| zapomniałem hasło | nowe konto | dodaj zdjęcie
Mapa
Nieistniejące
Komentarze Kresy Kresy + Polska Panoramy Pomoc
OBIEKTY - Politechnika Wrocławska budynek D-1

Za wpłaty ze zrzutka.pl oraz cegiełek kupione zostały:

  • Dyski twarde Seagate Exos X22 20TB x 2 = 2500 zł
  • Router TP Link Archer X55 AX3000 = 277 zł
  • Serwer plików NAS QNAP TS-673A-8G = 4677 zł

Przeznaczenie: kopie zapasowe strony (obecnie wykonywane są ręcznie na domowym komputerze)

zdjęcie 1 zdjęcie 2 zdjęcie 3

wczytywanie danych...
proszę czekać...
Ostatnie dyskusje
Osobiście przeżyłem taki spektakl i robi wrażenie. Czy ktoś jeszcze miał okazję to zobaczyć?
2016-04-14 20:13:11 (10 lat temu)
Ja byłem "pieszczony” wysokim napięciem od wczesnych lat 60. w podstawówce na Księżu Małym. Nauczyciel fizyki niemal przed każdą lekcją zapraszał chłopaków do maszyny elektrostatycznej. Nawet to polubiłem, bo moje serce lgnęło do jego wiedzy. Cóż z tego kiedy gdziekolwiek jestem palę żarówki. Ostatnio przy dotknięciu włącznika spaliłem żarówkę w piwnicy.
2016-04-14 20:51:13 (10 lat temu)
Wacław Grabkowski
+1 głosów:1
Lubię prąd. Kiedyś dostałem dawkę od kolegi. Było to w Wiedniu w hotelu Kongres. Jego, jako fachowca, nieźle trzepnęło, a mi tylko poszło po ramieniu. Jednak musiałem zmienić pracę w studenckim Arbaitzamcie, bo mimo miłego wrażenia nie miałem zaufania do Zbyszka z Krakowa. Trudno było się dogadać, kiedy facet wydaje takie polecenie: Id-ze no tam na górę, na falbanku lezą klesce". Albo - podaj mi ta rura (rura - świetlówka). Kiedy zakładaliśmy oświetlenie w ogrodzie pewnego parlamentarzysty: Weźze odsuń ta gałąź, bo mi gawozy! Jako pomocnik elektryka (po zainstalowaniu kolejnej żarówki) usłyszałem i takie powiedzonko: Git polskie wojsko, same radośniki. Na koniec naszej współpracy, przy mocowaniu przewodu elektrycznego gościowi, który bał się ciemnych kątów, Zbyszek dal mi znakomitą radę: Nie myśl o d.... Maryni, a patrz z czego żyjesz! I przez jego radę straciłbym oko. Stał na drabinie a ja "patrzyłem z czego żyję" i wypadł mu z ręki śrubokręt i uderzył mnie w skroń, tuż nad okiem.
A tu rada mojego fizyka z Księża Małego "Prąd to jest taki elegancki pan, a gaz to bandyta, przyjedzie w nocy i zadusi".
2016-04-14 21:57:14 (10 lat temu)
vigo
+1 głosów:1
do Mikrob: Jako dziecko prawie mieszkałem na tej hali. Mój ojciec był współtwórcą i wieloletnim kierownikiem hali wysokich napięć. Najlepszy był model obserwatorium ze Śnieżki traktowany piorunami (politechnika badała ochronę odgromową spodków) Było to na początku lat sześćdziesiątych.
2016-04-14 20:19:17 (10 lat temu)
do vigo: Słyszałem, że można przeżyć nawet uderzenie pioruna.
2016-04-14 21:01:05 (10 lat temu)
do vigo: Moja mama pracowała tutaj w latach 60-tych jako kadrowa :-)
2016-04-14 21:57:39 (10 lat temu)
do Wacław Grabkowski: Pieszczot prądem z tej hali zdecydowanie nie polecam...
