starsze
nowsze
1
1+
2-
2
2+
3-
3
3+
4-
4
4+
5-
5
5+
6-
6
oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 12 głosy | średnia głosów: 6

Polska woj. mazowieckie Warszawa Getto warszawskie

1941 , Ulica Żelazna 27, Kawiarnia "Pod bombą".

Skomentuj zdjęcie
lekr
+2 głosów:2
Kawiarnia "Pod Bombą" - Żelazna 27.
2015-05-22 23:24:57 (10 lat temu)
Robert Żychowski
+16 głosów:16
do lekr: Lokal "Pod Bombą" był własnością moich dziadków Edwarda i Anny Antoszewskich. Rok zdjęcia może się zgadzać bowiem dziadkowie mieli wpierw restaurację na Żelaznej przy Siennej. Jak powstawało Getto Warszawskie musieli zamienić się na restaurację z restauratorem żydowskim i objęli lokal na Brzeskiej w Warszawie ale dziadkowi się tam bardzo nie podobało (wiadomo Praga) i dziadek wyremontował lokal w częściowo uszkodzonej jeszcze w 1939 roku przez bombę kamienicy - Żelazna 27. Nazwa nie tylko bierze się z tego, że bomba uderzyła tu w jezdnię i uszkodziła frontową część kamienicy ale bierze się wprost od rodowego nazwiska mojej babci, która przed ślubem nazywała się Anna Bomba. Dziadkowie prowadzili tą kawiarnię do Powstania Warszawskiego. Wyprowadzeni z Warszawy razem z powstańcami przez Pruszków zesłani zostali na roboty pod Berlin do fabryki akumulatorów. Po wyzwoleniu na piechotę wrócili z Berlina do Warszawy i 1945 roku otworzyli tu restaurację "Pod Bombą". Jednak na początku 1947 roku dziadek Edward Antoszewski został aresztowany przez komunistyczne władze za współpracę z Armią Krajową (a nigdy się nie ujawnił) i osadzony gdzieś w obozie dla przeciwników ustroju pod Krakowem. Tam był okrutnie torturowany (gdzie strzelano mu nad głową, wsadzano mu gwoździe pod paznokcie i bito pod pięty) i w stanie zdrowia bardzo poważnym zwolniony na jesieni 1947 roku. Zmarł na zapalenie opon mózgowych dwa dni po Świętach Bożego Narodzenia 1947 roku. Restauracja została na głowie moje babci i mojej mamy Urszuli Antoszewskiej (później Żychowskiej), która była wtedy w pierwszej klasie Liceum Żmichowskiej w Warszawie. Jak się wychodziło z drzwi restauracji to poprzez Aleje Jerozolimskie widać było gmach Urzędu Skarbowego na ulicy Lindleya w Warszawie toteż kontrole skarbowe i domiary babcia z mamą miały prawie codziennie. Robiono wszystko żeby zniszczyć własność prywatną. Mama mi opowiadała, że domiary skarbowe mieli takiej wysokości, że jak wchodził urzędnik skarbowy do restauracji (a wtedy chodzili w mundurach i czapkach urzędu skarbowego) to mama łapała szufladę z kasy i uciekała ze wszystkimi pieniędzmi tylnym wyjściem bowiem urzędnik robił tzw. napaść na kasę i konfiskował na poczet domiarów wszystkie pieniądze. Jak zabrał wszystkie pieniądze to nie było za co zrobić zaopatrzenia i nie było z czego gotować i co w restauracji podawać. Finałem tych działań babcia zamknęła definitywnie restaurację w 1951 roku. Pamiętam jako bardzo małe dziecko to mógł być rok 1966 albo 67, jak mama dostała informację, ze rozbierają restaurację dziadka. Mieszkaliśmy na Nowolipkach. Mama za rączkę zaprowadziła mnie na Żelazną 27 gdzie burzono tą kamienicę. Pamiętam jak mama płacząc prosiła mnie żebym pamiętał, że tu była restauracja dziadków. W tym miejscu wbudowano taki kwadratowy gomułkowsko-gierkowski blok ze sklepem obuwniczym na dole (o ile sobie dobrze przypominam). Nie był to już sklep "Pod Bombą". Robert Żychowski
2020-03-02 19:56:56 (6 lat temu)
El_Jot
+4 głosów:4
do Robert Żychowski: Dziękujemy bardzo za tę historię. Z takimi opisami zdjęcia nabierają całkiem nowego wymiaru.
2020-03-02 20:41:13 (6 lat temu)
lekr
+2 głosów:2
do Robert Żychowski: Bardzo dziękuję Panu za pogłębienie mojej wiedzy o lokalu "Pod Bombą. Dziękuję serdecznie za podzielenie się historią Pańskiej rodziny. Ciężkie to były czasy dla Polaków -Patriotów -Warszawiaków. Z mojej dość licznej przed wojna rodziny, przeżyło sześcioro, a do do Warszawy powróciło pięcioro. Pozdrawiam serdecznie.
2020-03-02 20:53:03 (6 lat temu)
zygmunt_ra
+5 głosów:5
do Robert Żychowski: Również dziękuję za tą historię - pokazuje tragiczny los wielu Polaków, ciężko doświadczonych najpierw przez okupanta niemieckiego a potem sowieckiego. Jak widać z tej historii, los pod czerwonym butem bywał okrutniejszy, niż pod brunatnym, ale do dziś są tacy co będą kwilić nad likwidowanymi sowieckimi pomnikami.
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: lit.
2020-03-02 22:18:35 (6 lat temu)
Robert Żychowski
+5 głosów:5
Czy to Niemcy, czy Rosjanie a z nimi NKWD i Polska Bezpieka to byli tacy sami oprawcy. Babcia wspominała, że w okupację ludzie nie znali jutra, nie wiedzieli czy będą jutro żyć więc się bawili za ostatni grosz. Mnie zdziwił napis "Kawiarnia". Być może to była kwestia koncesji na alkohol ale babcia z mamą zawsze mówiły o restauracji z dwiema salami i orkiestrą do tańczenia. Jest w internecie dostępne wspomnienie Kazimierza Mirosława Mikosa, pseudonim "Bażant", który walczył w Powstaniu Warszawskim i mieszkał na Żelaznej 27. Wspomina tak: . "Na ogół [było] nędznie, aczkolwiek – mieszkałem koło restauracji (bar „Pod bombą”, ale to był nie bar, tylko restauracja), była dość dobra orkiestra [i biesiadników nie brakowało]. Bez przerwy grali – czy chciałem, czy nie chciałem, to już wszystkie utwory do dzisiaj znam na pamięć. Grali nie tylko [utwory] rozrywkowe, ale na przykład „Lekka kawaleria”, więc już w połowie muzyka poważna. Tak że orkiestra była bardzo dobra. Chcąc nie chcąc umuzykalniałem się. Polecam odszukanie wspomnień tego w owym czasie 14-to letniego powstańca, który opisuje Powstanie i wyprowadzenie Warszawiaków przez Pruszków wprost do transportów na roboty do Niemiec.

2020-03-03 14:14:06 (6 lat temu)
zygmunt_ra
+1 głosów:1
do Robert Żychowski: A no właśnie ... przypomniała mi się taka sentencja rotm. Pileckiego na temat ubeckich kazamatów, że przy nich "Oświęcim to była igraszka".
2020-03-03 17:21:39 (6 lat temu)
do Robert Żychowski: Dziękuję Panu za słowa prawdy.
2020-03-03 17:52:02 (6 lat temu)
esski
Na stronie od 2009 październik
16 lat 6 miesięcy 23 dni
Dodane: 22 maja 2015, godz. 4:50:20
Rozmiar: 1510px x 988px
28 pobrań
4279 odsłon
6 średnia ocen
Poprzednie i następne zdjęcia esski
Obiekty widoczne na zdjęciu
Getto warszawskie
więcej zdjęć (689)
Zbudowano: 1940
Zlikwidowano: 1943
Getto warszawskie – getto dla ludności żydowskiej w Warszawie zorganizowane przez okupacyjne władze hitlerowskie w czasach II wojny światowej.


Do dzisiaj zachowały się prawdopodobnie tylko dwa krótkie kawałki muru getta. Znajdują się one w podwórku – pomiędzy posesjami przy ul. Siennej 55 i Złotej 62. Na ulicy Waliców zachował się fragment ściany dawnego budynku browaru (Waliców 11a), który był domem granicznym getta.

Powstanie getta
Getto warszawskie zostało utworzone przez okupacyjne władze hitlerowskie 12 października 1940. W tym dniu szef dystryktu Fischer podpisał oficjalne zarządzenie o utworzeniu getta wraz z załącznikiem wymieniającym ulice graniczne "dzielnicy żydowskiej".

Teren getta w Warszawie
Getto powstało na wydzielonym, otoczonym murem od reszty miasta terenie o powierzchni ok. 2,6 km². Granice getta w pierwszym okresie przebiegały ulicami: Wielka (obecnie miejsce po niej zajęte jest przez Pałac Kultury i Nauki), Bagno, pl. Grzybowski, Rynkowa, Zimna, Elektoralna, pl. Bankowy, Tłomackie (obecnie odcinek al. "Solidarności"), Przejazd, Ogród Krasińskich, Freta, Sapieżyńska, Konwiktorska, Stawki, Okopowa, Towarowa, Srebrna i Złota. Później obszar getta był pomniejszany.

