| zapomniałem hasło | nowe konto | dodaj zdjęcie
Mapa
Nieistniejące
Komentarze Kresy Kresy + Polska Panoramy Pomoc
OBIEKTY - Ulica Foksal
1/2/4
2a
3/5
3/5
6
8
10
10A
11
12
12/14
13
14
15
16
17
18
18
19
21
21

Za wpłaty ze zrzutka.pl oraz cegiełek kupione zostały:

  • Dyski twarde Seagate Exos X22 20TB x 2 = 2500 zł
  • Router TP Link Archer X55 AX3000 = 277 zł
  • Serwer plików NAS QNAP TS-673A-8G = 4677 zł

Przeznaczenie: kopie zapasowe strony (obecnie wykonywane są ręcznie na domowym komputerze)

zdjęcie 1 zdjęcie 2 zdjęcie 3

wczytywanie danych...

Ulica Foksal

Dawniej: Jugosłowiańskiej Brygady Pracy, Pierackiego Bronisława, Foksal
Foksal – ulica w Śródmieściu Warszawy, w rejonie znanym jako Śródmieście Północne sąsiadując przez skarpę wiślaną z Powiślem.
Ulica biegnie od ulicy Nowy Świat do skarpy wiślanej, gdzie kończy się ślepo budynkiem pałacu Zamoyskich. Dochodzą do niej następujące ulice: Gałczyńskiego, Kopernika i Krywułta.
Tereny zajmowane dzisiaj przez ulicę Foksal należały w XVIII wieku do dóbr rodziny Czapskich i znajdowała się tu podmiejska rezydencja, sąsiadując z zabudowaniami jurydyki Bożydar-Kałęczyn. W 1746 Walenty A. Czapski sprzedał rezydencję Marii Annie Brühlowej, która na nowo urządziła tu ogród. Po jej śmierci zainteresowani byli posiadłością m.in. Ignacy Krasicki, choć ostatecznie właścicielem został bankier Fryderyk Kabryt. Zaprosił on do
więcej
proszę czekać...
Ostatnie dyskusje
123456następna
verbensis
+1 głosów:1
Pocztówka wydana przez Książkę i Wiedzę.
Autor: A. Gąsiewicz.
2025-10-08 13:16:14 (7 miesięcy temu)
yani
+3 głosów:3
Miny bezcenne... :))
2024-03-01 11:24:38 (2 lata temu)
yani
+1 głosów:1
Dodałem znacznik.
2024-03-01 11:26:09 (2 lata temu)
nyskadolniak
+1 głosów:1
Rejestracja WID od 1981.
2025-07-15 18:53:26 (9 miesięcy temu)
Antek Czechow
+2 głosów:2
To jeden z najczęściej foconych budynków z jesieni 1939
2024-10-05 16:43:13 (rok temu)
Bardzo proszę znawców motoryzacji o rozpoznanie i przypisanie autobusów. Kompletnie się na tym nie znam :)
2025-04-07 13:09:35 (rok temu)
† ML
+3 głosów:3
W narożniku Foksal 18 był sklep POCh (Polskie Odczynniki Chemiczne), źródło wszelakich dobroci potrzebnych młodemu chemikowi.😁
2025-04-07 16:33:43 (rok temu)
verbensis
+3 głosów:3
do polskup: Od frontu perełka, czyli przegubowy Jelcz AP-62 z nr tab 21 629, jeden z 22 zbudowanych ( )
Drugi to Chausson APH 521/522
2025-04-07 13:16:40 (rok temu)
Krzysiek99
+1 głosów:1
do verbensis: I dlatego jest to dość cenne zdjęcie, ponieważ nie ma zbyt wielu zdjęć autobusów AP-62. Dodałem znaczniki.
