starsze
nowsze
1
1+
2-
2
2+
3-
3
3+
4-
4
4+
5-
5
5+
6-
6
oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 19 głosów | średnia głosów: 6

Polska woj. mazowieckie Warszawa Mokotów ul. Puławska Supersam Wnętrze Supersamu

1962 , Supersam w Warszawie.

Skomentuj zdjęcie
jurekpogodno
+1 głosów:1
Kurcze ta kobiecina , popłakał się albo ze szczęścia że CÓŚ dostała albo z rozpaczy że się nie załapała :)
2013-01-26 00:18:51 (13 lat temu)
Jarosław Dubowski
+1 głosów:1
do jurekpogodno: Jeszcze w latach 60-tych podobno nie było problemów z zaopatrzeniem sklepów w towar - oczywiście nie było pomarańczy przez cały rok...
2013-01-26 10:20:36 (13 lat temu)
PEŻ
+2 głosów:2
do Jarosław Dubowski: Nie tak daleko od Supersamu był bazar przy ul. Polnej. Jak tam się zajrzało w tamtych czasach to przynajmniej można było na egzotyczne owoce popatrzeć.
2013-01-26 11:43:23 (13 lat temu)
syl
+2 głosów:2
Jak widać, to zarówno koszyki kupujących, oraz półki i lodówki w sklepie pełne. Ocet wypełniający sklepy spożywcze, to czasy o dwadzieścia lat późniejsze.
2013-03-22 16:21:23 (13 lat temu)
† Festung
+4 głosów:4
do syl: Potwierdzam, po kryzysie kubańskim zaopatrzenie wybitnie się poprawiło. Właściwie wszystko, co niezbędne do życia, było dostępne, inną sprawą jest, że towary przemysłowe, w tym odzież i obuwie, były siermiężne, po prostu brzydkie. W każdym kiosku "Ruchu" dostępna była większość przedmiotów pierwszej potrzeby: kosmetyki, szampony, mydła. proszki do prania, artykuły higieniczne, zabawki i nawet podstawowe leki. Na pewno nie było w nich żywności. Na wrocławskim rynku były trzy gatunki chleba: mieszany (3 zł), sandomierski (3,5 zł) i praski (4 zł), bułki zwykłe (50 gr), paryskie (2 zł) i wrocławskie (4 zł). Trzy gatunki mąki, dwa rodzaje cukru i parę odmian kasz. Cytrusów nie było, tow. Wiesław powiedział, że jabłka są równie dobre, jak cytryny, rzecz jednak w tym, że prekursora nowoczesnego sadownictwa, prof. Pieniążka tępił zawzięcie (rozwinął skrzydła dopiero za Gierka). Słabo było z warzywami, królowała kapusta, marchew, cebula, buraki i kartofle. Nowalijki były prawie nieznane. Dużo było ryb, mięsa (gł. wieprzowina), dobre wędliny i b. duży wybór wódek gatunkowych, dziś już zapomnianych. Była też znacznie więcej gatunków papierosów, o wyczuwalnie różnych aromatach. Zaporą były wysokie ceny i niskie zarobki proletariatu. Ceny były jednak zróżnicowane, np najtańsze papierosy sporty kosztowały 3 zł. a najdroższe, carmeny; 12 zł. Podobnie było z alkoholem. Dzisiaj ceny są mocno zgeszlajchtowane, ale to już inna bajka. Jeszcze jedno: był, zapomniany teraz, duży wybór modeli odbiorników radiowych i telewizyjnych, obok rodzimej produkcji - też enerdowskiej i radzieckiej.
Na koniec: jednego nie pojmuję, Gomułka zostawił Gierkowi Polskę, w której każda większa wieś miała mleczarnię i gorzelnię, w każdym mieście przynajmniej jeden browar, wszędzie zakłady mięsne, cukrownie, a osobliwie na Dolnym Śląsku przeogromny przemysł włókienniczy - a wszystkiego nagle zabrakło, nastał deficyt wszystkiego. Dzisiaj nie mamy praktycznie żadnego przemysłu, a spożywczego jak na lekarstwo, a półki się uginają. Ciekawe, nie?
2013-03-22 17:46:29 (13 lat temu)
Julo
+4 głosów:4
