W opisie kamienicy przy ul. Magdaleny 3 (https://lodzkie.fotopolska.eu/Magdaleny-3-Lodz) stwierdzono, że pełniła ona we wczesnych latach XX wieku rolę oddziału kościoła parafialnego, którym dla Rudy był kościół św. Mateusza w Pabianicach. Tutaj ksiądz z Pabianic odprawiał nabożeństwa. Z kolei rolę swoistej "plebanii" odgrywało mieszkanie w budynku przy ul. Trudnej 4. Tam ksiądz odpoczywał, spożywał obiad i rozmawiał z wiernymi. Mieszkała tam rodzina Stefana Świderskiego. Na mapie widać, że ten adres jest bardzo bliski ul. Magdaleny.
W taki sposób zapamiętał ten dom jego dawny lokator, Jerzy Świderski, syn Stefana, cyt.:
"Dom nasz na Trudnej, to drewniany budynek, z wysokim strychem, gdzie mieścił się jeden pokoik z tarasikiem nad werandą. Na parterze, prócz 3 pokoi i kuchni była też klatka schodowa i hall, z którego wychodziło się na werandę. Podziemie mieściło dwa pomieszczenia, a jedno z nich stanowiło zupełnie przyzwoity pokój. Wchodziło się do tych pomieszczeń ze szczytu od zachodu, schodami obudowanymi i pod dachem. Ten dach przyczynił się do zabaw, ale był też wygodny dla złodziei. W tym okresie, tj. w latach 1916-1921 grasowały bandy pospolitych złodziei, którzy kradli co się dało. Ojciec wówczas pracował w PKP w Karolewie i służbę miał często w nocy. W domu wtedy zostawała matka nasza z pięciorgiem dzieci. Dzięki pomysłowości matki naszej nie doszło do poważniejszych kradzieży czy napadów mogących skończyć się nawet tragicznie. Służby bezpieczeństwa było wtedy bardzo mało. Jeden policjant na bardzo wielki obszar. Toteż mało kiedy widywało się go w naszej okolicy (nazywał się posterunkowy Baranowski). Kiedy ojciec pracował w nocy, matka i trójka starszego rodzeństwa budowali barykady pod drzwiami, od wewnątrz i to takie, że w razie czego robiło to ogromny hałas, a wtedy trudno było nie obudzić się i zwoływać nieobecnych dorosłych na ratunek. Udawało się to tak, że poza skradzionymi kurami lub wyprzątnięciu komórek w podwórku nie pamiętam, żeby okradziono nas z kretesem. Nawet wiadomo było po nazwisku, kto to przychodził na te nocne odwiedziny (Linke, Flis i inni). Policja niewiele mogła zdziałać by zapewnić bezpieczeństwo".
Jeszcze niedawno powyższy opis pasował niemal idealnie do wyglądu domu pokazanego na współczesnej fotografii. Jednak przeprowadzony kilka lat temu remont zmienił nieco bryłę budynku i zapewne zmianie uległo również jego wnętrze.
Źródło : relacja Jerzego Świderskiego zamieszczona w n-k.