2025-04-07 13:19:44 (rok temu)
polskup
+1 głosów:1
do verbensis: Serdeczne dzięki! Marki i numery bym poznał i odczytał, ale te typy i modele :)
2025-04-07 13:34:14 (rok temu)
polskup
+4 głosów:4
do † ML: O, tak :) Żebyś wiedział. Byłem młodym chemikiem, zwłaszcza jak byłem młody :D Ileż to razy stałem tam w kilometrowej kolejce, np. po KMnO4, żeby dowiedzieć się, że "dzieciom nie sprzedajemy", ale zawsze znalazła się w kolejce jakaś miła i pomocna osoba dorosła. Albo innym razem wykupiliśmy z kumplem cały zapas dwuchromianu amonu. I były wulkany. Ewentualnie kwas siarkowy rzucili. Że też dzisiaj dzieci nie mają takich zainteresowań...
2025-04-07 16:41:16 (rok temu)
yani
+3 głosów:3
do polskup:
Ja w tym sklepie kupowałem siarkę. Saletra była w domu, węgiel drzewny również, bo ojciec szkicował węglem. Ale terrorystą nie byłem, nie przypominam sobie, żebym coś wysadził... ;)
2025-04-07 17:11:50 (rok temu)
† ML
+3 głosów:3
do yani: To po co kupowałeś/zdobywałeś te składniki? Ja (my) budowaliśmy bomby w pojemnikach baterii R20 z zapłonem elektrycznym. Efektowne wybuchy!
2025-04-07 18:48:57 (rok temu)
polskup
+2 głosów:2
do yani: & do ML: Zapalnik elektryczny, tak. W którymś BOMiSie rzucili kiedyś oporniki niskoomowe i niskowatowe. Płonęły od baterii 4,5V i były idealne na zapalniki elektryczne. Obudowy do petard to najlepsze były z dezodorantów. Pył aluminiowy to proszek "srebran" do malowania kaloryferów kupowany w budzie farbiarskiej pod halą marymoncką. Z ciekawostek były jeszcze świece dymne z czterochlorkiem węgla z gaśnic tetrowych oraz chloroacetofenon pozyskiwany ze świec łzawiących rzucanych przez zomowców. Gasiło się toto w wiadrze z wodą i można było użyć ponownie... A saletrę kupowało się tak, że robiło się obchód po spożywczakach (saletra) i aptekach (nadmanganian, gliceryna do zapalników czasowych itd.) i kupowało się po 2-3 opakowania + coś dla ściemy, że niby mama prosiła. No to zrobiłem comming out. Teraz po mnie przyjdą :)
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: liter.
2025-04-07 19:42:52 (rok temu)
yani
+1 głosów:1
do † ML:
W takim celu jak Ty - dla efektów, nie dla jakiejś destrukcji. :)
Ale jak bym coś wysadził, albo przynajmniej próbował, to bym się mógł pochwalić, że osłabiałem system i obalałem komunę. :))
2025-04-07 19:26:24 (rok temu)
yani
+2 głosów:2
do polskup:
Ja moje bomby odpalałem przy pomocy lontu zrobionego z bawełnianego sznura do suszenia prania, nasączonego w roztworze saletry. Baterie były drogie i ciężko było o cienkie i długie przewody.
2025-04-07 19:48:16 (rok temu)
do yani: Tak. Moczenie sznurka, takiego białego, w saletrze. Przypomniałeś mi :)
2025-04-07 19:51:42 (rok temu)
do yani: A przewody brało się telefoniczne albo wręcz z rozwiniętej cewki albo transformatorka, emaliowane.
