Ulica Celna, chociaż geograficznie znajduje się niemal w samym środku Bytomia, jest raczej odludnym miejscem. Prawie w ogóle nie ma przy niej budynków mieszkalnych, przemykają tędy tylko tranzytem ciężarówki. Młodym bytomianom trudno w to zapewne będzie uwierzyć, ale przez kilka dziesięcioleci kursował tą ulicą tramwaj z Karbia do Dąbrowy Miejskiej. Dzisiaj torowisko jest rozebrane, w lesie ostały się tylko ostatnie resztki słupów trakcyjnych. Linię z Karbia do Dąbrowy Miejskiej uruchomiono 23 listopada 1913. W odróżnieniu od większości istniejących wtedy linii tramwajowych, była to linia normalnotorowa, o rozstawie szyn 1435 mm. Dotąd wszystkie linie tramwajowe w Górnośląskim Zagłębiu Węglowym budowane były o rozstawie 785 mm, czyli identycznym, jak tutejsze wąskotorówki. Dopiero w 1912 roku zbudowano pierwszą, liczącą niespełna 2 km linię tramwajową o rozstawie szyn takim, jaki stosuje się dzisiaj - z katowickiego Rynku do Parku Kościuszki.Rok później trzy nowe normalnotorowe linie tramwajowe uruchomił magistrat Bytomia. Jedna prowadziła z Rynku dzisiejszą ulicą Piekarską do ówczesnej zajezdni, tramwajowej, Druga rozpoczynała się też na Rynku i wiodła wzdłuż obecnej ulicy Wrocławskiej do Miechowic. Trzecia, o której tutaj mowa, odgałęziała się od tej linii w Karbiu i wiodła do Dąbrowy Miejskiej. Wówczas funkcjonowały na niej tylko trzy przystanki: początkowy Karf Zollhaus, środkowy N.Viktoriagrube i końcowy Stadtwald Dombrowa. Cała trasa liczyła 2550 metrów. Czas przejazdu tego odcinka wynosił początkowo 12 minut, po drugiej wojnie światowej -10 minut. Linia z Karbia do Dąbrowy Miejskiej pod pewnymi względami różniła się od innych. Nigdy nie wybudowano pętli tramwajowej ani na jednym, ani na drugim końcu linii. Tą trasą jeździł bowiem tramwaj posiadający drzwi i kabiny motorniczego z obu stron.Kiedy przyszedł czas nadawania numerów poszczególnym relacjom przewozowym, tramwaj kursujący ulicą Celną otrzymał nr 34. Kursował często - np. w 1958 roku co 20 minut! Końcowy przystanek tramwaju 34 w Dąbrowie Miejskiej znajdował się w lesie. Niedaleko, też w lesie, stała restauracja Jak opowiadają starsi pracownicy Przedsiębiorstwa Komunikacji Tramwajowej, nieraz się zdarzało, że podchmieleni goście wychodzili stamtąd z nożem i zmuszali motorniczego, aby napił się z nimi pół litra. Cóż miał taki motorniczy robić? Później tylko dojeżdżał do Karbia i zgłaszał, że jest „nawalony" i nie może dalej pełnić służby. Dziś nie ma śladu nie tylko po tramwaju, także po tamtej restauracji. Może linia 34 przetrwałaby, gdyby połączono ją z trasą linii 19. W 1967 otwarto nową linię tramwajową łączącą centrum Bytomia z Kopalnią Bytom ( Kopalnia Powstańców Śląskich). Od końcowego przystanku linii 34 do trasy 19 w Dąbrowie Miejskiej było w prostej linii zaledwie 600 metrów... Tymczasem przyszedł zmierzch tramwaju 34. W 1976, z powodu małej frekwencji, skrócono jego trasę w Dąbrowie Miejskiej. Dojeżdżał on już z Karbia tylko do wysokości ulicy Leśnej. Wreszcie w 1980 całkowicie wstrzymano na tej trasie ruch tramwajów. Potem ulica Celna została przecięta na dwie części nowym nasypem bocznicy kolejowej do Kopalni Dymitrow (Centrum). Powstała ulica Nowocelna, biegnąca równolegle do Celnej, która przejęła ruch samochodowy. Jeszcze przez kilka lat, nawet na początku lat 90., w lesie leżały zarastające samosiejkami nieużywane tory. Wkrótce i one zostały „sprywatyzowane" przez złomiarzy. Wycięto także słupy, które dawniej podtrzymywały trakcję elektryczną. Resztki słupów można jeszcze spotkać w dąbrowskim lesie.