Forum Skyscrapercity, zdjęcie 1300px:
Duże zdjęcie - link bezpośredni:
Blog: Miniatura podlinkowana do dużego zdjęcia na fotopolsce:
Duże zdjęcie: link do zdjęcia:
Miniatura: link do miniatury:
1911 , Cukiernia A.K. Semadeni na rogu Krakowskiego Przedmieścia i Staszica na przełomie XIX i XX w. Autorem zdjęcia jest jeden z właścicieli cukierni Andrzej Semadeni. Rodzina cukierników pochodziła ze Szwajcarii.
W prawo za dorożką ulica Staszica, w lewo z fragmentem hotelu Europa Krakowskie Przedmieście.
\"Gdzieś w Lublinie\" można zastąpić opisem: Cukiernia A.K. Semadeni na rogu Krakowskiego Przedmieścia i Staszica na przełomie XIX i XX w. autorem zdjęcia jest jeden z właścicieli cukierni Andrzej Semadeni.
Obok kawiarni Rutkowskiego była druga cukiernia i zarazem kawiarnia Semadenich; znacznie od tamtej rozleglejsza i elegantsza, w zakupionej w 1875 r. przez braci Aleksandra i Kacpra Semadenich kamienicy przy Krakowskim Przedmieściu 27, róg ul. Poczętkowskiej(dzisiejszej ul. Staszica).
Kawiarnia znajdowała się w pobliżu czterech najlepszych lubelskich hoteli: „Europejskiego", „Angielskiego", „Victoria" i „Polskiego". W tym właśnie punkcie rozpoczynała się zwyczajowa świąteczna promenada wiodąca w stronę Ogrodu Saskiego, tutaj, przed sąsiadującym z „Semadenim" Hotelem Europejskim istniał przystanek konnych omnibusów. Zaś od 1911 r. - sprzed kawiarni odjeżdżał pierwszy na Lubelszczyźnie międzymiastowy autobus, utrzymujący codzienną komunikację z Zamościem. W 1917 r. lokal odkupił od Semadenich właściciel innej cukierni lubelskiej, Ignacy Domański. Wtedy zakończyła się w Lublinie „era Semadenich" trwająca ponad osiemdziesiąt lat. Tradycje dawnej firmy były jednak nadal przez nowego właściciela kultywowane.
Julia Hartwig wspomina: „Zapamiętałam dobrze dom i podwórko na ulicy Staszica, gdzie mieszkaliśmy. Właścicielem domu był pan Domański, do niego też należała kawiarnia „Semadeni" na rogu Staszica i Krakowskiego Przedmieścia. Była to elegancka kawiarnia w stylu wiedeńskim, gdzie można było przeczytać gazety i napić się dobrej, pachnącej kawy. W lokalu tym bywali przeważnie starsi panowie, młodzież nie miała wówczas zwyczaju chodzić do kawiarni. Okna piekarni wyrabiającej ciastka dla „Semadeniego" wychodziły na nasze podwórko, które wypełnione było zawsze zapachem lukru, wanilii i rumu. Zapach ten należy do wspomnień moich najwcześniejszych lat." Za Przewodnik sentymentalny po lubelskich kawiarniach i restauracjach, "Scriptores" nr 30 (2006)