2025-04-07 19:55:11 (rok temu)
† ML
+3 głosów:3
do yani: Za moich czasów nie wiedziałem jeszcze co to opornik. Mój zapalnik elektryczny wymagał finezji. Żaróweczkę od latarki trzeba było zgnieść kombinerkami tak aby nie uszkodzić żarnika. Następnie drucik okładało się papką zrobioną "siarki" zapałczanej rozmiękczonej w denaturacie. Po wyschnięciu dolutowywało się przewody. Źródłem przewodów był... węgiel do kuchni, z którego wygrzebywałem całkiem spore ich ilości. Ten drut izolowany żółtym plastikiem był stosowany w kopalniach do odstrzału. Tak przygotowany zapalnik umieszczałem w kubku po baterii, napełniałem go prochem, zamykałem korkiem wyprowadzając przewody na zewnątrz. Korek przybijałem do kubka gwoździkami. Odpalenie takiej "bomy" zagrzebanej w piasku na plaży roił wrażenie. Kiedyś odpaliliśmy taką pigułę w tunelu w nasypie kolejowym, do połowy zasypanym, koło Mostu Gdańskiego. Huk był taki, że straciłem słuch na jakiś czas. Strzelanie z klucza, z puchy z karbidem czy śrubami skręconymi z jedną mutrą tez ćwiczyłem. Najlepsze były te od skręcania rusztowań. Zakończyłem strzelania ze śrub zakończyłem, gdy jedna wystrzeliła mi w rękach podczas skręcania. Ściskanie adiabatyczne. I to byłoby na tyle, bo o wyczynach pirotechnicznych mógłbym napisać parę stron.
2025-04-08 01:23:04 (rok temu)
Woj11
+2 głosów:2
do polskup: Panowie pakujcie szczoteczki i całą resztę ;)
2025-04-07 19:54:09 (rok temu)
yani
+2 głosów:2
do polskup:
Przypomniał mi się jeszcze jeden wynalazek pirotechniczny z tamtych czasów... Mała deseczka z otworem pośrodku i kawałkiem gumy do majtek przypiętej na końcach pinezkami. W otwór wkładało się zapałkę-sztormówkę, przyciskało łepek zapałki draską pudełka do oporu, gumka się napinała, potem szybki ruch pudełkiem w bok i mamy super racę, nawet na kilkanaście metrów w górę. Oczywiście, najlepszy efekt był w nocy! Pamięta to ktoś?
2025-04-07 20:04:26 (rok temu)
polskup
+2 głosów:2
do Woj11: Przedawniło się :P U mnie kres działań chemicznych położyła matka po akcji, jak posypała szarlotkę tlenkiem wapnia zamiast cukrem pudrem :)
2025-04-07 19:56:49 (rok temu)
Woj11
+1 głosów:1
do polskup: Jakie przedawnienie. Daliście pełny instruktaż
2025-04-07 20:05:50 (rok temu)
polskup
+2 głosów:2
do yani: Nie, tego nie znałem. Musiało być fajne. Ominęło mnie. Przypomniałeś mi natomiast inny numer z zapałkami: Obierało się z siarki zapałki, im więcej tym lepiej. Do tego dwie śruby, duże i nakrętka, możliwie szeroka, żeby się dużo siarki zmieściło. Skręcało się to ręcznie, a potem rzucało o beton. Był huk, a śruby leciały w dwie przypadkowe strony. W sumie niebezpieczna zabawa...
2025-04-07 20:19:18 (rok temu)
polskup
+5 głosów:5
do Woj11: Instruktaż to napisał Stefan Sękowski w serii książek dla młodzieży: "Moje laboratorium" itd. Poczytna lektura. I nie ma jej na Index librorum prohibitorum :-D
2025-04-07 20:13:40 (rok temu)
Woj11
+1 głosów:1
do polskup: :)))
2025-04-07 20:18:49 (rok temu)
verbensis
+1 głosów:1
do polskup: O, a to kojarzę. Choć raczej z dużym kluczem (do drzwi, z dziurką na trzpień) i gwoździem. ;)
2025-04-07 20:21:19 (rok temu)
do verbensis: Z kluczem też było. Albo jeszcze jedno: amoniakat trijodku azotu, z wody amoniakalnej i jodyny. Strącało się w środowisku wodnym i mokrą papkę rozrzucało tu i ówdzie. Jak wyschło, wystarczyło tylko dotkniecie, by niegroźnie, acz głośno wybuchało.
