Bez wątpienia letnia powódź w 1997r. była największym w XX wieku wezbraniem Odry. Bezpośrednią jej przyczyną były duże opady deszczu w dniach od 5 do 9 lipca.
Wystarczyły tak naprawde dwa deszczowe dni, gdy z nieba bez przerwy lały się potoki wody, by nawet niewielkie i spokojne zazwyczaj potoki I rzeczki zamieniły się w szalejący żywioł.
W rejonach górskich Śląska Cieszyńskiego bardzo niebezpecznie było w Istebnej, Woda zabrala tam pięć mostów. Zalane zostalo osiedle Glinianka oraz niecki Olzy i Czadeczki. Nieprzejezdna byla szosa u Istebnej do Koniakowa. Wody splywające z Ochodzitej utworzyly na tej drodze rwący poto. W Koniakowie powódź pochlonela dwa mosty. Udalo się, po wielogodzinnej walce uratować most w Istebnej Zaolziu.
W Brennej woda załała kościół ewangelicky i łeźący obok cmentarz. Wdarła się takźe do piwnic ośrodka zdrowia oraz sanatorium w Buczu.
W Wiśle sytuacja najpowaźniej wyglądala w okolicy komisariatu policji i domu wczasowego "Raciborzanka". Wisla zaczęła tam rozmywać wał przeciwpowodziowy. Zalanych zostalo wiele domów, na niektóre posesje osunęła się ziemia.
W Ustroniu najwięcej problemów stwarzały miejskie potoky Bładniczka i Młynówka. Szczególnie na ul. Gałczyńskiego i Spacerowej. Wylał takźe potok w Lipowcu. Oprócz prywatnych posesji zalane zostay piwnice Urzędu Miejskiego. Mieszkańcy z niepokojem oczekiwali wieści z zapory w Czarnem. Najgroźniejsza sytuacja była tam w nocy z 9 na 10 lipca 1997r. O godzinie pierwszej nad ranem brakowalo tylko 110cm do przelewu awaryjnego, a wody przybywalo z szybkością 50cm na godzine. Z tego powodu niepowstrzymywano spływu do rzeky Wisły, a mimo to situacja była na tyle powaźna, źe władze Ustronia i Wisły podjęly przygotowania do ewakuacji ludności.
W Cieszynie Olza sięgnela 4 metrów, nie wyrządzila jednak duźych szkód. Rzeka wylała w Podgwizdowie. W rejonie ul. Brodzińskiego i w okolicach mostu nad ul. Bielską wystąpila z brzegów Bobrówka.
W Skoczowie na wysokości Kuźni woda zerwala betonowy próg na Wiśle oraz zabezpieczenia prawego brzegu. Zagroźone były lawy w Ochabach i przy skoczowskim DPS. We wtorek (8lipca 1997r.) zamknięto je dla pieszych. na mostach zatrzymywały się fragmenty zerwanych wcześniej drewnanych kladek.
W Międzyświeciu wylała Bładnica. W drogomyślu ewakuowano harcerzy nwypoczywających na letnim obozie. Woda zatopila tam przysiólky Górka i Baranowice.
W Bąkowie pod wodą znalazły się ulice Legowa i Sadowa. W goleszowie zalało ul. Wolności, natomiast w Dzięgilowie i Puńcowie domy wzdłuź Puńcówky.
Dramatycznie było w Strumieniu. We wtorek (8 lipca. 1997r.) przestały pracowacz przepompownie. Woda pojawila się na ulicach: Podwale, Powstańców Śl. Pawlowickiej, Zamkowej i w miejskim parku. Zatopienie grozilo oczyszczalni ścieków.
W Marklowicach pod wodą znalały się okolice mostu na ulicy Słowackiego, ulice Szkolna i P|olna. Wodne rozlewiska utworzyły się takźe w rejonie Nowego Dworu. W Kończycach nieprzejazdna byla ul. Hallera, zalało ul. Korczaka w kierunku Pruchnej oraz ul. Staromiejską wzdłuź Piotrówki. Woda pojawiła się na dziedzińcu zamku. Czasowo nieprzejazdne były drogy : Puńców-Cieszyn, Goleszów- Międzyświeć, Pruchna-Zebrzydowice, Pruchna-Drogomyśl, Dębowiec-Ochaby. Na dwie godziny zamknięto obwodnice Skoczowa w okolicach bocianiego gniazda.Nieczynne było takźe kolejowe przejście graniczne w Zebrzydowicach.
Na Zaolziu co prawda woda niewyrządziła aż takich szkód jak w innych regionach północnych Moraw i Śląska, i tu jednak sztaby przeciwpowodziowe w poszczególnych miejscowościach pracowały od niedzielnego popołudnia do poniedziałku praktycznie bez przerwy. W zaolziańskiej części Śląska Ciezsyńskiego największych szkód nie wyrządzila Olza, lecz beskidzkie potoki i rzeka Odra
W stolicy Podbeskidzia, w Jabłonkowie, ogłoszono 2. stopień zagrożenia powodziowego. Olza,pomimo że poziom jej wodyznacznie się podniósł,nie opuściła swojego koryta. Trzeba było wszakże pompować wodę z kilku piwnic. Ponieważ jednak deszcz nie ustawał,sztab kryzysowy działał w dalszym ciągu. Gorzej było w dolinie rzeki Łomnej,która podniosła swój poziom o blisko1,40 metra - w Łomnej Dolnej woda zniszczyła kilka odnowionych dróg gminnych, w Łomnej Górnej natomiast oprócz dróg, naprawionych po ubiegłorocznej powodzi, rzeka zniszczyła również nowy most koło ośrodka wypoczynkowego KWK "Dąbrowa".
