starsze
nowsze
1
1+
2-
2
2+
3-
3
3+
4-
4
4+
5-
5
5+
6-
6
oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 12 głosy | średnia głosów: 5.94

Polska woj. śląskie powiat cieszyński Cieszyn Śródmieście ul. Kraszewskiego Ignacego Kraszewskiego 9 Magazyny hurtowni artykułów spożywczych WPHS

1960 , Hurtownia WPHS. Widok wnętrza paczkani towarów sypkich.

Skomentuj zdjęcie
† Festung
+3 głosów:3
Wierzyć się nie chce, że kiedyś tak odbywało się konfekcjonowanie towarów spożywczych.
2013-04-07 19:35:55 (13 lat temu)
Danuta B.
+3 głosów:3
do † Festung: To nie pamiętasz śmietany i mleka w aluminiowych kankach z zawieszonymi do wnętrza miarkami 1 i 0,5 l):). Bakterie jak konie grasowały!
2013-04-07 19:40:25 (13 lat temu)
ZPKSoft
+3 głosów:3
do Danuta B.: Śmietany to nie pamiętam, ale mleko nosiłam z Pocztowej ok. 1967 r.
2013-04-07 19:50:29 (13 lat temu)
Jarosław Dubowski
+3 głosów:3
do † Festung: E, jeszcze w latach 80-tych tak kaszę w sklepach rozsypywano w tytki...
2013-04-07 22:02:45 (13 lat temu)
Stenek
+2 głosów:2
do † Festung: Cóż, automatów ważąco-pakujących nie było, to ludzie musieli zasuwać ....
Ale tak naprawdę, gdy na sklep poszedł cukier w workach (a tak też było), to kierownik sklepu "mógł" mieć co nieco cukru za darmo. Wystarczyło, że ważąc każde kilo cukru do torebki, nie odejmował od brutta tary, wtedy mógł zabrać tyle cukru, ile ważyły wszystkie torebki, do których rozsypał cukier z worka. Wszystko zależało od uczciwości ludzi, ale w tym systemie nic nie było czyjeś, wszystko było wspólne, więc takie zachowania niestety miały miejsce. Podobnie kombinowano w wypadku włamania do sklepu. Nagle okazywało się, w trakcie pisania protokołu strat, że zginęło to, i jeszcze to, i jeszcze tamto ......
2013-04-07 23:18:53 (13 lat temu)
Stenek
+2 głosów:2
do Jarosław Dubowski: U nas się mówiło: nasypać czegoś do dity. Dita to była papierowa torba na towar, w sklepach były wszystkie rozmiary, do 5 kg na ziemniaki włącznie. Czasem się prawiło: "na tuż mieli my tam śmiychu do kilowej dity"!
Takie dity robiło się chałupniczo w domach, służyła do tego kostka drewniana, ,różnych rozmiarów (bo różne były te dity), klej z kości, pędzel, i heja! Sąsiadka tym się trudniła, więc widziałem to "od kuchni": złożyć na kopycie, skleić, docisnąć na kopycie, odłożyć na stos, i następna ditka .... W latach 60 i 70-tyvh było to dość popularne domowe zajęcie, pozwalało dorobić osobom, które na co dzień prowadziły gospodarstwo domowe.
Inni znów "robili" druty grzejne do żelazek. Na drut oporowy nawlekało się jeden za drugim ceramiczne obrączki w kształcie kubków (to wyglądało po złożeniu jak segmenty palmy). Była to praca głównie dla niepełnosprawnych.
Moja mama miała maszynkę do podciągania lecących oczek w pończochach, wtedy nie było rajstop, tylko pończochy. Jak komuś poszło oczko z góry na dół, to się to naprawiało zaplatając ubytek specjalną maszynką na prąd, miała ona takie jakby szydełko z ruchomymi częściami, a zasilane było pneumatycznie powietrzem z mini pompki napędzanej małym silniczkiem elektrycznym 220 V. Może gdzieś mam zdjęcie tej maszynki, to Wam pokażę

Może ktoś pamięta jeszcze inne rodzaje pracy chałupniczej z lat PRL?
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: Correcta
2013-04-07 23:24:07 (13 lat temu)
Stenek
Na stronie od 2012 lipiec
13 lat 10 miesięcy 2 dni
Dodane: 7 września 2012, godz. 23:49:34
Źródło:
Autor: Zdjęcie mojego Ojca. ... więcej (79)
Rozmiar: 954px x 1186px
Aparat: SP800UZ                
1 / 50sƒ / 3.9ISO 12515mm
0 pobrań
1956 odsłon
5.94 średnia ocen
Poprzednie i następne zdjęcia Stenek
Obiekty widoczne na zdjęciu
W okresie PRLu w magazynach tych przechowywano owoce (w tym importowane), mieściła się tu także palarnia kawy czy magazyn alkoholi.
ul. Kraszewskiego Ignacego
więcej zdjęć (336)
Dawniej: Rainerstraße