| zapomniałem hasło | nowe konto | dodaj zdjęcie
Mapa
Nieistniejące
Komentarze Kresy Kresy + Polska Panoramy Pomoc
Ranking zdjęć opublikowanych dzisiaj
Poz.UżytkownikIlość
1.da signa
74
2.Przemo375
45
3.morganghost
26
4.ZPKSoft
23
5.ireneusz1966
22
6.piotr brzezina
21
7.Jac64
19
8.Nemezis
19
9.4elza
18
10.Antoni Piotr Korzeniewski
17
Ranking zdjęć - aktualny miesiąc
Poz.UżytkownikIlość
1.da signa
1312
2.Nemezis
1169
3.Przemo375
1080
4.Antoni Piotr Korzeniewski
894
5.piotr brzezina
739
6.Mariusz Brzeziński
714
7.ZPKSoft
498
8.4elza
406
9.Michał. K
377
10.marek45
359

Za wpłaty ze zrzutka.pl oraz cegiełek kupione zostały:

  • Dyski twarde Seagate Exos X22 20TB x 2 = 2500 zł
  • Router TP Link Archer X55 AX3000 = 277 zł
  • Serwer plików NAS QNAP TS-673A-8G = 4677 zł

Przeznaczenie: kopie zapasowe strony (obecnie wykonywane są ręcznie na domowym komputerze)

zdjęcie 1 zdjęcie 2 zdjęcie 3

wczytywanie danych...

Polska

dolnośląskie
kujawsko-pomorskie
łódzkie
lubelskie
lubuskie
małopolskie
mazowieckie
opolskie
podkarpackie
podlaskie
pomorskie
śląskie
świętokrzyskie
warmińsko-mazurskie
wielkopolskie
zachodniopomorskie
Zdrowie
Religia
Zieleń
Sport
Kolej
Woda
Kultura
Krajobraz
Wojsko
Edukacja
Transport
Budowle
Przemysł
Inne
proszę czekać...
Architektura (15)
Osoby i źródła (0)
dom* turka* w serwisie Fotopolska.Eu
obiekt
Dom "Turka" Komenda Powiatowa Policji
Augustów, 6 zdjęć
podlaskie / augustowski / Augustów / ul. 3 Maja
obiekt
SAS rooms & restaurant Dom weselny
Turka, 1 zdjęcia
lubelskie / lubelski / Turka / ul. Jeżynowa
zdjęcie
"Niedaleko od figury [upamiętniającej zwycięstwo nad...
Sycyna Północna
... Turkami pod Chocimiem] rozlega się ośmio-morgowa przestrzeń zwana „Lamus”; ... roli a raczej w ogrodzie osady sąsiedniej, należącej do Walentego Sałbuta, jest dół utworzony przez zapadnięcie się jakichś zapomnianych piwnic. Poprzedni właściciel niedalekiego ztąd majątku, Wólki Szelężnej, Stanisław Wyczałkowski, badał nieco dokładniej to miejsce i przekonał się, że fundamenty budowli, która tu stała, były murowane w półkole, albo może nawet w koło. A więc nie stał tu dom lub budynek zwyczajny, tylko chyba jakaś kaplica. Pan Wyczałkowski domyślając się tego miał już na to miejsce zwróconą baczność, bo spodziewał się, że tu się może odgrzebać jakaś pamiątka. I naprawdę przed kilku laty dowiedział się, że włościanie wyorali przy owych fundamentach spory ułomek jakiegoś kamienia z napisami. Nabył od nich skwapliwie tę pamiątkę, a potem gdy wyprowadzał się do Zwolenia, złożył ją do czasu we dworze Sycyńskim. Aż dwaj uczeni ludzie – ksiądz Brykczyński i profesor Rymarkiewicz – zwiedzając Sycynę, odczytali napisy na tym kamieniu i spostrzegli, że są to zupełnie te same wyrazy, co na nagrobku rodziców Jana Kochanowskiego w Zwoleniu. Jakież powstało z tego powodu zdziwienie i jaka zagadka do rozwiązania! Pokazało się nagle, że były dwa nagrobki rodziców naszego pieśniarza – w Sycynie i w Zwoleniu, że oba z jednakowemi co do słowa napisami i na obu wyryto, że je „Jan Kochanowski rodzicom swojim położył”. Z tego niektórzy poczęli się domyślać, że nie w Zwoleniu, tylko w Sycynie byli pochowani rodzice, i że Jan naprawdę dwa nagrobki fundował. Ale cały ten domysł zagadki bynajmniej nie rozwiązuje. Toć w Sycynie nie Jan, tylko jeden z tych synów, co zostali jej dziedzicami, położyłby