starsze
nowsze
1
1+
2-
2
2+
3-
3
3+
4-
4
4+
5-
5
5+
6-
6
oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 8 głosów | średnia głosów: 6

Polska woj. zachodniopomorskie powiat stargardzki Stargard ul. Spichrzowa Nowa Synagoga

1913 , Wnętrze synagogi.

(Edit)
**List otwarty do zmarłego przewodniczącego Heimatkreisu**
*J. Stampa, rok 1979*

**Szanowny Panie Studiendirektorze Stampa!**

Nie chciałbym, aby ten rok dobiegł końca, zanim spełnię wewnętrzną potrzebę i napiszę do Pana. Być może mnie Pan pamięta – dzieli nas chyba całe dziesięciolecie. Ale z pewnością pamięta Pan mojego ojca, rabina Dr. Emila Silbersteina. Od kilku tygodni mam przed sobą wycinek z żydowskiego tygodnika, w którym znajduje się recenzja Pana książki o Stargardzie. To właśnie dzięki temu wycinkowi zdobyłem Pana adres.

Długo wahałem się, czy nawiązywać kontakt z dawną ojczyzną – po wszystkim, co się wydarzyło. Jak wielu z mojego pokolenia chciałem zapomnieć o przeszłości. Myślenie o tym wszystkim sprawia ból, ale człowiek myślący nie potrafi zapomnieć. Szczególnie w tych niespokojnych czasach widać wyraźnie prostą linię prowadzącą od Hitlera do współczesnego terroryzmu, który swoją nienawiścią, brakiem prawa i szacunku opanowuje cały świat. A świat mieszczański – poprzez źle pojęty liberalizm, własną korupcję i uległość wobec (wcale nie nowych, lecz dawno zdyskredytowanych) szalonych idei oraz życie bez Boga – nie ma odwagi się temu przeciwstawić.

Utraciliśmy naszą ojczyznę – nie dobrowolnie, lecz zostaliśmy wygnani. My, Żydzi, kochaliśmy nasze Niemcy. Byliśmy może nawet lepszymi patriotami, bo ostrzegaliśmy – nie dla siebie, ale dla innych. Przewidzieliśmy, czym to się skończy. To dla mnie nierozwiązywalny problem, którego nigdy nie przestanę roztrząsać: jak naród tak pracowity, utalentowany i godny szacunku mógł oddać się bez reszty podejrzanemu włóczędze z gościńca, którego prawdziwe pochodzenie do dziś nie jest do końca znane – i pozwolić, by poprowadził ich kraj ku katastrofie i całkowitemu zniszczeniu.

Pan też wie, co znaczy być bez ojczyzny – również ją Pan stracił. My, Pomorzanie, straciliśmy nie tylko ojczyznę – ona już nie istnieje, została unicestwiona. To czyni naszą stratę jeszcze boleśniejszą. Dawniej ludzie również wyjeżdżali w świat, ale mogli wrócić, mogli wspominać ojczyznę taką, jaką zostawili – i ją odnaleźć. Można było pomyśleć podczas spokojnego wieczoru: „W domu uczniowie właśnie spacerują po rynku.” Ale tego już nie ma.

Kilka lat temu przeglądałem u adwokata Berndta w Nowym Jorku rocznik Gröning-Gymnasium. Wydaje mi się, że jedno z gimnazjów w Essen lub Dortmundzie objęło patronat nad Gröning-Gymnasium, a tam również mieści się stowarzyszenie byłych uczniów. Niestety, nie nawiązałem z nimi kontaktu.

I tu dochodzę do właściwego celu mojego listu. Z przytoczonego wyżej wycinka dowiedziałem się, że interesuje się Pan dalszymi informacjami o dawnych mieszkańcach Stargardu, w szczególności o Żydach. Przede wszystkim chciałbym prosić Pana o pomoc w nawiązaniu kontaktu ze stowarzyszeniem byłych uczniów Gröning-Gymnasium. W roczniku odnotowano przy nazwiskach mojego ojca i moim: „los nieznany”. Mój ojciec zmarł 11 sierpnia 1946 roku w Szanghaju – gdzie niemal do śmierci, wspólnie z trzema innymi rabinami, prowadził gminę emigracyjną liczącą ok. 23 000 osób – mając 80 lat. Ja sam jestem dyplomowanym ekonomistą (Lipsk 1931). W Szanghaju chwytałem się najróżniejszych zajęć, by przeżyć: byłem tłumaczem, księgowym, nauczycielem, wędrownym księgarzem, bibliotekarzem.

