6 maja w godz. 9:00 - 12:00 wystąpią przerwy w działaniu strony - nie udało się wszystkiego zrobić we wtorek, ciąg dalszy w środę.
| zapomniałem hasło | nowe konto | dodaj zdjęcie
Mapa
Nieistniejące
Komentarze Kresy Kresy + Polska Panoramy Pomoc

Za wpłaty ze zrzutka.pl oraz cegiełek kupione zostały:

  • Dyski twarde Seagate Exos X22 20TB x 2 = 2500 zł
  • Router TP Link Archer X55 AX3000 = 277 zł
  • Serwer plików NAS QNAP TS-673A-8G = 4677 zł

Przeznaczenie: kopie zapasowe strony (obecnie wykonywane są ręcznie na domowym komputerze)

zdjęcie 1 zdjęcie 2 zdjęcie 3

wczytywanie danych...
proszę czekać...

Powstanie Domu w Tarnowskich Górach a później parafii p.w. św. Jana Chrzciciela ma swoją długą i ciekawą historię. Sięga ona bowiem aż do roku 1884, do daty wygnania Kamilianów z Francji.

Zmuszeni do opuszczenia terytorium Francji, Kamilianie przybyli do Holandii. Tam w mieście Roermond założyli klasztor, który stał się jednocześnie pierwszym domem zakonnym utworzonej w 1903 roku Prowincji Niemieckiej. Następnie w 1900 roku Kamilianie, na terenie Niemiec w Heidhausen (Westfalia), rozpoczęli budowę pierwszej katolickiej lecznicy dla alkoholików, która w 1902 roku rozpoczęła swoją działalność. W tym samym czasie, kiedy budowano wspomnianą lecznicę, umiera 30 grudnia 1900 roku ks. prob. Karol Nerlich, apostoł walki z alkoholizmem wśród ludności Górnego Śląska. W testamencie pozostawił on śląskim Kawalerom Maltańskim, działkę budowlaną z zabudowaniami w Popielowie, koło Opola, z poleceniem, aby tam została urządzona lecznica dla nałogowych alkoholików.

Wiedząc o tym, że Zakon Kamilianów prowadzi na terenie Niemiec zakład dla alkoholików, Jego Eminencja Ks. Kard. Jerzy Kopp, polecił Przewodniczącemu Śląskich Kawalerów Maltańskich, hrabiemu Fryderykowi Praschma, aby zwrócił się z prośbą do władz Zakonu OO. Kamilianów, o poprowadzenie takiego zakładu na Górnym Śląsku. O. Franciszek Vido, Prowincjał niemiecki, w liście z 17 maja 1903r., pozytywnie ustosunkował się do tej propozycji, ale postawił jeden warunek, że w części tego domu powstanie szpital dla miejscowej ludności, zgodnie z charyzmatem Zakonu. Obiecał również wysłać swojego przedstawiciela na Górny Śląsk w celu załatwienia wszystkich formalności.

W końcu maja 1903 roku O. Bernard Kaschny przebywał w okolicach Raciborza i jemu polecił O. Vido zbadanie tej sprawy. Jednak po obejrzeniu domu i okolicy, mimo iż pięknie była ona położona , a tutejsi ludzie bardzo serdeczni, O. Bernard stwierdził, że Popielów nie nadaje się na otwarcie zakładu dla alkoholików, ze względu na małe pomieszczenia w domu. O decyzji rezygnacji powiadomiono Kard. Koppa. Ordynariusz wrocławski wówczas polecił Kawalerom Maltańskim, aby w zamian za grunt ks. Nerlicha, wart 15 tys. marek, przekazali Kamilianom inny, o tej samej wartości, lecz bardziej dogodny dla prowadzenia wspomnianej działalności. Niespodziewanie z pomocą swojemu biskupowi, przyszedł ks. prob. Jan Babtysta Kuboth ze wsi Miechowice koło Bytomia. Ofiarował on wrocławskiemu ordynariuszowi dom i pole z przeznaczeniem na ten cel. Dom posiadał 6 dużych pokoi, a więc doskonale nadawał się na otwarcie zakładu. W pierwszych dniach lutego przybył do Miechowic O. Franciszek Vido i po zapoznaniu się z sytuacją na miejscu, podjął decyzję przejęcia przez Zakon wspomnianego domu. W Ministerstwie ds. Wyznań złożył on prośbę o pozwolenie na otwarcie przez Zakon zakładu dla alkoholików na Górnym Śląsku. W międzyczasie nastąpiły zmiany w prowincji niemieckiej. Nowym Prowincjałem został wybrany O. Stefan Tembories, który 20 maja 1904 roku otrzymał pozytywną odpowiedź z Ministerstwa. Rząd zgadzał się na otwarcie nowego klasztoru z zakładem dla alkoholików w Miechowicach, ale stawiał pewne warunki: liczba zakonników w tym domu nie mogła przekroczyć 5 osób, nie wolno było prowadzić zakonnikom żadnej działalności duszpasterskiej dla miejscowej ludności, a pracować tu mogli jedynie ojcowie pochodzenia niemieckiego.

