Obszar Miejskiego Systemu Informacji w dzielnicy Białołęka ograniczony: od zachodu ul. Białołęcką, ul. Włodkowica, ul. Szlachecką, ul. Płochocińską, od południa Trasą Toruńską od wschodu ul. Ostródzką, od północy ul. Zdziarską i ul. Przy Kanale
Brama "drewniaka" i część na prawo od niej nosiły adres Białołęcka 28 ale drzwi do których ludzie stoją w kolejce to już raczej skład apteczny Jana Matkowskiego pod adresem Białołęcka 30. Tuż obok Na Białołęckiej 32 miał restaurację Józef Olszewski. Ojciec niedawno zmarłego premiera.
Dziś w tym miejscu biegnie ulica Wysockiego na wysokości pawilonów o adresie Syrokomli 5.
Jeśli ktoś ciekaw to poniższy link prowadzi do wojennych wspomnień Władysława Matkowskiego (syna właściciela) składu aptecznego.
Scaliłem oba obiekty, aczkolwiek trudno rozstrzygnąć, który adres jest prawidłowy. Parafia na swojej stronie podaje Echa Leśne 2, ale stowarzyszenie przyparafialne podaje oba adresy (Kowalskiego 31 i Echa Leśne 2)
do Bogdan JS: Nie zostały pewnie wrzucone, już było XX takich przypadków, sam kiedyś się zdziwiłem jak zauważyłem że nie ma moich zdjęć ze schronu we Wrocławiu na placu Strzegomskim a byłem przekonany że wrzucałem. Jak zacząłem sprawdzać kopie zapasowe to okazało się że tych zdjęć nie było na stronie a najgorsze było to że nawet ich nie przegrałem z karty na komputer więc przepadły... a byłyby historyczne bo uwieczniłem wtedy nieistniejący już kawałek ulicy Strzegomskiej.
do Neo[EZN]:
Faktem jest, że zdjęcia czasem w niewiadomy sposób znikają, nie przechodząc przez kosz. Znam kilka takich przypadków, co najmniej jeden potwierdzony:
do TW40: Raczej nie - ich przyszycie do grubej folii wózka byłoby trudne, poza tym pamiętam że właśnie w tym okresie pojawił się rynek na takie naklejki, robili to rzemieślnicy sitodrukiem na folii z prywatnego importu. Naklejki nie miały wysztancowanej linii pozwalającej na oddzielenie jej z arkusza, trzeba było naklejkę wyciąć nożyczkami.
do Jarosław Dubowski: A ja pamiętam mocowanie tego typu ozdóbek poprzez zgrzanie na brzegu. To było jakieś ohydne PCW, jak okładki na zeszyty szkolne, i po czasie najpierw odrywał się brzeg, a w końcu nadrywała reszta, gdy tworzywo straciło elastyczność.