Dla nas, którzy – jak niemal wszyscy uchodźcy – byliśmy całkowicie bez środków, życie w subtropikalnym klimacie, zwłaszcza w czasie wojny, gdy zmuszono nas do życia w getcie wyznaczonym przez Japończyków, było koszmarem. Przetrwaliśmy tylko dzięki naszym twardym, starym, pomorskim kościom. W Szanghaju było około 50 Żydów ze Stargardu, m.in. adwokat Moses ze swoją starszą matką, a także rodziny Danielsów, Dombrowers (prowadzących Śląski Dom Lnianych Tkanin), kantor Schüler, bracia Burchardy, Lübschütz.

Od ponad 28 lat mieszkam w Ameryce. Przez ponad 20 lat pracowałem jako księgowy w dziale rachunkowości jednej z największych fabryk konfekcyjnych w Filadelfii. Nie jestem żonaty, od ośmiu lat jestem na emeryturze i mieszkam z moją matką, która ma już ponad 98 lat.

Do listu załączam zdjęcie synagogi w Stargardzie – może Pana zainteresuje. Wykonałem je osobiście po renowacji świątyni w 1913 roku. Na jej uroczyste ponowne otwarcie przybył również Pański ojciec, którego zawsze bardzo szanowałem. Oczywiście, jako nauczyciela interesowały go zdobienia i dekoracje. Byłem wtedy dziesięcioletnim chłopcem i dumny, że mogę mu wszystko pokazywać i oprowadzać go po synagodze. Wciąż mam przed oczami obraz Pańskiego ojca – nie tylko jako dobrego nauczyciela, ale i wspaniałego człowieka, prawego mężczyzny!

I teraz, gdy w końcu zdecydowałem się napisać ten długo przemyślany list, uświadamiam sobie, że zrobiłem to nieświadomie z myślą o Pańskim ojcu. Człowiek taki jak on musiał mieć synów godnych swojego imienia.

Życzę Panu zdrowego i błogosławionego nowego roku – i nam wszystkim: pokoju.

Z serdecznym pozdrowieniem,
**Walter Silberstein**

---

**Dopisek redakcyjny do listu czytelnika:**
Ten list został napisany przez Waltera Silbersteina, syna stargardzkiego rabina Dr. Emila Silbersteina (ul. Speicherstraße 14–15, kierownik Żydowskiej Szkoły Religijnej) w dniu 31 grudnia 1979 roku w Filadelfii (USA). Od 1900 roku Dr. phil. Emil Silberstein nauczał religii mojżeszowej w Peter-Gröning-Gymnasium. Walter Silberstein, autor listu, zdał maturę w 1921 roku. Jego dalsze losy były nieznane aż do roku 1979.

Źródła:

* Książka adresowa Stargardu z 1925 roku
* „333 Jahre Peter-Gröning-Gymnasium Stargard”

Skomentuj zdjęcie
Wojciech Szuba
+1 głosów:1
Wymienilem na lepszej jakosci, ale na razie nie chce sie zaktualizowac.
2021-12-10 20:37:59 (4 lata temu)
ZPKSoft
+1 głosów:1
do Wojciech Szuba: U mnie pokazuje się w nowej wersji.
2021-12-10 21:04:11 (4 lata temu)
do ZPKSoft: Przelogowalem sie i nadal dupa. No nic, najwazniejsze ze widac nowa wersje.
2021-12-10 21:50:31 (4 lata temu)
do Wojciech Szuba: Odśwież sobie stronę Ctrl+F5
2021-12-10 21:54:07 (4 lata temu)
do Wojciech Szuba: Otworzyłam zdjęcie i widzę, że na miniaturze mamy jedną wersję a po otwarciu inną. Nie wiem która była pierwotna . Nowa jest w czerni a stara bardziej w sepii ? Czy odwrotnie ?
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: dod.
2021-12-10 21:55:00 (4 lata temu)
do ZPKSoft: stara ma logo fotopolska. Odswierzanie strony i przelogowanie nie pomaga, wiec chyba wszyscy widzimy stara wersje.
2021-12-10 22:15:25 (4 lata temu)
do Wojciech Szuba: Czyli nowa jest na miniaturze. Może jutro cóś się zmieni ?
2021-12-10 22:17:34 (4 lata temu)
do Wojciech Szuba: Wstaw jeszcze raz ale tym razem odhacz "Po podmiana pokaż na stronie głównej". I będzie dobrze.
2021-12-10 22:20:12 (4 lata temu)
do Desperado: Zrobione. Teraz na głownej widac nowe zdjęcie - czarnno biale, a po kliknieciu w zdjecie otwiera sie stare - czerowne, Dodam to zdjecie obok i to rozwiaze problem.
2021-12-11 10:59:57 (4 lata temu)
do Wojciech Szuba: Zawsze to działało ale ja mam duże problemy ze stroną, więc może to należy także do nich ? Widać, że zdjęcie podmienione po rozmiarze. Rozmiar nowy a zdjęcie stare.
2021-12-11 12:53:26 (4 lata temu)
Wojciech Szuba
+1 głosów:1
No to nie wiem. Decydujcie chlpaki ktore lepsze a ktore do kasacji
2021-12-11 20:08:31 (4 lata temu)
do Wojciech Szuba: Podmiana na twój lepszy skan, dziękujemy.
2021-12-12 14:14:34 (4 lata temu)
Wojciech Szuba
+1 głosów:1
+Data + autor + opis.
2025-06-18 22:35:26 (10 miesięcy temu)
Mariusz Brzeziński
Na stronie od 2011 sierpień
14 lat 8 miesięcy 11 dni
Dodane: 11 grudnia 2021, godz. 10:55:04
Aktualizacja: 12 grudnia 2021, godz. 14:14:06
Źródło: Zbiory prywatne
Autor: Walter Silberstein ... więcej (1)
Rozmiar: 1300px x 1950px
17 pobrań
1994 odsłony
6 średnia ocen
Poprzednie i następne zdjęcia Mariusz Brzeziński
Obiekty widoczne na zdjęciu
Nowa Synagoga
więcej zdjęć (4)
Zbudowano: 1913
Zlikwidowano: 1940

Nieopodal Baszty „Białogłówki” przy Speicherstrasse [Spichrzowa] wybudowano w 1873 roku budynek, w którym na górze znajdują się mieszkania rabina i kantora, a w dolnych pomieszczeniach mieści się szkoła religijna. Na dziedzińcu posesji znajduje się synagoga [Synagoge], która została zbudowana od podstaw z myślą o 400 osobach. Szczyt prezentuje bizantyjskie formy architektury. W 1876 roku odbyła się jej gruntowna renowacja, zaś 17 września tego samego roku miało miejsce uroczyste poświęcenie. - z przewdonika Otto Zucka (1900r.) wyd MAH Stargard.



Nowa synagoga w Stargardzie Sczecińskim została otwarta 28.09.1913. Do jej budowy przystąpiono, ponieważ poprzedni budynek okazał się na potrzeby gminy niewystarczający. Nowa synagoga znajdowała się przy Speicherstraße 14/15 (dziś ulica Spichrzowa), która to działka już od dawna była w posiadaniu gminy. Przed synagogą stał budynek mieszkalny, w którym znajdowały się m.in. mieszkania rabina oraz kantora. Budynek ten, jak również sąsiedni spichlerz na sól oraz położenie nad brzegiem rzeki Iny sprawiały, że synagoga od strony Speicherstraße była zupełnie niewidoczna. Można było zobaczyć ją jedynie od tyłu a szkic synagogi widzianej właśnie z tej perspektywy, został uwieczniony przez Joachima Stampę, który sporządził również krótki opis świątyni. Wbrew pozorom był to jednak budynek dość imponujący, z fasadą z żółtych cegieł wykonaną w stylu orientalistycznym, obramowaną cegłami w kolorze czerwonym. We wnętrzu świątyni znajdowała się olbrzymia sala modlitewna oraz liczne pomieszczenia boczne. Synagoga ta miała służyć gminie przez kolejne 25 lat. Wydarzenia Nocy Kryształowej (9/10 listopad 1938 roku) synagoga wprawdzie przetrwała, ponieważ straż pożarna zdołała uchronić ją przed spłonięciem, wbrew wyraźnym rozkazom Partii Narodowosocjalistycznej. Ogromny budynek próbowano podpalić dwukrotnie, za każdym razem w bardzo prymitywny sposób, tak że nawet bez inicjatywy straży pożarnej ogień sam by wygasł. Jednak wkrótce potem strop synagogi został wysadzony co uszkodziło budynek do tego stopnia, że musiał on zostać zamknięty ze względów bezpieczeństwa. Budynek został później rozebrany, ale sąsiednie zabudowania pozostały na swoich miejscach



 



Pożar synagogi



Kierownictwo NSDAP Rzeszy postanowiło, że w nocy z 9 na 10 listopada 1938 r. żydowskie miejsca kultu, synagogi, powinny zostać spalone w całej Rzeszy Niemieckiej. Poinformowano o tym straż pożarną i poinstruowano, aby w przypadku dotarcia do płonącej synagogi z opóźnieniem ograniczyła się do ochrony sąsiednich budynków. Była to tak zwana „Noc Kryształowa”.W Stargardzie synagoga nie znalazła ognistej ziemi. (Autor tej książki i tych wierszy był członkiem stargardzkiej ochotniczej straży pożarnej i jednocześnie łącznikiem z NSDAP. Jednocześnie cieszył się nieskrępowanym zaufaniem burmistrza dr. Ludzie.)



Zostałem więc wezwany do komendy okręgowej i otrzymałem powyższe instrukcje. Zapytałem, jak to powinno wyglądać w praktyce. Z jednej strony nie wiedzielibyśmy, kiedy zostaniemy zaalarmowani przez alarm przeciwpożarowy, az drugiej całkowicie niepewni, czy pomoc straży pożarnej nie będzie potrzebna gdzie indziej przez ten sam alarm przeciwpożarowy. Doszło do wniosku, że o ile straż pożarna powinna jak zwykle szybko zareagować w przypadku alarmu, to gdyby zadziałała z powodu pożaru synagogi, a nie z powodu kolejnego pożaru, przejęłaby jedynie ochronę sąsiednich budynków i pozwoliła powinno być spalenie synagogi.Z tą instrukcją udałem się do dr. Völkera i poinformował go o tym, jednocześnie pytając, co sądzi o tej sprawie i czy popiera polecenia zarządu powiatu. Uważam, że podpalenie jest podpaleniem bez względu na to, kto go dokonuje, a strażacy mają obowiązek zapobiegać niszczącym pożarom. otrzymałem od dr. Völker otrzymał polecenie skonsultowania się z dzielnicowym komendantem straży pożarnej Juliusem Richardtem i innymi członkami Führerratu: zdecydowanie powinniśmy wyjść i ugasić pożar w synagodze w zwykły sposób. Będzie nas osłaniał przed zarządem okręgu.Następnego ranka syreny przeciwpożarowe zawyły, gdy było jeszcze ciemno. Wskoczyłem w gotowy mundur strażacki, wsiadłem na swoje bmw i pojechałem prosto do synagogi, bo tam został nam ogłoszony pożar. Dotarłem tam dużo wcześniej niż pojazdy straży pożarnej, które wtedy również zjeżdżały z Johannisbergu. Nigdy wcześniej nie byłem na tej posiadłości i miałem bardzo mgliste pojęcie o budowie.Drzwi frontowe budynku mieszkalnego przy Speicherstrasse były otwarte. W domu panował stłumiony niepokój. Nie było krzyków i biegania. Sosnowe drewno na opał leżało na wierzchu dywanu, który następnie podpalono. Najwyraźniej podpalenie przez mieszkańców domu, albo zostało wcześnie zauważone albo podejrzewano że następi. Kłody drewniane zostały rozepchnięte - prawdopodobnie kopnięciem. Tu wojsko nie musiało nic więcej robić. To źródło ognia zgasłoby samoistnie najpóźniej za kwadrans. Podobnie było z drugim źródłem ognia, które ustawiono w korytarzu przedpokoju i zainfekowano. Tutaj również tliło się jeszcze tylko kilka kawałków drewna opałowego. W sali przy ołtarzu krzątała się kobieta zbierać świeczniki i przybory i przenosić je. Kiedy wojsko podjechało, sprawę zgłosiłem. Przeszukano lokalizacje, aby sprawdzić, czy gdzieś indziej nie doszło do pożaru. Tak się nie stało i straż pożarna wróciła do zajezdni przy Hindenburgstrasse.W dalszym omówieniu pożaru generalnie podkreślano, że zachowanie straży pożarnej w tym przypadku podpalenia było prawidłowe. Straż pożarna jest po to, aby zapobiegać pożarom - nieważne. jak powstały. Na dodatek ośmieszano prymitywny sposób kremacji dużego domu. Oba pożary można było ugasić jedną kanką mleka pełną wody. Nad ranem – pełniłem służbę jako urzędnik miejski w ratuszu – ponownie wezwano mnie do starostwa powiatowego, które w tym czasie mieściło się w dwuspadowym domu przy Radestrasse 19 nad kasą oszczędnościową. Przywódca dystryktu, Siegfried Schug, brutalnie skonfrontował mnie z pytaniem, dlaczego nie pozwoliliśmy spalić synagogi. Synagogi spłonęły wczoraj w całej Rzeszy, tylko nie w Stargardzie. Opowiedziałem mu o zarządzeniu burmistrza, że ​​powinniśmy się wyprowadzić bez względu na wszystko, i o absurdalnym sposobie podłożenia ognia. Wojsko nawet nie musiało wkraczać do akcji. Dostałem rozkaz od komendanta dystryktu, jak postępować następnego ranka, kiedy znowu zawyją syreny, i że tym razem synagoga zostanie spalona. Znów zaniosłem to do dr. Völkera, który był autorytarnym zwierzchnikiem stargardzkiej policji i straży pożarnej, zwanej wówczas „policją gaśniczą”, ze względu na niemiecki kodeks miejski. I znowu dostałem ten sam rozkaz co dzień wcześniej: ruszać na pierwszą syrenę i gasić.Następnego ranka było to samo zamieszanie co poprzedniego dnia: zawyły syreny, byłem pierwszym strażakiem w synagodze, znowu prymitywne ogniska, tym razem trochę więcej, ale bynajmniej nie wystarczające, jak na tak duży budynek aby zajął się ogniem. Tu wyraźnie widać było, że Stargarder SA nie miał praktyki w rozpalaniu ognia. Najwyraźniej żydowscy mieszkańcy miasta nawiązali w międzyczasie kontakt ze swoimi współwyznawcami w innych pomorskich miastach i byli na to przygotowani, prawdopodobnie nawet nie spali i wręcz na to czekali. Straż pożarna została zaalarmowana bardzo wcześnie. Nie udało się jednak ugasić 4 czy 5 źródeł ognia w zadymionym budynku hali.Po raz trzeci partia już nie próbowała spalić synagogi. Po kilku dniach w ich więźbie dachowej w północno-zachodnim narożniku, obok magazynu soli, umieszczono małe urządzenie wybuchowe, które uszkodziło więźbę dachową tak poważnie, że budynek został zamknięty przez policję. Synagogę następnie rozebrano.



(W.S)


ul. Spichrzowa
więcej zdjęć (124)
Dawniej: Nordmauerstr / Speicherstr
ul. Spichrzowa (Speicherstr.) [oryg. "ul. Spichrzowa"] fragment od spichrza do ul. Chrobrego.

ul. Spichrzowa północ (Nordmauerstr.) [oryg. "ul. Przy Północnym Murze"] Odcinek który obecnie ciągnie się wzdłuż murów.

Speicherstrasse przeszła podobną zmianę. Pierwotnie nazywała się Küterstraße, od rzeźników i masarzy w przeciwieństwie do rzeźników kości, następnie stała się Kickenstraße, a w końcu Küdenstraße, aż ta mniej zrozumiała nazwa została porzucona, a ulica została nazwana Speicherstraße po dawnym książęcym magazynie soli, który znajduje się tam do dziś.

Eine ähnliche Veränderung hat die Spei- cherstraße durchgemacht. Sie hieß ursprüng- lich Küterstraße, nach den Schlächtern und Garbrätern im Gegensatz zu den Knochen- hauern, und wurde dann zur Kicken- und schließlich Küdenstraße, bis man diesen wenig verständlichen Namen aufgab und die Straße nach dem in ihr noch heute belegenen ehemals furfürstlichen Salzspeicher als Spei- cherstraße bezeichnete.

,De leiwen Pommern"
von Lieselotte Clemens Gudrun Massaeus
Ueber Stargarder
Straßen- und Flurnamen.
Von Dr. Martin Hasenjaeger.

(W.S)