|
starsze nowsze oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 12 głosy | średnia głosów: 6
Lata 1970-1975 , Zachodnia strona rynku. Od prawej: kamienica "Pod Gryfami", nr 3, kamienica "Pod Złotym Orłem" i Dwór Polski.Skomentuj zdjęcie
|
3 pobrania 1354 odsłony 6 średnia ocen Poprzednie i następne zdjęcia Cristoforo Obiekty widoczne na zdjęciu Kamienica "Pod Gryfami" więcej zdjęć (100) Zbudowano: 1587 Ta architektoniczna perełka Rynku niegdyś była domem zamożnych mieszczan, a dziś słynie z antykwariatu i restauracji prowadzonych przez Grażynę i Henryka Horszowskich. Zanim w 1760 r. we Wrocławiu wprowadzono numerację domów, mieszkańcy orientowali się w mieście dzięki godłom i wywodzącym się z nich nazwom kamienic. Zwyczaj zdobienia domów malowidłami i reliefami był powszechny wśród zamożnych mieszczan, bowiem zawarte w nich rodowe herby nie tylko reprezentowały tożsamość właścicieli, ale także ozdabiały budynki. Od kiedy pod numerem 2 na wrocławskim Rynku zagościł salon z antykami, a niedługo później kawiarnia Pod Gryfami Grażyny i Henryka Horszowskich, numeracja przestała być potrzebna. Mało kto wie, gdzie znajduje się Rynek 2, ale kultowy już przybytek, który mieści się pod tym adresem, zna każdy wrocławianin. Mitologiczne gryfy, które zdobią szczyt kamienicy Pod Gryfami, to stworzenia, które w antycznych podaniach przedstawiane są jako strażnicy skarbów. - I najwyraźniej bardzo dobrze ich strzegą, bo mimo licznych remontów dotychczas jeszcze żadnych nie znaleźliśmy - śmieje się Grażyna Horszowska. Jednak wcale nie ma racji, bo kamienica Pod Gryfami jest pełna skarbów, tyle że nie tych pozostawionych przez starych właścicieli, ale tych, którymi zapełniła ją wraz z mężem Henrykiem. W kawiarni Pod Gryfami łatwo stracić poczucie czasu. Wygodne, obite pluszem fotele, ciepłe światło, drewniane wykończenia i otaczające zewsząd ciepłe odcienie czerwieni i brązu od wejścia dają wrażenie przytulności. Na ścianach trudno o wolną przestrzeń: obrazy, fotografie, mapy, kolekcje bibelotów, a nawet stare instrumenty muzyczne intrygują do tego stopnia, że przy każdym chciało by się zatrzymać na dłużej. - Ten horror vacui jest moim sposobem na oswojenie przestrzeni - wyznaje z uśmiechem Grażyna Horszowska. - Ale nie wszystkie elementy wystroju są antykami. Część, tak jak anioły zajmujące gablotę w pierwszej sali, to współczesne amerykańskie figurki, które produkuje się w Chinach - zdradza właścicielka kolekcji. A zaraz obok nich znajdziemy prawdziwe dzieła sztuki, m.in. grafiki Miry Żelechower-Aleksiun czy prace Eugeniusza Geta-Stankiewicza i Edyty Purzyckiej. Filiżanka dla bywalca Jednak najciekawsza w kawiarni Pod Gryfami jest bez wątpienia kolekcja ponad setki filiżanek, należących do stałych bywalców. Co trzeba zrobić, aby stać się właścicielem takiej filiżanki? - Przede wszystkim trzeba bywać w tym miejscu - zdradza Wanda Ziembicka, która swoją filiżankę ma tam od lat. - Jestem straszną kawoszką, a Pod Gryfami serwuje się naprawdę pyszną kawę. A ponadto mają świetny wybór win. Zdarza się, że po sesji wpadamy tam z radnymi - kontynuuje znana wrocławianka. Dom mieszczański W XIV-XV wieku na miejscu dzisiejszej kamienicy stały dwa domy, których elementy do dziś zachowały się w piwnicach. Wiadomo, że w 1448 r. budynek wszedł w posiadanie patrycjuszowskiej rodziny Scheuerle. W 1587 r. za 4500 talarów zakupił go Konrad von Költsch (nazwisko zapisywane także jako von Keltsch), który zlecił miejskiemu