2025-04-07 20:30:36 (rok temu)
Askofer
+2 głosów:2
do polskup: Ot piromani !!! Rzekomo jaki typ autobusu jaki model a tu dyskusje o eksplozjach i chemii rodem z PGZ . No dooobra, też to robiłem a który chłopak w naszych czasach tego nie robił chyba kaleka po zbyt udanej eksplozji. DZisiaj do saletry dodają kredę ( żeby nie używać do wybuchowych eksperymentów) . Ja pamiętam
taki wynalazek z puszką od kawy lub farby i karbidem . Karbid był w środku puszki i polewało się go małą ilością wody i zamykało puszkę wieczkiem, z drugiej strony puszki był otworek . Puszkę stawiało się bokiem na ziemi przytrzymując nogą i po krótkim czasie przykładało się do tego otworka żarzącego się papierosa i następował wybuch w wyniku którego wieczko wystrzeliwało z puszki na kilkanaście metrów . Te "zabawy " wymagały dużej ostrożności jak ktoś się zagapił mogło rozerwać puszkę i poranić jej właściciela i kilku postronnych obserwatorów..
2025-04-07 23:53:54 (rok temu)
polskup
+1 głosów:1
do Askofer: Tak, niektórzy nie przeżyli, ale to raczej dotyczyło osób pozyskujących takie konkretniejsze materiały. W moich rejonach najgłośniejszy – dosłownie – był wypadek w piwnicy bloku Broniewskiego 73. Lata 80., ale te późniejsze. Trzech rozkręcało, bodajże, niemiecką "75". Coś im nie szło. Jeden poszedł na górę po brzeszczot, a jak wrócił, zastał ambitnych kolegów na drzewie i ścianie sąsiedniego bloku, gdzie siła wybuchu wyrzuciła ich przez okienko piwniczne. Koszmarna historia. Była afera, ekspertyza budowlana i wszystko, co można sobie wyobrazić. Ale jakimś cudem budynek to przetrwał.
Tak podsumowując te pirotechniczne wspomnienia nie mogę się powstrzymać od uwagi, że choć było to niesamowicie głupie, to nie znałem ludzi, którzy robiliby to dla jakiś przestępczych, terrorystycznych, czy nawet w celu "obalenia" systemu. To była zwykła, chłopięca ciekawość świata, która przybierała taką formę. Na szczęście wraz z końcem podstawówki zaczęły mnie, jak i większość ekipy, interesować inne sprawy :)
2025-04-08 06:08:45 (rok temu)
do † ML:
Że my przeżyliśmy te zabawy, to chyba jakaś opatrzność czuwała... Ja na skutek zabawy z korkowcem utraciłem na zawsze znaczną część słuchu w lewym uchu. Miało to później dla mnie pozytywny skutek, bo wojsko nie chciało półgłuchego i kamasze mnie na szczęście ominęły. Za to o mało nie straciłem życia w głupi sposób - na sankach. Skarpa przy kościele NMP i drewniane schody - już o tym kiedyś pisałem... :)
2025-04-08 01:38:41 (rok temu)
† ML
+3 głosów:3
do yani: No właśnie. Na górce NMP krążyła opowieść o chłopaku, który zderzył się ze schodami i ponoć zginął. Czy to był Twój przypadek? Potem na górce było zdecydowanie mniej tłoczno. Ale tylko kilka dni... Co do Opatrzności... Miałem 1.5 l słoik po odczynnikach chemicznych wypełniony po zakrętkę prochem karabinowym (takie brązowe, błyszczące wałeczki). Przed wyprowadzką postanowiłem ten zapas zniszczyć. Postawiłem słoik na niskim murku i podpaliłem. I tutaj do akcji wkroczyła Opatrzność, bo proch podpaliłem wyciągniętą ręką. Takiego słupa ognie nie widziałem nigdy. Gdy pomyślałem, co byłoby gdybym był nachylony nad tym słoikiem, to skóra mi ścierpła. Drugi raz Opatrzność czuwała, gdy kazała kolekcjonować proch w słoiku o szerokim otworze. Gdyby była to butelka, naszpikowałoby mnie odłamkami szkła. Słoik tylko popękał od gorąca. Proch spalił się w ciągu kilku sekund.