Zakon przystał na powyższe żądania władz państwowych i 25 czerwca 1904 roku przybyli na Górny Śląsk pierwsi Kamilianie. Byli nimi: O. Bernard Kaschny, O. Jan Bauer oraz Br. Martin Ruten. Ich zadaniem było przygotować dom w Miechowicach do otwarcia w nim lecznicy dla alkoholików. Utworzono również w tym czasie „Komitet do Zakładania Domu dla Alkoholików”, który miał się zająć budową nowego ośrodka dla dotkniętych alkoholizmem. W skład tego Komitetu weszli: Przewodniczący, hrabia Fryderyk Praschma, jego zastępca dr Bernard Stephan, skarbnik ks. Jan Kuboth, a w późniejszym czasie dołączyli do nich: hrabia Franciszek von Ballestrem, hrabia Łazarz Henckel von Donnersmarck, hrabia Jan Ulrich Schaffgotsch, ks. Jan Kapica - proboszcz z Tych oraz burmistrz Rutger z Opola. Wszyscy oni byli zwolennikami jak najszybszego powstania na Górnym Śląsku lecznicy dla alkoholików, jednak obawiali się tego, czy Zakon Kamilianów będzie w stanie sam wybudować taki zakład. Dlatego też, postanowiono zwrócić się z prośbą do Prowincjalnego Związku Osiedli Robotniczych, aby objął patronat nad tą inwestycją.

6 lipca 1904 roku na posiedzeniu „Komitetu do Zakładania Domu dla Alkoholików”, podjęto ostateczną decyzję o otworzeniu lecznicy w Miechowicach. Otwarcie prowizorycznego domu nastąpiło 1 sierpnia 1904 roku. Pierwszym Dyrektorem ośrodka został O. Bernard Kaschny, który na początku przyjął do zakładu 17 pacjentów. Dom w Miechowicach był więc jedynie tymczasowym ośrodkiem dla alkoholików. Zakon Kamilianów bowiem, od samego początku myślał o budowie klasztoru i nowoczesnej lecznicy dla dotkniętych alkoholizmem. Stąd też nadal prowadził poszukiwania odpowiedniego terenu i miejsca pod budowę zakładu dla alkoholików.

który z ramienia Zakonu miał się zająć sprawą budowy nowego klasztoru i zakładu dla alkoholików. Przez cały miesiąc czerwiec 1905 roku O. Adams szukał odpowiedniego miejsca pod budowę w okolicach Bytomia. Władze Zakonu, jak i Komitetu do Zakładania Domu dla Alkoholików chciały, aby miejsce pod przyszły zakład znajdowało się niedaleko Zagłębia Górnośląskiego, w zdrowym i pięknym rejonie oraz w miejscowości, gdzie jeszcze nie ma kościoła.

2 lipca 1905 roku dwaj ojcowie z Miechowic: O. Adams i O. Kaszny zostali zaproszeni do Nakła Ślaskiego na odpust parafialny, w którym uczestniczył fundator tamtejszego kościoła hrabia Łazarz Henckel von Donnersmarck. W trakcie rozmowy, na miejscowej plebani, hrabia Łazarz dowiedział się, że Kamilianie jeszcze szukają miejsca pod budowę swojego klasztoru i zakładu. Zaproponował on O. Adamsowi, działkę budowlaną, kilometr od stacji kolejowej, niedaleko miasteczka Tarnowskie Góry. Tego samego dnia, późnym popołudniem O. Adams w towarzystwie hrabiego Łazarza Henckel von Donnersmarck i kilku księży udał się zobaczyć proponowane miejsce. Po dokładnym obejrzeniu terenu i ocenieniu jego zalet oraz niedogodności, uznano, że miejsce to nadaje się pod budowę klasztoru i zakładu.

