Długa była droga do uzyskania zezwolenia od władz państwowych na utworzenie polskiej placówki oświatowej w mieście, chociaż traktaty międzynarodowe o mniejszościach narodowych, kończące I wojnę światową, w tym Konwencja Genewska, dawały prawo do ich zakładania zarówno Niemcom w Polsce jak i Polakom w Niemczech. Założone w 1923 roku Polsko-Katolickie Towarzystwo Szkolne z siedzibą pierwotnie w Bytomiu a potem w Opolu domagało się otwarcia polskich szkół średnich na niemieckim Górnym Śląsku, szczególnie zaś seminariów nauczycielskich z myślą o edukacji dziatwy szkolnej (oblicza się, że w rejencji opolskiej mieszkało około 500 tys. Polaków). Staranie te bezskutecznie popierał prezydent Komisji Mieszanej Calonder. Niepowodzenia skłoniły wielu Polaków w Niemczech do posyłania swych dzieci do szkół w Polsce, szczególnie do położonego blisko granicy gimnazjum w Lublińcu (w 1931 roku przybyło ich tu 120). Obawy, że po powrocie do Niemiec władze mogą nie uznać ich matury i utrudniać przyjęcie do pracy, skłoniły Związek Polaków w Niemczech do podjęcia starań o utworzenie prywatnego gimnazjum polskiego w Bytomiu. Innej drogi nie było, skoro próby utworzenia klas mniejszościowych, polskich, przy jednym z miejscowych państwowych gimnazjów niemieckich okazały się bezowocne. Pozostawał trudny do pokonania problem środków finansowych potrzebnych do jego utrzymania. Stąd w 1930 roku zawiązano Komitet Obchodu 25-lecia Walki o Szkołę Polską, który poprzez zbiórki pieniężne (przeszło 500 tys. zł) umożliwił założenie Funduszu Szkolnictwa Polskiego za Granicą, który wzbogacany miał być przez coroczne kwesty. Okolicznością sprzyjającą była likwidacja wydawnictwa „Katolik" (przy obecnych al. Legionów i Strzelców Bytomskich). Można więc było przeznaczyć opuszczony gmach, po jego adaptacji, na przyszłe gimnazjum. Równocześnie z myślą o bursie dla przyszłych uczniów wydzierżawiono willę przy Eichendorffstrasse (obecnie ul. Olejniczaka) nr 22. W tej sytuacji można było już 1 sierpnia 1932 roku złożyć w Opolu wniosek do Prowincjonalnego Kolegium Szkolnego o otwarcie gimnazjum typu klasycznego w Bytomiu. Zawierał on między innymi wymagane plany nauczania jak i spis grona pedagogicznego, wywodzącego się z braku rodzimej kadry w większości z nauczycieli mieszkających dotąd w Polsce i mających polskie obywatelstwo. I wtedy właśnie nieoczekiwanie zaczęły się piętrzyć trudności ze strony władz w Berlinie. Nie mogąc zakwestionować praw do założenia polskiego gimnazjum postawiły one szereg warunków: dyrektor i nauczyciele kształtujący polityczne przekonania uczniów muszą być obywatelami niemieckimi, uczniowie przyjmowani do gimnazjum muszą prezentować odpowiedni poziom, szkoła nie może uzyskać praw publicznych lecz tyko sukcesywnie poszczególne klasy, nie może też natychmiast uzyskać praw do przeprowadzenia egzaminów maturalnych. Prasa niemiecka inspirowana przez nadprezydenta rejencji opolskiej nagłośniła sprawę rozpoczynając kampanię negatywną dla utrącenia wniosku lub przesunięcia terminu jego realizacji (tymczasem we wrześniu 1932 roku otwarte zostało gimnazjum niemieckie w Królewskiej Hucie). Sprawa oparła się o Komisję Mieszaną, a potem o ministerstwo spraw zagranicznych w Berlinie, w których interweniował nie tylko Związek Polaków ale i władze polskie. Ostatecznie uroczyste otwarcie polskiego gimnazjum dokonało się dopiero 8 listopada 1932 roku. „Wychowanie tych młodych ludzi odbywać się będzie pod kierunkiem nauczycieli posiadających polskie obywatelstwo. Nie można więc nie widzieć niebezpieczeństwa, że w tej szkole wystąpią tendencje, których celem będzie osłabienie niemczyzny na Górnym Śląsku... Należy zdecydować, co mam przedsięwziąć dla zwalczania tych niebezpieczeństw..." - Tylko takie myśli towarzyszyły nadprezydentowi rejencji opolskiej dr. Hansowi Lukaschkowi na sześć dni przed otwarciem gimnazjum. Zwerbalizował je w liście do pruskiego ministrado spraw nauki.