starsze
nowsze
1
1+
2-
2
2+
3-
3
3+
4-
4
4+
5-
5
5+
6-
6
oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 10 głosów | średnia głosów: 6
Skomentuj zdjęcie
Neo, ty na mieście bez NIkona, na łaskę komórki tylko zdany?
2019-12-21 12:13:56 (6 lat temu)
do Licho: Do pracy bardzo rzadko biorę Nikona - zwłaszcza jesienią / zimą kiedy po godzinie 17 już nie porobię zdjęć dziennych a w drodze do pracy nie ma niczego ciekawego do sfotografowania :( Czasem żałuję kiedy trafi się coś ciekawego jak np. te testy lub przed nosem śmignie mi ciekawy tramwaj.
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: Dodatek
2019-12-21 12:17:14 (6 lat temu)
do Neo[EZN]: Jeszcze trochę a duża część współczesnych zdjęć zamieszczanych na FP będzie wykonanych smartfonem.
2019-12-21 12:41:16 (6 lat temu)
do cracusiac: Pewnie tak będzie bo niestety w pojedynku wygoda - jakość zauważyłem że często wygrywa to pierwsze. Doskonałym na to przykładem jest chociażby amatorskie filmowanie - dawniej ludzie kupowali kamery którymi wygodnie się filmowało (ustawianie ostrości, zoom, stabilizacja obrazu) - teraz zamiast kamer filmują telefonami komórkowymi i kiedy porównamy film z przeciętnego telefonu komórkowego z amatorską kamerą to różnica jest jednak wyraźna na niekorzyść telefonu no ale to znak, że amatorom nie zależy na jakości tylko na wygodzie.
2019-12-21 13:00:36 (6 lat temu)
2019-12-21 13:05:13 (6 lat temu)
do Neo[EZN]: Ludzie różnie definiują wygodę. Jak dla mnie telefon jako aparat jest *strasznie* niewygodny.
2019-12-21 13:13:25 (6 lat temu)
do Neo[EZN]: Komentarz został usunięty przez użytkownika
2019-12-21 13:20:33 (6 lat temu)
do cracusiac: Ciekawy artykuł ale nie ma w nim mowy o największej zalecie lustrzanki cyfrowej nad telefonem komórkowym a nim jest wielkość matrycy co przekłada się na mniejsze szumy i tego nie przeskoczą.
2019-12-21 16:56:33 (6 lat temu)
do Licho: No tak choć pisałem o wygodzie "przeciętnego Kowalskiego" który woli mieć jednak niewygodną obsługę telefonu robiącego zdjęcia niż wygodny w obsłudze aparat fotograficzny do którego trzeba przygotować kartę pamięci, akumulator i jeszcze go zabrać ze sobą. Ludzie są leniwi.
2019-12-21 16:59:24 (6 lat temu)
do Kajordzak: Tak choć widać że wśród turystów fotografujących zwiedzane miasto przeważają telefony komórkowe a tutaj o spontaniczności już nie ma mowy no ale ja to rozumiem bo jakość zdjęcia z telefonu w zupełności im wystarcza a taka lustrzanka cyfrowa potrafi trochę ważyć i zająć cenne miejsce w plecaku.
2019-12-21 17:01:19 (6 lat temu)
do Neo[EZN]: Komentarz został usunięty przez użytkownika
2019-12-22 00:20:57 (6 lat temu)
piotram
+1 głosów:1
do Kajordzak: Fotograf (tzn. niekoniecznie zawodowy) który jedzie na wycieczkę i tak aparat zabierze, natomiast "zwykły Kowalski" już niekoniecznie - wszystko zależy od tego, kto czego oczekuje. Dla większości "Kowalskich" zdjęcia są tylko dodatkiem i nic dziwnego że fotografuje telefonem, bo jakość mu w zupełności wystarcza. Gdyby miał kupić profesjonalny aparat za kilka tysięcy to by go pewnie nie kupił, bo mu aż tak na tym nie zależy. Osoba, której nieco bardziej zależy na zdjęciach, woli mieć aparat, bo jednak komórka nie oferuje wszystkiego co nawet średnio profesjonalny aparat.