Następnym zadaniem, jakiego musiał podjąć się O. Adams było przekonanie Kard. Koppa i hrabiego Praschmę, że budowę zakładu należy powierzyć Zakonowi Kamilianów, bez współpracy z Prowincjalnym Związkiem. W tej sprawie O. Adams wysłał list do biskupa wrocławskiego, lecz Kard. Kopp stanowczo się temu sprzeciwił.

W liście do O. Adamsa napisał, że dom niezależnie od tego gdzie będzie budowany, czy w Miechowicach, czy w Tarnowskich Górach, nie może być oddany w całkowitą opiekę Kamilianom. Kard. Kopp był przekonany, iż Zakon nie jest w stanie, bez pomocy Prowincjalnego Związku Osiedli Robotniczych, zebrać funduszy na tę budowę. Podobnego zdania był także hrabia Praschma. Mimo negatywnej odpowiedzi biskupa wrocławskiego, O. Adams nadal czynił starania, aby budowę lecznicy dla alkoholików w Tarnowskich Górach, całkowicie powierzyć Zakonowi OO. Kamilianów.

15 sierpnia 1905 roku O. Krystian Adams został zaproszony przez hrabiego Fryderyka Praschmę na zamek w Niemodlinie, gdzie odbyło się spotkanie z Bratem Leonardem od św. Franciszka. W trakcie rozmowy omawiano możliwości współpracy z Prowincjalnym Związkiem.

Kolejnym problemem związanym z budową były obawy, czy Prowincjalny Związek Osiedli Robotniczych, zdoła zgromadzić odpowiednio dużą sumę pieniędzy potrzebną do budowy tego zakładu. Niektórzy bowiem dobrodzieje dowiedziawszy się, że lecznica nie będzie własnością Zakonu Kamilianów wycofali swoje fundusze przeznaczone na ten cel. Ks. Kuboth obiecał wpłacić 30 tys. marek na budowę, jeśli zakład będzie własnością Kamilianów. Podobne obietnice czynili i inni dobrodzieje.

14 września 1905 roku O. Adams udał się w towarzystwie ks. Franciszka Kokotta proboszcza z Tarnowskich Gór, do Nakła Śl., na zamek hrabiego Łazarza Henckel von Donnersmarck. W trakcie rozmowy przekonał hrabiego Łazarza do własnych planów budowy zakładu dla alkoholików. Niebawem również na zamku w Nakle Śl., doszło do spotkania hrabiego Praschmy z O. Adamsem w obecności rodziny Donnersmarcków i ks. Pawła Marxa proboszcza z Nakła Śl. O. Adams zdołał także przekonać hrabiego Praschmę do własnej koncepcji budowy zakładu. Hrabia zgodził się na prowadzenie tej inwestycji przez Zakon OO. Kamilianów, jednak postawił warunek, że część kosztów zostanie pokryta z dobrowolnych składek ofiarodawców. Wreszcie i Kard. Kopp wyraził zgodę na przeniesienie zakładu z Miechowic do Tarnowskich Gór i powierzenie budowy Zakonowi Kamilianów. Natomiast Magistrat miasta Tarnowskie Góry zobowiązał się do doprowadzenia na własny koszt wodociągu do placu budowy.

24 października 1905 roku do ks. Franciszka Kokotta przybyli dwaj przedstawiciele gminy Bobrowniki: Wilhelm Porwick i Józef Kuna z oświadczeniem, że jeżeli Kamilianie zgodzą się wybudować swój klasztor z kościołem w takim miejscu, z którego Bobrowniczanie będą mieli dogodny dostęp do kościoła i uczestnictwa w niedzielnych mszach św., to gmina złoży ofiarę na budowę zakładu w wysokości 30 tys. marek. Jeszcze tego samego dnia ks. proboszcz Kokott poinformował o tym O. Adamsa, który natychmiast udał się do hrabiego Łazarza, prosząc go o podarowanie pod budowę innego placu, leżącego na Galgenbergu. Hrabia obiecał załatwić tę sprawę w jak najkrótszym czasie, jednak sam nie mógł tej działki ofiarować, ponieważ Galgenberg należał do ziem alodialnych (ziemie, mające więcej niż jednego właściciela), dlatego przekazanie ich mogło nastąpić po uzgodnieniu z innymi spadkobiercami. Po porozumieniu ze swoim bratem Arturem, hrabia Łazarz Henckel von Donnersmarck przekazał tę działkę na własność Kamilianom.