budowniczemu Friedrichowi Grossowi gruntowną modyfikację kamienicy. Przebudowa trwała od 1587 do 1589 r. i uczyniła z domu Pod Gryfami najważniejszy przykład manieryzmu niderlandzkiego w architekturze Wrocławia. Ów niderlandzki akcent budynek zawdzięcza rzeźbiarzowi Gerhardowi Hendrikowi, który przez Gdańsk przybył do Wrocławia z Amsterdamu. Jest on autorem charakterystycznej elewacji, której szczyt zdobią cztery symetryczne pary płaskorzeźb lwów, orłów i oczywiście gryfów. Co ciekawe, gatunek, do jakiego należy ostatnia para ptaków, do dziś pozostał kwestią sporną. Niektórzy twierdzą, że są to orlice, inni że gęsi, kaczki, żurawie, a nawet pelikany i strusie. Z pod ręki Gerharda Hendrika wyszedł także bogato zdobiony piaskowcowy portal budynku. Do dziś wieńczą go herby szesnastowiecznych fundatorów: Konrada von Költscha i jego żony Apollonii z rodziny von Tarnau. W 1681 r., kiedy zmarła wnuczka Konrada von Költscha Rosina Fentzel, dom był już zapisany w testamencie przytułkowi dla ubogich. W tym okresie na pierwszym piętrze odbywały się przedstawienia teatralne gimnazjalistów z teatru szkolnego kościoła św. Elżbiety. W 1761 r. kamienica znów trafiła w ręce prywatne - za sumę 15 020 talarów dom kupił Ernst Gottfried Stöckel. A ostatnim właścicielem całego budynku był Issak Guffmann, który nabył go w 1825 r. Przebudowano wówczas fasadę w klasycystycznym stylu, a plakietę z herbami fundatorów przeniesiono na dziedziniec kamienicy. W grudniu 1933 r. w kamienicy wybuchł pożar, który uszkodził jej wyższe kondygnacje. Paradoksalnie zdarzenie okazało się korzystne dla budynku, bowiem przyczyniło się do jego renowacji, której dokonano w 1935 r. Pod kierownictwem Rudolfa Steina przywrócono mu pierwotny wygląd sprzed 1825 r., a plakieta z herbami wróciła na swoje miejsce w szczycie portalu. Przed II wojną światową budynek zajmowały sklepy i zakłady usługowe, a w oficynie działała drukarnia. Natomiast po wojnie mieścił się tu sklep winiarsko-cukierniczy Społem. Ostatni raz kamienicę poddano gruntownemu remontowi w 1960 r. Miejska legenda głosi, że w trakcie przebudowy kamienicy ówczesny konserwator miejski Olgierd Czerner chciał uchronić przed zniszczeniem zabytkowe malowane belki stropowe. Dlatego w porozumieniu z robotnikami zamurował je na pierwszym piętrze kamienicy. - Nie wiadomo, czy jest to prawda, bo nikt do tej pory nie próbował rozkuwać ścian. Ale profesor Czerner wpadał czasem Pod Gryfy i pamiętam, że powiedział nam, iż w zabytkowych pomieszczeniach powinni żyć ludzie, bo bez tego giną - cytuje profesora Henryk Horszowski. Pod Gryfy zamiast do Kanady Najnowsza historia kamienicy Pod Gryfami rozpoczęła się w 1989 r. - Planowaliśmy wyjazd do Kanady i byliśmy już właściwie spakowani, kiedy któregoś dnia mąż wrócił do domu i powiedział mi, że znalazł świetne miejsce na antykwariat. Namawiałam go na wyjazd przez 15 lat, ale wiedziałam, że musi podjąć próbę realizacji tego pomysłu - wspomina Grażyna Horszowska. - Później, kiedy przeglądaliśmy rodzinne fotografie, znaleźliśmy zdjęcie z dzieciństwa Henryka, na którym siedzi na kucyku właśnie przed kamienicą Pod Gryfami. Może to właśnie dobre wspomnienie z dzieciństwa nas tutaj przywiodło? - kontynuuje. - Miejsce, w którym dziś znajduje się antykwariat, należało w 1989 r. do spółdzielni Społem. Było ono tak zdewastowane, że kiedy zgłosiłem się do prezesa spółdzielni, powiedział mi, że jak wezmę ten lokal, to dostanę gratis znajdujący się tam telefon. A