starsze
nowsze
1
1+
2-
2
2+
3-
3
3+
4-
4
4+
5-
5
5+
6-
6
oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 12 głosy | średnia głosów: 5.61

Polska woj. śląskie powiat cieszyński Cieszyn Śródmieście ul. Nowe Miasto Nowe Miasto 25 Wnętrza

13 lipca 2014 , Wnętrze i korytarze domu

Skomentuj zdjęcie
Stenek
+1 głosów:1
Stare czasy, gdy się czekało na chleb opisałem tutaj:
Tym bowiem korytarzem szli piekarze i nieśli wypieki do sklepu, bo piekarnia była w drugim domu w podwórku, gdzie wchodziło się krętymi (chyba) schodami na dół, do piekarni parowej, oj, jak tam było ciepło!
Ale tego zapachu pieczonego chleba czy bułek, to już nigdy nie spotkałem, co więcej, on mi się śni czasem i to wiernie, tak jak było kiedyś.

Był też w latach 70 taki zwyczaj, że Hojdysz wypiekał w piątki pod wieczór kajzerki, które od razu sprzedawał. No, kolejka była na dziesiątki metrów, każdy stał z siatką, taką z materiału (reklamówek wtedy nie było), i jak już do sklepu wnieśli bułki, to ludziska pchali się jak mogli, raz za razem komuś tchu brakowało, bo w środku kolejka była zawijana ze dwa czy trzy razy, a miejsca tam jest mało. Więc kupowało się tak ze 30 - 40 bułek. Czemu? No, pięć, czy sześć ginęło w moim otworze gębowym po drodze do domu, takie były dobre, w domu zaś jadło się je na kolację z masłem i kakao, no i znów duża ich ilość znikała w mgnieniu oka. Tak były smaczne. Ale były robione ręcznie, więc z czasem pieczono ich coraz mniej. Za to rogaliki te takie ze słodkiego ciasta, to był rarytas, no i kołocze cieszyńskie, te małe, okrągłe z serem i makiem oraz posypką. Na szczęście cały czas je w Cieszynie i nie tylko ktoś piecze, więc jak tylko tam jestem, zaraz idę do PSS-u kupić i zjeść, co i Wam polecam
STOP.
2014-07-14 22:37:21 (11 lat temu)
Stenek
+1 głosów:1
DOdać muszę, że w Cieszynie wiele razy u Hojdysza się piekło kołocze weselne, te małe okrągłe. Ale nie na wesele, tylko na poczęstunek przed weselem.- dostawała je rodzina oraz koledzy z pracy, były pięknie wiązane w małą paczkę opakowaną celofanem i zawiązane wstążą na kokardę, ja tez tam na moje wesele robiłem te kołocze, trwało to niemal całą noc! O drugiej się do piekarni przywoziło ciasto wyrobione w domu, potem się go dzieliło, formowało takie małe placki, filowało serem lub maliem, posypywało posypką, i szus do pieca, a trzeba było tak utrafić, jak piekarze mieli już wypieczony chleb, bo wtedy piec był już chłodniejszy. Inaczej by się spiekły na węgiel. Temperatura do pieczenia chleba była wyższa
2014-07-14 22:41:37 (11 lat temu)
vetinari
Na stronie od 2014 czerwiec
11 lat 10 miesięcy 16 dni
Dodane: 14 lipca 2014, godz. 7:42:10
Autor zdjęcia: vetinari
Rozmiar: 1600px x 2400px
Aparat: Canon EOS 1000D
1 / 25sƒ / 3.5ISO 40018mm
1 pobranie
833 odsłony
5.61 średnia ocen
Poprzednie i następne zdjęcia vetinari
Obiekty widoczne na zdjęciu
Wnętrza
więcej zdjęć (8)
Nowe Miasto 25
więcej zdjęć (6)
Zbudowano: 1911
Dawniej: Kamienica Moritza Weidlicha
Kamienica przypisana była do dzielnicy Miasto z numerem konskrypcyjnym 86. Numer posesji był 19. Budynek został wzniesiony w 1911 r. na miejscu wyburzonego domu z własną piekarnią, który należał do Moritza Weidlicha piekarza. Nowa kamienica została wzniesiona przez Ludwiga Kametza również dla Moritza Weidlicha. W tym samym roku wzniesiono także oficynę z numerem konskrypcyjnym 545. Obecnie Nowe Miasto 25A. W okresie międzywojnia właścicielem budynku była wdowa Anna Weidlich. Piekarnię znajdującą się w piwnicy prowadził syn Jan. Po II wś. piekarnię aż do czasów obecnych prowadzi rodzina Hojdyszów.
ul. Nowe Miasto
więcej zdjęć (153)
Dawniej: Neustadtgasse