14.05.2026, godz. 11:40 - bany na boty (przez to strona zawiesiła się na 5 minut), poprawki kodu strony.
| zapomniałem hasło | nowe konto | dodaj zdjęcie
Mapa
Nieistniejące
Komentarze Kresy Kresy + Polska Panoramy Pomoc

Za wpłaty ze zrzutka.pl oraz cegiełek kupione zostały:

  • Dyski twarde Seagate Exos X22 20TB x 2 = 2500 zł
  • Router TP Link Archer X55 AX3000 = 277 zł
  • Serwer plików NAS QNAP TS-673A-8G = 4677 zł

Przeznaczenie: kopie zapasowe strony (obecnie wykonywane są ręcznie na domowym komputerze)

zdjęcie 1 zdjęcie 2 zdjęcie 3

wczytywanie danych...

Gdy do Bytomia latał „Ślązak"

proszę czekać...

 

205 kilometrów na godzinę. Kiedy wejdziemy na czwarty peron bytomskiego dworca i przejdziemy kilkadziesiąt metrów w stronę Katowic, zobaczymy po prawej stronie ruiny podłużnego budynku z dużymi oknami. Jeszcze do niedawna (w czasach, kiedy dworzec był dworcem, nie zaś największą publiczną toaletą w mieście), służył jako warsztat naprawy wagonów.

Dziś sterczą tu tylko gołe ściany, reszta zostata rozkradziona przez złomiarzy. Pierwotne przeznaczenie tej budowli było jednak inne. Powstała w latach trzydziestych XX wieku jako hala dla najszybszego pociągu pasażerskiego, jaki kiedykolwiek przyjeżdżał do Bytomia - legendarnego „Latającego Ślązaka".

„Latające" ekspresy wymyślono w Niemczech w latach trzydziestych XX wieku, jako konkurencję dla wzrastającego ruchu samochodowego i lotnictwa. Miały połączyć Berlin z najważniejszymi aglomeracjami ówczesnych Niemiec. Pierwszy był „Latający Hamburczyk" (Fliegender Hamburger), uruchomiony w roku 1933. W trzy lata później superszybką koleją postanowiono połączyć stolicę Niemiec z Górnym Śląskiem. Dla potrzeb liczącego 520 kilometrów połączenia zakłady Linke-Hofmann-Werke we Wrocławiu (po wojnie Pafawag) wyprodukowały cztery spalinowe zespoły trakcyjne SVT (skrót od Schnellverbrennungstriebzug) typu „Leipzig". Trzyczłonowa jednostka długości sześćdziesięciu metrów napędzana była dwoma silnikami Diesla z turbodoładowaniem o mocy 600 KM każdy. Podczas jazdy próbnej w 1935 roku rozpędziły one ważący 124 tony pociąg do prędkości 205 km/h. „Ślązak" zabierał 30 pasażerów do przedziałów pierwszej klasy i 109 do drugiej, ponadto w pociągu była kuchnia, przedział pocztowy, przedział bagażowy i kredens (nie było wagonu restauracyjnego, posiłki podawano w przedziałach). Wszystkie cztery „Ślązaki" pomalowano w barwy kremowo-fioletowe.

Pierwszy „Fliegender Schlesier" wyjechał z Dworca Śląskiego w Berlinie 15 maja 1936 roku. Według rozkładu, przestrzeganego z iście niemiecką pedanterią, wyruszał o godzinie 20.06, zatrzymując się jeszcze na kilku stacjach wmieście. Następnym przystankiem był Wrocław, który trasą przez Frankfurt, Gubin, Żagań i Legnicę osiągał po dwu godzinach i trzydziestuczterech minutach (na tym odcinku rozwijał największą dopuszczalną prędkość 160 km/h). Kolejnymi przystankami były Opole, Kędzierzyn i Gliwice, zaś kres podróży w Bytomiu miał miejsce o godzinie 00.31. Całą trasę pociąg pokonywał zatem w niespełna cztery i pół godziny. Powrót z Bytomia następował o godzinie 05.24, a wjazd na Dworzec Śląski w Berlinie (przemianowany nawiasem mówiąc w NRD na Dworzec Wschodni) miał miejsce o godzinie 09.54. Tuż przed wybuchem wojny w roku 1939, kiedy sieć „latających" pociągów w Niemczech osiągnęła swój szczytowy punkt, „Fliegender Schlesier" był piąty na liście najszybszych pociągów świata.

„Latające" ekspresy, oznaczone w rozkładach jazdy symbolem FDt (Fernschnelltriebwagen), nie były pociągami luksusowymi. Ceny biletów były takie jak w pociągach osobowych plus dopłata, która dla pierwszej i drugiej klasy wynosiła odpowiednio osiem i cztery marki (nie wolno zapominać, że III Rzesza była państwem socjalistycznym i niemal wszystko jak to w socjalizmie - było w niej dotowane). Do wybuchu II wojny światowej zdołano zrealizować kilkanaście superszybkich połączeń, w planach pozostały trasy do Szczecina i Królewca.

Do dziś spośród czterech „Schlesierów" zachował się jeden, oznaczony symbolem SVT137 234. Pełnił po wojnie „zaszczytną" służbę pociągu specjalnego dla przywódców NRD. Po zjednoczeniu Niemiec, staraniem niemieckich miłośników kolei, został odrestaurowany na stacji w Lipsku i jest dziś wielką atrakcją, zapraszaną na imprezy poświęcone historii kolei. Kilka lat temu planowano przyjazd „Latającego Ślązaka" do Bytomia, jednak - chciałoby się powiedzieć jak zwykle - nie zdołano „zabezpieczyć środków". A poza tym, czy wyobrażacie sobie Państwo podejmowanie zagranicznych gości na bytomskim dworcu PKP?             

 MACIEJ DROŃ

Skomentuj artykuł
Kontakt do administratorów strony Fotopolska.Eu: | Regulamin serwisu: https://fotopolska.eu/2,artykul.html
© Copyright 2012 Neo & Siloy
Kolokacja serwerów Amsnet
Ostatnio przeglądane: jadwisin jadwisin budy stawiskie Jadwisin jadwisin beniaminów beniaminów beniaminów synagoga rzeszow synagoga przeworsk nalewki 41 saybuch kolonia zywiec Legionowo sopotnia kolonia sopotnia dom kolonie legionowo lososina limanova Zakopane kożle kożle jelesnia jelesnia legionowo jelesnia jelesnia janów podlaski jelesnia okrężna legionowo Zimowa 10 ustjanowa Zygmunt Plater