2016-04-14 20:52:28 (10 lat temu)
do Wacław Grabkowski: Żarówki nie lubią kiedy się je zapala - wtedy jest największa szansa na to, że się spalą. Czytałeś o Centennial Light?
2016-04-14 21:02:45 (10 lat temu)
do Wacław Grabkowski: Można - osobiście znam taką osobę.
2016-04-14 21:02:49 (10 lat temu)
do Wacław Grabkowski: Można ale ciekawe czy bezpośrednie czy tylko pośrednie?
2016-04-14 21:03:09 (10 lat temu)
do Neo[EZN]: Generalnie urządzenia elektryczne najchętniej padają przy włączaniu.
2016-04-14 21:06:10 (10 lat temu)
do Neo[EZN]: Nie czytałem, dobre.
2016-04-14 21:29:10 (10 lat temu)
do Neo[EZN]: A efektem tego było "planowe starzenie produktu" wymyślone przez producentów żarówek w latach dwudziestych
2016-04-14 21:51:29 (10 lat temu)
do vigo: I co, po wypadku nabrała jakichś szczególnych właściwości ?
2016-04-14 21:05:11 (10 lat temu)
do ZPKSoft: To była lekarka z Klinik przy Pasteura. Była poparzona i straciła słuch w jednym uchu. Innych szczególnych właściwości nie było ;-)
2016-04-14 21:09:30 (10 lat temu)
do skrzypa: Jak w I-7, To musieli się znać - ojciec pracował tam od 1949 d0 2003
2016-04-14 22:18:03 (10 lat temu)
do vigo: To na pewno mama pracowała tam kilka lat zaraz po ukończeniu technikum w niedzielę będę się widział to popytam o szczegóły .
2016-04-15 12:43:27 (10 lat temu)
Czyli Fotopolanin w akcji ;-)
2015-04-27 23:16:25 (11 lat temu)
Stenek
+1 głosów:1
Co ja się w takiej domowej ciemni nasiedziałem!
Dniamy i nocamy ;))
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: corr
2015-04-27 23:18:04 (11 lat temu)
Na pierwszym planie powiekszalnik "Krokus"
2015-04-28 10:04:09 (11 lat temu)
To jest Krokus 3, wczesna wersja jeszcze bez sufiksu "kolor" - bez wkładki na filtry barwne. Warto też zwrócić uwagę na radio Guliwer.
2016-07-05 18:38:20 (9 lat temu)
et21
+1 głosów:1
Film w koreksie beztaśmowym nawijało się (właściwie to wsuwało) przyciskając palcami na zmianę jedną i drugą szpulę i obracając następnie przeciwną szpulę o pół centymetra. Wpadłem na to dopiero jak połamałem i posklejałem szpule. Dawało się to zrobić zupełnie po ciemku, tyle że po tym jak się oczy przezwyczajały to się okazywało że wcale nie jest ciemno. Po włożeniu filmu i zalaniu trzeba było koreksem stuknąć o podłoże, żeby oderwały się pęcherzyki powietrza.
Do suszarki miałem gumowy wałek, do tego po utrwaleniu woda do płukania ze zmiękczaczem i nie było plam.
A oranżada przy hydrochinonie i do tego zawartość popielniczki to całkiem niezły przepis na raka ;)
2023-06-11 00:15:56 (2 lata temu)
mooz
+3 głosów:3
Ja też piłem oranżadę w ciemni, wprawdzie czułem przypływ weny twórczej ale miałem problemy z ustawieniem ostrości.
