starsze
nowsze
1
1+
2-
2
2+
3-
3
3+
4-
4
4+
5-
5
5+
6-
6
oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 4 głosy | średnia głosów: 4.84

Polska woj. mazowieckie Warszawa Mokotów ul. Puławska Puławska 50

28 lutego 2010 , Skrzyżowanie z Dąbrowskiego.

Skomentuj zdjęcie
zuf
Rany, ale ta Warszawa jest paskudna. Brrr..
2010-02-28 15:57:21 (16 lat temu)
do zuf: Dziś szedłem Marszałkowską....jedno wielkie płynące gówno po psach. Zygać się chce...
2010-02-28 16:35:55 (16 lat temu)
zuf
do bonczek_hydroforgroup: Stolica! Wizytówka w świecie i Europie!
2010-02-28 16:41:57 (16 lat temu)
Tomasz Górny (Nemo5576)
+1 głosów:1
do zuf: Nie przesadzacie? Zbierane od grudnia w śniegu pamiątki po pieskach to teraz płyną chodnikami jak Polska długa i szeroka :/
2010-02-28 16:44:18 (16 lat temu)
bonczek_hydroforgroup
+1 głosów:1
do Tomasz Górny (Nemo5576): Nie przesadzam. Na moim osiedlu jest masa pojemników na psie odchody. Nie idzie jednak przejść czystą stopą. Podobnie jest w całej Warszawie. To kwestia li tylko wychowania, nie zaś położenia geograficznego. Odpowiadając zuf-owi. Warszawa nie jest paskudna. Korzystam jedynie z pogody i braku liści na drzewach by oddać stan faktyczny architektury. Wiosną, latem i jesienią miasto wygląda zupełnie inaczej.
2010-02-28 17:43:53 (16 lat temu)
zuf
do bonczek_hydroforgroup: Wydaje mi się, że jaka by pogoda nie była to i tak będzie paskudna. Szare bloki, wieżowce i peerelowskie gmaszyska w żadną pogodę nie wyglądają ładnie, uroczo czy bajkowo. I do tego ten urbanistyczny cyrk.
2010-02-28 20:09:52 (16 lat temu)
bonczek_hydroforgroup
+1 głosów:1
do zuf: Nie lepszy cyrk niż w innych miastach. Jakoś widać działa ów cyrk na tyle mocno by ściągnąć tu ponad pół miliona osób spoza miasta pomimo owej \"brzydoty\". Pięknym zaś przykładem cyrku architektonicznego jest wrocławski Termos.
2010-02-28 21:06:08 (16 lat temu)
zuf
do bonczek_hydroforgroup: Napisał bym, że, no właśnie - pół miliona ludzi spoza miasta - największa wiocha w Polsce, ale nie wypada tak na własną stolice psioczyć, choć opinia o warszawiakach w Polsce, jaka jest, każdy wie. Bądź co bądź, na naszym podwórku jeszcze się jakoś uchowa - jako wygląd miasta od strony urbanistycznej i architektonicznej. Ale jeżeli wziąć pod uwagę ranking stolic europejskich to Warszawa wypada wyjątkowo blado. Praga, Wilno, Budapeszt itd. biją ją na głowę. Jedynie Berlin podobnie wygląda.
2010-02-28 21:30:44 (16 lat temu)
zuf
do bonczek_hydroforgroup: A co to jest Termos we Wrocławiu bo nie kojarzę.
2010-02-28 21:32:09 (16 lat temu)
do zuf: Może lepiej nie kojarzyc :-)
2010-02-28 21:45:55 (16 lat temu)
† Festung
+1 głosów:1
do zuf: Niepotrzebnie tryskasz jadem. Lewobrzeżna Warszawa została metodycznie, dom po domu, jak żadne inne miasto, zmieciona z powierzchni ziemi. Hitler skalkulował, że niepowodzenia w wojnie na Wschodzie spowodowane zostały ogromnym ruchem oporu, którego centrala znajdowała się w Warszawie. Obliczono, że na 10 ludzi 3 jest zaangażowanych w jakimś stopniu w walce z Niemcami, stąd np. łapanki, które choć organizowane na odlew, dezorganizowały zbrojne podziemie. Czekał pretekstu, a był nim wybuch powstania: wydał rozkaz, by miasto zostało zburzone, gruz wywieziony, a na jego miejscu posadzony las. Niemcy byli bliscy zrealizowania tego pomysłu. Ponoć Churchill nakazując zniszczenie bezbronnego Drezna, miał na uwadze właśnie ten plan Hitlera. Została jedna wielka, wyludniona kupa gruzów, z którą nie bardzo wiedziano co zrobić. Była propozycja przeniesienia stolicy do innego miasta (np. Łodzi lub Poznania), lub zrównania wszystkiego z ziemią i zbudowaniu od początku całkowicie nowego miasta (to była koncepcja Francuzów, odnosząc a się również do Wrocławia). W warunkach socrealistycznej doktryny zrobiono to co zrobiono. Miasto zostało zaludnione przypadkową mieszanką ludzi, ( podobnie we Wrocławiu), bez mieszczańskich nawyków, przaśnych, czereśniackich. Czym właściwie różnią się blokowiska Ursynowa i Kozanowa? Trzeba czasu- szacuję, że 2, 3 pokoleń by cały ten bajzel jakoś można było posprzątać, niczym te, będące początkiem dyskusji, nieszczęsne psie kupy.
P.S. Trzeba dużej lupy, by w Szwecji zauważyć psie gówienko- oni jakoś to rozwiązali, pewnie obcinając ręce i wypalając piętna na gębach asocjalnych obywateli.
2010-02-28 23:00:46 (16 lat temu)
do † Festung: Ponoć gdzieś na zachodzie jest tak, że każdy pies na w tyłek wszczepiony czip a w bazie jest jego DNA. Jak znajdą kupę to po DNA dochodzą do tego czyj pies ją zrobił i wystawiają stosowne rachunki - za zanieczyszczanie publicznej przestrzeni oraz za DNA.