Również pod Czantorią (w Nydku) żywioł niszczył głównie gminne szosy, pola i ogrody, a wezbrana Głuchowa zerwała również jeden most. W Trzyńcu było raczej spokojnie ,nawet podjazd pod torami kolejowymi, tzw. Mysia Dziura,był w pełni przejezdny, przez cały czas jednak w jego pobliżu stał samochód-pompa, by w razie potrzeby można było od razu odczerpać wodę. Zerwany został natomiast jeden z mostów w Tyrze, a jego naprawa pochłonie podobno ponad milion koron.
Jest takźe pierwsza ofiara powodzi. w niedzieli 6. lipca 1997 w Ligotce Kameralnej utunąl E.B. (rocznik 1979). Męźczyzna wraz z swoją siostrą śedl wzdłóź wezbranej Stonawki. Na brzegu poślizgnął się i wpadł do rzeki. Poszukiwania jego ciała nie przyniosły rezultatu. W Czeskim Cieszynie, poziom wody w Olzie podniósł się o 3,70metra, rzeka jednak nie opuściła swego koryta. Pomimo to jednak ogłoszono 3. stopień zagrożenia powodziowego. Woda zalała natomiast kilka piwnic, no i jak zawsze , oba przejścia podziemne pod torami. Trzeci stopień ogłoszono również w Smiłowicach ,woda podmyła tu oba wybudowane niedawno zbiorniki wodne, i przez cały czas trzeba było pompować wodę z piwnic w budynku szkoły i przedszkola. W Nydku-Kobyliskach doszło do ewakuacji 90 uczestników obozu harcerskiego organizowanego przez Harcerstwo Polskie w Czechach. (Harcerze i zuchy z drużyn rejonu błędowicko-cierlickiego oraz drużyny przy I PSP w Trzyńcu).Rozwodniona po trwających przez dwa dni deszczach Głuchówka zalała całe obozowisko, a zerwała również zbudowany przez obozowiczów mostek. Dzieci przewieziono autobusem nydeckich strażaków do miejscowej szkoły. 7lipca 1993r. poziom Olzy stabilizował się. Pod wodą znalazła się droga łącząca Karwinę z Czeskim Cieszynem. Najgorzej sytuacja przedstawiała się w Wierzniowicach, gdzie wody Olzy dodatkowo "zasilała" cofająca się woda zOdry. Lustro wody osiągnęło wysokość 558 cm, a przelewało się w niej 569 m sześci. na sek. (normalny stanwynosi 10 metrów sześci. na sek.) W godzinach południowych oczekiwano jeszcze na kulminację wód w Odrze, choć i tak płynęło w niej 1150m sześci. wody na sek. Podczas powodzi naruszone zostały - mimo wzmocnienia workami z piaskiem - wały przeciwpowodziowe w rejonie Bogumina. "Doszło do zalania Szonychla, Pudłowa i częściowo Wierzbicy. Odcięty jest Kopytów. Na moście granicznym Bogumin-Chałupki pojawiły się pęknięcia. Wzburzone wody rzeki uszkodziły most w dwóch miejscach. Wstrzymano ruch tak pieszy, jak i kołowy.
Noc z wtorku (8-9 lipca 1997r.)na środę należała do tych, o których nie będzie się z przyjemnością wspominać. W Karwinie-Kopalniach i na Sowińcu ewakuowano 30 osób, w tym 8 dzieci, w zależności od potrzeby ewakuowano ludność Darkowa, zwłaszcza z lewego brzegu Olzy, na który rzeka się rozlała. Do wylania Olzy z prawej strony wałów ochronnych brakowało 206 cm.
Największe straty zanotowalo kolejnictwo. Podmyte tory na zaolziańskim odcinku Kolei Koszycko-Bogumińskiej wymusiły zawieszenie ruchu pociągów pospieśnych i ograniczenie ruchu osobowych.
Źróldlo Śląska Biblioteka Cifrowa zkrót i wybór z prasy
do vetinari: Solidna robota. Mimo że artykuł składa się z suchych informacji bez komentarza (suchych, ale pełno w nich wody), to doskonale pokazuje cały dramatyzm tamtych wydarzeń.
do blaggio.: Dziękuję. Chcialem tylko fakta, tak jak nam je podawano wtedy. Byl to wybór z 3 dzieników. Brakowalo mi jakieś przypomnienie tej tragedii. Jedynne co narazie mamy w zbiorach są 2 zdjięcia i ten artikul Tz. z Cieszyna. Moźe mi się uda coś jeście znaleścz w szufladach u znajomych. Pamiętam tą powódź bardzo dobrze. Pamiętam jeden artikul który czytalem 25 lat temu. Rozpoczynal się zdaniem...Bóg na tyle kochal Czechy, źe zpowodowal powódź latem. W ziemie by bylo więcej ofiar i szkód. Bo nik niebyl na coś takiego przygotowany.
Bardzo ciekawy tekst. Zupełnie przypadkiem prawie zbiegłeś się w czasie z publikacją świetnym filmem o rażącym nieprzygotowaniu do tej powodzi po polskiej stronie: