Najpierw śląskie tramwaje ciągnęły konie. Potem napędzała je... para, zaś od 1901 r., jeszcze wąskotorowe, miały już trakcję elektryczną.
Najwygodniejszym wozem tramwajowym był „Pullmann".
Komunikacja tramwajowa na Górnym Śląsku sięga jeszcze końca XIX wieku. Istniejącą wówczas trakcję konną wyparły tramwaje ciągnione przez... parowozy.
Pierwszy pojazd pojawił się 27 maja 1894r. i obsługiwał trasę : Bytom - Piekary Śląskie. W tymże samym roku parotramwaje, jakby to można określić, kursowały już w Gliwicach, Rudzie, Świętochłowicach i Zabrzu, a w dwa lata później w Katowicach i Siemianowicach Śl. Rok 1901 przynosi zmierzch tramwaju parowego - rozpoczęła się era trakcji elektrycznej. Śląskie tramwaje były początkowo wąskotorowe (szerokość toru 785 mm) - jeszcze kilkanaście lat temu tego typu szyny, choć już nie używane, widoczne były np. w centrum Bytomia. Tramwaje elektryczne stosunkowo późno pojawiły w Zagłębiu Dąbrowskim - chodzi tu o lata 1928-1929. Jest oczywiste, iż na przestrzeni bez mała wieku zmieniał się poziom techniczny pojazdów tramwajowych, wygląd i wyposażenie taboru. Bywało i tak, iż niegdysiejsze pojazdy możliwościami eksploatacyjnymi a także komfortem jazdy(o czymś takim producenci wagonów kiedyś naprawdę poważnie myśleli) przewyższały to, co aktualnie porusza się dziś po naszych ulicach. Przykładem tego niech będą wozy silnikowe typu „Pullmann", będące w eksploatacji zajezdni w Gliwicach. Jeździły one do Zabrza, Chebzia, Chorzowa i Bytomia. Charakterystyczną cechą tych tramwajów było, iż posiadały jedno środkowe wejście, co w czasie tzw. godzin szczytu powodowało trochę kłopotu. Wozy te wyposażone były w siedzenia fotelowe, dobre ogrzewanie zimą (czego brakowało w wielu innych typach tramwajów) i sprawną wentylację latem. Niezależna kabina motorniczego, co też wówczas było rzadkością, stwarzała mu właściwe warunki pracy. Pojazd wyposażony w 4 silniki, każdy o mocy 40 kW, pozwalał osiągać szybkość nawet do 80 km/h. Niskie zawieszenie podwozia wymagało jednak solidnego podkładu torowego, a o to w wielu miejscach na Śląsku było coraz trudniej wobec m. in. szkód górniczych. Z kolei nisko umieszczone drzwi do „Pullmanna" ułatwiały wejście i wyjście ludziom starszym. Pojazdy tego typu eksploatowane były do 1965 r. Niestety coraz gorszy stan torowisk powodujący awarie, trudności z częściami zamiennymi, pomimo zatrudnienia w zajezdni gliwickiej fachowców o „złotych rękach", spowodował podjęcie, dla wielu osób kontrowersyjnej, decyzji o wycofaniu wozów pullmanowskich z eksploatacji. Rozwój i przemiany w komunikacji miejskiej naszych miast stanowią fragment historii gospodarczej, a to, jak każda historia, prosi się nieraz o jej zapis i czasem... przypomnienie.