Artykuły ze Słowa Polskiego dotyczące wypadku tramwajowego u zbiegu Pomorskiej i pl. Staszica.
4.6.1966 - Wczoraj o godz. 14 u zbiegu ulicy Pomorskiej z placem Marksa wykoleił się tramwaj linii "0". Wóz wyskoczył z łuku, jaki tworzą w tym miejscu szyny, po czym przewrócił się na bok. W pierwszej chwili zgroza ogarnęła przypadkowych świadków wypadku. Zdawało się bowiem, że skutki katastrofy będą tragiczne. Na szczęście nikt nie postradał życia, nikt nie odniósł szczególnie groźnych obrażeń mimo, że liczba poszkodowanych jest wysoka. Pogotowie Ratunkowe udzieliło pomocy 17 osobom, które doznały ran ciętych (szkło z rozbitych szyb), tłuczonych oraz szoku nerwowego. Było też kilka złamań: kości łokciowej, kulszowej i strzałkowej. Jedno dziecko doznało zgniecenia klatki piersiowej i przebywa w szpitalu. Na szczęście życiu jego nie grozi niebezpieczeństwo. Pozostali ranni opatrzeni zostali w szpitalu Rydygiera. Udzielono tu pomocy 9 osobom, które skierowano następnie do leczenia ambulatoryjnego. Na oddziale ortopedycznym szpitala została jedna dziewczynka.
Uszkodzony w wypadku wóz tramwajowy przewieziono do zajezdni przy ulicy Legnickiej, gdzie powołana przez MPK komisja poddała go szczegółowemu badaniu. Okazało się, że sprawność techniczna tego pojazdu, sprawność jego hamulców i innych urządzeń nie budzi żadnych zastrzeżeń. Najprawdopodobniej przyczyną wypadku była nadmierna szybkość na zakręcie.
Z ramienia władz miejskich prof. Iwaszkiewicz powołał komisję do zbadania przyczyn wypadku, na czele której stanął wiceprzewodniczący Prezydium RN miasta Stanisław Borkowski.
5.06.1966 - Dalsze echa wypadku na ul. Pomorskiej, za kilka dni - orzeczenie komisji
Oto zdjęcie z wypadku tramwajowego na ul. Pomorskiej, o którym informowaliśmy wczoraj na str. 1. Według informacji wiceprzewodniczącego Prezydium Rady Narodowej - Stanisława Borkowskiego, stojącego na czele komisji powołanej do zbadania przyczyn katastrofy potwierdziły się wczoraj wstępne diagnozy co do sprawności wozu tramwajowego, jego hamulców i innych urządzeń. Wszystko to działało bez zarzutu a jedyną przyczyną katastrofy była nadmierna szybkość, która w chwili wypadku wynosiła na zakręcie około 40km na godzinę, wobec dopuszczalnych 14. Był to ostatni kurs tego tramwaju. Załoga wyszła cało z opresji.
Stan zdrowia osób przebywających w szpitalu Rydygiera nie budzi żadnych obaw. Mały Andrzej Kowalczyk, który został przygnieciony ciężarem ciał innych pasażerów, uwolnił się już od szoku i czuje się zupełnie dobrze; co więcej, zaczyna nawet trochę psocić. Uczennica liceum ogólnokształcącego w Oławie Urszula Stasiak leczona na oddziale ortopedycznym doznała złamania miednicy. Stan jej jest dobry i po trzech tygodniach leżenia powinna wrócić do formy. 43-letni Kazimierz Bialik z Opola ze złamaniem śródstanowym w obrębie kolana - leży w gipsie i po kilku dniach zamierza wracać do domu.
W połowie przyszłego tygodnia należy oczekiwać oficjalnego komunikatu komisji, którą powołano celem zbadania przyczyn i okoliczności wypadku.
12.06.1966 - Oficjalny komunikat komisji w sprawie wypadku na Pomorskiej
W dniu 3.VI.1966 r. o godz.13.40 u zbiegu ul. Pomorskiej z ul. Obrońców Pokoju nastąpiło wykolejenie i przewrócenie przyczepy tramwajowej nr 3220 w zestawie tramwajowym "0" zdążającym w kierunku Dworca Nadodrze. W wyniku wypadku 26 pasażerów odniosło obrażenia. Osobom tym udzielono pełnej pomocy lekarskiej. Aktualnie w leczeniu szpitalnym znajduje się jeszcze ob. Urszula Stasiak. Wg opinii lekarzy chora czuje się dobrze i następuje stopniowa poprawa jej stanu zdrowia.
Przeprowadzone badania przez biegłych - specjalistów w zakresie torów, urządzeń elektrycznych, techniki ruchu i wypadków drogowych pozwoliły na stwierdzenie, że:
- stan techniczny pojazdów tj. wagonu silnikowego oraz przyczepy nie budził zastrzeżeń, a w szczególności stwierdzono sprawność układów hamulcowych oraz zestawów kołowych.
- stan techniczny torów nie budził w zasadzie zastrzeżeń i odpowiadał warunkom eksploatacyjnym przy zachowaniu obowiązujących w tej mierze przepisów o szybkości jazdy dla służby ruchu.
W tym stanie rzeczy bezpośrednią przyczyną wypadku mogła być - zdaniem komisji - jedynie nadmierna szybkość pociągu, w szczególności wjechanie przez motorniczego na zwrotnicę i zakręt z nadmierną szybkością, nieprawidłowe hamowanie uniemożliwiające "wytracenie" szybkości, co w konsekwencji spowodowało wykolejenie i wywrócenie doczepy.
Szczegółowe dochodzenie w tej sprawie prowadzi Prokuratura we Wrocławiu.
Komisja zleciła podjęcie szeregu kroków zmierzających do uchronienia w przyszłości społeczeństwa Wrocławia przed podobnymi wypadkami...
Takie to były czasy, że podawano bez skrupułów imiona i nazwiska, niemal z adresami i datami urodzenia ("43-letni Kazimierz Bialik z Opola", "uczennica liceum ogólnokształcącego w Oławie Urszula Stasiak") osób poszkodowanych i ich stan zdrowia nie pytając ich nawet o to, czy się godzą upublicznienia takich informacji. Nie było wtedy czegoś takiego jak Główny Inspektor Ochrony Danych Osobowych...