Jednopiętrowy drobnomieszczański budynek z łamanym dachem przypisany był do dzielnicy Kamieniec z numerem konskrypcyjnym 29. Numeru posesji początkowo nie posiadał. Przydzielony został dopiero w 1892 r. i był to nr 20. Dokładna datacja wzniesienia budynku nie jest znana, nie mniej w księgach gruntowych pojawia się od 1785 r., kiedy została zakupiona przez Jana i Annę Marię (Sei... nieczytelne) działka wraz z ogrodem pod budowę nowego domu. W 1805 r. w drodze publicznej licytacji posiadłość nabył Jakub Sobik, który w trzy lata później sprzedał majątek Johannowi Mienczilowi. Od 1842 r. właścicielem był Leopold Scholtis (czasami pisany Scholtys). Podług mapy katastralnej Kamieńca z 1836 r. obiekt był wykonany z trwałego budulca, czyli cegły lub kamienia i nosił tzw. BP numer 27. Oprócz budynku mieszkalnego istniał również obiekt gospodarczy, który został wyburzony w lipcu 1905 r. Do budynku mieszkalnego wchodziło się kamiennym mostkiem, który przekraczał rynsztok uliczny. Leopold Scholtis założył w 1893 r. jeden z najstarszych w Cieszynie sklepów tekstylnych. W październiku 1888 r. w prasie pojawiło się ogłoszenie o wynajmu magazynu, stajni, piwnicy, powierzchni użytkowej i zsypu węgla. Od kwietnia 1889 r. znajdował się tu jeden z dwóch cieszyńskich oddziałów posterunku policji miejskiej (straż miejska przed podziałem miasta liczyła 16 strażników, po podziale 9) tzw. Odwach, po niemiecku - Wachstube (drugi znajdował się na rynku) z więzieniem, gdzie w 1891 r. powiesił się Jerzy Trombala z Pogórza. Posterunek z centralą był połączony linią telefoniczną. Na posterunku w 1889 r. było zatrudnione dwóch strażników. W 1883 r. ogłoszono nabór nowych strażników, jako jedno z wymagań była podana znajomość języka niemieckiego i polskiego. O posterunek ten ludność Saskiej Kępy domagała się już we wrześniu 1885 r. zwracając uwagę, iż ludzie stają się coraz bardziej źli. Domagano się również zwiększenia ilości latarni. Podobna sytuacja wyglądała też w innych przedmieściach jak np. Frysztackie czy w kierunku na Bobrek. Najprawdopodobniej przed 1909 r. połowę obiektu wyburzono - po śmierci Leopolda seniora (1826-1908). W miejscu tym wzniesiono czynszową kamienicę, która tak naprawdę była przedłużeniem sąsiedniej kamienicy Leopolda Scholtisa juniora . W budynku znajdował się sklep z jarzynami Andreasa Masnego oraz sprzedawca tkanin Sali Ring. W 1924 r. za dawnym kioskiem, który stał w sąsiedztwie domu Scholtisa, budowniczy Carl Friedrich zbudował przyziemny drewniany budynek dla firmy obuwniczej Bat'a ze Zlina. Istniał on tylko krótko, gdyż w późniejszym okresie został przeniesiony na działkę zakupioną przez Bat'ę . Przed wyburzeniem domu Scholtisa mieścił się tu sklep Alexandra Frischera, który sprzedawał m.in. Praskie wędliny. Ostatnim właścicielem budynku był Josef Tyras, który w kwietniu 1928 r. resztki domu wyburzył a na jego miejscu wzniósł rogową kamienicę . Po II wojnie światowej, rodzina Scholtisów została wysiedlona do Niemiec.
Rodzina Scholtisów jest od średniowiecza jedną z najdłużej i nieprzerwanie (pomimo wysiedleń po II wś.) mieszkających po dziś dzień rodzin w Cieszynie i Czeskim Cieszynie, choć pisownia nazwiska została niejednokrotnie spolszczona lub sczeszczona (Szołtys - Šoltis). Rodzina ta posiadała m.in. folwark w Bobrku, który w 1775 r. został sprzedany wolnym chłopom z rodu Borutów. W XVIII wieku wójtem Górnego Przedmieścia był Jan Scholtis (słowo Scholtis, czyli Sołtys oznacza wójt). Pomimo sprzedania bobreckiego folwarku w posiadaniu rodziny pozostały inne również liczne majątki, przede wszystkim w Bobrku (na Bobrku), które w kolejnych latach były również sprzedawane. W 1887 roku miała miejsce tzw. sprzedaż egzekucyjna należąca do Theodora Scholtisa z Bobrku. Chodziło o realności z numeremi 22, 23 i 30. W dwa lata później, jak podaje prasa lokalna: rozległy majątek Scholtisów z Bobrku został sprzedany, a jego rodzina wyjechała do Ameryki, aby tam stworzyć lepszą przyszłość. W tym samym roku Karl Scholtis senior z Górnego Przedmieścia sprzedał działkę pod budowę nowego cmentarza ewangelickiego przy ul. Bielskiej. Do Georga Scholtisa należał w Bobrku dwór z gorzelnią tzw. "na Małym" , który również został sprzedany. W połowie XIX wieku Scholtisowie zaczęli zasiedlać lewobrzeżne przedmieścia. Jednym z pierwszych był Lepolod Scholtis senior. Do najbardziej zasłużonych z licznie rozwarstwionej rodziny należał Karl Scholtis senior, który na Górnym Przedmieściu prowadził farbiarnię koloryzującą suknie wałaskie . W 1898 r. został honorowym obywatelem miasta. W latach 1897-1900 oraz 1900-1903 zasiadał w wydziale gminnym. Od 1885 r. był członkiem Wydziału cieszyńskiej Kasy Oszczędności, w latach 1888-1906 jej dyrektorem. Scholtisowie trudnili się różnymi zawodami: Karl - piekarz , Emerich - szewc i handlarz skórą , Josefina - handlarz skórą, Josef - garbarz skóry, Georg - rzeźnik , Karl senior i junior - farbiarz, Leopold - wyroby pończosznicze, Karl - handlarz towarami kolonialnymi, Leopoldina - krawcowa, Karl - strażnik miejski , Wilhelm - nadzorca budowlany, Alois - urzędnik działu ekonomicznego Komory Cieszyńskiej, Friedrich - księgowy cesarsko-królewskiej Obrony Krajowej, Artur - cesarsko-królewski radca finansowy, Gustav - koniuszy Komory Cieszyńskiej, Kamilla - handlarz kwiatami, Margarete - skarbik, Valeria - nauczycielka, Artur - rewident kolei żelaznej. Rodzina Scholtisów potrafiła być hojna i aktywna społecznie. W 1893 r. Karl Scholtis złożył dar pieniężny na budowę kościoła w Dąbrowej, w 1902 r. ten sam Karl Scholtis ofiarował datek na dzieci polskiej szkoły w Cieszynie, natomiast w 1908 r. ofiarował fant dla Koła Pań Macierzy Szkolnej w Cieszynie. Jednak nie wszyscy z licznej rodziny Scholtisów byli hojni i zarazem propolscy. Gwiazdka Cieszyńska w 1899 r. odnotowała: Scholtisowi z małego podsienia przeszkadzają, jak się dowiadujemy, polskie afisze. Ciekawość, czy go i mowa nasza razi, jeśli się chodzi do niego na zakupy. Zapewne tak, to też prosimy naszych ludzi, aby z gorliwym Niemcem Scholtisem zerwali wszelkie stosunki i nic u niego nie kupowali. Może się nauczy szanować naszą mowę i nasze pismo i nie będzie wyrabiał awantur, jeśli się obok jego sklepu chce przylepić polskie afisze. W kolejnym numerze tej samej gazety pojawiło się następujące sprostowanie: Zaznaczamy wyraźnie, że kupcem, który nie pozwolił przylepiać polskich afiszów, nie jest Karol Scholtis mający sklep w połowie Głębokiej ulicy, lecz Rudolf Scholtis, którego sklep znajduje się pod małymi podsieniami.
więcej 
|