Świątynia Wang. Ciekawi, cieszy oko, zachwyca. Przez wielu uważana jest za największą atrakcję Karpacza. Za tą tezą przemawia kilka faktów.
Po pierwsze, jest to realna budowla, powstała na przełomie XII i XIII wieku w norweskiej miejscowości Vang, nad jeziorem o takiej samej nazwie. Z czasem przestała spełniać swoje funkcje i wystawiono ją na sprzedaż. Kościółek kupił król pruski Fryderyk Wilhelm IV. Rozebrany i spakowany obiekt, trafił drogą morską do Szczecina, a następnie – już na kołach – do Berlina. Miał zasilić ekspozycję Królewskiego Muzeum, jednak do tego nie doszło. Mówiąc w skrócie, w przypływie dobroci, król ofiarował świątynie swoim poddanym. Wcale nie przypadkowo trafiło na wiernych z Karpacza, którzy wcześniej nie mieli własnego domu modlitw.
W 1842 roku, budowla została przetransportowana do Karpacza, gdzie miała służyć lokalnym ewangelikom. Powszechnie uważa się, że niemały udział miała w tym hrabina Fryderyka von Reden, zamieszkująca w pobliskim Bukowcu. Już w 1844 roku dokonano poświęcenia oraz uroczystego otwarcia, w którym udział brała, m.in. królewska para. Mamy tu do czynienia z prawdziwym zabytkiem o pasjonującej przeszłości. Po drugie, Świątynia reprezentuje typową skandynawską architekturę, której przecież nie spotykamy na każdym kroku. Wyobrażenia mitycznych stworzeń, bizantyjskie kapitele, smocze paszcze uwolnione z drewna, czy podpisany runami ołtarz. Unikat – słowo klucz. I po trzecie, krótko o liczbach – ponad 200 tysięcy odwiedzających to miejsce każdego roku. Ponoć liczby nie kłamią.
W sezonie letnim, świątynie można zwiedzać w godzinach 9:00 – 18:00, z kolei w okresie zimowym – o godzinę krócej.
Cena biletu normalnego wynosi 7 złotych, z kolei za bilet ulgowy należy zapłacić 4 złote. Na terenie obiektu nie ma przewodnika.
Jego nieobecność, rekompensuje nagranie CD, odtwarzane w momencie, gdy zbierze się grupka minimum 10 osób. Info.