nagrobek, albo wreszcie wszyscy bracia uczyniliby to wspólnie. Takem się był zaciekawił wiadomością o tym kamieniu, żem głównie dla niego pojechał do Sycyny, aby go jeszcze dokładniej porównać z nagrobkiem zwoleńskim. Lecz jakże zrobiło mi się przykro, kiedym ujrzał ten kamień nie w jakiemś odpowiedniem dla takiej pamiątki schowaniu, lecz wprost na dziedzińcu dworskim pod domem i już świeżo na dwa kawały rozłamany! Takie to bywa u nas poszanowanie dla najdroższych nawet pamiątek po przodkach. Toć dzicy ludzie, co w pogaństwie i grubej ciemnocie po pustyniach żyją, nie postępują gorzej od nas! – Za upoważnieniem pana Stanisława Wyczałkowskiego zabrałem ten kamień do Zwolenia, a ztamtąd do Warszawy, aby zdjąć z niego dokładny obrazek i naradzić się z ludźmi uczonymi co do zachowania go w całości i poszanowaniu na wieczne czasy. Z dokładnego porównania obu nagrobków pokazało się najpierw, że każdy napis był inną ręką, a więc prawdopodobnie i w innym czasie wyryty. Przytem nagrobek sycyński jest daleko skromniejszy, prostszy, ze zwyczajnego piaskowca gdzieś w pobliskiej okolicy albo na miejscu wyrobiony; tymczasem wspaniały i starannej roboty marmur do kaplicy zwoleńskiej był sprowadzony z daleka, a wyciosali go bodaj majstrowie krakowscy. Dalej z dokumentu o fundacji kaplicy Kochanowskich w Zwoleniu, drukowanego przez księdza Gackiego, widać wyraźnie, że Adam Kochanowski wznosząc tę kaplicę, w tymże samym czasie także i w Sycynie kaplicę pobudował. Wprzódy jej tam nie było, a więc i rodzice Kochanowskiego nie mogli być pod nią pochowani i nie było w Sycynie miejsca odpowiedniego do położenia im nagrobka. Zestawiając wszystkie te okoliczności dochodzę do takiego oto rozwiązania zagadki. Rodzice Jana Kochanowskiego, jako dziedzice i mieszkańcy Sycyny, zostali pochowani w kościele swojej parafji, a więc w Zwoleniu. Synowie ich jednak albo ociągali się z położeniem ku ich pamięci nagrobka, albo go też i położyli, lecz został zniszczony w pożarze drewnianego jeszcze podówczas kościoła. Pożar naprawdę niedługo po śmierci ich matki się zdarzył. Dopiero kiedy nasz Jan został proboszczem i kolatorem kościoła zwoleńskiego, poczuwał się do obowiązku położenia nowego nagrobka." ... pamiątka. I naprawdę przed kilku laty dowiedział się, że włościanie wyorali przy owych fundamentach spory ułomek jakiegoś kamienia z napisami. Nabył od nich skwapliwie tę pamiątkę, a potem gdy wyprowadzał się do Zwolenia, złożył ją do czasu we dworze Sycyńskim. Aż dwaj uczeni ludzie – ksiądz Brykczyński i profesor Rymarkiewicz – zwiedzając Sycynę, odczytali napisy na tym kamieniu i spostrzegli, że są to zupełnie te same wyrazy, co na nagrobku rodziców Jana Kochanowskiego w Zwoleniu. Jakież powstało z tego powodu zdziwienie i jaka zagadka do rozwiązania! Pokazało się nagle, że były dwa nagrobki rodziców naszego pieśniarza – w Sycynie i w Zwoleniu, że oba z jednakowemi co do słowa napisami i na obu wyryto, że je „Jan Kochanowski rodzicom swojim położył”. Z tego niektórzy poczęli się domyślać, że nie w Zwoleniu, tylko w Sycynie byli pochowani rodzice, i że Jan naprawdę dwa nagrobki fundował. Ale cały ten domysł zagadki bynajmniej nie rozwiązuje. Toć w Sycynie nie Jan, tylko jeden z tych synów, co zostali jej dziedzicami, położyłby nagrobek, albo wreszcie wszyscy bracia uczyniliby to wspólnie. Takem