2023-07-29 11:39:23 (2 lata temu)
Wacław Grabkowski
+6 głosów:6
do Stenek: W domu miałem słabszy sprzęt. Rzutnik ,,beta”, maleństwo, ale dawało radę. Pamiętam suszarkę dwustronną do zdjęć, na prąd. Dobrze grzała, lecz należało, od czasu do czasu, wałować ją butelką. Jeszcze kuwety, maskownica, papier w szufladzie, czerwona żarówka przy suficie. Czas naświetlenia odliczałem w myślach. Sto jeden, sto dwa, sto trzy, sto cztery – to cztery sekundy, koniec naświetlania papieru i wrzut do kuwety z wywoływaczem. Po chwili płukanie i do utrwalacza. Na Polibudę do tej ciemni można było wejść nawet w nocy, dzięki Dzidkowi :)
2015-04-28 09:29:11 (11 lat temu)
do Stenek: Pewnego jasnego dnia zaczął mi strzelać film w aparacie, a nie chciało mi się zasłaniać okien kocami, więc wlazłem do szafy i po ciemku naprowadziłem film na zębatkę, ale przy okazji wypadła mi blaszka dociskowa od pokrywki i wszystkie zdjęcia wyszły zamazane. A wtedy miałem obchód po Wilczym Kącie…, mielibyśmy fajne zdjęcia.
2016-07-04 21:16:02 (9 lat temu)
do Stenek: Ja do suszarki wkładałem zdjęcia licem do płótna i wychodziły matowe. Obecnie skaner bardzo dobrze bierze obrazek z takiego suszenia.
Nie wiem jak wy, ale ja miałem problemy z nawijaniem filmu na bęben koreksu. Wolałem oddać film do wywołania.
2016-07-05 09:36:29 (9 lat temu)
do Wacław Grabkowski: Ja na tych samych zasadach (-Ojciec) też grasowałem w początku lat siedemdziesiątych w ciemni budynku D-1. Było to chyba jednak inne pomieszczenie.
"Moja" należała do I-7 i mieściła się przy warsztacie mechanicznym instytutu (od strony Janiszewskiego na poziomie "0", pod halą wysokich napięć)
2015-04-28 09:59:17 (11 lat temu)
do Wacław Grabkowski: Wacławie, z tym wałowaniem to nie tak. Suszarka tego nie wymagała, raczej papier zdjęciowy. Miałem taką technikę, że zdjęcia nakładałem na owe "srebrne" blachy (no dobra, niklowane czy chromowane), oczywiście zdjęciem do blachy (żeby miało błysk), potem kładłem blachę na stole, przykrywałem gazetą (ale nie jedną stroną, tylko kilkoma) i teraz najważniejsze: brałem gumowy wałek fotograficzny z uchwytem, i heja, wałowało się zdjęcia przez gazetę, raz w górę, raz w bok. Cel był jasny - wycisnąć jak najwięcej wody ze zdjęć, aby nie robiły się na powierzchni plamki od bąbelków powietrza, no i żeby zdjęcia wstępnie odsączyć z wody ile się da. Całą ta praca w ciemni to dała by się opisać w łądne parę kartek, jak mniemam, bo było w tej ciemni co robić

A Stenek wywoływał filmy formatu 6x9 - ręcznie! Kto wie, jak? i jakiej używał do tego żarówki, żeby widzieć, co robi???
2016-07-04 19:41:05 (9 lat temu)
do vigo: Ta ciemnia była na pierwszym, albo na drugim w wypożyczalni sprzętu.
2015-04-28 10:06:16 (11 lat temu)
do cracusiac: Też chciałem mieć Krokusa, ale zabrakło pieniędzy.
2015-04-28 10:47:16 (11 lat temu)
do Stenek: Ja mialem lepiej gdyz uzywalem suszarki tzw "bebnowej". Przy wolaniu nie potrzeba zadnego oswietlenia, wystarczy przestrzegac temperatury i czasu. Czasami mozna bylo sobie "oswietlic" ciemnozielona zarowka /lub kaseta z filtrami/ z wiekszej odleglosci skierowana na sufit. A wywolanie albo w koreksie, albo trudniej w kuwecie, co wymagalo nieco wiekszych umiejetnosci.
