|
Anneob (2026-04-02 18:48:36)
Zdaje się Jelcz PR 110. Ale i tak, wszyscy nazywali je (powszechnie) Berlietami. Oczywiście nie w bazach ZKM-ów i ‘’fachowo’’. Jak pamiętam w bazach naprawczych to była ‘’zmora’’. Brak odpowiedniego przygotowania technologicznego i dróg. Za miękkie zawieszenie, zbyt ciasne zakręty itp. Jednak ‘’zwykły’’ człowiek cieszył się z ‘’powiewu nowego’’.
|
|
Anneob (2026-04-03 14:36:36)
W mniejszych miastach nie były aż tak ‘’obłożone’’. Fakt, autobusy francuskie pasowały w naszych warunkach tak, jak kabriolety na Syberii. Nie ten klimat, stan dróg, ogrzewanie, zawieszenie itp. itd. Największym problemem były jednak naprawy bieżące i konserwacja. Stan baz naprawczych, większe gabaryty pojazdu, nieprzystosowane kanały, brak właściwego oprzyrządowania warsztatów. Inna – nowa, technologia i brak uprzedniego przeszkolenia pracowników. ‘’Zwyczajni ludzie’’ cieszyli się jednak ogromnie, widząc te nowoczesne pojazdy na ulicach swoich miast. W sumie. Zakup licencji fiatowskich czy Berlieta wymusił niejako, zmianę punktu widzenia. Wymusił wprowadzenie nowych technologii w transporcie indywidualnym i zbiorowym. Chciałoby się, aby i obecnie myślano podobnie o rozwoju wielu dziedzin gospodarki.
|