do † Festung: I jeszcze jedno, być może to sedno wszystkiego: w PRL każdy zakład zatrudniał ze dwa-trzy albo i pięć razy tyle osób, niż naprawdę było potrzeba. Każdy zakład przemysłowy to były hektary terenu i kilometry dróg wewnętrznych. Wszystko to kosztowało koszmarne pieniądze, dlatego średni zarobek w kraju miał siłę nabywczą $15 - $30. A w Peweksie flaszka dobrej wódki kosztowała dolara, dolara też trzeba było dać za paczkę Marlboro. A za dżinsy Rifle- chyba $7 albo i $9
2013-03-22 18:04:31 (13 lat temu)
Danuta B.
+2 głosów:2
do Julo: Moje pierwsze Rifle mama kupiła mi za 7,80 - nie zapomnę.
2013-03-22 18:19:31 (13 lat temu)
† Festung
+2 głosów:2
do Julo: Relacje między krajami "miłującymi pokój" a Europą Zachodnią były mniej więcej takie, jak dziś między Koreą Płn. i Płd. Relacje ekonomiczne były bardziej księżycowe niż realne (znany gomułkowski, oficjalny kurs dolara: 1 $ = 1 zł). Pamiętam jednak, że wielkość zakładów, w tym długość ich dróg wewnętrznych była dokładnie taka sama, jak w czasach niemieckich - mam na myśli ZNTK Wrocław, Oława i Oddział Robót Zmechanizowanych przy Paczkowskiej, tj. zakładów w 100% poniemieckich. O liczbie pracowników się nie wypowiadam, bo jej nie znam.
2013-03-22 18:32:24 (13 lat temu)
Julo
+3 głosów:3
do † Festung: Chyba było jednak $1 = 4zł. To rubel był oficjalnie jeden do jednego z dolarem.
2013-03-22 19:47:37 (13 lat temu)
do Julo: Komentarz został usunięty przez użytkownika
2013-03-22 20:25:10 (13 lat temu)
Danuta B.
+4 głosów:4
do Dariusz Łukasik: Do końca lat 80. za 20 dolarów/mies. można było żyć jak panisko.
2013-03-22 20:27:56 (13 lat temu)
Danuta B.
+1 głosów:1
do Dariusz Łukasik: Do końca lat 80. za 20 dolarów/mies. można było żyć jak panisko.
2013-03-22 20:58:42 (13 lat temu)
† ML
+3 głosów:3
do Danuta B.: Moje Wranglery w 67 kosztowały 8 dolców i dla nich w wakacje pracowałem w państwowej firmie jako niewykwalifikowany cały miesiąc. Rok później, już jako wykwalifikowany technik dostałem trzy razy mniejszą pensję. To jeszcze jeden absurd czasów minionych. A jak już wspominamy dawne ceny to z pewnością mało już kto pamięta, że kg cukru kosztował 12 zł (jakiś czas temu był wrzask, że cukier dochodzi do 5 zł), a czekolada Zakłdów 22 lipca (d.E.Wedel) kosztowała 19 zł, najtańsza kiełbasa zwyczajna 26 zł i pół ela z czerwoną kartką tyleż samo. I to wszystko przy średnich zarobkach niższych niż dzisiejsza najniższa krajowa. I jeszcze jedno. Niewykwalifikowani z reguły większość swoich dochodów zostawiali w monopolowym lub na melinach.
2013-03-22 20:58:44 (13 lat temu)
† ML
+2 głosów:2
do Danuta B.: I uzupełnienie. Oczywiście z pensji jako niewykwalifikowany kupiłem bony (a 50 lub 100 sztuka - nie pamiętam), zapewniłem sobie resztę wakacji, kupiłem książki szkolne na następny rok i jeszcze zostało mi ma cygaretki, tak, że nie musiałem dawać korepetycji, aby mieć co palić. Takie czasy.... :-)
2013-03-22 21:07:16 (13 lat temu)
mar
Na stronie od 2008 grudzień
17 lat 4 miesiące 15 dni
Dodane: 25 stycznia 2013, godz. 23:13:41
Rozmiar: 681px x 1008px
10 pobrań
3570 odsłon
6 średnia ocen
Poprzednie i następne zdjęcia mar
Obiekty widoczne na zdjęciu
Wnętrze Supersamu
więcej zdjęć (15)
Supersam
więcej zdjęć (63)
Architekci: Maciej Krasiński, Jerzy Hryniewiecki, Ewa Krasińska
Zbudowano: 1960-1962
Zlikwidowano: 2006