2016-07-04 20:10:30 (9 lat temu)
do cracusiac: Tak Cracusiac. Miałem mooocno ciemno zieloną żarówkę fotograficzną (NARVA), która dawała tyle światła co nic, i czekać było trzeba dość długo, żeby oczy zaadaptować do tak trudnych warunków oświetleniowych.
Film wywoływałem w kuwecie na stole, mając ją przed sobą. Jjedną ręką trzymałem film za końcówkę, a drugą trzymałem całą rolkę wkładając nieco palce w ten filmowy rulon, potem zanurzałem film i rozwijałem go i zwijałem wielokrotnie, mierząc czas stoperem lub kuchennym brzęczkiem mierzącym czas i cykającym jak zegar
Rozwinięciem tej techniki było trzymanie każdego końca filmu inną ręką, po czym raz zwijałem go w wywoływaczu na prawą rękę (robiąc rulon) i na odwrót, zwijałem go i rozwijałem na drugą rękę. Początek i koniec filmu nie był nigdy naświetlany, więc żadne "paluchy" mi nie przeszkadzały, nawet jak wyszły ;-)
2016-07-04 21:33:34 (9 lat temu)
do Wacław Grabkowski: Koreksy były taśmowe (za 42zł) i beztaśmowe (o wiele droższe, pod marką Krokus). wsunięcie filmu w rowki tarcz koreksu beztaśmowego wymagało pewnej wprawy (trzeba było poćwiczyć na wywołanym filmie). Taśmowe za 42zł miały zaś wady objawiające sie zacinaniem szpuli która nie można było obracać w puszce, skutkowało to pęcherzykami powietrza na filmie i co za tym idzie bialymi plamami na pozytywie.
2016-07-05 18:42:47 (9 lat temu)
do Jarosław Dubowski: Jarku, o co chodzi z tym radiem Guliwer???
2016-07-05 22:12:26 (9 lat temu)
do Jarosław Dubowski: Koreks dało się opanować, i wręcz było trzeba, bo filmu małoobrazkowego w rękach się wywołać nie dało. Innym wyjściem było wywołanie u fotografa
2016-07-05 22:03:41 (9 lat temu)
do Stenek: O co ? O to że stoi . I może grało dopóki go nie zalano.
2016-07-06 17:47:07 (9 lat temu)
mooz
+5 głosów:5
do et21: Co tam rak. Mnie powiększalnik niemal pozbawił życia. Pękła sprężyna „przeciwwagi” w kolumnie i głowica ważąca ok.18 kg spadła z wysokości ok. metra przelatując mi przed nosem.
2023-06-11 09:25:37 (2 lata temu)
Marek Kuliński
+2 głosów:2
do et21: Koreksu beztaśmowego używałem do wywoływania przeźroczy. Beztaśmowy był konieczny aby można był zrobić naświetlanie po pierwszym wywoływaniu. Wyciągało się szpulę z puszki koreksu, pakowało do wazy od zupy (biała, ścianki dobrze odbijały światło) napełnionej wodą, i dwie lampy z mocnymi żarówkami przez kilka minut.
2023-07-28 14:59:15 (2 lata temu)
vigo
+1 głosów:1
2020-05-29 11:46:36 (5 lat temu)
3 Dyskusje (ostatnia 2 lata temu)
Kontakt do administratorów strony Fotopolska.Eu: | Regulamin serwisu: https://fotopolska.eu/2,artykul.html
© Copyright 2012 Neo & Siloy
Kolokacja serwerów Amsnet
Ostatnio przeglądane: Instytutowa Warszawa Tarnobrzeg gdynia gdynia Dzików Dzików B.Z. Stęczyński B.Z. Stęczyński górska, ysłakowice górska górska Aleje Ujazdowskie Ostatnia Galeria Sylwia gdynia gdynia katowice katowice Pułtusk Pułtusk biecz bytom koscioł Wiatrak z Zygmuntowa Włocławek swierzawa swierzawa Lodz 1928 Lodz 1928 stacja główna Kopalnia srebra skawina niezidentyfikowane ale młyn włocławek Piekarnia INWEX invex