telefon w tamtych czasach to było nie byle co - dodaje z uśmiechem Henryk Horszowski. - Później zabiegałem o to, aby to miasto przejęło lokal i żebyśmy mogli go wydzierżawić - kontynuuje pan Henryk. Udało się i w październiku 1989 roku Horszowcy otworzyli pierwszy prywatny sklep z antykami we Wrocławiu. Cztery lata później do antykwariatu dołączyła kawiarnia Pod Gryfami. Duchy w piwnicy We wrześniu 2001 Pod Gryfami oficjalnie otwarto restaurację, a lokal powiększył się o sale piwniczne. Właśnie w owych piwnicach w powieści "Koniec świata w Breslau" detektyw Eberhard Mock znalazł ciało ofiary "kalendarzowego" mordercy - muzyka Emila Gelfrerta. W piwnicy oczywiście nikogo nie zamurowano, co Marek Krajewski potwierdził na piśmie w księdze gości. - Jednak "coś" jest w klimacie podziemi, bo w trakcie remontu murarze i hydraulicy, którzy nie lubili elektryków, straszyli ich duchem Karola - wspomina Grażyna Horszowska. - Okazało się, że robotnicy odkryli, iż stukając w jednym pomieszczeniu, wywołują odgłosy w drugim, i udało im się wystraszyć elektryków tak skutecznie, że ci zrezygnowali z pracy. Łańcuch i szkatułka Z pierwszego spotkania z Henrykiem Horszowskim Wanda Ziembicka najlepiej zapamiętała łańcuchy. - Zaprosiłam go do jednego ze swoich programów o pięknych przedmiotach, a on pojawił się z walizką przykutą do ręki. Okazało się, że miał tam m.in. bardzo cenne zegarki - wspomina dziennikarka. Jedna z ciekawszych historii przedmiotów, które trafiły do antykwariatu, dotyczyła szkatułki z kości słoniowej. Z załączonego do niej listu wynikało, że przywiozła ją z Cejlonu niemiecka ekspedycja. Działo się to jeszcze przed II wojną światową, a celem wyprawy było wzniecenie na wyspie buntu przeciw Anglikom. Tak się złożyło, że owa ekspedycja trafiła na wystawę lokalnego rękodzieła. Kiedy Niemcy dowiedzieli się, że szkatułka jest przeznaczona dla brytyjskiego następcy tronu Edwarda VIII, postanowili ją odkupić. - Wiele przedmiotów, które do nas trafiły, miało niezwykłe historie, ale ta jest wyjątkowa - podkreślają Horszowscy. Jednak Pod Gryfami nic nie jest typowe - nawet o zakazie palenia informuje żartobliwa ilustracja Andrzej Mleczki. Skąd bierze się fenomen tego miejsca? - Zdarzali się u nas goście, którzy twierdzili, że znajduje się u nas czakram, ale nie wiemy, jak moglibyśmy to sprawdzić - śmieją się Horszowscy. Źródło [ wroclaw.naszemiasto.pl] Zachodnia strona Rynku - "Siedmiu Elektorów" więcej zdjęć (446) Atrakcja turystyczna Dawniej: Sieben Kurfürsten Seite Zachodnia strona Rynku, zwana Stroną Siedmiu Elektorów (niem. Sieben-Kurfürsten-Seite), posiada najwięcej zachowanych oryginalnych zabytków – renesansowych i manierystycznych kamienic na zrębie gotyckim, gdyż II wojnę światową przetrwała prawie nieuszkodzona. Kamienice tej strony posiadają bardzo głębokie działki (240 stóp), sięgające ul. Kiełbaśniczej (przypuszczalnie wtórnie scalone), gdyż należały niegdyś do najznamienitszych patrycjuszy. - Rynek 1 Budynek pochodzi z czasów secesji (1907), - Rynek 2 Kamienica Pod Gryfami Szczególnie wartościowa, z wysokim manierystycznym szczytem, najokazalsza w Rynku. - Rynek 3 - Rynek 4 Pod Złotym Orłem - Rynek 5 Kamienica Dwór Polski - Rynek 6 Kamienica Pod Złotym Słońcem - Rynek 7 Kamienica Pod Błękitnym Słońcem ze względu na problemy własnościowe długo niszczała i dopiero w końcu lat 90. została odremontowana, a jej dziedziniec nakryty szklanym dachem. - Rynek 8 Kamienica Pod Siedmioma Elektorami zwraca