A teraz \"z innej beczki\" - te warszawskie łapanki były organizowane w przypadkowych miejscach czy na ulicach na których został zabity jakiś Niemiec?
2010-02-28 23:20:58 (16 lat temu)
† Festung
+1 głosów:1
do Neo[EZN]: O DNA się nie wypowiadam, ale pomysł przedni:). Powiem okrutnie: Niemcy dawno udowodnili, że niemożliwe jest możliwe: wiedeńscy krawcy, którzy w swych delikatnych dłoniach trzymali co najwyżej igłę, centymetr i nożyczki, zbudowali podziemne sztolnie Walimia, znane dziś jako kompleks Riese. Nie muszę wyjaśniać jakich używali argumentów- jednym z nich był żelazny drąg. By móc ludzi grzecznie i uprzejmie prosić, najpierw należy ich nauczyć, a nauka ta, patrząc na historię wysoko cywilizowanych dzisiaj społeczeństw, trwała zazwyczaj stulecia. Tyle pieskach:)
O łapankach mam info z pierwszej ręki, bo od rodziców mieszkających w okupacyjnej Warszawie: choć algorytm okupanta nie jest nikomu znany, to wygląda na to, że wybór był przypadkowy, nie mający większego związku z tym co się w mieście działo. W kwartale objętym łapanką wygarniano ludzi również z mieszkań, wyłamując nie otwierane drzwi. Był wszakże jeden wyjątek: nie łapano ludzi pijanych, wysyłając czytelny sygnał w stronę polskiego społeczeństwa. Powstał taki paradoks: pladze bimbrownictwa tolerowanego przez Niemców, jako elementu demoralizacji Polaków, wydana została ostra walka KG AK, co z kolei było źle odbierane przez tych, którzy mieli w tym swój bimbrowniczy interes; o zwykłych pijaczkach nie wspominając („trzeźwy giniesz, pijany żyjesz”). Niemcy to nie tylko wspaniali urbaniści, ale też nieźli inżynierowie dusz. Warto o tym pamiętać, patrząc na ich architektoniczne perełki.
2010-02-28 23:56:29 (16 lat temu)
yani
+2 głosów:2
Znaczniki.
2025-08-25 15:23:34 (8 miesięcy temu)
Na stronie od 2004 sierpień
21 lat 8 miesięcy 16 dni
Dodane: 28 lutego 2010, godz. 14:22:37
Autor zdjęcia: bonczek_hydroforgroup
Rozmiar: 1000px x 525px
2 pobrania
1922 odsłony
4.84 średnia ocen
Poprzednie i następne zdjęcia bonczek_hydroforgroup
Obiekty widoczne na zdjęciu
Puławska 50
więcej zdjęć (3)
Zbudowano: lata 30-te XX w
ul. Puławska
więcej zdjęć (278)
Dawniej: Nowoaleksandryjska, Feldherrnallee
Ulica Puławska - ulica w Warszawie i Piasecznie zaczynająca się (według numeracji) w dzielnicy Mokotów, a kończąca na granicy administracyjnej miasta Warszawa. W tym miejscu styka się z ulicą Puławską w Piasecznie, która zaczyna się w Piasecznie od rynku miejskiego i kończy na administracyjnej granicy gminy Piaseczno.