się był zaciekawił wiadomością o tym kamieniu, żem głównie dla niego pojechał do Sycyny, aby go jeszcze dokładniej porównać z nagrobkiem zwoleńskim. Lecz jakże zrobiło mi się przykro, kiedym ujrzał ten kamień nie w jakiemś odpowiedniem dla takiej pamiątki schowaniu, lecz wprost na dziedzińcu dworskim pod domem i już świeżo na dwa kawały rozłamany! Takie to bywa u nas poszanowanie dla najdroższych nawet pamiątek po przodkach. Toć dzicy ludzie, co w pogaństwie i grubej ciemnocie po pustyniach żyją, nie postępują gorzej od nas! – Za upoważnieniem pana Stanisława Wyczałkowskiego zabrałem ten kamień do Zwolenia, a ztamtąd do Warszawy, aby zdjąć z niego dokładny obrazek i naradzić się z ludźmi uczonymi co do zachowania go w całości i poszanowaniu na wieczne czasy. Z dokładnego porównania obu nagrobków pokazało się najpierw, że każdy napis był inną ręką, a więc prawdopodobnie i w innym czasie wyryty. Przytem nagrobek sycyński jest daleko skromniejszy, prostszy, ze zwyczajnego piaskowca gdzieś w pobliskiej okolicy albo na miejscu wyrobiony; tymczasem wspaniały i starannej roboty marmur do kaplicy zwoleńskiej był sprowadzony z daleka, a wyciosali go bodaj majstrowie krakowscy. Dalej z dokumentu o fundacji kaplicy Kochanowskich w Zwoleniu, drukowanego przez księdza Gackiego, widać wyraźnie, że Adam Kochanowski wznosząc tę kaplicę, w tymże samym czasie także i w Sycynie kaplicę pobudował. Wprzódy jej tam nie było, a więc i rodzice Kochanowskiego nie mogli być pod nią pochowani i nie było w Sycynie miejsca odpowiedniego do położenia im nagrobka. Zestawiając wszystkie te okoliczności dochodzę do takiego oto rozwiązania zagadki. Rodzice Jana Kochanowskiego, jako dziedzice i mieszkańcy Sycyny, zostali pochowani w kościele swojej parafji, a więc w Zwoleniu. Synowie ich jednak albo ociągali się z położeniem ku ich pamięci nagrobka, albo go też i położyli, lecz został zniszczony w pożarze drewnianego jeszcze podówczas kościoła. Pożar naprawdę niedługo po śmierci ich matki się zdarzył. Dopiero kiedy nasz Jan został proboszczem i kolatorem kościoła zwoleńskiego, poczuwał się do obowiązku położenia nowego nagrobka." Cyt. i fot. ... wyorali przy owych fundamentach spory ułomek jakiegoś kamienia z napisami. Nabył od nich skwapliwie tę pamiątkę, a potem gdy wyprowadzał się do Zwolenia, złożył ją do czasu we dworze Sycyńskim. Aż dwaj uczeni ludzie – ksiądz Brykczyński i profesor Rymarkiewicz – zwiedzając Sycynę, odczytali napisy na tym kamieniu i spostrzegli, że są to zupełnie te same wyrazy, co na nagrobku rodziców Jana Kochanowskiego w Zwoleniu. Jakież powstało z tego powodu zdziwienie i jaka zagadka do rozwiązania! Pokazało się nagle, że były dwa nagrobki rodziców naszego pieśniarza – w Sycynie i w Zwoleniu, że oba z jednakowemi co do słowa napisami i na obu wyryto, że je „Jan Kochanowski rodzicom swojim położył”. Z tego niektórzy poczęli się domyślać, że nie w Zwoleniu, tylko w Sycynie byli pochowani rodzice, i że Jan naprawdę dwa nagrobki fundował. Ale cały ten domysł zagadki bynajmniej nie rozwiązuje. Toć w Sycynie nie Jan, tylko jeden z tych synów, co zostali jej dziedzicami, położyłby nagrobek, albo wreszcie wszyscy bracia uczyniliby to wspólnie. Takem się był zaciekawił wiadomością o tym kamieniu, żem głównie dla niego pojechał do Sycyny, aby go jeszcze dokładniej porównać z nagrobkiem zwoleńskim. Lecz jakże zrobiło mi się przykro, kiedym ujrzał ten kamień nie w jakiemś odpowiedniem dla takiej pamiątki schowaniu, lecz wprost na dziedzińcu dworskim pod domem i już świeżo na dwa kawały rozłamany! Takie to bywa u nas poszanowanie dla najdroższych nawet pamiątek po przodkach. Toć dzicy ludzie, co w pogaństwie i grubej ciemnocie po pustyniach żyją, nie postępują gorzej od nas! – Za upoważnieniem pana Stanisława Wyczałkowskiego zabrałem ten kamień do Zwolenia, a ztamtąd do Warszawy, aby zdjąć z niego dokładny obrazek i naradzić się z ludźmi uczonymi co do zachowania go w całości i poszanowaniu na wieczne czasy. Z dokładnego porównania obu nagrobków pokazało się najpierw, że każdy napis był inną ręką, a więc prawdopodobnie i w innym czasie wyryty. Przytem nagrobek sycyński jest daleko skromniejszy, prostszy, ze zwyczajnego piaskowca gdzieś w pobliskiej okolicy albo na miejscu wyrobiony; tymczasem wspaniały i starannej roboty marmur do kaplicy zwoleńskiej był sprowadzony z daleka, a wyciosali go bodaj majstrowie krakowscy. Dalej z dokumentu o fundacji kaplicy Kochanowskich w Zwoleniu, drukowanego przez księdza Gackiego, widać wyraźnie, że Adam Kochanowski wznosząc tę kaplicę, w tymże samym czasie także i w Sycynie kaplicę pobudował. Wprzódy jej tam nie było, a więc i rodzice Kochanowskiego nie mogli być pod nią pochowani i nie było w Sycynie miejsca odpowiedniego do położenia im nagrobka. Zestawiając wszystkie te okoliczności dochodzę do takiego oto rozwiązania zagadki. Rodzice Jana Kochanowskiego, jako dziedzice i mieszkańcy Sycyny, zostali pochowani w kościele swojej parafji, a więc w Zwoleniu. Synowie ich jednak albo ociągali się z położeniem ku ich pamięci nagrobka, albo go też i położyli, lecz został zniszczony w pożarze drewnianego jeszcze podówczas kościoła. Pożar naprawdę niedługo po śmierci ich matki się zdarzył. Dopiero kiedy nasz Jan został proboszczem i kolatorem kościoła zwoleńskiego, poczuwał się do obowiązku położenia nowego nagrobka." Cyt. i fo ... z tych synów, co zostali jej dziedzicami, położyłby nagrobek, albo wreszcie wszyscy bracia uczyniliby to wspólnie. Takem się był zaciekawił wiadomością o tym kamieniu, żem głównie dla niego pojechał do Sycyny, aby go jeszcze dokładniej porównać z nagrobkiem zwoleńskim. Lecz jakże zrobiło mi się przykro, kiedym ujrzał ten kamień nie w jakiemś odpowiedniem dla takiej pamiątki schowaniu, lecz wprost na dziedzińcu dworskim pod domem i już świeżo na dwa kawały rozłamany! Takie to bywa u nas poszanowanie dla najdroższych nawet pamiątek po przodkach. Toć dzicy ludzie, co w pogaństwie i grubej ciemnocie po pustyniach żyją, nie postępują gorzej od nas! – Za upoważnieniem pana Stanisława Wyczałkowskiego zabrałem ten kamień do Zwolenia, a ztamtąd do Warszawy, aby zdjąć z niego dokładny obrazek i naradzić się z ludźmi uczonymi co do zachowania go w całości i poszanowaniu na wieczne czasy. Z dokładnego porównania obu nagrobków pokazało się najpierw, że każdy napis był inną ręką, a więc prawdopodobnie i w innym czasie wyryty. Przytem nagrobek sycyński jest daleko skromniejszy, prostszy, ze zwyczajnego piaskowca gdzieś w pobliskiej okolicy albo na miejscu wyrobiony; tymczasem wspaniały i starannej roboty marmur do kaplicy zwoleńskiej był sprowadzony z daleka, a wyciosali go bodaj majstrowie