiona wraz z częścią kościoła w 1606r.
Po pożarze 22 listopada 1745r., kościół został przebudowany w latach 1746-49. Na przełomie roku 1895/96, w jubileusz 150-lecia postawienia świątyni, z tyłu ołtarza wykonano dwa wielkie okna ozdobione, co ciekawe, nie ornamentem religijnym, ale herbami Prus i Hohenzollernów. Rok później miejscowy młynarz Augustin ufundował dla zboru elektryczne oświetlenie. Po północnej stronie prezbiterium znajdowały się loże dla dziedziców miejscowej domeny. Z trzech stron ustawione były dwupiętrowe empory. Jak możemy się przekonać naocznie po kościele zachowała się jedynie renesansowa wieża. Na miejscu wieży głównej wzniesiono siłami parafian, proboszcza i diecezji nowoczesną świątynię. Na lewo od głównego wejścia zauważymy kamienną tablicę poświęconą pierwszemu proboszczowi parafii zebrzydowskiej, księdzu kanonikowi Eugeniuszowi Hadrianowi. Okolicznościowy tekst wykuty na tablicy głosi: Ksiądz kanonik Eugeniusz Hadrian był pierwszym proboszczem parafii w Zebrzydowej od 23.07.1972 roku aż do chwili śmierci tj. 5.08.1995 r. Jeszcze jako samodzielny Wikariusz dla Zebrzydowej dokonał w 1968 roku adaptacji młyna dla potrzeb wiernych. Następnie przy pomocy ludzi życzliwych zbudował dwa kościoły, plebanię, grotę. Swoje wielkie zaangażowanie w budowę świątyń i kształcenie katolickiej postawy parafian przypłacił ciężką chorobą serca.
Obok wejścia metalowy krzyż misyjny z datami Misji Świętych: 3-11. XII 1972; 4-11. III 1989; 10-16. X 1992. Patrząc w kierunku Kwisy dostrzeżemy wspomniany w tekście, naznaczony krzyżem młyn oraz grotę. Na niewielkim skwerze na wschód od bryły kościoła, ustawione przy murze oraz leżące na ziemi epitafia nagrobne, będące pozostałością po starej świątyni, a także pierwotnym cmentarzu przykościelnym. Zwraca uwagę, leżące na trawie barokowe, piaskowcowe epitafium zmarłego w 1703r. pastora Jerzego Bogumiła Pitzschmana. Warto je odszukać, aby zobaczyć pięknie wyrzeźbioną postać zmarłego, usytuowaną ponad łacińskim tekstem. Obok niej tradycyjne symbole kielich i krzyż. Zredagowany w języku łacińskim tekst jest jednak bardzo słabo czytelny. Z innych epitafia te możemy zidentyfikować jedynie należące do Zuzanny Cromlin z 1706r., Krystiana Sophiga i Abrahama Bottgolda z 1726r. Cztery pozostałe są zbyt zniszczone, aby można było określić, komu zostały poświęcone. Nie wspomnieliśmy o jeszcze jednej płycie nagrobnej stojącej przy murze w narożniku świątyni. Co prawda rozpadła się ona na kilka części, jednakże jako jedyna jest do odczytania prawie w całości. Jest to tym ważniejsze, iż została poświęcona miejscowemu dziedzicowi Henrykowi von Falkenhayn, zmarłemu w wieku 36 lat 22 września 1714r.
ilka słów o wieży. Jest przede wszystkim jedynym zachowanym elementem starego kościoła. Warto zwrócić uwagę na renesansowy portal z kartuszem herbowym oraz sigmami rodu von Zedlitz i von Schnaich wykonanych w piaskowcu. Herby są znakami ówczesnych dziedziców, a jednocześnie fundatorów wieży, Fabiana von Schnaich oraz Heleny von Zedlitz. W 1606r. zawarli oni święty związek małżeński i na zwieńczeniu portalu wykuto właśnie tę datę. Być może wieża stanowiła w pewnym sensie votum nowożeńców dla kościoła. Po lewej stronie stojącego przy wieży epitafium zachowała się tabliczka kamionkowa mająca upamiętnić pastora Fryderyka Juliusza Dehmela. Na niewielkim prostokącie skromny tekst: FRIED. Na wieży wisiały niegdyś trzy dzwony. Co ciekawe, najmniejszy z nich pęk 9 marca 1888r. podczas uroczystości na cześć zmarłego właśnie cesarza Wilhelma I. Podczas I wojny światowej mały i średni dzwon przeznaczono jako surowiec na cele wojenne. Po wojnie mały dzwon odlano ponownie ze składek wiernych, średni zaś ufundowały zakłady ceramiczne Hoffmanna. Kiedy Niemcy wywołali II wojnę światową nowe dzwony podzieliły los swoich poprzedników i ponownie powędrowały do huty. Przed wojną w posiadaniu pastora było kilka interesujących dla historyka ruchomych zabytków sztuki. Zwracało zwłaszcza uwagę barokowe pięknie zdobione krzesło z 1700r. oraz trzy portrety dziedziców i duchownych z około 1800r.
Przed kościołem znajdował się pomnik ku czci pochodzących z Zebrzydowej żołnierzy poległych w czasie I wojny światowej. Wcześniej na jego miejscu znajdował się monument poświęcony żołnierzom poległym podczas wojen lat 1864, 1866 i 1870/71. Ufundowano go w roku 1895. Niemcy zdecydowali się go rozebrać, a tablice z nazwiskami zmarłych przenieść do zakrystii kościoła. Możemy pokusić się o odnalezienie dwóch kamieni pamiątkowych postawionych w górnej części wsi z okazji pojedynku pomiędzy oficerami bolesławieckiego garnizonu. Byli to: mieszkający wcześniej przez wiele lat w Zebrzydowej oficer von Uechtritz i Wilhelmge, który z tego pojedynku wyszedł ranny. Niestety nie znamy dokładnej lokalizacji głazów. Na cmentarzu znajdowała się aleja żołnierzy, bohaterów poległych w czasie I wojny światowej. Nie zachowała się ona jednak do dzisiaj. Na budynku nr 43 zobaczymy ceramiczną tablicę z biblijnym tekstem: Lasset uns aber Gutes thun und nicht muhe werden; den zu seinen Zeit werden wir auch emten sind auflioren Galater.