starsze
nowsze
1
1+
2-
2
2+
3-
3
3+
4-
4
4+
5-
5
5+
6-
6
oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 13 głosy | średnia głosów: 6

Polska woj. dolnośląskie Wrocław Plac Grunwaldzki (osiedle) pl. Grunwaldzki Politechnika Wrocławska budynek D-1 Wnetrza

1969 , Laboratorium wysokich napięć w budynku D1.

Skomentuj zdjęcie
Osobiście przeżyłem taki spektakl i robi wrażenie. Czy ktoś jeszcze miał okazję to zobaczyć?
2016-04-14 20:13:11 (10 lat temu)
vigo
+1 głosów:1
do Mikrob: Jako dziecko prawie mieszkałem na tej hali. Mój ojciec był współtwórcą i wieloletnim kierownikiem hali wysokich napięć. Najlepszy był model obserwatorium ze Śnieżki traktowany piorunami (politechnika badała ochronę odgromową spodków) Było to na początku lat sześćdziesiątych.
2016-04-14 20:19:17 (10 lat temu)
Ja byłem "pieszczony” wysokim napięciem od wczesnych lat 60. w podstawówce na Księżu Małym. Nauczyciel fizyki niemal przed każdą lekcją zapraszał chłopaków do maszyny elektrostatycznej. Nawet to polubiłem, bo moje serce lgnęło do jego wiedzy. Cóż z tego kiedy gdziekolwiek jestem palę żarówki. Ostatnio przy dotknięciu włącznika spaliłem żarówkę w piwnicy.
2016-04-14 20:51:13 (10 lat temu)
do Wacław Grabkowski: Pieszczot prądem z tej hali zdecydowanie nie polecam...
2016-04-14 20:52:28 (10 lat temu)
do vigo: Słyszałem, że można przeżyć nawet uderzenie pioruna.
2016-04-14 21:01:05 (10 lat temu)
do Wacław Grabkowski: Żarówki nie lubią kiedy się je zapala - wtedy jest największa szansa na to, że się spalą. Czytałeś o Centennial Light?
2016-04-14 21:02:45 (10 lat temu)
do Wacław Grabkowski: Można - osobiście znam taką osobę.
2016-04-14 21:02:49 (10 lat temu)
do Wacław Grabkowski: Można ale ciekawe czy bezpośrednie czy tylko pośrednie?
2016-04-14 21:03:09 (10 lat temu)
do vigo: I co, po wypadku nabrała jakichś szczególnych właściwości ?
2016-04-14 21:05:11 (10 lat temu)
do Neo[EZN]: Generalnie urządzenia elektryczne najchętniej padają przy włączaniu.
2016-04-14 21:06:10 (10 lat temu)
do ZPKSoft: To była lekarka z Klinik przy Pasteura. Była poparzona i straciła słuch w jednym uchu. Innych szczególnych właściwości nie było ;-)
2016-04-14 21:09:30 (10 lat temu)
do Neo[EZN]: Nie czytałem, dobre.
2016-04-14 21:29:10 (10 lat temu)
do Neo[EZN]: A efektem tego było "planowe starzenie produktu" wymyślone przez producentów żarówek w latach dwudziestych
2016-04-14 21:51:29 (10 lat temu)
Wacław Grabkowski
+1 głosów:1
Lubię prąd. Kiedyś dostałem dawkę od kolegi. Było to w Wiedniu w hotelu Kongres. Jego, jako fachowca, nieźle trzepnęło, a mi tylko poszło po ramieniu. Jednak musiałem zmienić pracę w studenckim Arbaitzamcie, bo mimo miłego wrażenia nie miałem zaufania do Zbyszka z Krakowa. Trudno było się dogadać, kiedy facet wydaje takie polecenie: Id-ze no tam na górę, na falbanku lezą klesce". Albo - podaj mi ta rura (rura - świetlówka). Kiedy zakładaliśmy oświetlenie w ogrodzie pewnego parlamentarzysty: Weźze odsuń ta gałąź, bo mi gawozy! Jako pomocnik elektryka (po zainstalowaniu kolejnej żarówki) usłyszałem i takie powiedzonko: Git polskie wojsko, same radośniki. Na koniec naszej współpracy, przy mocowaniu przewodu elektrycznego gościowi, który bał się ciemnych kątów, Zbyszek dal mi znakomitą radę: Nie myśl o d.... Maryni, a patrz z czego żyjesz! I przez jego radę straciłbym oko. Stał na drabinie a ja "patrzyłem z czego żyję" i wypadł mu z ręki śrubokręt i uderzył mnie w skroń, tuż nad okiem.
A tu rada mojego fizyka z Księża Małego "Prąd to jest taki elegancki pan, a gaz to bandyta, przyjedzie w nocy i zadusi".
2016-04-14 21:57:14 (10 lat temu)
do vigo: Moja mama pracowała tutaj w latach 60-tych jako kadrowa :-)
2016-04-14 21:57:39 (10 lat temu)
do skrzypa: Jak w I-7, To musieli się znać - ojciec pracował tam od 1949 d0 2003
2016-04-14 22:18:03 (10 lat temu)
do vigo: To na pewno mama pracowała tam kilka lat zaraz po ukończeniu technikum w niedzielę będę się widział to popytam o szczegóły .
2016-04-15 12:43:27 (10 lat temu)
labeo7
Na stronie od 2010 maj
16 lat 0 miesięcy 9 dni
5 pobrań
1359 odsłon
6 średnia ocen
Poprzednie i następne zdjęcia labeo7
Obiekty widoczne na zdjęciu
Wnetrza
więcej zdjęć (6)
Architekci: Tadeusz Brzoza, Zbigniew Kupiec
Zbudowano: 1950/1955
Budynki D-1 i D-2 Politechniki Wrocławskiej
plac Grunwaldzki 9 i 13