krakowscy. Dalej z dokumentu o fundacji kaplicy Kochanowskich w Zwoleniu, drukowanego przez księdza Gackiego, widać wyraźnie, że Adam Kochanowski wznosząc tę kaplicę, w tymże samym czasie także i w Sycynie kaplicę pobudował. Wprzódy jej tam nie było, a więc i rodzice Kochanowskiego nie mogli być pod nią pochowani i nie było w Sycynie miejsca odpowiedniego do położenia im nagrobka. Zestawiając wszystkie te okoliczności dochodzę do takiego oto rozwiązania zagadki. Rodzice Jana Kochanowskiego, jako dziedzice i mieszkańcy Sycyny, zostali pochowani w kościele swojej parafji, a więc w Zwoleniu. Synowie ich jednak albo ociągali się z położeniem ku ich pamięci nagrobka, albo go też i położyli, lecz został zniszczony w pożarze drewnianego jeszcze podówczas kościoła. Pożar naprawdę niedługo po śmierci ich matki się zdarzył. Dopiero kiedy nasz Jan został proboszczem i kolatorem kościoła zwoleńskiego, poczuwał się do obowiązku położenia nowego nagrobk ... się był zaciekawił wiadomością o tym kamieniu, żem głównie dla niego pojechał do Sycyny, aby go jeszcze dokładniej porównać z nagrobkiem zwoleńskim. Lecz jakże zrobiło mi się przykro, kiedym ujrzał ten kamień nie w jakiemś odpowiedniem dla takiej pamiątki schowaniu, lecz wprost na dziedzińcu dworskim pod domem i już świeżo na dwa kawały rozłamany! Takie to bywa u nas poszanowanie dla najdroższych nawet pamiątek po przodkach. Toć dzicy ludzie, co w pogaństwie i grubej ciemnocie po pustyniach żyją, nie postępują gorzej od nas! – Za upoważnieniem pana Stanisława Wyczałkowskiego zabrałem ten kamień do Zwolenia, a ztamtąd do Warszawy, aby zdjąć z niego dokładny obrazek i naradzić się z ludźmi uczonymi co do zachowania go w całości i poszanowaniu na wieczne czasy. Z dokładnego porównania obu nagrobków pokazało się najpierw, że każdy napis był inną ręką, a więc prawdopodobnie i w innym czasie wyryty. Przytem nagrobek sycyński jest daleko skromniejszy, prostszy, ze zwyczajnego piaskowca gdzieś w pobliskiej okolicy albo na miejscu wyrobiony; tymczasem wspaniały i starannej roboty marmur do kaplicy zwoleńskiej był sprowadzony z daleka, a wyciosali go bodaj majstrowie krakowscy. Dalej z dokumentu o fundacji kaplicy Kochanowskich w Zwoleniu, drukowanego przez księdza Gackiego, widać wyraźnie, że Adam Kochanowski wznosząc tę kaplicę, w tymże samym czasie także i w Sycynie kaplicę pobudował. Wprzódy jej tam nie było, a więc i rodzice Kochanowskiego nie mogli być pod nią pochowani i nie było w Sycynie miejsca odpowiedniego do położenia im nagrobka. Zestawiając wszystkie te okoliczności dochodzę do takiego oto rozwiązania zagadki. Rodzice Jana Kochanowskiego, jako dziedzice i mieszkańcy Sycyny, zostali pochowani w kościele swojej parafji, a więc w Zwoleniu. Synowie ich jednak albo ociągali się z położeniem ku ich pamięci nagrobka, albo go też i położyli, lecz został zniszczony w pożarze drewnianego jeszcze podówczas kościoła. Pożar naprawdę niedługo po śmierci ich matki się zdarzył. Dopiero kiedy nasz Jan został proboszczem i kolatorem kościoła zwoleńskiego, poczuwał się do obowiązku położenia nowego nagrobka." ... jakiemś odpowiedniem dla takiej pamiątki schowaniu, lecz wprost na dziedzińcu dworskim pod domem i już świeżo na dwa kawały rozłamany! Takie to bywa u nas poszanowanie dla najdroższych nawet pamiątek po przodkach. Toć dzicy ludzie, co w pogaństwie i grubej ciemnocie po pustyniach żyją, nie postępują gorzej od nas! – Za upoważnieniem pana Stanisława Wyczałkowskiego zabrałem ten kamień do Zwolenia, a ztamtąd do Warszawy, aby zdjąć z niego dokładny obrazek i naradzić się z ludźmi uczonymi co do zachowania go w całości i poszanowaniu na wieczne czasy. Z dokładnego porównania obu nagrobków pokazało się najpierw, że każdy napis był inną ręką, a więc prawdopodobnie i w innym czasie wyryty. Przytem nagrobek sycyński jest daleko skromniejszy, prostszy, ze zwyczajnego piaskowca gdzieś w pobliskiej okolicy albo na miejscu wyrobiony; tymczasem wspaniały i starannej roboty marmur do kaplicy zwoleńskiej był sprowadzony z daleka, a wyciosali go bodaj majstrowie krakowscy. Dalej z dokumentu o fundacji kaplicy Kochanowskich w Zwoleniu, drukowanego przez księdza Gackiego, widać wyraźnie, że Adam Kochanowski wznosząc tę kaplicę, w tymże samym czasie także i w Sycynie kaplicę pobudował. Wprzódy jej tam nie było, a więc i rodzice Kochanowskiego nie mogli być pod nią pochowani i nie było w Sycynie miejsca odpowiedniego do położenia im nagrobka. Zestawiając wszystkie te okoliczności dochodzę do takiego oto rozwiązania zagadki. Rodzice Jana Kochanowskiego, jako dziedzice i mieszkańcy Sycyny, zostali pochowani w kościele swojej parafji, a więc w Zwoleniu. Synowie ich jednak albo ociągali się z położeniem ku ich pamięci nagrobka, albo go też i położyli, lecz został zniszczony w pożarze drewnianego jeszcze podówczas kościoła. Pożar naprawdę niedługo po śmierci ich matki się zdarzył. Dopiero kiedy nasz Jan został proboszczem i kolatorem kościoła zwoleńskiego, poczuwał się do obowiązku położenia nowego nagrobka ... nie postępują gorzej od nas! – Za upoważnieniem pana Stanisława Wyczałkowskiego zabrałem ten kamień do Zwolenia, a ztamtąd do Warszawy, aby zdjąć z niego dokładny obrazek i naradzić się z ludźmi uczonymi co do zachowania go w całości i poszanowaniu na wieczne czasy. Z dokładnego porównania obu nagrobków pokazało się najpierw, że każdy napis był inną ręką, a więc prawdopodobnie i w innym czasie wyryty. Przytem nagrobek sycyński jest daleko skromniejszy, prostszy, ze zwyczajnego piaskowca gdzieś w pobliskiej okolicy albo na miejscu wyrobiony; tymczasem wspaniały i starannej roboty marmur do kaplicy zwoleńskiej był sprowadzony z daleka, a wyciosali go bodaj majstrowie krakowscy. Dalej z dokumentu o fundacji kaplicy Kochanowskich w Zwoleniu, drukowanego przez księdza Gackiego, widać wyraźnie, że Adam Kochanowski wznosząc tę kaplicę, w tymże samym czasie także i w Sycynie kaplicę pobudował. Wprzódy jej tam nie było, a więc i rodzice Kochanowskiego nie mogli być pod nią pochowani i nie było w Sycynie miejsca odpowiedniego do położenia im nagrobka. Zestawiając wszystkie te okoliczności dochodzę do takiego oto rozwiązania zagadki. Rodzice Jana Kochanowskiego, jako dziedzice i mieszkańcy Sycyny, zostali pochowani w kościele swojej parafji, a więc w Zwoleniu. Synowie ich jednak albo ociągali się z położeniem ku ich pamięci nagrobka, albo go też i położyli, lecz został zniszczony w pożarze drewnianego jeszcze podówczas kościoła. Pożar naprawdę niedługo po śmierci ich matki się zdarzył. Dopiero kiedy nasz Jan został proboszczem i kolatorem kościoła zwoleńskiego, poczuwał się do obowiązku położenia nowego nagrobka." Cy ...