uwagę ze względu na bogate zdobienia malarstwem iluzjonistycznym, zrekonstruowane w początku lat 90. - W miejscu kamienic 9 do 11 powstał w 1931 roku, według projektu Heinricha Rumpa, do dziś budzący kontrowersje wysoki budynek biurowy (obecnie siedziba Banku Zachodniego, wcześniej MPK Wrocław). Powierzchnia zachodniej strony Rynku była od 1741 r. określana jako Paradeplatz, obecnie czasem używa się nazwy plac Gołębi. Po zachodniej stronie Rynku wzniesiono w 2000 kontrowersyjną fontannę, zwaną na cześć ówczesnego prezydenta miasta Bogdana Zdrojewskiego Zdrojem lub złośliwie "pisuarem". Źródło: [ Wikipedia] Dwór Polski więcej zdjęć (51) Dawniej: Dwór Wazów W kamienicy pod numerem 5 tradycje gastronomiczne sięgają co najmniej pięciu wieków wstecz. Najlepszym tego świadectwem jest fakt, że kiedy Władysław IV Waza, przyszły król Polski, gościł pod tym adresem w pierwszej połowie XVII w., był to już znany zajazd, o randze, która pozwalała mu gościć koronowane głowy. Na pamiątkę tego wydarzenia pierwszy właściciel nazwał otwartą w grudniu 1991 r. restaurację Dworem Wazów. Na Dwór Polski przemianował go trzy lata później Józef Dziąsko, nawiązując do szerszych szlacheckich tradycji. Jego zamiarem było nie tylko kultywowanie polskiej kuchni, ale także stworzenie dworu, w którym mogliby spotykać się ci, którzy swoje dobra utracili w czasie wojennej zawieruchy - deklaruje właściciel restauracji. I rzeczywiście Dwór Polski stał się miejscem, w którym od lat spotykają się członkowie wrocławskiego oddziału Związku Szlachty Polskiej. Kamienica mieszcząca Dwór Polski to gotycko-renesansowy budynek z elementami późnobarokowymi. To ostatnia obok Rynku 8 gotycka kamienica o tak czytelnej średniowiecznej metryce. Najwyraźniejszym śladem jej rodowodu jest szczyt, który wieńczy budynek od podwórza. Jest on podzielony siedmioma blendami, czyli płytkimi wnękami o wykroju okna, nazywanymi także ślepymi oknami. Warto zwrócić na nie uwagę, bo jest to dziś jedyny tego typu szczyt na Starym Mieście. W piwnicy budynku znajdziemy relikty kalenicowej kamienicy z drugiej połowy XIII w. Do dziś w podziemnej sali, nazywanej jeszcze niedawno Piwnicą Stańczyka, zachowało się bardzo ciekawe trójprzęsłowe sklepienie. Jego żebra schodzą się w podporę o kształcie ludzkiej głowy, którą datuje się na drugą połowę XV w. Gotyckiego klimatu kamienicy dopełniają krzyżowo-żebrowe sklepienia pomieszczeń na parterze. W 1574 r. budynek poddano przebudowie. Tę datę znajdziemy na wyjątkowej korynckiej kolumnie międzyokiennej o bogato dekorowanym trzonie, która mieści się na parterze budynku w tzw. Sali Prezydenckiej. To niewątpliwie najciekawsze pomieszczenie w kamienicy, ponieważ znajdziemy w nim także pochodzący z tego samego okresu drewniany, polichromowany w kwiatowe wzory strop. W trakcie przebudowy w 1574 r. powstała również nowa renesansowa fasada, ale została ona przebudowana w połowie XVIII w. Po 1600 r. kamienica zyskała dzisiejszą piękną przestronną sień o kolebkowym sklepieniu z ornamentową dekoracją stiukową. A na zewnątrz okna kamienicy wzbogacono o kamienne opaski z diamentowym ornamentem. Po 1740 r. front kamienicy przebudowano w widocznym do dziś stylu barokowym. Z tego okresu pochodzą sztukatorskie dekoracje okien oraz trójkondygnacyjny szczyt podzielony pilastrami wielkiego porządku i dwoma wydatnymi gzymsami. W tym kształcie możemy podziwiać kamienicę do dziś. Właścicielom Dworu Polskiego udało się stworzyć lokal nie tylko