26 października 1905 roku na probostwie w Tarnowskich Górach sporządzono protokół, w którym mieszkańcy pobliskich Bobrownik zobowiązali się do przekazania 30 tys. marek na budowę nowego klasztoru, w zamian za nieskrępowany dostęp do kościoła. W trakcie uzgadniania umowy ks. proboszcz Franciszek Kokott zastrzegł, że wszyscy Kamilianie są Niemcami i nie znają dobrze języka polskiego, dlatego nie będą głosić kazań w tym języku, na co początkowo zgodzili się przedstawiciele gminy Bobrowniki. Jednak wczesną wiosną 1906r Bobrowniczanie zaczęli domagać się polskich kazań, na co z kolei nie mogli zgodzić się Kamilianie z dwóch powodów: po pierwsze jako Niemcy nie znali dobrze języka polskiego, a po drugie, gdyby o takim zobowiązaniu dowiedziały się władze państwowe, nie wydałyby nigdy zezwolenia na budowę nowego klasztoru. Dlatego 3 marca 1906 roku rozwiązano umowę i zwrócono 30 tys. marek gminie Bobrowniki. Umowa ta mimo, iż nie doszła do ostatecznego skutku, to jednak dała Kamilianom nowe i zdecydowanie lepsze miejsce pod budowę.

Jednym z najważniejszych problemów było teraz zdobycie potrzebnych funduszy na budowę lecznicy dla alkoholików. W tym celu utworzono 20 listopada 1905 roku w Bytomiu Komitet Budowy Domu dla Alkoholików.

Umowa została spisana przed notariuszem Królewskiego Sądu Okręgowego we Wrocławiu, panem Wiktorem Koch. Umowa powoływała do życia firmę pod nazwą: „Dom św. Jana Chrzciciela. Lecznica dla Alkoholików”, jako spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. Do zadań spółki należało wybudowanie na Górnym Śląsku lecznicy dla nałogowych pijaków, której właścicielem będzie Zakon OO. Kamilianów. W skład rady nadzorczej spółki weszli: jako przewodniczący hrabia Fryderyk Praschma, zastępcą został hrabia Łazarz Henckel von Donnersmarck oraz O. Bernard Kaschny; natomiast samodzielnymi kierownikami spółki byli: O. Krystian Adams i dr Bernard Stephan. Kapitał wstępny spółki wynosił 25 tys. marek. Jednak już 1 grudnia 1905 roku hrabia Praschma przekazał spółce 15 tys. marek za grunt ks. Nerlicha z Popielowa.

Dr Stephan powiadomił kard. Koppa o utworzeniu spółki, prosząc go jednocześnie o załatwienie państwowego pozwolenia, na wybudowanie większej kaplicy przy Zakładzie św. Jana. Natomiast 21 grudnia 1905 roku O. Adams przebywając na zamku w Nakle Śl., otrzymał od hrabiego Łazarza prezent na budowę zakładu w wysokości 40 tys. marek.

Ostatnim problemem, który należało załatwić było zezwolenie rządowe na przeniesienie lecznicy z Miechowic do Tarnowskich Gór oraz pozwolenie na budowę zakładu.

