27.04.2026 - zamówione 2 dyski SSD GOODRAM CX 400 2TB za 1698 zł - kończy nam się miejsce na dyskach SSD 460 GB (zostało 15 GB wolnego miejsca). Na tych dyskach są m.in. system operacyjny, kafelki mapy i miniatury zdjęć. Dyski będą w czwartek, w majowy weekend przeniosę na nie wszystkie dane. W maju lub w czerwcu kupię dyski HDD ~ 20 TB i przeniesiemy tam dane z dysków 3 TB (oprócz tego mamy 2 x 12 TB w RAID 1 od Esskiego).
Pasażerski pojazd drogowy o miejscach siedzących dla więcej niż dziewięciu osób, podłączony do przewodów elektrycznych lub napędzany silnikiem spalinowym oraz poruszający się po szynach - tak brzmi definicja... tramwaju, którą możemy znaleźć w najpopularniejszej internetowej encyklopedii. Historia tych maszyn rozpoczyna się na początku XIX wieku w Wielkiej Brytanii. Pomysł budowy miejskiej linii tramwajowej dociera także do Opola. Jednak ponad sto lat później, pozostaje on nadal tylko w sferze odległych planów i marzeń niektórych polityków.
Historia "opolskich tramwajów" zaczyna się wraz z nadejściem wieku XX. Motorem napędowym do snucia śmiałych wizji było powstanie pierwszej miejskiej elektrowni. Kiedy w grodzie nad Odrą zaświeciły żarówki, pojawiła się także możliwość zasilenia sieci trakcyjnej. Droga do uruchomienia tramwajów, których popularność w Europie rosła z roku na rok, wydawała się prosta i bezproblemowa. Już wtedy zauważono, że ścisła zabudowa miasta może być w przyszłości problemem i przysporzyć wielu kłopotów w sprawnej komunikacji. W 1911 pojawiła się oficjalna propozycja pierwszej linii tramwajowej. W niespełna 30 tysięcznym mieście był to pomysł odważny, ale nie zaskakujący. Na podobny krok w ówczesnych Niemczech decydowało się wiele miast.
Według znanych nam dzisiaj planów pętla miała się znajdować przed budynkiem Dworca Głównego. Stamtąd torowisko miało prowadzić aż do Prószkowa. To naprawdę długa trasa. Zaskoczenie może budzić fakt chęci połączenia centrum miasta z tak odległą miejscowością. W owym czasie Prószków był wyjątkowym miejscem na opolskiej mapie. To właśnie tam funkcjonowała jedna z najważniejszych i strategicznych uczelni - Królewski Instytut Pomologiczny. Na uczelnię ściągały rzesze uczniów i naukowców z całej Europy. To właśnie oni przyjeżdżali do Opola koleją, a w dalszą podróż mogliby się wybrać nowoczesnym tramwajem. Nie bez znaczenia pozostał też fakt, że nowopowstała linia świetnie skomunikowałaby dwa brzegi Odry. Także dziś wiemy, jak problematyczny może być przejazd z lewego na prawy brzeg w godzinach szczytu. Co więcej, ówczesny architekt miejski wyznaczył jako cel rozwoju Opola właśnie tereny położone na południe od miasta, w stronę Prószkowa. To tam miały powstawać duże osiedla i zakłady.
Pierwsza opolska linia tramwajowa, która wyruszała spod Dworca Głównego, dalej miała przebiegać ulicą Krakowską, kolejno przez Plac Wolności i Rynek aż na Most Katedralny. Na drugą stronę Odry miała przechodzić wydzielonym torowiskiem przez Most Piastowski i dalej ulicą Spychalskiego. Wówczas to właśnie za dzisiejszym Kanałem Ulgi kończyło się Oppeln (sam kanał zaczął powstawać dopiero w latach 30. XX wieku). Następnie linia miała skręcać w stronę Szczepanowic i Wójtowej Wsi, by przez Górki, Chrząszczyce i Złotniki dotrzeć do Prószkowa, gdzie na Rynku miała być końcowa pętla.
Dlaczego nigdy nie zrealizowano tego śmiałego planu, choć prace nad nim były już mocno zaawansowane? Przede wszystkim okazało się, że centrum Opola jest zbyt ciasne na zbudowanie torowisk. Realizacja linii wiązałaby się więc z wyburzeniami w zabytkowym centrum, co nie tylko budziło niepokój wśród mieszkańców, ale przede wszystkim było bardzo kosztowne. Już sama budowa torowisk była sporym obciążeniem dla miasta, dodatkowo prognozy nie dawały szans na zwrot inwestycji. Choć tramwaje funkcjonowały w miastach podobnej wielkości, to opolska trasa miała biec przez słabo zabudowane tereny miejskie i wiejskie. Istniało więc poważne ryzyko, że koszty utrzymania linii byłyby zbyt duże wobec korzyści płynących z nowego środka transportu. Ostatnim, ale za to decydującym powodem zaniechania budowy pierwszej linii tramwajowej w Opolu, był wybuch I wojny światowej. Wydarzenie to skutecznie przerwało wszelkie plany inwestycyjne w Oppeln.
Po zakończeniu wojny próbowano powrócić do tematu organizacji linii tramwajowej, jednak bezskutecznie. Nadszarpnięta wojną gospodarka nie była w stanie sfinansować tak potężnej inwestycji w prowincjonalnym mieście. Co ciekawe, temat ten regularnie powraca. Ostatni raz, kilka lat temu, autorzy programu Rozwoju Systemu Komunikacji proponowali utworzenie nie jednej ale aż czterech linii tramwajowych. Pomysł ten szybko został odłożony na półkę, a kandydat na prezydenta miasta forsujący wizję tramwajów nie zdołał osiągnąć satysfakcjonującego wyniku, stając się obiektem żartów i kpin.
We współczesnym świecie budowa nowej sieci tramwajowej to olbrzymie koszty. Mimo to, w ostatnich latach, wiele jest przykładów miast europejskich które tworzą takie systemy. Nawet w Polsce, czego dobrym przykładem jest Olsztyn. Być może, za kilka lat i w Opolu rozpocznie się budowa linii tramwajowej. I to z całkiem długą historią, która już na początku budowy miałaby ponad sto lat.