2019-12-30 16:37:40 (6 lat temu)
do piotram: Komentarz został usunięty przez użytkownika
2020-01-06 23:50:12 (6 lat temu)
Andrzej G
+3 głosów:3
do Kajordzak: Wiecie, ja w tej dyskusji o wyższyści smartfona nad lustrzanką, i z vice versa, przypominam sobie zawsze starą prawdę objawioną. Jaki jest najlepszy aparat? Ano taki jaki ma się akurat w ręce. Jeszcze czas jakiś temu nie do pomyślenia było, by zdjęcia robić czymś innym niż aparat fotograficzny. Dziś już tak nie myślę. Dziś już też smartfon mi przyjacielem. Staram się jedynie tak dobierać kolejne smartfony, by miały co najmniej dobrą optykę (jak na smartfon). Bardzo często mam odobnie jak Piotr. W swojej pracy zawodowowej dość dużo poruszam się po mieście, i raczej nie do pomyślenia jest bym chodził w pracy z lustrzanką. A z smartfonem poruszam się stale, i nawet w miejscach, gdzie podniesienie do zdjęcia lustrzanki byłoby równoznaczne z awanturą, zrobienie "zdjęcia z biodra" smartfonem bardzo często uchodzi uwadze, tych co mogliby mieć o fotografię pretensje.
2020-01-07 18:51:46 (6 lat temu)
do Andrzej G: Komentarz został usunięty przez użytkownika
2020-01-07 21:13:48 (6 lat temu)
do Kajordzak: Na tej samej zasadzie, kiedyś biedny miał konia a bogaty samochód. Dziś ? nawet biedny ma auto, a na konie stać bogatych
2020-01-07 21:19:34 (6 lat temu)
cracusiac
+1 głosów:1
W zasadzie bez znaczenia czym się fotografuje. To fotograf jest autorem zdjęcia a nie aparat. Ważne aby zdjęcie było w miarę poprawne.
2020-01-07 21:52:41 (6 lat temu)
do ylooC: Komentarz został usunięty przez użytkownika
2020-01-07 22:50:31 (6 lat temu)
do Kajordzak: Ale ja wcale nie miałem zamiaru zaprzeczać ;) Chociaż to, że "bez rewolucji cyfrowej przeciętny Kowalski wcale nie miałby aparatu" to już trochę nagięcie, bo w czasach analogu jednak w prawie każdym gospodarstwie jakaś prosta "idiotenkamera" była. Fakt, że takiego aparatu raczej nie nosiło się na co dzień przy sobie, ale na wycieczki się zabierało.
2020-01-13 11:51:05 (6 lat temu)
do piotram: Komentarz został usunięty przez użytkownika
2020-01-13 21:38:07 (6 lat temu)
do Kajordzak: W 70 i 80 to może tak, ale porównywanie z dawnym czasami nie ma tu większego sensu - mowa bardziej o ostatnich latach "tuż przed" cyfrową rewolucją, kiedy dostępność tradycyjnych aparatów i usług foto dla każdego nie była już problemem. Natomiast z tym że "rewolucja" dostępność jeszcze zwiększyła to wiadomo nie ma sensu się spierać.
2020-01-14 10:33:20 (6 lat temu)
cracusiac
+2 głosów:2
W latach 60tych w mojej klasie licealnej na 28 uczniów aparaty miało 5. Z tego czasu zachowało się nieco zdjęć, ale głównie kolegów zrobionych podczas wycieczek.
W 70 latach pojechałem do Budapesztu. W ciągu tygodnia zrobiłem 10 filmów małoobrazkowych, czyli 360 zdjęć. Przed paru laty byłem ponownie w Budapeszcie również ok 7 dni, zrobiłem ponad 2500 zdjęć.
2020-01-14 10:50:19 (6 lat temu)
do piotram: Komentarz został usunięty przez użytkownika
2020-01-14 16:04:01 (6 lat temu)
do Kajordzak: Komentarz został usunięty przez użytkownika
2020-01-14 16:06:24 (6 lat temu)
piotram
+1 głosów:1
do Kajordzak: Odpowiadając - także nie przekonasz mnie, że po tzw. transformacji dostęp do fotografii znacznie się nie poprawił, jeśli nie przedstawisz wiarygodnych badań ;) Nie wiem ile masz lat, ja jestem rocznik 80 i doskonale pamiętam, jak sytuacja wyglądała pod koniec lat 90. Za PRL-u dostęp do fotografii to w zasadzie były tylko aparaty typu Zenit czy Smiena i filmy ORWO, chyba że ktoś miał rodzinę i coś tam sobie przywiózł z zagranicy. Dostęp do zachodu spowodował masowe pojawienie się tanich "głupawek" za 100 zł (sam na początku takich używałem) do używania których nie były potrzebne w zasadzie żadne umiejętności a zdjęcia można było wywołać w każdym kiosku po 30 gr za sztukę. Ja stałem często w długiej kolejce w Fotojokerze aby odebrać odbitki, "przemiał" w zakładach był ogromny. Czy to nie była rewolucja?