Pierwszą wstępną rozmowę na ten temat przeprowadził O. Adams 14 stycznia 1906 roku z prezydentem rządowym w Opolu, który wtedy nie chciał nawet słyszeć o budowie nowego klasztoru i kościoła. Mimo tej nieprzychylności 7 lutego 1906 roku wystosowano pisemną prośbę do starosty w Tarnowskich Górach, z trzema postulatami. Przed przekazaniem dokumentu władzom państwowym, odbyło się nabożeństwo w kościele parafialnym w Tarnowskich Górach, w trakcie którego, pismo leżało na ołtarzu. Prośba zawierała 3 postulaty: przeniesienie lecznicy z Miechowic do Tarnowskich Gór, powiększenie liczby zakonników, w nowym domu, o trzech oraz pozwolenie na prowadzenie działalności duszpasterskiej dla ludności z Tarnowskich Gór i okolic.
O. Krystian Adams przekazał odpis tego dokumentu, hrabiemu Fryderykowi Praschmie, który w Berlinie przeprowadził wstępne rozmowy w Ministerstwie do Spraw Wyznań. Po rozmowach poinformował O. Adamsa, że ze strony ministerstwa nie ma żadnych przeszkód. Dlatego z wielkim zaskoczeniem przyjęto decyzję z 16 marca 1906 roku, w której poinformowano Kamilianów, że ponieważ gmina Bobrowniki zrezygnowała z kościoła i zabrała swoje pieniądze, to rząd uważa sprawę za zakończoną. Kamilianie znowu musieli w piśmie skierowanym do prezydenta rządowego w Opolu, tłumaczyć, dlaczego doszło do rozwiązania umowy z gminą Bobrowniki oraz o potrzebie lecznicy dla alkoholików. Wkrótce po wysłaniu listu, 13 kwietnia 1906 roku hrabia Praschma telefonicznie powiadomił O. Adamsa, że wniosek został pozytywnie rozpatrzony we wszystkich punktach. Nie było już żadnych przeszkód, aby rozpocząć budowę. Odpowiedzialność za rozpoczęcie budowy bez pisemnej zgody ministerstwa, wziął na siebie hrabia Praschma. O. Krystian Adams 23 kwietnia 1906 roku w towarzystwie ks. Franciszka Kokotta oraz ks. Ottona Krayczyrskiego i z kilkoma urzędnikami państwowymi, a także z inżynierem murarskim M. Dziuba, udali się na plac budowy, aby dokonać symbolicznego wykopu. O. Adams położył również na placu budowy relikwię św. Bonifacego, prosząc o jego opiekę i błogosławieństwo Boże przy pracy.

Roboty przy budowie postępowały bardzo szybko, 3 czerwca 1906 roku odbyło się uroczyste wmurowanie kamienia węgielnego pod nowy zakład dla alkoholików.

Po uroczystych nieszporach odprawionych przez O. Stefana Tembories, Prowincjała Niemieckiej Prowincji, spod kościoła parafialnego św.Apostołów Piotra i Pawła w Tarnowskich Górach, wyruszyła na plac budowy liczna procesja wiernych. Wmurowania kamienia węgielnego dokonał ks. Dziekan Józef Konietzko z Radzionkowa.

Właściwie było to nie tyle wmurowanie, co złożenie kamienia do ziemi, na której miał być wybudowany wraz z kościołem zakład dla alkoholików. Na uroczystościach był obecny hrabia Łazarz Henckel von Donnersmarck, któremu O. Prowincjał złożył szczególne podziękowanie, za ofiarowanie działki budowlanej pod lecznicę dla alkoholików.

Pozwolenie rządowe przyszło do Tarnowskich Gór dopiero 25 sierpnia 1906 r, gdy prace były już mocno zaawansowane. Jeszcze przed zimą 19 października 1906 r. odbyła sie uroczystość zawieszenia wiechy. Na zimę pozostały do wykonania roboty wewnętrzne. W lutym 1907 r. w uroczysty sposób poświęcono 3 nowe dzwony wykonane we wrocławskiej odlewni A. Gittner. Dzwony te nosiły imiona: Matki Boskiej, św. Józefa i św. Kamila.
Z początkiem maja 1907 r. rozpoczęto prace przygotowawcze do poświęcenia nowego domu. 11 czerwca 1907 r. odbyła się wspaniała uroczystość poświęcenia nowego Zakładu św. Jana, lecznicy dla alkoholików. O godz. 16.00 wyruszyła kilkutysięczna procesja spod kościoła św. Apostołów Piotra i Pawła, w kierunku pięknie przystrojonego nowego klasztoru. Wśród licznie przybyłych gości można wymienić tak wielkich dobrodziejów tej inwestycji jak: hrabia Fryderyk Praschma, hrabia Łazarz Henckel von Donnersmarck, radca prawny Bernard Stephan, przedstawiciele królewskiego rządu, przedstawiciele magistratu w Tarnowskich Górach i wielu innych urzędników z różnych wsi i miast. Uroczystościom kościelnym przewodniczył, przybyły na tę okazję z Rzymu, O. Generał Franciszek Vido.