Warto nadmienić, iż Puławska (obok Alei Jerozolimskich) jest jedną z najdłuższych ulic która znajduje się w granicach administracyjnych Warszawy. Ma długość wynoszącą ponad 12,5 km w Warszawie, kolejne 2 km w Piasecznie. Według danych z 2007 roku przeprowadzonych przez GUS, Puławska jest najwolniejszą ulicą Warszawy.
Ulica Puławska zaczyna się od placu Unii Lubelskiej i kończy się na granicy Warszawy i Piaseczna. Numeracja biegnie przeciwnie do biegu Wisły i zaczyna się od placu placu Unii Lubelskiej, biegnąć dalej w kierunku administracyjnej granicy Warszawy i Piaseczna.

Na całej długości jest dwujezdniowa, z pasem rozdzielającym (ilość pasów ruchu zmienia się od dwóch do czterech). Bardzo ruchliwa, często zakorkowana w godzinach szczytu. Ze względu na długie, proste odcinki często dochodzi do wypadków spowodowanych nadmierną prędkością[1]. Większość skrzyżowań posiada sygnalizację świetlną.
Nazwa pochodzi od miasta Puławy - ulica Puławska była bowiem tzw. "wylotówką" w kierunku Puław i Lublina. W czasach, gdy Puławy nosiły nazwę Nowa Aleksandria, ulica ta nazywała się Nowoaleksandryjska.
Ciekawostki [edytuj]
Jest to jedna z nielicznych ulic Warszawy, której numeracja rośnie niezgodnie ze standardem numeracji czyli przeciwnie do biegu Wisły. Niezgodność jest jednak pozorna ponieważ początek ulicy oddala się od Wisły pod kątem który pozwala uznać ją za prostopadłą w stosunku do dawnego przebiegu rzeki, numeracja jest więc prawidłowa.
6 czerwca 1962 na ulicy Puławskiej 2 (przy placu Unii Lubelskiej) otwarto pierwszy w Warszawie duży sklep samoobsługowy tzw. Supersam, który został zamknięty 10 kwietnia 2006 z powodu korozji konstrukcji. Wcześniej znajdował się tam staw, który zasypano w latach 20. XX wieku. Wtedy ta okolica należała do peryferii miasta. W 1892 utworzono stację kolejki wilanowskiej, a w 1898 - kolejki piaseczyńskiej (grójeckiej).
W czasie okupacji hitlerowskiej nosiła nazwę "Feldherrnallee" ("Aleja Wodzów").
Źródło: