Forum Skyscrapercity, zdjęcie 1300px:
Duże zdjęcie - link bezpośredni:
Blog: Miniatura podlinkowana do dużego zdjęcia na fotopolsce:
Duże zdjęcie: link do zdjęcia:
Miniatura: link do miniatury:
Dawniej: Städtische Sparkasse ; Komitet Dzielnicowy PZPR ; Bank Zachodni WBK S.A. Santander Bank Polska S.A.
Modernistyczna i oszczędna bryła jednego z pierwszych wieżowców we Wrocławiu, na tle wielobarwnych i bogato zdobionych kamienic Rynku, wygląda wręcz surowo. Dziś już nie imponuje wysokością, ale nadal doskonale pełni swoje funkcje.
Każdemu, kto miał okazję na własne oczy zobaczyć Nowy Jork, trudno później uniknąć wrażenia, że Manhattan to w rzeczy samej kwintesencja miasta. Niektórych zachwyca, innych przytłacza, ale niezależnie od opinii jest to architektoniczny fenomen na światową skalę. Swoją sławę Nowy Jork zawdzięcza przede wszystkim drapaczom chmur, które są nie tylko symbolem miasta, ale także samej Ameryki.
Wieżowce zaczęły powstawać w USA w latach 80. XIX w. Wówczas na niewielkiej powierzchni chciano pomieścić jak najwięcej przestrzeni użytkowej, a że grunty na Manhattanie były już wówczas drogie, powierzchnie budynków zaczęto zwiększać, dodając do nich kolejne piętra. Pod wpływem amerykańskiego trendu wielu europejskich architektów na początku XX w. marzyło o tym, żeby wprowadzić podobne budynki do miast Europy. A pierwsze projekty wieżowców pojawiły się w konkursie na rozbudowę Berlina w 1910 roku.
Choć twórca Hali Ludowej - Max Berg - nigdy nie miał okazji odwiedzić Stanów Zjednoczonych, jego także urzekła nowoczesna urbanistyka tego kraju. Mając świadomość tego, że w stale rozrastającym się mieście pojawienie się takich budynków jest tylko kwestią czasu, Berg stworzył w latach 1919-1920 plan przebudowy Wrocławia. Nie tylko wskazał w nim miejsca, gdzie mogłyby powstać wieżowce, ale także zaprojektował kilka budynków tego typu.
Berg pełnił wówczas funkcję radcy budowlanego Wrocławia i dążył do tego, by skodyfikować przepisy budowlane dotyczące wieżowców. Chciał przede wszystkim uniknąć ich przypadkowego rozmieszczenia i spekulacji gruntami, na których miałyby powstać.
W niektórych miejscach na nowojorskim Manhattanie budynki są tak wysokie i stoją tak blisko siebie, że do alejek między nimi nigdy nie zagląda światło dzienne. Właśnie tego chciał uniknąć Max Berg i dlatego swoje projekty wkomponował w miasto w taki sposób, by nie zasłaniały światła sąsiednim budynkom. A za najlepsze lokacje dla wieżowców uznał Rynek, pl. Solny, pl. Powstańców Warszawy oraz tereny położone nad Odrą.
Projekt nie podobał się nie tylko mieszkańcom miasta. Wielu z nas, patrząc na budynek banku mieszczący się pod adresem Rynek 9/11, oddycha z ulgą na myśl o tym, że plan Berga nigdy nie został zrealizowany.
- Warto jednak pamiętać o tym, że był to plan wzorcowy, a projekty Berga stanowiły jedynie możliwość architektonicznego rozwoju miasta i miały wywołać publiczną dyskusję - zaznacza dr Jerzy Ilkosz, dyrektor wrocławskiego Muzeum Architektury.
Wizja miasta według Berga wzbudziła nie tylko dyskusję, ale także liczne kontrowersje. Zwłaszcza wieżowiec zaprojektowany w miejscu bloku śródrynkowego w sąsiedztwie ratusza. Projekt nie podobał się nie tylko mieszkańcom miasta, ale także władzom samorządowym Wrocławia i rządowym w Berlinie. I dlatego budynek ostatecznie nie wyszedł poza ramy szkiców.
Sam Berg nigdy nie miał okazji zbudować wieżowca we Wrocławiu, ale był jednym z jurorów konkursu na projekt budynku dla Miejskiej Kasy Oszczędności. Ów konkurs w lipcu 1929 r. wygrał wrocławski architekt Heinrich Rump. Budowa rozpoczęła się w 1930 r., a pod koniec 1931 r. do budynku wprowadziła się Miejska Kasa Oszczędności, która wcześniej zajmowała dzisiejszy gmach Biblioteki Uniwersyteckiej przy ul. Szajnochy. Był to drugi wrocławski wieżowiec po powstałym w 1926 r. budynku Poczty Czekowej przy ul. Krasińskiego.
Modernistyczny budynek, w którym dziś mieści się Bank Zachodni WBK, nie wzbudza zachwytów w sąsiedztwie barokowych kamienic, ale warto zwrócić uwagę na jego detale. Jednym z nich jest portal w stylu art deco autorstwa Gustava Adolfa Schmidta, który zdobią reliefy nawiązujące do estetyki starożytnego Egiptu. Stojąc w kolejce do kasy, warto też rozejrzeć się po sali operacyjnej. Dzięki otaczającym ją filarom, które podtrzymuj emporę, nawiązuje do architektury okrętu. W budynku jest też jedyna działająca we Wrocławiu winda typu paternoster.
Co powiedziałby Berg, gdyby mógł zobaczyć dzisiejszy Wrocław? Czy zdziwiłby się, widząc, że sen o wieżowcach nie minął? Jak zauważa dr Jerzy Ilkosz, wiele z jego wizji po latach się spełniło, a powstające wieże Sky Tower i Angel Wings spełniają nawet jego wymagania wobec lokalizacji wieżowców.
Dawniej: Apotheke zum Schwarzen Mohren; Mohrenapotheke; Apteka "Pod Maurem" albo "Pod Murzynem"
Już w średniowieczu pod nr. 3 czynna była jedna z najbardziej znanych wrocławskich aptek. Dokładna data jej założenia nie jest, niestety, znana, ale wiadomo na pewno, że figurowała w wydanym w 1489 roku zarządzeniu rady miejskiej o działalności aptek w mieście. Jej godłem był Murzyn (Apotheke zum Schwarzen Mohren). Jednak to nie on rozsławił aptekę, ale dwie mumie.
Aptekarz Jacobus Krause odziedziczył je w 1599 roku po śmierci dr. Laurentiusa Scholtza, znanego wrocławskiego lekarza i przyrodnika. Mumię męską Krause poddał sekcji, a relację z jej przebiegu polecił opublikować w specjalnym protokole. Wśród klientów apteki krążyły opowieści, że proszek z zabalsamowanego ciała dodawano do lekarstw, aby zwiększyć ich skuteczność. I podobno skończyło się to zjedzeniem mumii męskiej. Mumia kobieca przetrwała do dziś i znajduje się w Zakładzie Antropologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Trzy lata temu jej twarz została zrekonstruowana.
Swój obecny wygląd kamienica zawdzięcza Adolfowi Radingowi, jednemu z czołowych niemieckich architektów nurtu modernizmu, który w latach 1925-1928 scalił kamienice nr 2 i 3, przebudowując całą fasadę. Patrząc na to szkło i aluminium trudno uwierzyć, że budynek ma wspaniałe, XV-wieczne piwnice, a jego mury pamiętają czasy Habsburgów.
Tytułowy Murzyn na ścianie kamienicy, dawnej Apteki "Pod Murzynem" uległ zniszczeniu podczas działań wojennych. Po wojnie umieszczono tu nową figurę Murzyna, nawiązującą do oryginalnej figury, która znajdowała się na tej elewacji przed wojną. Jako model do odlewu wykonanego przez Stanisława Wysockiego posłużył znany wrocławski grafik Eugeniusz Get- Stankiewicz. Odlew okazał się na tyle dokładny, że oglądający go przypadkowo lekarz zdiagnozował na jego podstawie przepuklinę pępkową u artysty, która została następnie potwierdzona badaniami i usunięta operacyjnie.
Oficjalną nazwę Blücherplatz plac otrzymał w dniu 26 sierpnia 1827 roku wraz z odsłonięciem pomnika bohatera bitwy nad Kaczawą Gebharda von Blüchera (1742-1819)
Obecne dziś na placu pawilony kwiatowe zaczęto montować 15 stycznia 1989 r. Koszt każdego z pawilonów oscylował wokół kwoty 120 tysięcy pln.
b/h/2009