nawiązujący do dawnej świetności, ale także kontynuować jego tradycje. W progach Dworu Polskiego gościli wszyscy prezydenci wybrani po 1989 r., wielu znanych polityków, koronowane głowy z całego świata i oczywiście gwiazdy kina, teatru, muzyki i literatury, wśród których znaleźli się Nick Cave, Jan Garbarek i William Wharton. Zresztą tradycji gastronomicznych lokalu nie przerwały nawet czasy PRL-u. Przez długie lata mieścił się tu znany wrocławianom bar rybny. Natomiast na pierwszym piętrze swoją siedzibę miał pierwszy we Wrocławiu klub sportowy Ślęza. Jego organizatorem i pierwszym prezesem był Jan Drobut, którego imię nosi dziś jedna z ulic Strachocina. Obecnie na Dwór Polski składa się hotel o tej samej nazwie oraz Restauracja Królewska, Kawiarnia Czwartkowa i dawna Piwnica Stańczyka, dziś nazwana od tytułu jednej z książek Kurta Vonneguta - Kocią Kołyską. Ponadto w kamienicy od ul. Kuźniczej i w oficynie znajdują się należące do Dworu Polskiego, Karczma Polska i Miodosytnia. W tej ostatniej można spróbować miodów robionych według własnej receptury lokalu. We wnętrzu Restauracji Królewskiej panuje rycerski klimat nawiązujący elementami uzbrojenia, dziełami sztuki i elementami umeblowania do czasów świetności w historii Polski. Z kolei Karczmę utrzymano w folklorystycznym, nawiązującym do ludowych tradycji wystroju. Na jednego z klientów zadziałał on na tyle sugestywnie, że zażyczył sobie towarzystwa żywej kozy i kury dla wzmocnienia swojskiego klimatu. Co ciekawe, jego życzenie zostało spełnione. - Aleksandrowi Kwaśniewskiemu najbardziej smakował nasz żurek - wspomina upodobania byłego prezydenta Józef Dziąsko. Ale największą miłośniczką polskiej kuchni okazała się królowa Holandii Beatrycze. - Zachwycił ją nasz litewski rosół z kołdunami, kaczka z modrą kapustą i deser nazywany gruszkami pięknej Heleny - wylicza ze szczegółami menu królowej Józef Dziąsko. Źródło: [ wroclaw.naszemiasto.pl] Rynek 3 więcej zdjęć (63) Zbudowano: 1580 Zachodnia pierzeja Rynku stanowiła niegdyś jedną z najbogatszych części Wrocławia. Ciąg biegnących nią kamienic należał do tak zwanego kwartału kupców. A kamienice zamieszkiwały rody, wśród których nie brakowało nie tylko bogatych kupców, ale także rajców miejskich i potężnych bankierów. Wśród patrycjuszowskich domostw, w których podejmowano monarchów, kamienica mieszcząca się pod adresem Rynek 3 wypada bardzo skromnie. Kamienice staromiejskie budowano od połowy XIII w., ale już w XIV w. na wrocławskim Rynku bardzo szybko narastał poziom terenu. W wyniku tego procesu kamienice niejako \"zapadały\" się coraz głębiej pod ziemię i dlatego współcześnie dawne przyziemne kondygnacje gospodarcze stanowią wnętrza przepastnych piwnic. Na zachodniej pierzei Rynku należą one do najgłębszych. Krążą o nich rozmaite legendy, a jedna z nich mówi, że pod adresem Rynek 3 podobno znajduje się podziemne przejście, którym można dotrzeć do Ratusza. Co prawda znawca historii Wrocławia, dyrektor Muzeum Miejskiego Maciej Łagiewski, zaprzecza tym fantastycznym podaniom, ale do tej pory nie znaleźli się śmiałkowie, którzy spróbowaliby to sprawdzić. Kamienicę wybudowano około 1580 roku. Tak jak wiele innych, powstała ona na bazie gotyckich murów. Szczytowy, czterokondygnacyjny budynek w niewielkim stopniu różni się od oryginału. Na zewnątrz uwagę zwracają przede wszystkim bogato rzeźbione, drewniane wrota z dekoracyjnymi okuciami. Wiodą one do sieni, w której koniecznie trzeba unieść głowę i