Za wpłaty ze zrzutka.pl oraz cegiełek kupione zostały:
- Dyski twarde Seagate Exos X22 20TB x 2 = 2500 zł
- Router TP Link Archer X55 AX3000 = 277 zł
- Serwer plików NAS QNAP TS-673A-8G = 4677 zł
Przeznaczenie: kopie zapasowe strony (obecnie wykonywane są ręcznie na domowym komputerze)
zdjęcie 1
zdjęcie 2
zdjęcie 3
|
a%3A4%3A%7Bs%3A1%3A%22k%22%3Ba%3A2%3A%7Bi%3A0%3Bi%3A1%3Bi%3A1%3Bs%3A6%3A%22Polska%22%3B%7Ds%3A1%3A%22w%22%3Ba%3A2%3A%7Bi%3A0%3Bs%3A1%3A%227%22%3Bi%3A1%3Bs%3A13%3A%22wielkopolskie%22%3B%7Ds%3A1%3A%22p%22%3Ba%3A2%3A%7Bi%3A0%3Bs%3A3%3A%22116%22%3Bi%3A1%3Bs%3A7%3A%22Pozna%C5%84%22%3B%7Ds%3A1%3A%22m%22%3Ba%3A3%3A%7Bi%3A0%3Bs%3A5%3A%2214307%22%3Bi%3A1%3Bs%3A7%3A%22Pozna%C5%84%22%3Bi%3A2%3Bb%3A1%3B%7D%7D
|
wczytywanie danych...
|
|
|
|
|
Katarzyna pochodziła spod Białegostoku, do Poznania przyjechała na studia. Zdolna, ambitna, skończyła filologię angielską na Uniwersytecie Adama Mickiewicza, uczyła się w Szkole Tłumaczy i Języków Obcych UAM. Pracowała jako tłumaczka, lubiła Poznań, chciała tu zakotwiczyć. Miesiąc przed śmiercią wynajęła kawalerkę, urządzała się, po świętach wielkanocnych przyjaciele mieli przyjść na parapetówkę. Miesiąc wcześniej kupiła nowy rower. 24 marca 2010 napisała na swoim profilu na Facebooku: "W końcu! Rower na świeżym powietrzu, a nie na siłowni:) Love it!". - Energetyczna, optymistyczna. Wszędzie jej było pełno. Pełna pasji, talentów. Śpiewała, pisała teksty - wspominali ją przyjaciele. W czwartek 1 kwietnia 2010 r. ok. godz. 19.30 jechała rowerem przez most Dworcowy.
Uderzyło w nią pędzące bmw. Zginęła na miejscu.
Po śmierci Kasi poznańscy rowerzyści przypięli do barierek mostu Dworcowego w Poznaniu pomalowany na biało rower, by ją upamiętnić. Rower pomnik przez trzy lata zardzewiał, ktoś go poobijał, powyginał.
- Zastanawialiśmy się, co robimy dalej: naprawiamy stary czy kupujemy inny. I wtedy z mężem wymyśliliśmy, że pojedziemy do kowala z sąsiedniej wsi, który znał Kasię, i zamówimy nowy biały rower. Nic nie musieliśmy mu tłumaczyć, to nasz dobry sąsiad, znał Kasię - opowiadają rodzice 27-latki, Maria i Andrzej Musiałowie.
Rower jest solidny, stalowy, za kierownicę ma zatkniętą stalową różę. Na tle szarej barierki mostu wygląda poruszająco. Maria i Andrzej wieźli go autem spod Białegostoku, zajął pół samochodu.
Maria Musiał: - To ostrzeżenie dla innych rowerzystów, kierowców, urzędników. W Białymstoku ścieżki rowerowe oplatają całe miasto, możesz przejechać nimi wszerz i wzdłuż. Nie mieliśmy wątpliwości, że rower musi na moście zostać. Dziś dzwonią do nas znajomi i mówią: "Jechaliśmy przez Poznań i widzieliśmy ten rower". Cieszą się, bo znali Kasię.
26-letni kierowca bmw, poznaniak Michał N., odsiaduje karę pięciu lat więzienia. Przed sądem twierdził, że jechał najwyżej 60-70 km na godz. (wolno w tym miejscu 50 km na godz.), śpieszył się do domu. Ale sąd, opierając się na zeznaniach świadków, stwierdził, że bmw ścigało się z innym samochodem. Według biegłego auto jechało co najmniej 84 km na godz. - Oskarżony świadomie zlekceważył przepisy - mówił sędzia. W listopadzie 2011 r. sąd skazał kierowcę na dwa i pół roku więzienia bez zawieszenia. Dołożył też sześć lat zakazu prowadzenia pojazdów. - Ulica to nie tor wyścigowy - uzasadniał wyrok sędzia. Stwierdził, że wyrok jest surowy i dotkliwy, bo kierowca trafi za kratki. - Nikt więc nie powie, że takie czyny pozostają bezkarne - komentował sędzia. Dodał, że wyrok mógłby być surowszy, ale kierowca cieszył się dobrą opinią w środowisku i nie był wcześniej karany, choć zdarzały mu się już drogowe wykroczenia.
Wyrok zaskarżyła rodzina rowerzystki. W marcu 2012 r. sąd okręgowy podwyższył karę do pięciu lat.
Na podst.:
więcej 
|
proszę czekać...
|