Leszczyńskie wiatraki stanowiły przez kilka stuleci nieodłączny element krajobrazu. Z zespołu otaczającego miasto w roku 1795 w liczbie 84 pozostały już tylko dwa obiekty. Ocalałe wiatraki znajdują się w północnej części miasta przy ul. Strumykowej 3 i 1. Są własnością Antoniego Prałata, dziś 82-letniego młynarza oraz Czesława Owsianego, który nabył wiatrak od spadkobierców młynarza Kazimierza Kasprzyckiego. Pierwsze wzmianki o wiatrakach w Polsce pochodzą z 1271 roku i dotyczą wiatraka na Pomorzu. Bardziej powszechne informacje sięgają XIV wieku. Szczególnie dużo wiatraków pojawiło się w XVIII wieku, z uwagi na korzystną koniunkturę zbożową. Wtedy to w wielkopolskich miastach i miasteczkach zbudowano zespoły wiatraków liczące po kilkadziesiąt obiektów (Rawicz, Śmigiel, Leszno, Osieczna). Były to „koźlaki" wykonane z drewna dębowego i sosnowego z długimi, najczęściej czterema, śmigłami osadzonymi na poziomej belce, z której napęd przenoszony jest na kamienie młyńskie. Inny typ wiatraka dominował na ziemiach Polski północnej. Był nim drewniany, lub murowany „wieżowiec" - na Mazurach ośmioboczny, a na Pomorzu w kształcie ściętego stożka. W tym typie wiatraka obracana jest głowica ze skrzydłami i wałem napędowym. Trzecim klasycznym typem wiatraka był „paltrak", który jako najmłodszy historycznie (XIX wiek) doczekał się szczególnych udoskonaleń technicznych, gdyż cały korpus obracany jest na obręczy stalowej z pomocą rolek.
Wiatraki służyły ongiś nie tylko do przemiału zbóż, ale i do przepompowywania wody. Dziś znikają one coraz częściej z naszego krajobrazu, jedynie w województwie leszczyńskim, dzięki zabiegom konserwatora wojewódzkiego Wawrzyńca Koprzyńskiego i kilku społeczników (Szczepana Ławniczaka, Elżbiety Ratajczak i Zdzisława Smoluchowskiego z Leszna, którzy opiekują się trzema wiatrakami w okolicy Kaszczoru) możemy je jeszcze podziwiać. Poza Lesznem wiatraki możemy spotkać jeszcze w szeregu miejscowościach - między innymi w Osiecznej znajdują się trzy pochodzące z zespołu liczącego na początku XX wieku 8 egzemplarzy, a w Śmiglu dwa. Ponadto widzimy je w takich miejscowościach jak: Wijewo, Miejska Górka, Kobylin, Pawłowice, Izbice, Rydzyna, Kościan, Święciechowa, Świerczyna i inne. Prawie już nie stosuje się w nich przemiału zbóż, a niektóre z nich służą celom kulturalnym, jako pracownie plenerowe, galerie wystawowe a nawet kawiarnie. W wiatrakach na mąkę lub śrutę zbożową można w sprzyjających warunkach atmosferycznych przemielić od 1000 do. 1500 kg zboża. W "pobliskim Śmiglu, gdzie również istniało podobno kilkadziesiąt wiatraków, czynna była przez kilkadziesiąt lat wytwórnia kamieni młyńskich zwanych „francuzami", będąca własnością niejakiego Schneidera. Waga jednego kamienia młyńskiego w stanie nowym wynosiła około 1000 kg. Właściciel czynnego leszczyńskiego wiatraka - Antoni Prałat jest młynarzem w drugim pokoleniu, młynarzami są też jego brat i bratanek. Z uwagi na zabudowę miasta od roku 1957 wiatrak Antoniego Prałata oprócz napędu śmigłowego posiada zainstalowany silnik elektryczny o mocy 11 kv do napędu mechanizmu. Zboże mielone jest przez kamienie, które wykonane są z kwarcu, porfitu lub masy karborundowej. Kamień mlewczy („leżak") dolny jest w wiatrakach nieruchomy. Kamień mlewczy górny („biegun") umocowany jest na pionowym obracającym wale („wrzecionie") i posiada w środku otwór („oko"), przez które wsypuje się mlewo-ziarno, pomiędzy płaszczyzny trące. Na powierzchni kamienia mlewnego wykute są wgłębienia, zwane bruzdami lub bruzkami, których zarasy i głębokości zależą od rodzaju ziarna i otrzymywanej mąki. Wiatrak Antoniego Prałata liczy ponad dwieście lat, a na obecne miejsce został przeniesiony przed około stu laty z okolic Góry. Wiatrak Czesława Owsianego czynny był do roku 1986, tj. do śmierci młynarza Kazimierza Kasprzyckiego, który objął go po Stanisławie Pajzercie w 1961 roku. Stanisław Pajzert władał swym wiatrakiem od 1921 roku przez lat czterdzieści, a ojciec jego również był młynarzem. Wiatrak Czesława Owsianego jest nieco starszy od wiatraka Antoniego Prałata. Poprzednim miejscem jego postoju było wzniesienie za rzeźnią, skąd został przeniesiony na obecne miejsce przed około stu laty. Antoni Prałat liczy obecnie 82 lata, ale mimo tego nadal wiatrak i wszystko co z nim związane leży w sferze jego zainteresowań. Jest on żywą historią swego rzemieślniczego zawodu. Zainteresowanie swoje dokumentuje albumem zdjęć obrazujących remonty i przemiany na swoim „koźlaku", chętnie też dzieli się swoją wiedzą z ludźmi żądnymi wiedzy o tym ginącym zawodzie. A ma o Czym mówić, bo oprócz wieloletniej pracy na wiatrakach w Osiecznej i Lesznie w latach okupacji pracował na młynie wodnym w okolicach Szczecinka na Pomorzu Zachodnim.
Autor: ZBIGNIEW GRYCZKA „Przyjaciel Ludu” nr 6 1988 rok