Cała inwestycja kosztowała 297.335 marek i 74 feningi, z czego 181 tys. było darem ludzi dobrej woli, a pozostałą sumę zdobyto przez pożyczki zaczerpnięte u ks. Kubotha w wysokości 30 tys. marek, i u ks. prob. Kokotta w wysokości 15 tys. marek oraz w Śląskiej Ubezpieczalni Handlowej, gdzie pożyczono sumę 60 tys. marek na niskiej stopie procentowej.

Wraz z oddaniem do użytku nowego Zakładu dla Alkoholików w Tarnowskich Górach, Kamilianie na dobre rozpoczęli swoją działalność na Górnym Śląsku. Natomiast w dniu 31 maja 1908 r. O Generał Franciszek Vido erygował (włączył, przyłączył) klasztor w Tarnowskich Górach do Prowincji Niemieckiej.

Działalność Zakładu
św. Jana Chrzciciela.

Pierwsi Kamilianie wraz z grupą 14 chorych wprowadzili się do nowego Zakładu w Tarnowskich Górach już 31 maja 1907 r., rozpoczynając tym samym działalność lecznicy, która trwała nieprzerwanie do wybuchu I wojny światowej.
Przystąpienie Niemiec do wojny spowodowało powszechną mobilizację w kraju i tym samym powołano do wojska wszystkich mężczyzn znajdujących się w wieku poborowym, także pensjonariuszy Zakładu św. Jana Chrzciciela, którzy zostali wcieleni w większości do pruskiej armii. W lecznicy zostało zaledwie 20 chorych uznanych za niezdolnych do służby wojskowej. Pomieszczenia zakładu opustoszały i dlatego Kamilianie wystąpili z propozycją, aby starosta powiatowy w Tarnowskich Górach oddał szpital dla alkoholików na cele wojskowe.

W pierwszej dekadzie października 1914 r. komisja lekarska przeprowadziła oględziny domu i uznano go za nadający się do tego celu. 21 października 1914 r. została spisana umowa, między Zakonem, a wojskiem, na mocy której Zakład dla alkoholików stał się rezerwowym szpitalem wojskowym. Już następnego dnia do szpitala trafili pierwsi wojskowi pacjenci. Każdy żołnierz po przybyciu do lazaretu był kąpany i otrzymywał szpitalną bieliznę. Chorzy żołnierze byli zwolnieni z regulaminu dnia w szpitalu, z wyjątkiem posiłków i ciszy nocnej.

Szpital Kamilianów w Tarnowskich Górach nigdy nie był przeładowany chorymi, ponieważ należał on do rezerwowych lazaretów, w których musiała się znajdować zawsze pewna liczba wolnych miejsc dla rannych żołnierzy, na wypadek walk na froncie. W 1914 r. w lazarecie było zawsze 30 wolnych miejsc przygotowanych na przyjęcie w nagłych wypadkach rannych żołnierzy, za w 1915 r. liczba ta wzrosła do 85 miejsc. Tylko jednego dnia zdarzyło się, że do szpitala przyjęto, aż 537 żołnierzy. Było to 24 grudnia 1915 r. Jeśli chodzi o samych pacjentów, to byli to najczęciej żołnierze z chorobami wewnętrznymi oraz lekko ranni. Ciężkie przypadki należały raczej do rzadkości.

1 wrzenia 1917 r. na życzenie bp. wrocławskiego Adolfa Bertrama, została zawarta umowa, na mocy której Zakład św. Jana służył jako sierociniec wojenny. Trwało to aż do 1919 r. Otwarcia sierocińca dokonał sam biskup wrocławski, a prowadzenie tego zakładu zostało powierzone Siostrom Boromeuszkom z Trzebnicy. Gdy sierociniec został przeniesiony do innych pomieszczeń, około 1920 r., Zakład powrócił do swojego pierwotnego działania. Praca Zakładu bez zmian trwała do lat trzydziestych, kiedy to wielki kryzys w Europie spowodował zubożenie społeczeństwa i brak środków na kuracje antyalkoholowe. W lecznicy Kamilianów, w tym czasie, zdecydowanie spadła liczba kuracjuszy. Dlatego na skutek umowy ze Śląskim Urzędem Wojewódzkim, od 7 maja 1934 r. do Zakładu przydzielono 80 pacjentów chorych umysłowo.

