Za wpłaty ze zrzutka.pl oraz cegiełek kupione zostały:
- Dyski twarde Seagate Exos X22 20TB x 2 = 2500 zł
- Router TP Link Archer X55 AX3000 = 277 zł
- Serwer plików NAS QNAP TS-673A-8G = 4677 zł
Przeznaczenie: kopie zapasowe strony (obecnie wykonywane są ręcznie na domowym komputerze)
zdjęcie 1
zdjęcie 2
zdjęcie 3
|
a%3A4%3A%7Bs%3A1%3A%22k%22%3Ba%3A2%3A%7Bi%3A0%3Bi%3A1%3Bi%3A1%3Bs%3A6%3A%22Polska%22%3B%7Ds%3A1%3A%22w%22%3Ba%3A2%3A%7Bi%3A0%3Bs%3A2%3A%2211%22%3Bi%3A1%3Bs%3A18%3A%22zachodniopomorskie%22%3B%7Ds%3A1%3A%22p%22%3Ba%3A2%3A%7Bi%3A0%3Bs%3A3%3A%22218%22%3Bi%3A1%3Bs%3A13%3A%22%C5%9Awinouj%C5%9Bcie%22%3B%7Ds%3A1%3A%22m%22%3Ba%3A3%3A%7Bi%3A0%3Bs%3A5%3A%2235236%22%3Bi%3A1%3Bs%3A13%3A%22%C5%9Awinouj%C5%9Bcie%22%3Bi%3A2%3Bb%3A1%3B%7D%7D
|
wczytywanie danych...
|
|
|
|
|
Właścicielką hotelu „St. Hubertus” w trakcie II Wojny Światowej była Margarethe Schrödter. Kobieta miała na utrzymaniu rodziców i dwoje dzieci: 13-letnią Siegrid i 3-letnią Schnützi, która była dzieckiem autystycznym. Ojciec pani Schrödter, Herr Pinow, był dziarskim, korpulentnym staruszkiem. W hotelu miał swoje zajęcia – wypiekał ciastka. Jego żona, matka pani Schrodter, słaba, krucha staruszka, zmarła kilka lat po wybuchu wojny. Najstarsza córka właścicielki Hubertusa - Siegrid, była uczennicą i jak większość młodych Niemiek należała do BDM (Bund Deutscher Madel). W Wigilię 1940 roku, pani Schrödter zaprosiła cały personel, w tym Niemców jak i pracowników przymusowych z Polski i Czech, do swoich apartamentów reprezentacyjnych na I piętrze hotelu. Fragment relacji Pani Krystyny - młodej Polki pracującej w Hubertusie: „Atmosfera zupełnie nie przypominała wojennej grozy. Nie siedziałyśmy, co prawda przy wigilijnym stole, ale na fotelach. […] Pamiętam, ze na poczęstunek składała się zupa w czarkach, ryba, bakalie i coś słodkiego do picia w kryształowych szklankach. Była oczywiście choinka z kolorowymi bombkami. Pani Schrödter postarała się aby każdy z jej gości poczuł się wyjątkowo. Każdy z zebranych otrzymał duży prezent, czytano wiersze. Nie mogło zabraknąć również kolędowania. Śpiewaliśmy wszyscy kolędę „Cicha noc” - każdy w swoim języku. Wydarzenie to było ogromnym przeżyciem dla każdego. Niestety dobre serce właścicielki hotelu stało się źródłem wielu późniejszych kłopotów. Pani Schrödter miała ogromne problemy z powodu tej Wigilii. Tłumaczono jej, że mogła dać nam wolne, dać nawet prezenty, ale karygodne było, że zaprosiła nas na salony, a w dodatku kazała usługiwać nam niemieckiej dziewczynce […] Ale tym gestem pani Schrödter zaskarbiła sobie moje serce”. Źródło: https://www.swinoujskie.info/2016/01/11/wojenne-swinoujscie-oczami-mlodej-polki-cz-i/
|
proszę czekać...
|