Ja się nadziałem na pręty zbrojeniowe na budowanym moście w Łanach (Wschodnia Obwodnica Wrocławia). Koniecznie chciałem być pierwszy w sfoceniu jezdni mostu, wdrapałem się na skarpę i przedarłem się przez sterczące pionowo pręty, wciągnąłem się na most, cyknąłem, ale się zawiodłem, bo ujrzałem po prostu gładką betonową powierzchnię ciągnącą się w stronę Siechnic. Najtrudniej było przy schodzeniu, właśnie wtedy pokancerowałem ciało. Później przyszła refleksja, przecież mogłem się nadziać na pręt i pozostać… :)
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: lit.
do † Andrzej Mastalerz: To od drutu kolczastego przez który uciekaliśmy ale niepotrzebnie bo pieski okazały się niegroźne :) Szczekały i nas goniły a kiedy nas dogoniły to powąchały, zaszczekały dwa razy i uciekły :)
do Neo[EZN]: Pewnie gdzieś spały... W tej chwili na otwartej bramie straszy tylko tabliczka "terenu pilnują psy". Można chodzić ,bo płot dziurawy, a kąpielisko w stawie obok jest otwarte.
Straszne były te brzegi - bałem się oddalać od schodów bo po pochyłym betonie bardzo ciężko było wydostać się na brzeg - część pod wodą była pokryta śliskimi glonami, raz poślizgnąłem się i uderzyłem głową w ten beton.