przyjrzeć się sklepieniu ozdobionemu niderlandzką dekoracją sztukatorską w kształcie rozet przypominających kwiaty. Do XVIII w. na wysokości pierwszego piętra elewację kamienicy zdobił wykusz, podobny do tego na kamienicy Pod Złotym Psem. Jednak usunięto go w trakcie remontu. Dziś szczyt elewacji zdobią podwójne gzymsy, a pod oknami znajdują się dekoracyjne elementy nazywane lustrami. Dom stojący pod adresem Rynek 3 jest określany mianem manierystycznego z elementami klasycyzmu i jest podawany jako przykład przechodzenia architektury wrocławskich kamienic od renesansu włoskiego do niderlandzkiego manieryzmu. Po wojnie - w 1956 r. - budynek został odrestaurowany. Zarządzający obecnie kamienicą Zakład Gospodarki Mieszkaniowej Centrum zapowiada, że podejmie starania, by już w przyszłym roku rozpocząć remont jego elewacji i dachu. Niedawno pierwsze piętro kamienicy zostało połączone z sąsiadującym piętrem kamienicy Pod Złotym Orłem. W powstałym w ten sposób pomieszczeniu mieści się dziś jedna z sal Karczmy Lwowskiej. Na parterze budynku od lat mieści się sklep z upominkami i wrocławskimi pamiątkami. Od jednego z członków Rady Wrocławskich Krasnali dowiedzieliśmy się, że w drugim pomieszczeniu sklepu właśnie powstaje bursztynowa komnata i w związku z tym do kamienicy musi wprowadzić się odpowiedni strażnik skarbów. Podobno na ochotnika zgłosił się już jeden z wrocławskich krasnali. Nazywa się Amber i wie niejedno o skarbach i tajemnicach, które kryje wrocławski Rynek. Źródło [ wroclaw.naszemiasto.pl] Kamienica "Pod Złotym Orłem" więcej zdjęć (35) Zbudowano: 1723 Choć nie możemy jeszcze podziwiać jej elewacji, warto zajrzeć do środka kamienicy nr 4 w Rynku, zwłaszcza że wiedzie do niej wyjątkowy portal z dawnego pałacu Schreyvoglów. Budynek, który stoi współcześnie pod adresem Rynek 4, został niemal całkowicie wzniesiony w 1945 r. Kamienica w trakcie wojny uległa bardzo poważnym uszkodzeniom, a nad jej odbudową czuwał m.in. późniejszy miejski konserwator zabytków Edmund Małachowicz. Tak jak w przypadku wielu wrocławskich zabytków, rekonstrukcję kamienicy nr 4 oparto na materiałach graficznych opracowanych przez Rudolfa Steina, a budynek został odbudowany w formach barokowych. Do dziś w piwnicach kamienicy znajdują się relikty dwutraktowego domu z 2. poł. XIII w., a w sieni zachował się późnogotycki portal. Jednak najciekawsza historia pod nr. 4 na wrocławskim Rynku wiąże się z portalem, który dziś zdobi wejście budynku. Późnobarokowy i pięknie rzeźbiony pochodzi z pałacu Schreyvoglów, który mieścił się przy ul. Wita Stwosza 26. Zbudowano go w latach 1705-1711 dla wiedeńskiego bankiera G.Ch. von Schreyvogla według projektu wiedeńskiego architekta Johana Lucasa von Hildebrandta. Pałac zburzono na początku lat 80. XIX w., a na jego miejscu w 1888 r. powstała Poczta Główna. W 1945 r. została ona niemal całkowicie zniszczona, ale portal przetrwał i przeniesiono go stamtąd na Rynek 4. Wiadomo, że dom Pod Złotym Orłem w 1564 roku był własnością wywodzącego się z Alzacji rodu Schillingów. Od XV w. pojawiały się o nich wzmianki w Krakowie, a we Wrocławiu rezydowali od pierwszej poł. XVI w. do 1656 r. Jako pierwszy zamieszkał we Wrocławiu Daniel Starszy, kupiec, który wzbogacił się na handlu flamandzkimi suknami i nieruchomościami. Pozostawił po sobie epitafium, które do dziś znajduje się w kościele św. Elżbiety. Poza kamienicą w Rynku Schillingowie posiadali także dobra na terenie dzisiejszych Partynic. Cezary