Artykuł o Supersamie

Wybudowany w 1962 r. pawilon dał początek "supersamom" (od niego właśnie wzięła się nazwa). Miał dach na zasadzie tensegrity zawieszonym i utrzymywanym w miejscu za pomocą dźwigarów i stalowych lin, projektu Jerzego Hryniewieckiego i obecnego profesora architektury Massachusetts Institute of Technology Wacława Zalewskiego. W grudniu 2006 r., mimo kampanii na rzecz zachowania budynku jako zabytku architektury PRL-owskiej został rozebrany pod budowę nowoczesnego biurowca.


ul. Puławska
więcej zdjęć (2083)
Dawniej: Nowoaleksandryjska, Feldherrnallee
Ulica Puławska - ulica w Warszawie i Piasecznie zaczynająca się (według numeracji) w dzielnicy Mokotów, a kończąca na granicy administracyjnej miasta Warszawa. W tym miejscu styka się z ulicą Puławską w Piasecznie, która zaczyna się w Piasecznie od rynku miejskiego i kończy na administracyjnej granicy gminy Piaseczno.

Warto nadmienić, iż Puławska (obok Alei Jerozolimskich) jest jedną z najdłuższych ulic która znajduje się w granicach administracyjnych Warszawy. Ma długość wynoszącą ponad 12,5 km w Warszawie, kolejne 2 km w Piasecznie. Według danych z 2007 roku przeprowadzonych przez GUS, Puławska jest najwolniejszą ulicą Warszawy.
Ulica Puławska zaczyna się od placu Unii Lubelskiej i kończy się na granicy Warszawy i Piaseczna. Numeracja biegnie przeciwnie do biegu Wisły i zaczyna się od placu placu Unii Lubelskiej, biegnąć dalej w kierunku administracyjnej granicy Warszawy i Piaseczna.

Na całej długości jest dwujezdniowa, z pasem rozdzielającym (ilość pasów ruchu zmienia się od dwóch do czterech). Bardzo ruchliwa, często zakorkowana w godzinach szczytu. Ze względu na długie, proste odcinki często dochodzi do wypadków spowodowanych nadmierną prędkością[1]. Większość skrzyżowań posiada sygnalizację świetlną.
Nazwa pochodzi od miasta Puławy - ulica Puławska była bowiem tzw. "wylotówką" w kierunku Puław i Lublina. W czasach, gdy Puławy nosiły nazwę Nowa Aleksandria, ulica ta nazywała się Nowoaleksandryjska.
Ciekawostki [edytuj]
Jest to jedna z nielicznych ulic Warszawy, której numeracja rośnie niezgodnie ze standardem numeracji czyli przeciwnie do biegu Wisły. Niezgodność jest jednak pozorna ponieważ początek ulicy oddala się od Wisły pod kątem który pozwala uznać ją za prostopadłą w stosunku do dawnego przebiegu rzeki, numeracja jest więc prawidłowa.
6 czerwca 1962 na ulicy Puławskiej 2 (przy placu Unii Lubelskiej) otwarto pierwszy w Warszawie duży sklep samoobsługowy tzw. Supersam, który został zamknięty 10 kwietnia 2006 z powodu korozji konstrukcji. Wcześniej znajdował się tam staw, który zasypano w latach 20. XX wieku. Wtedy ta okolica należała do peryferii miasta. W 1892 utworzono stację kolejki wilanowskiej, a w 1898 - kolejki piaseczyńskiej (grójeckiej).
W czasie okupacji hitlerowskiej nosiła nazwę "Feldherrnallee" ("Aleja Wodzów").
Źródło: