Na terenie majątku w 1794 roku zbudowana została zachowana do dzisiaj przy ulicy Repnina 5a karczma, która stanęła w pobliżu przecięcia alei topolowej przez Trakt grodzieński, prowadzący bezpośrednio z miasta do fabryk Tyzenhauza na Foluszu nad rzeką Łososianką, dopływem Niemna. Karczma swym zewnętrznym wyglądem przypominająca raczej klasycystyczny dwór niż zajazd, została wzniesiona na planie prostokąta o szeroko rozstawionych dziesięciu osiach, parterowa, kryta czterospadowym dachem. W jej środkowej części występuje pseudoryzalit z belkowaniem wspartym na czterech kolumnach. W jego trójosiowej części środkowej występował pseudoryzalit z belkowaniem wspartym na czterech przyściennych kolumnach. Ponad wydatnym, profilowanym, nakrytym daszkiem gzymsem zamykającym ryzalit, znajdowała się niewielka facjatka z prostokątnym oknem, ujętym w ramy ćwierćkolistego naczółka, i dwiema umieszczonymi po bokach, rozczłonkowanymi płycinami, ściankami attykowymi. Powściągliwą dekorację elewacji frontowej uzupełniały dalsze naczółki: poziomy nad drzwiami wejściowymi, trójkątne nad środkowymi oknami partii bocznych, a w końcu gzymsy podparapetowe. Ryzalit poprzedzał taras. Elewacja ogrodowa nie posiadała ryzalitu.
Po 1921 roku część z karczmą i kaplicą została własnością Maurycego. Po dokonanej przebudowie wnętrz dawnej karczmy, budynek stał się jego siedzibą. Maurycy O'Brien de Laçy, żonaty z rosyjską księżniczką, Nadzieją Drucką (zwaną Adzią), przebudował karczmę tak, że stała się ona podobna do klasycystycznego pałacyku. Po pewnym czasie siedziba ta stała się salonem literackim, który gościł takie osobistości życia literackiego jak Maria Dąbrowska, Zofia Nałkowska, Julian Tuwim, Juliusz Kaden-Bandrowski, Jan Parandowski. Nadzieja Drucka, uzdolniona literacko, napisała kilka powieści, była założycielką i prezeską Towarzystwa Przyjaciół Literatury i Sztuki im. Elizy Orzeszkowej. Od 1930 r. została członkinią polskiego PEN-Clubu. Na terenie majątku pisarka wraz z mężem organizowała letniska dla niezamożnej ludności Grodzieńszczyzny. Maurycy O’Brien de Laçy w latach 1929-1932 był prezydentem miasta Grodna. Pełnił również on szereg funkcji społecznych. Przez dłuższy czas prezesował w Związku Ziemian.
Oboje małżonkowie mieszkali w Augustówku do września 1939 r. Potem wyjechali do Warszawy i tam biorąc udział w działalności konspiracyjnej przeżyli okupację niemiecką.
Dwór przetrwał II wojnę światową. Powojenna rozbudowa Grodna spowodowała, że znalazł się w jego śródmiejskiej, lewobrzeżnej dzielnicy, przy ul. Repina, otoczony typowymi dla socjalistycznego budownictwa blokami. Do września 2018 roku mieściło się w nim przedszkole, które stamtąd wyprowadzono ze względu na zły stan techniczny budynku.
Pobyt Witkacego
W czerwcu 1939 roku na zaproszenie właścicieli przebywał w Augustówku Stanisław Ignacy Witkiewicz „Witkacy”, który został tam zaproszony przez żonę gospodarza. Na piętrze dworku zorganizowano „dwa urocze pokoje gościnne o niskich drewnianych sufitach i podłużnych oknach, co czyniło je podobnymi do kabin okrętowych”, z których jeden zajmował Witkacy. Po latach Nadzieja Drucka napisała „Muszę przyznać, że pobyt Witkacego w Augustówku był dla mnie ciężką próbą. Uprzedzano mnie, że wizyta ta musi się skończyć kłótnią i zerwaniem stosunków. Ponieważ bardzo wysoko ceniłam Witkacego i dumna byłam z jego rzekomej przyjaźni, byłam cały czas w napięciu, uważałam, by niczym go nie dotknąć – z drugiej jednak strony, znając już wysokie walory jego umysłu, zżymałam się na jego »wygłupianie się« wobec licznego towarzystwa zgromadzonego u nas na wsi. [...] zrywał się od stołu […], przykładał połówkę czarnego grzebyka nad górną wargę, podnosił rękę i zaczynał wrzeszczeć po niemiecku”.
Irmina Bajer w książce Joanny Siedleckiej „Mahatma Witkac” wspominała, że Witkacy w Augustówku „wróżył […] z kart i pisma, […] widział wszystko na czarno. Przewidywał na przykład wojnę, zagładę Europy, pewnego świata, w tym właśnie i ziemiańskiego. Nie wierzył zupełnie, że »jesteśmy silni, zwarci i gotowi«”. Przed wyjazdem miał powiedzieć gospodyni, że jest u niej ostatni raz w życiu, a na pytanie, czy było mu tu źle, udzielił następującej odpowiedzi: „Było mi tu wyjątkowo dobrze, ale wiem to i czuję, że czekają nas złe czasy”.