Bliźniacze 5-kondygnacyjne gmachy o 3-skrzydłowym planie w kształcie litery „C” wzniesiono w latach 1950-1955 wg projektu Tadeusza Brzozy i Zbigniewa Kupca.Przy pracach projektowych udział brali: Marian Barski, Adam Tyczkowski, Wacław Wdowiak, Leszek Zdek i Konrad Dyba. Początek budowy przypadł na symboliczną datę 22 lipca 1950 roku.
Obiekty cechuje monumentalizm i oszczędność środków w rozwiązaniach przestrzennych oraz kompozycji elewacji. Symetryczną oprawę dziedzińca, położonego pomiędzy budynkami, stanowią zwrócone ku sobie 15-osiowe fasady, z masywnymi podcieniami stref wejściowych poprzedzonych szerokimi schodami. Elewacje pn.-zach. od placu Grunwaldzkiego zaprojektowano jako 21-osiowe, z wysoką, obejmującą 2 kondygnacje, boniowaną rustykalnie strefą cokołową.
Horyzontalną kompozycję w perspektywie osi grunwaldzkiej zrównoważono rytmicznie rozmieszczonymi lizenami uzyskanymi poprzez wycofanie pól okiennych powyżej gzymsu cokołowego.
Budynki przykrywają wielospadowe dachy o niedużym nachyleniu. Naroża od strony osi grunwaldzkiej zaakcentowane są płytkimi ryzalitami. W trzech skrajnych osiach fasad dziedzińca okna ostatniej kondygnacji zastąpiono płycinami , a całość zwieńczono prostą attyką. W podobny sposób wyróżniono zakończenia skrajnych skrzydeł.
Na uwagę zasługuje pd.-wsch. narożnik gmachu D-1 (przy ulicy Janiszewskiego) mieszczący Laboratorium Wysokich Napięć. Zamiast otworów okiennych w każdej z trzech osi kompozycyjnych wprowadzono płyciny na pełną wysokość trzech kondygnacji, pomiędzy gzymsem cokołowym a wieńczącym. Ten ciekawy element został przysłonięty współczesną dobudową gmachu D-20.

(na podst. „Leksykonu Architektury Wrocławia” 2011)
pl. Grunwaldzki
więcej zdjęć (2682)
Dawniej: Scheitniger Stern, Kaiser Strasse