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: uzup.
2025-04-08 11:46:07 (rok temu)
yani
+1 głosów:1
do † ML:
Ja na szczęście spadłem z sanek przed uderzeniem w schody, ucierpiały tylko sanki. Ale miałem już śmierć w oczach i trauma mnie trzymała długo. :/
2025-04-08 18:25:13 (rok temu)
† ML
+1 głosów:1
do yani: Tak. Ta krzywizna stoku wpychająca saneczkarza na sterczące śruby podstawy schodów budziła respekt. Ja jeździłem tylko "na śledzia", bo ta pozycja ułatwiała ewakuowanie się z sanek.
2025-04-08 19:02:20 (rok temu)
WW
+1 głosów:1
Foksal 21. Świetne zdjęcie, pokazujące hybrydowość dużej części zabudowy Śródmieścia.
2025-07-31 10:31:25 (9 miesięcy temu)
WW
+1 głosów:1
Foksal 21.
2025-07-31 10:31:35 (9 miesięcy temu)
do WW: Dzięki :)
2025-07-31 10:39:54 (9 miesięcy temu)
El_Jot
+2 głosów:2
Woj11
+3 głosów:3
Ruiny kamienicy u zbiegu ulic Piernackiego i Nowego Światu.
2025-09-27 20:48:31 (7 miesięcy temu)
@Maciek1272: Dlaczego nie przypisane?
2025-10-03 23:42:28 (7 miesięcy temu)
Zmieniłem przypisanie.
2025-10-04 16:37:08 (7 miesięcy temu)
nyskadolniak
+1 głosów:1
do Woj11: PieRAckiego wówczas... czyli Foksal.
2025-10-04 13:26:32 (7 miesięcy temu)
Woj11
+1 głosów:1
do nyskadolniak: Moje palce i komórka nie zawsze ze sobą współpracują. Ciągle piszę jednym palcem :)
2025-10-04 13:45:44 (7 miesięcy temu)
ulec
+2 głosów:2
To nie Gliwice, to pawilon wystawowo - konferencyjny SARP:
2026-02-06 01:03:59 (3 miesiące temu)
do ulec: Dzięki :) W książce pomylili podpisy pod zdjęciami. Na innej stronie jest zdjęcie szkoły podpisanej jako SARP.
2026-02-06 03:12:21 (3 miesiące temu)
Pokaż na mapie
55 Dyskusji (ostatnia 3 miesiące temu)
Widok z ulicy Foksal na ruiny Nowego Światu i wlot ulicy Chmielnej.
Perpektywa ulicy Nowy Świat na wyskości zkrzyźowania z ulicą Foksal. Na pierwszym planie naroźna kamienica przy Nowy Świat 30 , widok w kierunku półudniowym...
1934
-
1941
1934
-
1944
1944
-
1956
1944
-
1987
1966
-
1987
2008
-
2020
2008
-
2022
2022
-
2022
Ulica Foksal - obiekty i wydarzenia
1/2/4
17
18
21
następna
Obiekt na mapie
Kontakt do administratorów strony Fotopolska.Eu: | Regulamin serwisu: https://fotopolska.eu/2,artykul.html
© Copyright 2012 Neo & Siloy
Kolokacja serwerów Amsnet
Ostatnio przeglądane: iłowa Rypin Rypin wroclaw wroclaw Częstochowa Częstochowa Glausnitz Powódź 2010 Powódź 2010 Zabrze Orła Białego wiele bydgoszcz bydgoszcz gdańsk dzielna chojnice chojnice bistona Liceum Sienkiewicza dzielnica trzech wieszczów plac biegańskiego Sosna na Sokolicy Wydminy grochowska 351 Wydminy Wydminy berlin berlin Ksiaz Ksiaz radymno Biechowo glogowska glogowska kazimierz dolny