Aż do II wojny światowej sytuacja nie uległa zmianie gdy okupacyjne władze niemieckie zabrały Zakonowi OO. Kamilianów pomieszczenia lecznicy i przeznaczyły na szpital - sanatorium dla rannych żołnierzy.

Od 15 września 1940 r. zarząd nad lecznicą sprawowała NSV, która na polecenie głównego prezydenta finansowego w Oppawie przekazała 11 lutego 1944 r. , zarząd nad szpitalem, 8 Okręgowemu Zarządowi Wehrmachtu we Wrocławiu. Sytuacja ta utrzymywała się, aż do chwili wkroczenia do Tarnowskich Gór armii sowieckiej.

Zakład od samego początku swego istnienia niósł pomoc ludności Górnego Śląska, w walce z alkoholizmem, dlatego od każdego pacjenta przybywającego do lecznicy wymagano pracy nad sobą oraz przyjęcia wszystkich ofiar i wysiłków wymaganych dla jego dobra, przez zarząd Zakładu św. Jana.

Życie w zakładzie porządkował regulamin domowy oraz dzienny. Każdy nowy pensjonariusz miał obowiązek zapoznania się z nim, był zobowiązany do przestrzegania tych przepisów, przez cały okres pobytu w lecznicy. Pacjenci przychodzący do lecznicy OO. Kamilianów na kurację mieli prawo wyboru, w zależności od własnej zamożności, klasy w której chcieli być leczeni. W klasie pierwszej opłaty były największe, a pensjonariusze otrzymywali pojedyncze pokoje. W klasie drugiej kuracjusze byli umieszczani w pokojach dwuosobowych. Natomiast w trzeciej klasie były wspólne sypialnie. Wyżywienie jednak niezależnie od klasy było dla wszystkich takie same.

Porządek dzienny zmieniał się w zależności od pory roku. Latem pacjenci wstawali o godzinie 6.00. Następnie o 6.15 była gimnastyka poranna, a o 6.30 Msza św. O godz. 7.00 było pierwsze śniadanie. Czas od 7.30 do 12.00 przeznaczony był na pracę z przerwą od 10.00 do 10.15 na drugie śniadanie. O godz. 12.30 był obiad i po obiedzie czas wolny. Po południu od godz. 14.00 do 16.00 również była praca. O godz. 16.00 wszyscy pacjenci zbierali się na kawę. Pół godziny później dalsza praca, aż do godz. 18.30. Następnie czas wolny. We wtorki i piątki o 19.00 było czytanie lektury duchownej, a o 19.30 kolacja. Po niej przewidywano wypoczynek. O godz. 21.00 były modlitwy wieczorne, a o 21.15 wszystkich obowiązywała cisza nocna.

Porządek zimowy różnił się od letniego tylko tym, że wstawało się o pół godziny później czyli o 6.30 i wszystkie następne punkty dnia, aż do drugiego śniadania o 10.00 były o 30 minut później.

W lecznicy mocno naciskano na pracę i modlitwę, jako środki prowadzące do abstynencji. Według planu dnia, aż osiem godzin dziennie było przeznaczonych na pracę, a tylko trzy godziny były wolne od jakichkolwiek zajęć.

Leczenie z alkoholizmu polegało na wyrabianiu u pacjentów silnej woli i bezwzględnego wyrzeczenia się napojów alkoholowych. Żeby zapobiec sprowadzaniu przez pensjonariuszy alkoholu, którego spożycie w trakcie kuracji było bezwzględnie zabronione, każdy nowoprzybyły pacjent był zobowiązany, już w dniu przybycia, przekazać wszystkie pieniądze do przechowania O. Prefektowi. Z tego powodu podlegały także kontroli wszystkie przesyłki. Mogły być one otworzone przez któregoś z ojców, ale tylko w obecności adresata. Przeprowadzenie rewizji w pokoju, także było dopuszczalne w obecności pacjenta. Przerwanie kuracji i wyjazd do domu na urlop, w okresie leczenia, był niedopuszczalny, ze względu na niebezpieczeństwo powrotu do nałogu. Zaś odwiedzanie chorych mogło się odbywać tylko w niedziele i święta i musiało być zgłoszone wcześniej u O. Prefekta. Natomiast pierwsze 4 tygodnie pobytu w lecznicy , tzw. „zamknięte”, dla dobra chorego, pozbawione były wizyt rodzinnych. W ślad za nałogiem pijaństwa, idzie często lenistwo. Alkoholik zaniedbuje wówczas swoją pracę i obowiązki. Dlatego kolejnym ważnym etapem kuracji było przyzwyczajanie pacjenta do systematycznej pracy. Każdy pensjonariusz Zakładu św. Jana, był zobowiązany do pracy fizycznej, w zależności od orzeczeń lekarza. Zatrudnienie pacjenci znaleźli w gospodarstwie rolnym, ogrodzie, parku, albo w warsztatach przy lecznicy dla alkoholików. Wyrabiano w nich szczotki i pantofle. Każde samowolne zaniedbanie lub porzucenie przydzielonej pracy mogło być ukarane nawet wydaleniem z zakładu, a każdorazowo za takie przestępstwo karano grzywną.