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: błąd
2020-01-15 11:07:12 (6 lat temu)
do piotram: Były Zorki, Fedy,Kijew, Praktiki, Smeny, Flexarety, Starty, Druchy, Fenixy i inne mniej znane. Z filmów ORWO, Fotopan, Cmeta, Fomapan, węgierskie których nazwy nie pamiętam. Było nieco sprzętu foto jeszcze przedwojennego. Sam używałem jakiś czas przedwojennego Voigtländera /6x9/..
2020-01-15 11:21:11 (6 lat temu)
do piotram: Komentarz został usunięty przez użytkownika
2020-01-15 18:24:09 (6 lat temu)
do Kajordzak: No nie będziemy się licytować, czy się poprawiło o 27, 48, czy 97 procent, bo to nie ma sensu. Pewne jest że były 2, a w zasadzie 3 "etapy" upowszechnienia fotografii dla Kowalskiego, jedno po pojawieniu się "głupawek" i fotolabów w latach 90, drugie po pojawieniu się "cyfrówek" w ogóle, a trzecie oczywiście wraz ze smartfonami. Każde miało jakieś tam swoje znaczenie w historii.
2020-01-29 13:56:05 (6 lat temu)
do piotram: Komentarz został usunięty przez użytkownika
2020-01-29 15:06:05 (6 lat temu)
Neo[EZN]
Na stronie od 2001 wrzesień
24 lat 9 miesięcy 5 dni
Dodane: 21 grudnia 2019, godz. 12:08:41
Autor zdjęcia: Neo[EZN]
Rozmiar: 2500px x 1680px
Licencja: CC BY-SA 4.0
Aparat: POT-LX1
1 / 418sƒ / 1.8ISO 504mm
1 pobranie
1069 odsłon
6 średnia ocen
Poprzednie i następne zdjęcia Neo[EZN]
Obiekty widoczne na zdjęciu
Tramwaje serwisowe N/4N
więcej zdjęć (90)
Tramwaje we Wrocławiu
więcej zdjęć (86)
Zbudowano: 1877/1893
Dawniej: Straßenbahn in Breslau
Pierwszy tramwaj konny we Wrocławiu wyjechał na trasę w lipcu 1877 r., natomiast pierwszą linię elektryczną uruchomiono w czerwcu lub lipcu 1893 r.
Zbudowano: 2019
ul. Podwale
więcej zdjęć (2546)
Dawniej: Nikolai -, Schweidnitzer -, Ohlauer - Stadtgraben
Bieg obecnej ul. Podwale wyznaczył przebieg murów miejskich i znajdującej się przy nich zewnetrznej fosy miejskiej. Niezabudowana droga nabrała miejskiego charakteru dopiero po wyburzeniu fortyfikacji w 1807 r. Po rozparcelowaniu w 1813 r. na 26 działek nowa ulica otrzymała nazwę Am Stadtgraben (Przy Fosie Miejskiej). Istnienie dużych parcel, które w następnych latach dzielono na mniejsze, pociągało za sobą ciągłe zmiany numeracji. Aby usprawnić te działania w 1847 r. zdecydowano się na podzielenie ulicy na trzy odcinki i nadanie im osobnych nazw (wywodzących się od przedmieść, przez które przechodziły):

- odcinek od ul. Sikorskiego do pl. Orląt Lwowskich nazwano Nikolai Stadtgraben (Podwale Mikołajskie);
- od pl. Orląt Lwowskich do ul. Dworcowej - Schweidnitzer Stadtgraben (Podwale Świdnickie);
- od ul. Dworcowej do al. Słowackiego - Ohlauer Stadtgraben (Podwale Oławskie);

W dwa lata po podziale ulicy zamontowano na niej oświetlenie gazowe. Do połowy lat 40. XIX w. wzdłuź ulicy ciągnęły się głównie ogrody, które z czasem zaczęły zastępować okazałe gmachy użyteczności publicznej i budynki mieszkalne. W latach 1828-1834 między ul. Sądową i pl. Orląt Lwowskich wznisiono Koszary Kirasjerów (później Grenadierów), a w latach 1845-1852 na sąsiedniej działce powstał okazały gmach sądu. W następnych latach powstały: Synagona Na Wygonie (1866-70), dom handlowy Martina Schneidera (ob. Podwale), gmach Prezydium Policji (1925-27), monumentalny dom towarowy Wertheim (AWAG, po wojnie PDT) czy willa rodziny Haase pod nr 76 (później siedziba śląskiego oddziału HJ).

W czasie wojny najbardziej ucierpiał południowy odcinej ulicy między ul Czystą i ul. Kołłątaja, a także rejon ul. Traugutta i pl. 1-go Maja. Po wojnie ulica także była podzielona na trzy odcinki, lecz 11 grudnia 1951 r. zdecydowano się na ich połączenie pod jedną nazwą - ul. Podwale.