W ubiegły czwartek odbyło się w Krakowie poświęcenie nowego domu Bożego przy ulicy Łobzowskiej, wystawioflego staraniem SS. Karmelitanek Bosych. Karmelitanki Bose, wygnane z Poznania przez Kulturkampf. przybyły do Krakowa przed 30 laty (w r. 1875) i osiedliły się w m ałym n iepokaźnym domku, z prywatną kapliczką, mieszczącą się w głębi starego ogrodu: zapomniane prawie przez wszystkich, odcięte od świata, pędziły Karmelitanki żywot spokojny i cichy. Nie zadowalniały się jednak niepokaźną kapliczką, ich marzeniem było wznieść wspaniały, o wielkich rozmiarach kościół. Do upragnionego celu dążyły nadzwyczaj energicznie, popierane w uciążliwej swej pracy przez zamożniejsze rodziny, które czuły brak kościoła w tamtej dzielnicy i miały szczerą chęć brakowi temu zapobiedz. Wspólną żmudną pracą uzbierano potrzebne fundusze i rozpoczęto budowę nowego przybytku Bożego. Praca około wystawienia klasztoru i kościoła trwała trzy lata. Dzieło zbliżało się zwolna ku końcowi, teraz wreszcie doprowadzono je do końca i oto w głębi wspaniałego ogrodu stanął nowy przybytek Boży pod wezwaniem św. Teresy. Grupa budynków klasztornych oddzieloną jest od ulicy wysokim murem. Przez bramę wjazdową, mieszczącą się z boku kościoła, wchodzi się na mały spokojny dziedziniec klasztorny. Dziedziniec ten dzieli zabudowania klasztorne na dwie części. Po jednej stronie widzimy domek, przeznaczony dla kapelana wraz z mieszkaniem dla stróża, po drogiej znów mieści się zgrabny, jednopiętrowy budynek. Jest to mieszkanie furty erek, usługujących przy furcie i załatwiających interesa zakonnic na mieście. Furta klasztorna nie otwiera się nigdy dla obcych, za specyalnem pozwoleniem udzielonem z konsystorza tylko dla lekarza lub kapelana. Co do zewnętrznego wyglądu nowego kościółka zaznaczyć wypada, że prezentuje się nader sympatycznie, zrobiony z czerwonej cegły, przedzielonej miejscami pasami cegły białej, ozdobiony sarkofagiem św. Teresy, następnie godłami Karmelu, miły przedstawia widok. Wnętrze kościółka ma kształt rzymskiego krzyża. Rozmaite rzeźby i malowidła przyczyniają się wielce do nader korzystnego sądu o wszystkiem, nie pozwalając zwracać uwagi na pewne braki w wyposażeniu wewnętrznem. Przy wejściu do furty klauzulowej, uderza oczy skromne epitaphium, świadczące o twórcach tego gmachu, budowniczych Stryjeńskim i Mączyńskim. Idąc krużgangiemi klasztornym, nie można nie zauważyć pięknych romańskich okien. Jedno z wejść prowadzi na chór, skąd można widzieć nieco bliżej sklepienie kościelne. Surowość i ścisłość zakonnych reguł nie pozwoliła na żadne zbytkowne i efektowne upiększenie, mimo to jednak wszystkie malowidła i rzeźby nie tracą nic na swej wartości. Pierwsze piętro klasztornego gmachu przeznaczone jest na mieszkania matek. Tutaj uderza nas przedewszystkiem skromność w urządzeniu, posunięta do tego stopnia, że oprócz całkiem zwykłego tapczana niema w całej celi żadnego sprzętu. Stół zastępuje wystająca deska okienna, przy której klęcząc, odmawiają zakonnice pacierze lub oddają się pracy. Skromność w urządzeniu idzie w parze z nadzwyczajną skromnością matek. Każda z nich wszystkie czynności załatwia sama, nie usuwając się od posług najniższych. Styl wszystkich budynków zasadniczo romański, z nieznaczną domieszką koniecznej nowoczesności, która wskazuje, że budowa wzniesiona w obecnym wieku. Nowoczesność ta występuje raczej w użyciu i stosowaniu materyałów, aniżeli w zasadniczych formach stylowych. SS. Karmelitanki, wiedząc dobrze, że fundusze składane pochodziły z polskich kieszeni, oddały z wdzięczności wszystkie roboty tak około kościoła jak klasztoru firmom polskim. Roboty kamieniarskie oddano K. Grochalowi, stolarskie M. Woronieckiemu i A. Niedzielskiemu, ślusarskie otrzymała firma Butelskiego, instalacye wodociągów i centralne ogrzewanie zaprowadził inżynier Nitsch. Witraże wykonano w pracowniach Ekielskiego i Tucha, inne roboty szklarskie otrzymał Czekajski. Jedyna lejarnia w Kałuszu A. Serafina otrzymała zamówienia na dzwony.
Źródło: Nowości Illustrowane. 1905, nr 30, artykuł: "Poświęcenia nowego kościoła w Krakowie".