mazowieckie / zwoleński / Sycyna Północna
zdjęcie
Dom "Turka" źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:16,_3_Maja_Street_in_Augustow.jpg
Augustów
podlaskie / augustowski / Augustów / Dom "Turka"
zdjęcie
Barokowa kaplica powstała w latach 1711-1718, chociaż...
Wrocław
... podtrzymywaną przez rzeźbionego Turka. Po obu stronach tablicy figury - Indianina i Murzyna nawiązujące do misji dominikanów, z lewej figura św. Jacka Odrowąża, brata bł. Czesława i również dominikanina. Całoś
dolnośląskie / Wrocław / Kaplica bł. Czesława Odrowąża
zdjęcie
Poprzednia siedziba Komendy Powiatowej Policji w Augustowie....
Augustów
... Na budynku tablica z napisem: Pamięci Polaków katowanych i zamordowanych w tym gmachu przez oprawców stalinowskich NKWD i UB w latach 1939-41, 1941-56.
podlaskie / augustowski / Augustów / Dom "Turka"
zdjęcie
Od prawej - ul. 3 Maja 14 i 16.
Augustów
podlaskie / augustowski / Augustów / Dom "Turka", 3 Maja 14
zdjęcie
Od prawej - ul. 3 Maja 14 i 16.
Augustów
podlaskie / augustowski / Augustów / Dom "Turka", 3 Maja 14
zdjęcie
3 Maja 16
Augustów
podlaskie / augustowski / Augustów / Dom "Turka"
zdjęcie
3 Maja 16
Augustów
podlaskie / augustowski / Augustów / Dom "Turka"
zdjęcie
Żłobek Aniołek w Turce. https://zlobek.edu.pl/turka/malinowa-3 Za...
Turka
... budynkiem żłobka góruje Dom parafialny Parafii Rzymskokatolickiej Jezusa Miłosiernego w Tu
lubelskie / lubelski / Turka / Żłobek "Aniołek" w Turce
zdjęcie
W głębi dom na posesji Tutka 182.
Turka
lubelskie / lubelski / Turka / Turka 182
zdjęcie
Sokoliki Górskie - Dom Rubinstetnów i Tartak Nakładem...
Sokoliki Górskie (nie istnieje)
... M. Grossmana, Turka
podkarpackie / bieszczadzki / Sokoliki Górskie (nie istnieje)
zdjęcie
W głębi dom na posesji Turka 292a.
Turka
lubelskie / lubelski / Turka / Turka 292a
zdjęcie
W głębi SAS rooms & restaurant Dom weselny, Turka,...
Turka
... ul. Jeżynowa 1.
lubelskie / lubelski / Turka / SAS rooms & restaurant Dom weselny
dom* turka* w serwisie Fotopolska.Eu
dom* turka* w serwisie Fotopolska.Eu
dom* turka* w serwisie Fotopolska.Eu
Kontakt do administratorów strony Fotopolska.Eu: | Regulamin serwisu: https://fotopolska.eu/2,artykul.html
© Copyright 2012 Neo & Siloy
Kolokacja serwerów Amsnet
Ostatnio przeglądane: piastów 28 nowa ruda Gorzów Wielkopolski Friedeberger namysłów ursus ursus Ursus Ursus Ursus basen sokoliki Rothenburg Szprotawa rok 1064 Kazimierz Dolny chropaczów kościół chropaczów chropaczów Puławska Puławska poznań 28 czerwca katowice katowice wielkopolskie niezide wielkopolskie wielkopolskie wielkopolskie wielkopolskie wielkopolskie wielkopolskie łódzka linia przyłubie polska niezide polska niezide budowa prl tarnowskie góry tarnowskie góry