Dzielnica dzieliła się na tzw. duże i małe getto. Jedynym ich połączeniem był wąski przesmyk skrzyżowania Żelaznej z Chłodną. Od momentu utworzenia granicy getta środkiem ul. Żelaznej duże i małe getto łączył drewniany wiadukt (uruchomiony 26 stycznia 1942, według innych źródeł 16 lutego 1942 lub 26 kwietnia 1942) przeprowadzony nad ulicą Chłodną wzdłuż Żelaznej. Wysoka na dwa piętra konstrukcja, do której z każdej strony prowadziły pięćdziesięciostopniowe schody, była największą z czterech pieszych przepraw mostowych, jakie powstały na terenie getta. Żydzi nazwali to przejście "Mostem Westchnień". Ruch kołowy pomiędzy dużym a małym gettem odbywał się wąskim pasem wschodniej jezdni Żelaznej. Komunikację na skrzyżowaniu z Chłodną regulowały dwie bramy otwierane przemiennie tak, aby raz puścić jadących pomiędzy dwoma częściami getta a raz ruch "aryjski" ulicą Chłodną. Miejsce to, ze względu na wielki ruch i ciasnotę wąskiego przesmyku nazywano "Dardanelami" lub (ze względu na bestialstwo wart niemieckich i SS-manów z narożnej Nordwache) "Scyllą i Charybdą".

Warunki życia w getcie
W styczniu 1941 roku zamknięto w nim ok. 400 tys. Żydów. Maksymalną liczbę ludności – ok. 460 tys. osiągnęło getto w marcu 1941. W getcie panowały bardzo ciężkie warunki życia[1] oraz terror. Śmiertelność była bardzo wysoka. Tylko w okresie od zamknięcia dzielnicy żydowskiej w październiku 1940 roku do połowy 1942 roku zginęła 1/4 mieszkańców getta.

Czarną sławą zapisała się ulica Karmelicka o niezwykłym natłoku ruchu pieszego i kołowego, nazywana przez mieszkańców getta "Gibraltarem" lub "Wąwozem Śmierci". Tędy codziennie przemieszczały się samochody SS do więzienia na Pawiaku i z Pawiaka do Alei Szucha, tu Niemcy maltretowali przechodzących Żydów, a nawet strzelali do nich na oślep.

Akcje likwidacyjne
Pierwszą wielką akcję likwidacyjną getta rozpoczęto 22 lipca 1942. Zamknięto małe getto, wywożąc liczne transporty do obozów zagłady, głównie Treblinki. Do końca 1942 roku wywieziono ok. 300 000 mieszkańców getta.Na terenie getta 9 sierpnia wymordowano około 3 tysięcy Żydów.

Miejsce wywózki z getta nazywało się Umschlagplatz (plac przeładunkowy, służył pierwotnie do przeładowywania towarów przywożonych ze strony "aryjskiej" na środki transportowe getta) i mieściło przy dzisiejszej ulicy Stawki (u zbiegu z Dziką). Był to dość spory placyk przy bocznicy kolejowej. Aktualnie znajduje się tam Pomnik Umschlagplatz.

Po zakończeniu "akcji likwidacyjnej" teren dotychczasowego getta na południe od Leszna został włączony do "aryjskiej" części Warszawy. Na północ od ul. Leszno przeplatały się ze sobą tzw. tereny dzikie (gdzie nikt nie mógł mieszkać i poruszać się) oraz porozrzucane tereny getta szczątkowego – oddzielone od siebie kwartały budynków, w których mogli zamieszkać pozostali jeszcze w Warszawie Żydzi (było ich około 50-65 tysięcy), pracujący w tzw. szopach, czyli zakładach produkcyjnych na rzecz Niemiec (szop Hallmanna, szop Hoffmana, szop Oschmann-Leszczyński, szop Roehricha, szop szczotkarzy, szop Fritza Schultza, szop Karla Georga Schultza, szop Schillinga, szop Toebbensa, garbarnia Weiglego).

Do kolejnej akcji wysiedleńczej doszło w dniach 18-22 stycznia 1943 na rozkaz H. Himmlera, który w dniu 9 stycznia 1943 dokonał osobistej inspekcji terenów getta. Wywieziono wtedy do Treblinki około 6 tysięcy Żydów. Styczniowa akcja wywózki Żydów doprowadziła do pierwszego oporu. Bojowcy Mordechaja Anielewicza zaatakowali zbrojnie Niemców prowadzących kolumnę Żydów na Umschlagplatz. Do tego pierwszego starcia doszło na rogu ul. Niskiej i Zamenhofa.

Żelazna 27
więcej zdjęć (6)
ul. Żelazna
więcej zdjęć (1136)