Zakład próbował nauczyć pacjentów korzystania z czasu wolnego, przez wspólną zabawę lub gry towarzyskie, jednak bez alkoholu. Natomiast pacjenci dłużej przebywający w lecznicy i nie mający żadnej nagany, mogli za zezwoleniem O. Prefekta wyjść na spacer poza teren Zakładu św. Jana, z określoną sumą pieniędzy. Jeśli jednak zaufanie zostało nadużyte, wszystkie przywileje były cofane.

Kolejnym zadaniem lecznicy OO. Kamilianów było rozbudzenie, zniszczonej przez nałóg pijaństwa, religijności u pacjentów. Z tego powodu, każdy katolik, leczący się w Zakładzie św. Jana, miał obowiązek uczestniczenia we wspólnych ćwiczeniach i nabożeństwach religijnych.

Poza tym, aby ułatwić chorym uczestniczenie w codziennej mszy świętej, w Zakładzie św. Jana znajdowała się obszerna kaplica, połączona z kościołem, w której pensjonariusze mogli uczestniczyć we mszy św., odprawianej dla ludzi.

Cały regulamin starano się tak zorganizować, aby pobyt w lecznicy, miał charakter rodzinnego i chrześcijańskiego życia, zmierzającego do wyzbycia się nałogu pijaństwa, aby pacjenci mogli zrozumieć szkodliwość tego nałogu dla nich samych i ich rodzin. Raz w miesiącu, lekarz, specjalista, albo któryś z ojców wygłaszał konferencję o szkodliwości alkoholu.

Przed opuszczeniem lecznicy, każdy pacjent odbywał trzydniowe rekolekcje, w czasie których wysłuchiwał po dwie nauki dziennie, jedną rano, a drugą wieczorem. Katolicy, w trakcie tych rekolekcji mogli skorzystać z sakramentów świętych.

Troska o pacjenta nie kończyła się w momencie opuszczenia przez niego lecznicy. Zakład OO. Kamilianów szukał pracy dla swoich pacjentów i utrzymywał z nimi kontakt oraz zachęcał do wytrwania w abstynencji. Około 50% pensjonariuszy wychodziło z nałogu całkowicie. Duża liczba alkoholików została podleczona, ale zdarzały się i wypadki, których nie udało się wyleczyć. Jeżeli lekarz Zakładu św. Jana stwierdził, że ktoś był nieuleczalnie chory, zwracano mu pieniądze przeznaczone na leczenie.

O.Wojciech Węglicki

Za: http://www.montes.pl/Montes13/montes_nr_13_23.htm

Skomentuj artykuł
Kontakt do administratorów strony Fotopolska.Eu: | Regulamin serwisu: https://fotopolska.eu/2,artykul.html
© Copyright 2012 Neo & Siloy
Kolokacja serwerów Amsnet
Ostatnio przeglądane: Dzierzgoń Fiołkowa Dzierzgoń jawty wielkie Dzierzgoń Dzierzgoń morcinka Dzierzgoń Dzierzgoń Dzierzgoń Katowice wita stwosza 2 szymanów pałac Dzierzgoń Dzierzgoń$ wągrowiec Koszęcin Głogów Głogów złotoryja złotoryja wągrowiec Pałac w Szymanowie Królewska 11 Krolewska 11 Sarnowa góra Pałac w Szymanowie Żochy turawa syrenka niwka rzędowice ołpiny siostry szymanów ołpiny opole książąt opolskich opole książąt opolskich 27