Flis, właściciel Karczmy Lwowskiej, pamięta, że jako dziecko był w kamienicy nr 4 u fryzjera. Bowiem przez długi czas mieściła się tu spółdzielnia fryzjerska. - Pamiętam, że tu, gdzie dziś stoi nasz grill, stały takie specjalistyczne suszarki do utrwalania fryzur - wspomina z uśmiechem właściciel restauracji. - Byłem tutaj na swojej pierwszej wizycie u fryzjera i pamiętam, że strasznie się bałem pana z nożyczkami w białym fartuchu. Dopiero obietnica, że dostanę po wszystkim samochodzik, przekonała mnie do tego, żeby usiąść we fryzjerskim fotelu - dodaje. Restauracja powstała na przełomie 1996 i 1997 r. Ponieważ zarówno ze strony babci, jak i dziadka jego rodzina pochodzi ze Lwowa, Cezary Flis zakładając swoją restaurację nawiązał do staropolskich tradycji. Postawił na tradycyjną kuchnię i przepisy babci. Także wystrój przypomina Cezaremu Flisowi o babci, której pokój zapamiętał jako miejsce szczelnie wypełnione pamiątkami. Sam o sobie mówi, że jest rupieciarzem i stąd na ścianach Karczmy Lwowskiej trudno znaleźć wolne miejsce. W kamienicy mieści się dziś również producencka firma znanego wrocławianina, pomysłodawcy festiwalu Blues Brothers Days, a także byłego felietonisty naszej gazety Zdzisława Smektały. Wraz ze znanym rysownikiem Andrzejem Mleczką pod adresem Rynek 4 prowadzi on także galerię, w której od kilku lat można zaopatrzyć się m.in. w bolesławiecką ceramikę. Źródło [ wroclaw.naszemiasto.pl] Rynek więcej zdjęć (6119) Dawniej: Ring Rynek we Wrocławiu (niem. Großer Ring in Breslau) – średniowieczny plac targowy we Wrocławiu, obecnie centralna część strefy pieszej. Stanowi prostokąt o wymiarach 205 na 175 m[1]. Jest to jeden z największych rynków staromiejskich Europy. Zabudowę otaczającą Rynek stanowią budynki pochodzące z różnych epok historycznych. Centralną część Rynku zajmuje blok śródrynkowy, składający się z Ratusza, Nowego Ratusza oraz licznych kamienic. Rynek tworzy układ urbanistyczny wraz z przekątniowo przyległymi placem Solnym oraz placem wokół kościoła św. Elżbiety. Do Rynku prowadzi 11 ulic – po dwie w każdym narożniku (Świdnicka, Oławska, E. Gepperta (Zamkowa), Ruska, św. Mikołaja, Odrzańska, Kuźnicza, Wita Stwosza), ponadto przebity w XIV lub XV w. Kurzy Targ po stronie wschodniej oraz wąskie ul. Więzienna i Przejście św. Doroty. Rynek powstał w związku z lokacją Wrocławia, wedle nowszych badań już za czasów Henryka Brodatego, między 1214 a 1232. Starsze publikacje twierdziły, że powstał dopiero w czasie powtórnej lokacji w 1241-1242. Z biegiem czasu wokół Rynku powstały kamienice patrycjatu, a około połowy XIV wieku utworzyły ciągłe pierzeje i nastąpiło utrwalenie podziałów własnościowych. W XIX w. przez Rynek poprowadzono linie tramwaju, najpierw konnego, a później także elektrycznego. Tramwaje kursowały przez Rynek do połowy lat 70. zeszłego stulecia, gdy przeniesiono je na Trasę W-Z. W latach 1996-2000 wyremontowano nawierzchnię Rynku, ostatecznie zamykając ruch samochodowy po jego wschodniej stronie, jak również odnowiono większość elewacji. Przy Rynku znajduje się obecnie 60 numerowanych posesji, przy czym niektóre budynki posiadają kilka numerów. Podziały działek przebiegają najczęściej inaczej niż dawne podziały lokacyjne, na skutek wtórnych podziałów i scaleń. Każda działka posiada również swoją historyczną nazwę, zwykle związaną z atrybutem umieszczonym niegdyś na elewacji kamienicy lub losami miejsca, np. Pod Gryfami, Pod Błękitnym Słońcem, Stary Ratusz. Źródło: |